Jump to content
Dogomania

Marysia R.

Members
  • Posts

    10775
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Marysia R.

  1. To bardzo cudownie, że ogłoszenia przynoszą skutek, każdy kolejny pies który znajduje dom, czy to za pośrednictwem ogłoszeń czy fb to ogromna radość :) Zabrałam się właśnie za nadrabianie zaległości w ogłoszeniach, których niestety narobiłam w ostatnim czasie ale postaram się z tym uporać jak najszybciej. Teraz kiedy wakacje bliższe są końca niż początku mam nadzieję, że adopcje znowu ruszą z kopyta (choć i teraz nie jest na szczęście najgorzej).
  2. Dzisiejsze wieści są zdecydowanie optymistyczne :) Z każdą chwilą jest coraz lepiej pomimo, że minęło jeszcze niewiele czasu od kiedy Siolka jest u Pani Bożeny, a Pani jest cierpliwa i nie zraża się początkowymi problemami. Po dzisiejszej porannej rozmowie jestem dobrej myśli :) Wczoraj popołudniowy spacer na trawnik przed blokiem był już bez takich "przygód" jak rano ale jeszcze mocno nerwowy, natomiast wieczorem już w ogóle nie było szarpania się na smyczy, Fasolka jest nadal mocno niepewna ale zaraz po wyjściu z klatki zrobiła siusiu, Pani poluzowała jej smycz i pozwoliła jej dreptać tam gdzie chciała. W domu też jest dobrze, Siolka czasem podchodzi do Pani z własnej woli (szczególnie podczas posiłków), ładnie je i pije, chodzi wszędzie za Panią a kiedy Pani jest w pokoju okupuje wersalkę. Po pościeleniu wieczorem łóżko Fasolka pierwsza się na nie władowała i zajęła miejsce od ściany. Pani chciała ją przesunąć, ponieważ to jest jej miejsce ale sunia zaczęła lizać ją po twarzy i Pani stwierdziła, że w tej sytuacji nie pozostaje jej nic innego jak odstąpić jej swoje miejsce ;) W nocy Fasolka schodziła kilka razy z łóżka, między innymi żeby wytarzać się na podłodze (co ewidentnie świadczy o tym, że jest coraz bardziej rozluźniona), coraz częściej też w ciągu dnia śpi a nie tylko leży i czujnie obserwuje otoczenie. Pani zdjęła jej w nocy szeleczki bo stwierdziła, że może ją uwierają i rano bez większych problemów z powrotem je założyła. Wczoraj wieczorem zawiozłam Pani StressOut, Fasolka będzie na razie dostawać zwiększoną dawkę, żeby wspomóc ją dodatkowo w tym procesie adaptacji.
  3. U mnie na początku, przez pierwszą dobę nie załatwiła się w ogóle, potem wychodziła w nocy klatki i sikała na podłogę/podkład a kiedy zaczęłam ją wynosić na smyczy na dwór, dość szybko zaczęła się załatwiać na zewnątrz. Nie miała też problemu z załatwianiem się na smyczy kiedy zaczęła wychodzić poza posesję. Największym problemem nie jest (przynajmniej na razie) załatwianie się w domu ale ta panika podczas spaceru :(
  4. Wieści są takie sobie, w domu jest całkiem nieźle ale ze spacerem jest na razie spory problem. Kiedy wczoraj wyszłyśmy Fasolka się zdenerwowała, biegała po mieszkaniu, wskoczyła na parapet, półkę z telewizorem, oparcie wersalki, przeszukała wszystkie kąty. Potem się trochę uspokoiła położyła się najpierw w posłaniu pod stołem a potem przeniosła się na wersalkę i to jest jak na razie jej ulubione miejsce. Kiedy Pani przemieszcza się po mieszkaniu Fasolka chodzi za nią krok w krok, a kiedy wraca do pokoju układa się na wersalce gdzie czuje się najbezpieczniej. Nie podchodzi na zawołanie ale kiedy Pani ma w ręku coś do jedzenia podchodzi bez problemu i chętnie zjada z ręki. Wczoraj nie chciała zjeść posiłku ale Pani zostawiła karmę na noc i rano wszytko było zjedzone. W nocy spała z Panią w łóżku, trochę łaziła po mieszkaniu. Wczoraj na spacer już nie wychodziła, w pewnym momencie zaczęła drapać podłogę przy drzwiach po czym pobiegła i zrobiła siku na dywan. Natomiast rano Pani przypięła jej smycz (sunia nie bardzo chciała dać sobie ją przypiąć ale nie uciekła) i wyszły na spacer. Nie było problemu z wyjściem z mieszkania i wejściem do windy, dopóki szły przez malutki trawniczek przed klatką nie było bardzo źle ale kiedy Pani przeszła na większy trawnik, trochę dalej Fasolka spanikowała i zaczęła się zachowywać tak, jak zachowywała się na samym początku nauki chodzenia na smyczy. Zaczęła skakać, tarzać się i wywijać "koziołki" w powietrzu, próbowała przegryźć smycz. Pani się przestraszyła, chciała przytrzymać małą za szeleczki ale ona nie pozwoliła się dotknąć i ze strachu złapała Panią zębami za rękę. W związku z tym Pani po prostu skróciła smycz i postanowiła poczekać aż sunia się odrobinę uspokoi i kiedy tak się stało zaczęła ją prowadzić z powrotem w kierunku wejścia do klatki. Fasolka kiedy się zorientowała, że wracają szła w miarę chętnie, bez problemu weszła na klatkę, do windy a potem do mieszkania. Po powrocie po raz kolejny przeszukiwała mieszkanie po czym nasikała na podłogę w przedpokoju i wróciła na swoje miejsce na wersalce. Pani nie spodziewała się aż takich problemów ze spacerami ale się nie poddaje. Będzie na razie wychodziła tylko na trawnik tuż przed blokiem, ja postaram się zawieźć jej wspomagająco jakiś preparat na stres. Na szczęście zabezpieczenie po raz kolejny w pełni zdało egzamin i wiemy, że te dobrze dopasowane szelki i łańcuszkowa smycz są bezpieczne. Pani ma dzwonić po wyjściu na kolejny spacer, zobaczymy jaka będzie sytuacja.
  5. Fasolka odwieziona, została w nowym domu, Nutusiu dziękuję za wsparcie :) Oczywiście chciała wyjść z nami ale po zamknięciu drzwi nie było słychać, żeby piszczała. Pani na razie nie dzwoniła więc nic złego się nie dzieje, ja zadzwonię jeszcze raz dzisiaj wieczorem, żeby się dowiedzieć jak sytuacja. Na spacer Pani ma wyjść dopiero rano, żeby dać jej czas na ochłonięcie i ułożenie się z nową sytuacją. Zostawiłam suni bezpieczne, dobrze dopasowane szelki, łacuszkową smycz i kocyk z domowym zapachem. Pierwsze dni będą najtrudniejsze, mam ogromną nadzieję, że Pani da sobie radę a Siolka szybko zrozumie, że to jej nowy dom, gdzie będzie bezpieczna i kochana.
  6. To już dzisiaj niedziela więc mocno trzymam kciuki za Suzi :)
  7. Ja również nie miałam wcześniej okazji do "oficjalnej" ;) radości z adopcji Imci więc przyłączam się do wspólnego świętowania :) Dodam, że wczoraj rozmawiałam z Nutusią i wieści są nadal jak najlepsze, Imka świetnie sobie radzi w nowym domu i z dnia na dzień silniej "wrasta" w swoją rodzinę :)
  8. Zaglądam do malutkiej po powrocie z wyjazdu :) Co do rehabilitacji w wodzie, to wydaje mi się, że wody powinno być zdecydowanie więcej niż to co widać na zdjęciu. Jeśli mała nie chce chodzić w tej wodzie to myślę, że można nawet nalać jej tyle, żeby nie miała gruntu i zanurzać ją podtrzymując, tak żeby przebierała łapkami w wodzie tak jak by pływała. Tak mi się wydaje :)
  9. Jestem z powrotem :) Bardzo Wam dziękuję za obecność, kciuki i miłe słowa :) Ja też mam taką jedną delikwentkę, która przyjechała na tymczas i już po tygodniu zmieniła status na rezydentkę bo cała moja rodzina stwierdziła jednomyślnie, że Czikity nie odda ;) Podobnie było z foksterierem moich rodziców, kiedy wyjechali z Polski zabrali go ze sobą i oficjalnie adoptowali, choć wcześniej długo miał status tymczasowicza :) Natomiast w przypadku Fasolki decyzja już ostatecznie zapadła, wczoraj dzwoniłam do Pani, która potwierdziła, że niecierpliwie czeka na Siolkę więc dzisiaj po południu sunia wyrusza do nowego domu :) Mam nadzieję, że wszystko się uda i mała paskuda szybko zaaklimatyzuje się z nowym domu. Tyle osób jej kibicuje, że musi być dobrze :)
  10. Aktualizacja: SUSZA - opuściła schronisko :)
  11. Aktualizacja: SPUTNIK - adoptowany :)
  12. Aktualizacja: KROMKA - adoptowana :)
  13. Aktualizacja: GUINNESS - opuścił schronisko :)
  14. Aktualizacja: SWATKA - opuściła schronisko :)
  15. Aktualizacja: MAKRELA - opuściła schronisko :)
  16. Aktualizacja: APASZKA - adoptowana :)
  17. Aktualizacja: STRUŚ - opuścił schronisko :)
  18. Aktualizacja: ASTRID - adoptowana :)
  19. Aktualizacja: SZCZENIAKI - opuściły schronisko :)
  20. Aktualizacja: SERWIS - adoptowany :)
  21. Aktualizacja: TYTOŃ - opuścił schronisko :)
  22. Aktualizacja: DELMA - adoptowana :)
  23. Aktualizacja: CYPISEK - adoptowany :)
×
×
  • Create New...