Jeśli jest tam choć trochę podobnie do tego co w Niemczech (obowiązkowy chip, rejestracja, podatek, duży rachunek jak psa złapią na ulicy i zawiozą do schronu...), to wcale mnie to nie dziwi, bo nie muszą na wszelkie sposoby walczyć z bezdomnością zwierząt ;)
Ja mam ten komfort, że nawet jak Tora ma cieczkę, to nie mam problemów z wolno latającymi za nami psami, bo po prostu takich nie ma ;)