-
Posts
10775 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Marysia R.
-
Schronisko w Radysach - psiaki do adopcji
Marysia R. replied to Ayam1980's topic in Już w nowym domu
-
Schronisko w Radysach - psiaki do adopcji
Marysia R. replied to Ayam1980's topic in Już w nowym domu
-
Schronisko w Radysach - psiaki do adopcji
Marysia R. replied to Ayam1980's topic in Już w nowym domu
-
Schronisko w Radysach - psiaki do adopcji
Marysia R. replied to Ayam1980's topic in Już w nowym domu
Już nadrabiam zaległości na wątku, przepraszam. Martwi mnie ten zastój w adopcjach, miałam nadzieję, że z końcem wakacji adopcje ruszą a tu klops - jest gorzej niż podczas wakacji. Miejmy nadzieję, że to chwilowe. -
Dziękujemy za wszystkie odwiedziny i pozdrowienia :) Dziękuję też za kolejne miłe słowa, staram się opiekować Musią jak najlepiej a jaki będzie efekt to zobaczymy ;) Kejciu rana nie jest bardzo "okropna" ale najpiękniejsza też nie jest. Na pewno wygląda dużo lepiej niż na początku. W tej chwili jest wielkości mniej więcej monety 50gr, nie licząc takiej jeszcze nie do końca zagojonej skóry dookoła - tylko sama "żywa" rana. Niestety nie goi się tak szybko jak bym chciała po pierwsze dlatego, że Muszka więcej i aktywniej się przemieszcza a co za tym idzie zdarza jej się oprzeć za mocno na kikucie (rana jest od spodu więc ma wtedy kontakt z podłożem) albo o coś zahaczyć i za każdym razem rozkrwawia sobie to na nowo. Po drugie nauczyła się lizać kikut pomimo kołnierza (zgina się prawie że na pół i pakuje kikut do środka kołnierza!) więc jak jej się to uda to też trochę zawsze naruszy to co już przyschło. Pilnuję, żeby tego nie robiła, kiedy jestem w domu cały czas mam ją na oku a kiedy wychodzę zakładam jej oprócz tradycyjnego klosza jeszcze taki kołnierz "nowej generacji" (taki który wygląda trochę jak opona założona na szyję, wiecie o co chodzi ;)) dzięki czemu lizanie jest niemożliwe ale czasem uda jej się liznąć zanim zainterweniuję. W tej chwili dobrze byłoby móc nałożyć na nogę jakoś opatrunek ale pomimo kilku prób do tej pory nie udało mi się skonstruować niczego co utrzymałoby się na kikucie dłużej niż kilka minut - wszystko błyskawicznie zjeżdża a jeśli jest przywiązane (np. do drugiej łapy) to zsuwa się tak, że opatrunek w środku się roluje i nie spełnia swojego zadania. Dlatego jeżeli będzie widać, że proces gojenia nie postępuje to pojadę wcześniej na kontrolę, może Doktor coś podpowie. Ale na razie nie jest źle więc jeszcze poczekam - pilnuję, żeby nie lizała i za bardzo nie biegała i nie skakała i mam nadzieję, że damy radę :)
-
Wczoraj byłam z Muszką na kontroli, rana jak na razie ładnie się goi, Doktor przedłużył antybiotyk na jeszcze 10 dni i po zakończeniu kolejna kontrola. Widać też, że miednica się powoli zrasta - dzięki temu sunia jest w stanie co raz lepiej chodzić. Na razie wszystko wygląda dobrze ale pewność, czy nie potrzebna jest druga operacja uzyskamy dopiero kiedy rana się zagoi a Muszka nauczy się w pełni chodzić na trzech nogach. Może się zdarzyć, że choć rana się zagoi, sunia będzie się opierać na kikucie przy wstawaniu co może powodować otwieranie się na nowo rany lub powstanie modzelu. Na razie wszystko wygląda ok ale na ostateczną decyzję trzeba jeszcze poczekać. Zapytałam też Doktora co sądzi o protezie. Powiedział mi o możliwości zrobienia dla psa protezy bionicznej - połączonej z kością. Robi się już takie rzeczy ale jest to bardzo droga rzecz, psy sobie dobrze z tym radzą ale jest to skomplikowana sprawa (wykonanie i operacyjne wszczepienie). W tym przypadku, o takim rozwiązaniu można by zacząć rozmawiać, najwcześniej za trzy miesiące. O protezie nakładanej Doktor zupełnie nie wspominał. Powiedział za to, że zna wiele psów (włącznie z takimi, które mają już 15 lat :)), które od wielu lat poruszają się na trzech nogach, świetnie sobie radzą i zdrowotnie też mają się dobrze . Ponieważ Muszka jest bardzo młoda, jest duże prawdopodobieństwo, że chodzenie na trzech nogach stanie się dla niej zupełnie naturalne. Dodatkowo jest psem lekkim więc jest jej łatwiej a i obciążenie stawów jest dużo mniejsze niż w przypadku cięższych psów. Tak czy inaczej, gdyby chcieć się zastanawiać nad protezą (choć nie ukrywam, że ja zdecydowanie skłaniam się w stronę pozostawienia tego tak jak jest) to trzeba i tak poczekać aż noga się w pełni wygoi :) W lecznicy zapłaciłam wczoraj 60zł. Dotarło też na moje konto 50zł od konfirm - pięknie dziękuję :) Wszystko uzupełniłam w rozliczeniu.
-
Schronisko w Radysach - psiaki do adopcji
Marysia R. replied to Ayam1980's topic in Już w nowym domu
-
Schronisko w Radysach - psiaki do adopcji
Marysia R. replied to Ayam1980's topic in Już w nowym domu
-
Schronisko w Radysach - psiaki do adopcji
Marysia R. replied to Ayam1980's topic in Już w nowym domu
-
Schronisko w Radysach - psiaki do adopcji
Marysia R. replied to Ayam1980's topic in Już w nowym domu
-
Schronisko w Radysach - psiaki do adopcji
Marysia R. replied to Ayam1980's topic in Już w nowym domu
-
Schronisko w Radysach - psiaki do adopcji
Marysia R. replied to Ayam1980's topic in Już w nowym domu
-
Tyś, Jola_li przez to zamieszanie ze zdjęciami zapomniałam się z Wami przywitać - fajnie, że jesteście :) Cieszę się, że zdjęcia widać, mam nadzieję, że już nie znikną ;) Co do protezy to oczywiście porozmawiam na ten temat z Doktorem kiedy łapa się już wygoi i wtedy będziemy się zastanawiać czy w przypadku Muszki robienie protezy ma sens i jest taka potrzeba a jeśli tak to czy jest to możliwe z technicznego punktu widzenia. Zobaczymy co powie Doktor, ja się na tym nie znam więc nie będę gdybać ;)
-
Nie mam pojęcia dlaczego zdjęcia nie są widoczne :( Ja w tej chwili też ich nie widzę kiedy sprawdzam w telefonie a jeszcze parę godzin temu były. Spróbuję teraz jeszcze raz, odrobinę inaczej ale jeśli znowu znikną to już nie wiem. Wstawiam w ten sposób zdjęcia na dogo od dawna i po raz pierwszy mam taki problem :/
-
Dziękujemy za pozdrowienia i odpozdrawiamy ;) Muszka się rozkręca, coraz więcej i dłużej chodzi na trzech nóżkach, coraz częściej też stoi zamiast leżeć czy siedzieć - widać, że prawa łapka się wzmacnia. Przechodzi już nawet sama przez próg :) Wczoraj pod moją nieobecność zeżarła cały róg od kartonowego pudła, w którym trzymam filmy ;) Ale to właściwie jedyny wybryk. Od dwóch dni nie załatwiła się już ani razu w domu. Jest też niezwykle grzeczna przy przemywaniu rany - leży na plecach na moich kolanach i z niezwykłą cierpliwością pozwala manipulować przy kikucie. Dzisiaj wreszcie znalazłam chwilę czasu, żeby zrobić trochę porządnych zdjęć :) Nie było to takie proste bo ciężko jest zrobić zdjęcie komuś, kto przez większość czasu jest tak blisko mnie, że prawie przykleja się do obiektywu ;) a do tego ma na głowie abażur, który skutecznie utrudnia złapanie sensownego kadru, ale coś się udało cyknąć. Więc zapraszam serdecznie do oglądania :)
-
Schronisko w Radysach - psiaki do adopcji
Marysia R. replied to Ayam1980's topic in Już w nowym domu