Jump to content
Dogomania

Marysia R.

Members
  • Posts

    10775
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Marysia R.

  1. Aktualizacja: SZANSA - adoptowana! :)
  2. Aktualizacja: SZAFRAN - adoptowany! :)
  3. Rudek jest już z powrotem u mnie. Pani przywiozła go jakąś godzinę temu. Biorąc pod uwagę rozmiary histerii jakiej narobił kiedy go zostawiłam to nasze powitanie było co najmniej chłodne ;) Rudek pomachał ogonkiem, podszedł żeby go pogłaskać i poszedł się zajmować innymi sprawami. Na szczęście z ustnej relacji wynika, że nie było aż tak źle jak się tego obawiałam. Po tym jednorazowym incydencie z kłapnięciem na Babcię Rudek zaakceptował ją, tak jak Panią. Większość dnia spędził z nią w kuchni asystując przy lepieniu pierogów. Problem był tylko z dziewczynką, która się Rudka bała. Z jednej strony bała się do niego podchodzić ale z drugiej bardzo chciała, żeby ją polubił więc wołała go do siebie i nagabywała. A on na każde zbliżenie się jej lub wyciągniętą rękę reagował warczeniem i kłapanie. Natomiast na spacerach było ok i bez problemu podchodził i dawał się jej głaskać. Dziewczynka bardzo płakała i prosiła mamę, żeby nie oddawać Rudka, że może ona się przyzwyczai, ale Pani zdecydowała, że tak będzie lepiej. Może gdyby wytrzymały jeszcze parę dni a dziewczynka w ogóle nie zwracałaby w tym czasie na Rudka uwagi, sytuacja mogłaby się unormować. Ale ponieważ wyglądało to tak a nie inaczej nie mogłam naciskać na Panią w tej kwestii. Podjęła taką decyzję i rozumiem to. Podsumowując jesteśmy bogatsi o wiedzę, że Rudek na pewno nie nadaje się do domu z dziećmi (nawet tymi trochę starszymi). Więc wracamy do punktu wyjścia i od nowa zaczynamy szukać mu domu, takiego w którym będą tylko osoby dorosłe (lub prawie dorosłe).
  4. Mocno trzymam kciuki za dom dla Karmelito! :) Niestety z wizytą pa nie pomogę bo nie znam nikogo z okolicy :unsure:
  5. To może być trudne biorąc pod uwagę, że dziewczynka się go boi. Nie wiedziałam, że Zosia bała się Rudka. Widziałam że nie ma między nimi "chemii" ale nie podejrzewałam, że Zosia się boi :( Niestety po takim incydencie może być naprawdę ciężko znaleźć dom dla rudzielca...
  6. Nutusiu Fanta już opuściła schronisko, musiałaś przegapić ;) :) A Evity nie wysłałam bo zabrakło już pakietów a widziała, że ma wydarzenie na fb i coś tam się dobrego w jej sprawie zaczyna dziać dlatego nie wysłałam właśnie jej. Ale jak będziemy miały nowe pakiety to warto jej chyba zrobić bo ta inicjatywa tak jakoś nie bardzo się rozwija z tego co widziałam.
  7. Aktualizacja: ŚLIWKA - opuściła schronisko :)
  8. Aktualizacja: MUZA - adoptowana :)
  9. Myślę, że w tej sytuacji nie ma co próbować na siłę. Tak jak Poker pisze to się może skończyć traumą u dziewczynki. A nie o to chodzi, żeby miała mieszkać z psem, którego się będzie bała. W tej sytuacji dobro dziewczynki trzeba stawiać na pierwszym miejscu. Rudek miał podany StressOut. On na pewno jest zestresowany ale to nie zmienia faktu, że jest nieobliczalny. W sytuacji, w której nie wszystko jest po jego myśli po prostu nie waha się użyć zębów. On zachowuje się całkiem normalnie, przemieszcza się po mieszkaniu, chodzi na spacery i się z nich cieszy ale postanowił nie tolerować nikogo poza Panią. To nie jest tak, że leży gdzieś w kąciku i warczy kiedy ktoś chce go dotknąć. On "wychodzi z inicjatywą". Nie wiem czy to jest tak, że on nie toleruje większej ilości osób. Kiedy jest u mnie w domu to jest bardzo przyjaźnie nastawiony, nie ma najmniejszego problemu (Nutusia i Mattilu mogą potwierdzić). Nie ma też problemu kiedy zostawał w domu z innymi osobami (np. moją rodziną) a ja wychodziłam. Może gdyby córka Pani była równie zdecydowana jak Pani i nie bałaby się to też zostałaby zaakceptowana? Nie wiem tego. Ta sytuacja jest bardzo trudna i muszę przyznać, że sama nie do końca potrafię zinterpretować zachowanie Rudka. Czy to tylko stres czy już rozstawianie słabszych członków rodziny po kątach? Skłaniam się niestety ku wersji, że po części to drugie.
  10. Niestety jest źle. Rudzik prawdopodobnie wróci do mnie. Wczoraj po powrocie z długiego spaceru zaakceptował Panią i uznał ją za "swoją". Ale niestety tylko ją. Cała reszta świata go nie interesuje i ma trzymać ręce przy sobie. Na małą Julkę warczy i nie pozwala do siebie podejść. Wczoraj kiedy sam do niej podbiegł a ona wyciągnęła rękę, żeby go pogłaskać złapał ją zębami. Dziewczynka boi się go do tego stopnia, że w nocy bała się iść do toalety. Dzisiaj rano kiedy Pani wyszła do pracy a Julka zeszła na dół do Babci Rudek przez bitą godzinę szczekał tak, że słychać go było na całym osiedlu. Kiedy się uspokoił Julka z Babcią przyszły po niego i wzięły na spacer. Wydawało się, że już jest lepiej, po powrocie Rudek się do nich cieszył ale po chwili nagle podbiegł do Babci i właściwie bez powodu (nie próbowała go pogłaskać ani dotknąć) skoczył z warkotem i próbował złapać ją zębami za rękę. Pani chce mu dać jeszcze chwilę czasu ale jeżeli nic się nie zmieni będzie zmuszona go odwieźć. Ona się go nie boi i poradziłaby sobie z tą sytuacją ale nie może tak być, że Julka (dla której miał być przyjacielem i towarzyszem) płacze i boi się wyjść ze swojego pokoju. Szczerze się przyznam, że i tak podziwiam Panią, że jeszcze chce mu dać szansę. To naprawdę świetny dom, szkoda że Rudek nie chce tego docenić :(
  11. Jest mi go strasznie szkoda, zawsze w takiej sytuacji czuję się okropnie :( Na szczęście mam pewność, że trafił do naprawdę dobrego domu (ta sytuacja i to jak Pani sobie radzi jeszcze mnie w tym utwierdziła) i trzymam mnie w ryzach myśl, że za parę dni on zrozumie, że teraz to jest jego nowa rodzina i pokocha ich tak samo mocno jak wcześniej mnie. Ale dużo bym dała za same takie psy, które nawet się nie obejrzą za opiekunem tymczasowym po przekazaniu do DS. Ja zawsze staram się prosić nowych opiekunów o odwrócenie uwagi psa czymś do jedzenia i wtedy wychodzę ale w przypadku psów takich jak Rudzik niewiele to daje. Zapamiętam sobie ten Twój sposób ze spacerem, nie pomyślałam o tym. Najłatwiej jest chyba, kiedy DS zabiera pisaka z DT i sam wiezie go do siebie ale nie zawsze się tak da.
  12. Jestem z powrotem, Rudzik został w nowym domu. Ale kciuki nadal bardzo potrzebne bo sytuacja jest trudna. Rudzik kiedy zorientował się że wyszłam u go zostawiłam wpadł w panikę, zaczął wyć i miotał się pod drzwiami. Pani chciała z nim wyjść na dwór i pospacerować żeby się uspokoił ale on zaczął warczeć, kłapać zębami i nie pozwolił przypiąć sobie smyczy. Zachowuje się niestety tak samo jak kiedy przyjechał do mnie. Jestem pewna, że po kilku dniach się sytuacja się unormuje ale Pani i jej córka muszą przetrwać ten bardzo trudny moment. Na razie Pani dzwoniła zapytać co ma w tej sytuacji zrobić, kazałam zostawić Rudka w spokoju i dać mu czas. Będę jeszcze dzisiaj dzwonić i pytać jak wygląda sytuacja. Oby dały radę a Rudek szybko zrozumiał, że teraz tutaj jest jego nowy dom... Edit: Nie wytrzymałam i zadzwoniłam do Pani już teraz. Jest dobrze :) Pani udało się przypiąć Rudkowi smycz (co prawda pokazał jej zęby ale ona się nie przejęła) i poszli razem na spacer. Kiedy zadzwoniłam spacerowali już od ponad godziny, Rudek podchodził do Pani i Julci na głaskanie i siadał im na nogach. Zdecydowanie się rozluźnił. Myślę, że teraz będzie już tylko lepiej. Kamień spadł mi z serca bo już miałam wizję powrotu z adopcji. Pani pierwszorzędnie dała sobie radę w najtrudniejszym momencie :)
  13. Też napisałam do kejciu więc już wszystko wiemy :) Te 16 pakietów akurat wystarczy dla zaległych psów, które jeszcze nie miały zrobionych ogłoszeń (do Iskierki włącznie). Więc gdyby ktoś chciał wykupić kolejne pakiety to bardzo prosimy, będzie dla bieżących psów :)
  14. No niestety narobiły się spore zaległości ;) Do Kasi zaraz napiszę pw :)
  15. Nutusiu zaczęłam Ci wysyłać zaległe psy do ogłoszeń :) Pytałaś może kejciu jak stoimy z pakietami? Mamy jakieś czy trzeba wykupić?
  16. Bardzo Was przepraszam za przymus ograniczenia wszelkiej aktywności przez zaciśnięte kciuki ale wiecie jak jest, wolę nie ryzykować wydawania Rudka do DS bez waszego wsparcia na odległość ;) :D Oczywiście dam znać jak tylko wrócę z Mokotowa :)
  17. No to szukamy dalej. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło bo te "miejskie" informacje bardzo się przydadzą do ogłoszeń :)
  18. No to wygląda na to, że wszystko układa się jak najlepiej :) Teraz mocno trzymam kciuki za obecność suni na miejscu!
  19. Rozumiem. Poczekajmy może na Mortes i na informację z pierwszej ręki jak wygląda sytuacja z tym czasowym DT na miejscu, o którym napisała AlfaLS.
  20. Dzięki za podsumowanie :) Usiata a gdzie Ty mieszkasz? W jakiej okolicy potrzebne jest miejsce na te dwa tygodnie po sterylce?
  21. Bardzo dziękuję za wszystkie kciuki i ciepłe myśli :) Jedziemy jutro na 17.00, kciuków uprzejmie prosimy nie puszczać ;) :)
  22. Szczerze się przyznam, że zupełnie się pogubiłam w tych postach i nie rozumiem co się dzieje... Czy jest jakieś pewnie miejsce dla suni?
  23. Zapisuję śmietnikową bidulę. Czy dobrze kombinuję, że ona jest w okolicach Kielc?
×
×
  • Create New...