Moja Tora na bank by nie jadła "u obcych", tego jestem pewna. Ona nawet jak jesteśmy w Polsce u teściów, gdzie teście to sobie ją z rąk wyrywają, które idzie z psem na spacer, gdzie jest mega przeszczęśliwa pod tym względem, to przez to, że my ciągle gdzieś jedziemy, wychodzimy, nie ma nas prawie non stop, to już wtedy gorzej je. A wystarczy dosłownie jeden dzień, że siedzimy "na tyłku" i Tora je normalnie.
Gina olewa koty. Wiedziałam o tym już wcześniej, bo nie raz u nas bywała ze swoim panem. Gdyby była agresywna, to wtedy bym jej nie przyjęła pod swój dach.