Jak było robienie lampionów, to 2 tyg. wcześniej kartka na tablicy przy drzwiach wisiała. Wczoraj, dostałam dokładną karteczkę z godziną, miejscem itp. gdzie ma być Theoś właśnie z owym lampionem. O tym to poinformowali.
A o zdjęciach to olali :/ Jestem zła podwójnie, bo fotograf jest 1x w roku, więc następna szansa dopiero za rok :(
I ciągle sobie myślałam, że jak właśnie będą zdjęcia, to zamówię sobie wszystko x2, bo chciałam posłać drugi zestaw teściowej ;)
A teraz lipa :( :( :(
A jakby tego było mało, to tracę głos :(
Coś mi się wydaje, że jutro to sama ze sobą będę do lekarza jechać :/
Miód, cytryna i imbir nie dają rady. Trzeba chyba mieć coś mocniejszego :(