klaki91
Members-
Posts
1621 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by klaki91
-
Moja suczka ma rodowód z SWKiPR - jestem załamana!
klaki91 replied to Amberówna's topic in Wyżeł weimarski
Ja nie współczuję, nie bawię się w przekonywanie, bo kilka razy próbowałam i poległam, więc stwierdziłam, że lepiej, żeby ludzie się uczyli na swoich błędach. Tak się uczą, że znajoma, która kupiła, mimo mojej chęci pomocy znalezienia psa z rodowodem ZK, psa z pseudo i ten zdechł pojechała kupić kolejnego do tej samej pseudohodowli. No i powiedzcie czy rzeczywiście taka osoba jest biedna i nieuświadomiona? Panie na straganach też się chwalą, że mają do sprzedaży markowe torebki, nawet czasami pokazują jakieś certyfikaty jakości. A i tak każdy wie, że jak kupi taki towar to może mu się rozlecieć po kilku tygodniach używania. To nie jest wielka filozofia wyszukać w internecie potrzebne informacje, zadzwonić do najbliższego weterynarza, oddziału ZK czy cokolwiek. -
[quote name='Naklejka']No dobra, zadania na dowodzenie są trudne do ogarnięcia :eviltong: Daremne to jest lanie wody i analizowanie wierszy, wyszukiwania się symboli, kontekstów. Niebieskie zasłonki to ku*wa niebieskie zasłonki :diabloti:[/QUOTE] Dowodzenie na poziomie liceum było spoko, na studiach dopiero się jazda zaczyna tak naprawdę :cool1: Nie lubiłam interpretowania na polskim, nigdy nie trafiałam w klucz (dopóki się nie wykułam na pamięć) i nigdy nie rozumiałam co autor miał na myśli :roll: Ale chociaż historia mi podpasowała, zresztą też z niej maturę pisałam. Za to chemia! Koszmar, to było dla mnie nie do ogarnięcia :evil_lol: ale nauczycieli miałam beznadziejnych, więc może to przez to.
-
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
klaki91 replied to evel's topic in Foto Blogi
[quote name='evel']Kradzione, ze seminarium :evil_lol: Istnieją pewne przypuszczenia, że laski są spokrewnione - są z tego samego schroniska i są BARDZO podobne z charakteru ;) [URL]https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/t1.0-9/10173716_460730204057993_1326973849456540572_n.jpg[/URL] zdjęcie robiła [URL="http://www.facebook.com/JaworskaPhoto?fref=photo"]Ada[/URL] :)[/QUOTE] Jak matka z córką :cool1: Fajny ten Twój szczeniaczek ;) ile teraz ma (i waży)? -
[quote name='kalyna']U mnie Gandziocha, jak był szczylkiem to szybko ją zniszczył.. a potem takie resztki nam sie zagubiły... więc szkoda kasy mi na te piłki jkest, wolę dołożyć i mieć takie, co dłużej żyją :lol: [/QUOTE] Bogu dzięki, że moja suka nie niszczy w ogóle zabawek (poza pluszakami- a i tak ma je na 3-4 miesiące) :) mój portfel by nie wyrobił :evil_lol: To ja jestem sierota i je gubię, na ogół na drzewach, kilka też się utopiło :roll:
-
[quote name='Agneees']A pamiętam bo to nasz najnowszy zakup z zooplusa :razz: przy okazji jak zamawiałam karmę to wzięłam i dwie piłki- miały być takie same ale wysłali jeszcze pomarańczową z niebieskim sznurkiem :-D Całkiem fajnie latają i można je rzucić daleko ale sznurek mógłby być trochę dłuuuższy, kilka razy Sati zamiast w piłkę trafiła w moją rękę :diabloti:[/QUOTE] Dzięki! Muszę ją jeszcze raz zamówić :) Mi akurat długość odpowiada, ale moja jest malutka :) fajna jest ta piłka, bo ciężka (daleko lata) i jak leci to słychać :) teraz mamy taką, która jest lżejsza i cichutka i czasami mi suka leci nie w tą stronę co powinna :roll:
-
[quote name='Agneees'][IMG]http://i58.tinypic.com/2d99uzq.jpg[/IMG] [/QUOTE] o, miałyśmy taką samą piłkę :) dopóki nie zawisła na drzewie a ja nie mogłam jej ściągnąć :-( pamiętasz gdzie kupiłaś?
-
[quote name='Mary&Shena']To ja może z innej beczki, ale o chamstwie. Mieszkam na wsi. Może się wydawać, że to idealne miejsce do mieszkania z czterema psami, bo wokół pola, lasy, łączki. Ale tak nie jest. teoretycznie godzinny spacer z psem zamienia się w 1,5 h, bo musimy chodzić "na około", bo nagle wyskakuje jakiś podbiegacz, a ja nie jestem pewna co do jego intencji ( ani do tego, jak zareaguje mój pies). Wprawdzie wiem, gdzie znajdują się "punkty strategiczne", ale i tak muszę miec oczy "dookoła głowy". Ostatnio spotkały mnie dwie bardzo nieprzyjemne sytuacje. Szłam z jedną z moich dwóch suk collie (ogółem pies bardzo cierpliwy, jakiś pies za ogrodzeniem po drugiej stronie ulicy może miotać się i ujadać, a ona nawet nie szczeknie), w stronę "centrum wsi", niestety jedyna droga, jaką mogę dam dojść zawiera pewien "punkt strategiczny", koło którego zawsze musimy przejść, bo nie ma jak inaczej. Jest to gospodarstwo, gdzie mieszkają dwa agresywne psy podwórkowe (jamnikowaty i burek wielkości mojej suki), na szczęście są dwie bramy. Gdy szłyśmy na spacer, obydwie były zamknięte, gdy wracałyśmy - niesety juz tylko jedna, za którą ujadały psy. W którymś miejscu musiała być niedomnknięta, bo jamnikowaty kundel wyleciał. Szybko poebiegłam z suką do domu (miałam bardzo blisko), przy furtce pies nas dogonił, ale jak na niego krzyknęłam, żeby poszedł, to chyba sobie uśiwadomił, że suka jest od niego dwa/trzy razy wieksza i wrócił do sb. Niestety, kilka dni później okazało się, że drugi pies tez umie wyjść i nim się spostrzegłam, wybiegł za nami ujadający, wściekły pies wielkości mojej suki i szybko dogonił. Trzymał się na odległość kilku metrów i chciał zaatakować, puściłam smycz i suka ustawiła się między nami, więc pies nie był pewny czy się rzucić, a ja się bałam, że za chwilę przybiegnie mały kurdupel i psy będą miały przewagę, ale udało mi się z psem na tyle odejść od podwórza psa, że ten, jak skumał, że nie jest u sb, tylko na środku ulicy, a jeszcze na niego krzyknęłam, to poszedł. Najlepsze byo to, że moja suka nawet nie szczeknęła O_O Tylko obserwowała mnie i moją reakcję, cała napięta. Nie rozumiem, jak można zostawić otwarta bramę, wiedząc, że psy potrafią przejść, są agresywne, a ta drogą codziennie wracają dzieci ze szkoły. Sama mam agresywnego psa i nie pozwalam mu biegac po otwartym podwórku/ogrodzie. Rozumiem, że pies może się zgubić, uciec, ale świadome otwieranie bramy przy agresywnych psach ? Właściciele wiedzą, że psy wybiegają na ulicę, bo ostatnio właścicielka nawet wołała na psa, który miał ją w głębokim poważaniu, gdy wyleciał z 'japą' na moją mamę idącą po prostu chodnikiem :shake: Jeszcze jest druga "wiejska" sprawa, wypuszczanie nawet łagodnych psów 'na spacerek'. Regularnie widuję może 5 osób, które wychodzą z psami średnimi lub dużymi na spacer, reszta albo tego wgl nie robi, albo otwiera bramę na oścież i piesek biega sobie gdzie chce i kiedy chce :shake: Większość jest nauczona, że auta się omija, a do domu i tak wróci zjeść - więc dla właścicieli problemu nie ma. Podbiegacze w obrożach z adresówkami, więc nikt nie weźmie takiego psa za bezdomnego, nie zadzwoni do schronu. Ja dotąd też nie dzwoniłam, bo jeśli jest to mały i łągodny psiak, z którym nie ma problemu to ok, rozumiem, że ma skłonność do ucieczki. Ale jeśli widzę, że pies lata po wsi regularnie, wiem, gdzie mieszka...To chyba zapiszę sobie w telefonie nr schroniska i kupię gaz pieprzowy na agresywne burki :diabloti:[/QUOTE] 20 lat mieszkałam (i od 4 lat regularnie bywam) na wsi i mam zupełnie inne odczucia ;) wręcz WOLĘ żeby leciał w moją stronę wiejski pies niż te "miastowe". Mi nie przeszkadzają biegające luzem na wsi psy i przede wszystkim- nie boję się. Żadna z moich suk nigdy nie została poważnie pogryziona (nawet do kropli krwi!) i z doświadczenia wiem, że te wiejskie burki są mocne w gębie dopóki się nie zorientują, że się ich nie boisz ;) nigdy w żadnego nie rzucałam kamieniami czy nie psikałam gazem, żeby się natręta pozbyć. Generalnie to im bardziej drący sie pies tym większe prawdopodobieństwo, że to zwykły pieniacz, który 10 razy głośniej będzie zawodzić uciekając z powrotem na podwórko jak nagle ruszysz w jego stronę. Z kolei im bardziej będziesz się wycofywać, uciekac, krzyczeć czy pokazywac, że się boisz tym bardziej dodasz mu energii i może posunąć się do ataku. Jeśli Ty się obawiasz, uciekasz (?) to niestety ale spacery rzeczywiście nie będą dla Ciebie przyjemne. Mentalności ludzi puszczających psy luzem/ nie potrafiących zabezpieczyć ogrodzenia nie zmienisz.
-
[quote name='Dioranne']O meeeega trudnych imionach! :evil_lol:[/QUOTE] a ile facetów! Po takiej gromadzie pewnie podłoga w domu do wymiany :evil_lol:
- 405 replies
-
- berneńczyk
- berneński
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
A u kogoś są szczeniaczki :loveu: duuuużo szczeniaczków :loveu:
- 405 replies
-
- berneńczyk
- berneński
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
pomylilam tematy
-
[quote name='Vailet']jeżeli Twoja suka jest leniwa i prawie nie wykazuje oznak zycia to Tofik tez ją polubi :evil_lol: [/QUOTE] Nie jest leniwa, wręcz przeciwnie, ale lubi wszystkich yorkowatych facetów, a jak jeszcze są spokojni, nie mają wiecznych zapędów do zabaw i nie wykazują większych oznak życia to w ogóle idealni mężczyźni jej zdaniem :evil_lol: ja lubię wszystko co yorkowate, takie małe włochate(ewentualnie wyłysiałe) szczury :diabloti: świetne są
-
u mnie jest jeden węgier i spacery z nim w wykonaniu jego właścicieli mówiąc delikatnie nie wyglądają za dobrze a też niby z nim biegają (bo ich widuję), lata trochę luzem, ale częściej go(ją?) na lince widuję labrador to fajna opcja, dobrze wybrać hodowlę i nie będziecie zawiedzeni ;) labrador spokojnie może biegać, byle go w to wprowadzić no i pamiętać o odpowiednim przygotowaniu (a zwłaszcza tempie biegu). I chronieniu stawów (żarcie, suple). U mnie jeden facet zasuwa z labem na długie dystanse, pies biega bez problemu, w dodatku niesie w pysku bidon z wodą ;) nie wiem jak wysoko mieszkacie i czy jest winda (nie doczytałam), ale pamiętajcie że w okresie wzrostu lab nie może sobie zasuwać w tą i z powrotem po schodach, radzi się go nosić jak najdłużej. I labrador gubi tony kłaków. I czuć go psem (moim zdaniem ;))
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='qmu']To ja Ciebie krolowo zapraszam do lumpa " U Jacka" w Toruniu, niezapomniane przezycia gwarantowane. Tam jak jest otwarcie o 10 to baby juz pod drzwiami koczuja z dobre pol godziny wczesniej, a gdy tylko drzwi sie otworza zaczyna sie rozpetywac pieklo. Pchaja sie jedna przez druga za wlosy ciagna, lokciami nawalaja, a w drzwiach tak sie klinuja ze normalnie prawie z futryna tam wchodza biegaja dra ryje, no normalni szok. Gdy sie juz wszystkie tam wtarabania, dlaej sie przepychaja i poszturchuja, a niedaj boze zeby ta sama bluzke np. zlapaly do reki.... szok! Bez kitu nigdzie wiecej takiego cyrku nie widzialam jak tam.[/QUOTE] W Poznaniu jest podobnie w niektórych lumpach :) w dni "dostawy" kolejki ogromne i banda rozpychających się wrzeszczących bab :diabloti: Ja po lumpach nie chodzę bo nie lubię, nie mam zmysłu do wyszukiwania ciuchów :roll: i w ogóle nie lubię chodzić na zakupy ciuchowe
-
[quote name='Dioranne']Jesteśmy już po! Na całe szczęście wszystko poszło gładko... Młody ma nowego przyjaciela o wdzięcznym imieniu Kołnierz. Niezbyt się z Młodym polubili, ale cóż - będą musieli ze sobą wytrzymać dwa tygodnie. Jutro i w poniedziałek mamy kontrolę, Pan Pinczer dostanie jeszcze leki przeciwbólowe i wszystko pójdzie już z górki. Byłam przy usypianiu go - myślałam, że na zawał zejdę. Jak sobie pomyślałam, że mogę go już nigdy nie zobaczyć, brr... Ale wszystko jest dobrze, piesek nie jest już pijany po narkozie. [/QUOTE] Super, że już po i wszystko jest OK :)
-
[quote name='Pani Profesor'] Patryk reaguje makabrycznie na wybuchy, Sylwester to był koszmar, pilnował go mój tata i mówi, że zrobił mu pod stołem bunkier z poduszek i tam przesiedział całą noc, trzęsąc się jak nienormalny, nie opuszczał również ojca na krok i jak tylko się tatko gdzieś ruszył, to pies za nim z piskiem :( podczas zwykłej burzy nie jest tak źle, ale jak łupnie porządnie gdzieś niedaleko, to spiernicza do łazienki albo pod drzwi wyjściowe (nie wiem dlaczego akurat tam) i leży bez reakcji na cokolwiek :([/QUOTE] Moja też się boi wybuchów czy ogólnie nagłych huków. Kilka razy zaliczyłam solidną bardzo głośną glebę w mieszkaniu (nie pytajcie :diabloti:), raz wywracając w dodatku wielkiego kaktusa na podłogę i za każdym razem mój pies musiał mnie oszczekać i opierdzielić za to że ją straszę :cool1: potrafi się też wydrzeć jak mocniej trzasnę drzwiami i się tego nie spodziewa albo nagle coś upuszczę i narobi to huku. Ale na tego sylwestra postąpiłam wyjątkowo paskudnie zostawiając ją samą w mieszkaniu (no wpadłam do niej na krótko przed północą na jakieś pół godziny i wróciłam się bawić) i w sumie nie wyszło jej to jakoś na złe. Miała włączoną stację z klasycznym rockiem i kość do memłania :evil_lol: Najbardziej panikowała jak zostawiałam ją z kimś kto oczywiście za bardzo się roztkliwiał. Ale w okresie sylwestrowym spacery zmniejszamy do 1-2 dziennie. I to jeszcze takie noszone- na rękach na trawkę, w tym miejscu robi co ma robić i od razu z powrotem do mieszkania. Nie wiem co by było jakby ważyła kilka razy więcej :roll:
-
Toffik mógłby zostać narzeczonym mojej suki :diabloti: ona kocha ciapciaki. I jeszcze idealnie wpasował się w jej gust co do urody kandydatów na bliskich znajomych :cool1:
-
[quote name='omry']Bo mam już dwie i starczy :evil_lol: Suki są spoko, ale mój kolejny pies ma być wymarzony, a mój wymarzony pies to samiec molosa :lol: Jeśli chodzi o dalsze życie to suk i tak pewnie będę miała więcej. Nie ma jakiegoś konkretnego powodu, po prostu psy mi bardziej podchodzą :razz:[/QUOTE] Szkoda że u mnie nikt w rodzinie nie ma samca, bym sobie porównała a nie strzelała w ciemno :) jedyne co mi nie pasi w sukach to właśnie humorki. I to, ze niekoniecznie one przechodzą po sterylizacji. Moja suka żre się z suką kuzynki o takie bzdury czasami że mi słabo. Jak dwie blond laski szarpiące się za kudły pod klubem bo jedna śmiała spojrzeć na faceta drugiej. Sam wrzask i histeria, zero jakiejś większej logiki w działaniu :evil_lol: moja suka uwielbia księżniczkować, raz ma stan proludzkiego i propsiego psa, a kolejnego dnia łapie spinę na każdą osobę która do niej zagada i na każdego psa który ośmieli się podejść :roll: Mi sie podoba to, że samce dużych ras są na ogół naprawdę okazałe, czuć od razu że to prawdziwy mężczyzna :cool1: bo przy wypierdkach różnicy nie widać prawie w ogóle.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Dioranne']Też bym się nie przejmowała, gdyby nie było takiej, a nie innej sytuacji. Także nie martw się, nie jesteś wyrodna. Możliwe, że ja po tym wszystkim jestem po prostu przewrażliwiona. Ciężko ocenić. Generalnie w naszej lecznicy jest tak, że lekarz prowadzący psa "na co dzień" podaje tylko narkozę, operuje inny lekarz. Akurat w przypadku Mai zawinił ten, który podawał narkozę, nie chirurg, który operował. Już tamten pan styczności z naszymi zwierzętami nie ma. Prawdopodobnie samą operację przeprowadzi ten sam chirurg co operował Maję, więc jestem dobrej myśli - mama miała okazję tegoż chirurga poznać jak odbierała ciałko Mai i była na prawdę pod wrażeniem. Przepraszał kilkanaście razy, kilka razy powtarzał co się działo na stole, pokazał macicę. Natomiast wet, który podawał jej narkozę do dziś się do nas nie odzywa, omija nas szerokim łukiem... :roll: Po odejściu Mai już nie miało być psa w domu. Ale długo nie wytrzymałam, potrzebowałam jakiegoś psa w domu i tyle. Jeśli teraz Młodemu stałoby się coś na maxa poważnego to podejrzewam, że nie pozbierałabym się tak szybko. Z Mają byłam mniej związana, ona wolała ciocię i mamę, na mnie potrafiła warknąć i ogólnie rzecz biorąc miała mnie głęboko w d.pie. Z Nico mam dużo większą więź, pomimo tego co się dzieje i jak krótko ze mną jest... [/QUOTE] Jakbym jeszcze mieszkała stale w Kołobrzegu to bym już nowego psa do domu sprowadziła :) nie dziwię się, że nie wytrzymywałaś- co to za dom bez psa, po pójściu na studia dałam radę tylko 2 miesiące :evil_lol: choć czasami żałuję, że wzięłam rudą na hurra :evil_lol:
-
[quote name='motyleqq']na początku dziwnie... a potem się przyzwyczajasz, jak podczas kąpieli myśląc, że wyciskasz wodę z sierści, ściskasz COŚ :diabloti:[/QUOTE] chyba zostanę przy sukach :evil_lol: [quote name='omry']Jak się zestarzeje i musisz do wrzucać do samochodu to przeszkadza :evil_lol: A tak serio też jakoś wolę samce, mój następny pies musi być samcem, kolejnej suki nie wezmę choćby nie wiem co :diabloti:[/QUOTE] Czemu nie suka? :cool3:
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
A ja się zastanawiam czy mój kolejny pies nie byłby jednak samcem. Chociaż zawsze miałam suki i nie wiem jak to jest nagle mieć psa z "czymś" na podbrzuszu :evil_lol:
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Dioranne'] [B]Amber [/B]teraz mają niby sprzęt do monitorowania pracy serca, ale strach jest. Bo narkoza to jednak narkoza i jakoś nie bardzo mnie w tym momencie przekonuje fakt, że kastracja jest mniej inwazyjna. Bo Mai serduszko stanęło właśnie przez narkozę, a nie przez większą ingerencję w organizm. Nadal to we mnie gdzieś siedzi. I potwierdzam - pinczery to największe cholery na całym świecie, ale jednocześnie potrafią tak mocno kochać jak żaden inny pies. Chyba wiedzą jak bardzo nadwyrężają psychę swoich właścicieli. :evil_lol:[/QUOTE] Ja jestem wyrodną właścicielką, bo niespecjalnie się przejmuje zabiegami, ale może dlatego że ruda pod narkozą była już ok 3 razy w ciągu tych 4 lat, śp starsza suczka też wiele razy przez to przechodziła i odpukać żadnej nic się nie stało. Inna sprawa, że moje podejście było/jest dość lekkomyślne- dopiero na dogo się dowiedziałam, że można przeprowadzać przeróżne badania przez zabiegiem i warto je robić. My nigdy nie robiłyśmy A kastrujesz go u tego samego weterynarza co suczkę? [quote]Jak kastracja pójdzie, a (tfu, tfu) wyskoczy jakiś guz to chyba rezygnuję z psów i jakichkolwiek zwierząt do końca życia. Za dużo "przebojów".[/quote] U mnie w rodzinnym domu od czasu śmierci mojej starszej suczki nikomu nie przyszedl do głowy kolejny pies....strasznie boli jak odchodzi zwierzak, który jest najkochańszym psem świata
-
[quote name='motyleqq']Dioranne, to jest oczywiście prawda, że kocia psychika jest bardziej zawiła :) wynikają z tego czasem problemy. póki są błahe, ludzie je ignorują, bo "to kot". czasem takie ignorowanie trwa bardzo długo, czasem jakieś zachowanie ktoś uznaje za normę, a jest dowodem na głębsze problemy kota(nie z kotem). temat jest trudny niczym ta kocia psychika :evil_lol: a dogo to nie miejsce na to, ale powoli kluje się pomysł na artykuł, wtedy będzie można sobie poczytać, co myślę, jakby to kogoś obchodziło :evil_lol:[/QUOTE] Mnie będzie obchodziło! :cool1: jak kiedyś zamieszkam gdzieś za miastem na totalnym zadupiu to sobie sprawię kota na 100%! [B]Dioranne [/B]mieliście w takim razie dużego pecha....ja osobiście nie znam ani jednego przypadku odejścia suki podczas zabiegu sterylizacji, a wśród moich znajomych prawie same wysterylizowane zwierzaki, wiec mam nadzieję, że takie sytuacje to raczej rzadkość.... Kastracja zresztą jest podobno "bezpieczniejsza" i psy lepiej ją znoszą niż suki sterylizację :) u rudej jedynym skutkiem ubocznym zabiegu była reakcja na narkozę- wypadanie sierści w takich ilościach, że myślałam, że za chwilę będzie łysa ;) miała wielkie placki na klacie, mostku i mocno przerzedzoną sierść ogółem. Ale to potrwało może z 3 miesiące i ładnie zarosła z powrotem :) Co mnie zaskoczyło i na co nie byłam przygotowana to to, że pierwszego dnia zupełnie nie kontrolowała sikania tzn sikała pod siebie. Zdarza jej się to za każdym razem jak jest po narkozie, teraz przezornie kładę pod nią coś żeby nie brudziła.
-
Rodowody stowarzyszeń powstałych po 01.2012?
klaki91 replied to ann1gorszapolowa's topic in Stowarzyszenia
[quote name='Brezyl']Żałuję, ze zapomniałam aparatu, bo pokazałabym jakie owczarki były na ostatniej wystawie w Berlinie. Dosłownie stanełam jak wryta, patrząc na psy w typie czeskiego użytka, w niczym nie przypominające przekoszonych dzisiejszych ON-ków, raczej owczarki sprzed 30-40 lat. Widziałam tylko dwa, nie mieliśmy czasu na oglądanie ringu ON-ków, zobaczyłam je poza halą, nie wiem więc czy był to wyjątek, czy też nadchodzi nowa fala.[/QUOTE] Oby szły jakieś zmiany! -
[quote name='Dioranne']Czwartego kwietnia Młody ma kastrację - trzymajcie kciuki. W teorii wszystko powinno być, ale dość mocno się boję, bo Majka odeszła podczas sterylki... Teraz w naszej klinice mają niby sprzęt do monitorowania pracy serca, ale i tak się boję. :-( [/QUOTE] Trzymam kciuki żeby wszystko się powiodło bez żadnych komplikacji :) Z tego co pisałaś to Twoja suczka była wtedy już wcale nie taka młoda? Nico ma ogonek jak precel :) fajny jest Co do kotów to ja się wyłamię- lubię i gdybym nie miała uczulenia to bym sobie sprawiła maine coona. Długi czas sądziłam, że koty są gorsze od psów, mniej wierne i takie tam, ale miałam okazję zajmowac się zgrają opuszczonych kociaków i jeden z nich skradł moje serce ;) nie dość, że nie bał się zupełnie psów to jeszcze sam był o krok od nauczenia się jak się szczeka :evil_lol: Biegał za mną jak jeździłam na rowerze, jak szłam na spacer z psem to nam towarzyszył, odprowadzał mnie do sklepu i pod nim czekał aż wyjdę, uwielbiał byc przytulany, miziany i mimo że miewał swoje odpały (potrafił znienacka wskoczyć na ramię :) ale żeby się przytulać!) to go ubóstwiałam. Nauczyłam go nawet siadać na komendę :) Szkoda, że musiałam go oddać, ale moi rodzice pod tym względem zawsze byli okrutni :diabloti: W ogóle oglądanie kocich interakcji zawsze sprawiało mi radość :) psy są dla mnie zbyt przewidywalne pod tym względem, a kociej psychiki prawie nie znam, więc wiadomo-coś nowego
-
Rodowody stowarzyszeń powstałych po 01.2012?
klaki91 replied to ann1gorszapolowa's topic in Stowarzyszenia
[quote name='Berek']Z całym szacunkiem: coraz większe wynaturzenia (bo tak to trzeba nazwać) niestety, niestety zapoczątkowały związki znane i stare... a konkretnie te pod FCI. Czyli obosieczny to argument... jeśli chodzi o "kontra pseudo", ma się rozumieć. [/QUOTE] Najpiękniejszy owczarek jakiego miałam okazję do tej pory spotkać był z "pseudo", czyli z parki ONów należących do jakiegoś gościa, który postanowił raz machnąć suce szczeniaki. Piękna suczka, wyglądająca zupełnie jak stary typ owczarka, prosty grzbiet z delikatnym kątowaniem. Taki typ nie jest już chyba w guście na wystawach (zgaduję bo nie bywam)