-
Posts
2029 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Maron86
-
[quote name='WHWT']Tak. Do pierwszej kąpieli stosuję szampon do białego lub czarnego (w zależności od psa) lub uniwersalny gdy pies jest innej maści. Przy drugiej kąpieli dobieram szampon pod względem jakości sierści/włosa psa. Np. niektóre psy kąpie w szamponie hypoalergicznym inne w szamponie nawilżającym a jeszcze inne w szamponie dla psów długowłosych... Po dwóch kąpielach odżywka/maseczka i suszenie psiaka :) Bardzo lubię szampony PSH. Fajny jest także Oster, 1#All Systems... Niedługo będę próbowała kosmetyki firmy Botaniqa. Ale ciekawe wydają się również Baldecchi, Show Dog, Espree, Pet Head, Iv San Bernard. Pewnie kiedyś spróbuję ;) Co odpowiada jednemu, nie koniecznie służy drugiemu więc najlepiej próbować samemu.[/QUOTE] Ja zawsze robilam na odwrot, nie wiem czy slusznie. Wpierw zmywalam najwiekszy syf jakism psim szamponem np do dlugiej siersci, lub samponem 'jodoforowym'. Pozniej przy 2gim myciu tym na czarna siersc, poprostu o wiele ladniej pachnie i uwielbiam jego jedwabista i mieciutka siersc po szamponie champion :loveu: (szkoda ze nie widzialam jego duzych butli, takicj jak w linkach powyzej).
-
[quote name='kingula']A możecie polecić jakiś szampon dla czarnego psa z jakby hmm brązowymi nalotami?[/QUOTE] Moj jest czarnny z przenicznym podpaleniem i plomieniem tego samego koloru przy kufie. Szampony do czarnej siersci wydobywaja czern, ale nie barwia reszty :) . Przynajmiej te z ktorymi sie spotkalam, kapany byl szamponem Champion dla czernej siersci + u psiego fryzjera. [QUOTE]Z wymienionych wyżej szamponów używam Oster Black Pearl do kąpieli wstępnej. U nas się sprawdza, jest bardzo fajny, ma ładny zapach.[/QUOTE] Do kapieli wstepnej znaczy zmywania najwiekszego brudu? Docelowe mycie jakim szamponem :) ?
-
[quote name='Kocurkotka']nie jest podobna do Beaucerona :/ widziałam osobiście te bsy i są bardzo potęrzne w dudowie i mają masywniejsze głowy Suczka jest bardziej w typie ale nie jest przedstawicielką tej rasy napewno jest skrzyżowana z owczarkiem niemieckim[/QUOTE] Ja widzialam ta konkretna suke 2 razy, nie moge powiedziec zeby byla jakos specjalnie masywna porownujac do mojego psa (w typie mastifa tybetanskiego). Ten pies ze zdjecia glowe i uchole ma jak moja juz nie zyjaca ONka ze schroniska. Jednak nauczylam sie ze zle zrobione zdjecie nie zawsze dobrze przedstawia psa. Jak dla mnie pies ze zdjecia z dobermana nic nie ma.
-
[quote name='wioletka155']PSiak był chory, a wizyta u fryzjerki i kąpiel pogorszyła sprawę. Mała miała temp i katar straszliwy. Dostala antybiotyki przez 6 kolejnych dni i to przeszlo. Ale wet mówil ze jej zachowanie raczej nie wynikało z choroby, a raczej jakiejś traumy . nigdy już malej nie zostawię samej ;([/QUOTE] Ja zawsze zostawiam swoje psy u fryzjerki, nigdy im sie krzywda nie stala. Ba nawet jeden z moich psow na tyle ja uwielbia ze zawsze przechodzac gdzies nie daleko pedzi sie przywitac. Dodam ze nigdy nie byl przekupiany zadnym zarciem, ma slaby zoladek i najzwyczajniej w swiecie skonczylo by sie to okropna biegunka. Radze rozgladnac sie za innym fryzjerem jesli faktycznie ten nie byl godny zaufania.
-
Który charakter trudniejszy - lękliwy czy dominant
Maron86 replied to Tree's topic in Wszystko o psach
[quote name='IZMADO']Zaczęłyśmy się bawić frisbee. Szok! Pies we mnie wpatrzony, nakręcony na dyski, pięknie aportuje i po dwóch "treningach" dobrze wiem że jak przyniesie dysk to się zabawa kręci. O dziwno, jak się rozkręci, to nawet nie chce się szarpać, tylko wypluwa mi dyski pod nogami. Nabrałam wiatru w żagle! Gdyby nie dzisiejszy deszcz, to też byśmy sobie porzucały. I plus tego jest taki, że Janka się bardzo szybko męczy fizycznie. Potrzebne nam są ze 3 sesyjki, każda praktycznie po minucie, może 1,5. Z przerwą na picie, na leżenie, na typowe nicnierobienie, żeby odpocząć. I pies mi pada :) Ajajajaj! Oby tak dalej! A w niedzielę szkolenie...[/QUOTE] Tylko pozazdroscic, moj jak ma cos aportowac to patrzy jak na wariatke. Ba nawet jak go na klikera szkolic probuje to nie mozna nazwac tego szkoleniem bez 3dniowej glodowki, bo oczywiscie nie zainteresuje sie jak widzi innego psa :roll: -
Psiak moj jutro idzie do fryzjera, wiec nie spieszy mi sie z kupnem szamponu. Dlatego tez z checia poczekam na opinie dotyczace reszty, o ile ktos stosowal :) Odnosnie Ring 5, czy po nim faktycznie wlos jest czarny bez przebarwien i dziwnych refleksow? Wlos jest bardziej puszysty czy 'przylegly'? No i jaki ma zapach, niektore szampony swym 'zapaszkiem' powalaja przez 2-3dni z nog...
-
[quote name='Visenna']Poproszę o nazwę ulicy Polic w której grasują te koty mutanty - zamierzam się tam przejechać przy najbliższej okazji i potwierdzić te rewelacje, narazić siebie i psy na podrapanie i atak - może złapię sobie takiego kota do pilnowania chałupy... [quote name='Maron86'] Suka NIGDY zadnego kota nie zabila, kilka razy przepedzila na drzewo, raz kiedy byla w kagancu (zanim z niego zrezygnowalismy) i kot ja zaatakowal 'wgniotla' go w sciane bloku kagancem - od tego czasu TEN osobnik ja omija. Na szczescie od zeszlego roku pod klatka przesiaduje max 2 koty (poprzednie lata minimum 3-4). I pomimo ze kiedys z kolega ratowalismy mioty i szukalismy im domow (jedna kotka trafila nawet do mojej siostry i sie nia zajmowalismy gdy jechala na urlop/wakacje), to w tej chwili na dzien dzisiejszy nie moge na nie patrzec. [quote name='Maron86'] Kotow nie lubie - tych co siedzialy pod blokiem przez lata, naturalna selekcja pozbyla sie problemow. Nie, nie umiesz czytac. Odnosnie sterylizacja/kastracji kotow. Z tego co mi wiadomo koty posiadajace wlasciciela nie mozna tak o zlapac i dac pod kastracje jako kota wolno zyjacego na koszt np TOZu. Z tego co widze to wiekszosc (w tym ja) caly czas pisze o kotach majacych 'wlasciciela', dom, ktore sobie moga lazic tak o 'bo tak'. [quote name='Berek']P.S. A w ogóle to dyskusja w tym topiku robi się absurdalna. Cokolwiek nam w życiu przeszkadza, raczej nie jesteśmy od samosądów - a do tego sprowadza się utyskiwanie na koty które robią to, czego nie powinny (przy czym dla części użytkowników sam fakt, że żyją, jest ogromne uciążliwy) przy okazji topiku o zakatowanym - przez psa i człowieka - kocie który sobie gdzieś tam SIEDZIAŁ. Żaden pies nie ma prawa nawet gonić kota na publicznym terenie; jeśli nie z humanitarnych przyczyn, to dla bezpieczeństwa ogólnego. Jeśli zaczniemy się bawić jak kretyni dyskutujący o gwałcie w stylu "sama sobie była winna, miała krótką spódniczkę" to możemy nagle się znaleźć po drugiej stronie barykady - bo np. nasz pieseczek ujada w ogródku i któryś z sąsiadów rozwiąże problem (jaki uważa, że ma) na własną rękę, bez angażowania instytucji państwowych. "Ratunku, podli ludzie otruli mi psa". To będzie tytuł topiku na Dogomanii. W tym samym czasie na jakimś forum społecznym ludziska będą, akurat takuśko jak my tutaj, dyskutować o tym wydarzeniu i będzie dużo uwag typu "no ja rozumiem że trucie komuś psa to tak ogólnie nieładnie jest, ale te PSY, co za zaraza cholerna, drą mordy, sikają wszędzie, śmierdzą..." . Zgadzam sie w 100%.
-
Witam Chcialabym zakupic dobry szampon do dlugiej czarnej siersci. Pies ma dlugi wlos okrywowy i wylacznie na zime podszerstek. Czy ktos moze uzywal tych szamponow i moze sie wypowiedziec: 1) [url]http://www.groomer.sklep.pl/artykuly-groomerskie/details/624/172/szampony/oster/oster-black-pearl-shampoo---szampon-do-czarnego-wlosa-3,8-l.html[/url] 2) [url]http://www.groomer.sklep.pl/artykuly-groomerskie/details/577/179/szampony/ring-5/ring-5-black-out-koncentrat-szamponu---3,8-l.html[/url] 3) [url]http://www.groomer.sklep.pl/artykuly-groomerskie/details/802/171/szampony/mr-groom/mr-groom-black-coat-shampoo---szampon-dla-ciemnej-siersci-galon.html[/url] 4) [url]http://www.groomer.sklep.pl/artykuly-groomerskie/details/832/166/szampony/double-k/double-k-emerald-black-shampoo-3,8-l.html[/url] Zalezy mi zeby wlos ladnie sie ukladal i nie koltunil, wlos zeby pozostal zdrowy. O ile to mozliwe zeby ladnie pachnial :cool3:
-
[quote name='ulvhedinn']Kot może być najedzony do wypęku a i tak będzie polował, taka jego natura. Więc czy one dostają jeść 4 czy 10 razy, to nie ma wielkiego znaczenia, z tym, ze nie kazdy kot jest równie łowny, bywają też szczury na tyle sprytne, żeby poradzić sobie z kotami. Większość szczurów padających ofiarą kotów to osobniki młode, lub osłabione, chociaz sa koty łapiące dorosłe, wielie szczurzyska. A nie chesz nawet wiedzieć ILE by tych szczurów było w miastach, gdyby nie koty- stwarzamy dla gryzoni idealne warunki, mnóstwo kryjówek, dogodnych na gniazda, ciepłych i zacisznych (piwnice, kanały), mnóstwo odpadków, śmietniki itd. . Klania sie czytanie ze zrozumieniem, no chyba ze czytasz co 10zdanie wtedy wszystko jasne. [quote name='Maron86']Suka NIGDY zadnego kota nie zabila, kilka razy przepedzila na drzewo, raz kiedy byla w kagancu (zanim z niego zrezygnowalismy) i kot ja zaatakowal 'wgniotla' go w sciane bloku kagancem - od tego czasu TEN osobnik ja omija. Na szczescie od zeszlego roku pod klatka przesiaduje max 2 koty (poprzednie lata minimum 3-4). I pomimo ze kiedys z kolega ratowalismy mioty i szukalismy im domow (jedna kotka trafila nawet do mojej siostry i sie nia zajmowalismy gdy jechala na urlop/wakacje), to w tej chwili na dzien dzisiejszy nie moge na nie patrzec. Kotow nie lubie - tych co siedzialy pod blokiem przez lata, naturalna selekcja pozbyla sie problemow. Te koty byly zglaszane do schroniska, do hycla, do gminy, do tozu, rowniez w ich sprawie zaciagalismy informacji w 'Polskiej strazy dla zwierzat'. Odpowiedz zawsze wymijajaca i ogolnie majaca w dupie ludzi: koty wolno zyjace maja prawo robic co chca, nie wazne ze to byly koty domowe, ze mialy wlasciciela. Polskie prawo nie reguluje zachowan wlascicieli kotow, wlasciwie nie ma zadnych nakazow/zakazow/upomnien. Wlasciciel ma prawo sie wypiac na kota, sklamac ze tylko dokarmia i sprawa zalatwiona. Tak samo wkurzaja mnie puszczone samopas psy, jak i domowe koty. Wiec nie ma tu mowy o nienawisci do danego gatunku. Odnosnie 'srajacych kotow', nie oszukujmy sie sraja gdzie popadnie pozniej to zakopuja wiec pomimo ze nie widac to czuc, szczegolnie gdy spadnie deszcz. Najgorsze sa niekastrowane samce. Sprzatam po swoich psach g**na, gdybym nie przatala to po 3 psac 3x dziennie srajacych po tygodniu nie bylo by gdzie kloca postawic. Sprzatam pomimo ze inni maja gdzies sprzatanie po psie, wola dupe yorczkowi wytrzec chusteczka niz sprzatnac g**no (akcja sprzed tygodnia na 'betonowym placu zwanym deptakiem'). Tak samo jak uwazam ze wlasciciel psa powinien po nim posprzatac, tak samo uwazam ze wlasciciel kota powinien go pilnowac zeby nie sral w piaskownicach czy tez komus na dzialke. Jednak o tyle o ile wlasciciela psa mozna zglosic na SM dzieki czemu mandat lenia nauczy sprzatania, o tyle na koty nie ma regulacji prawnych. Nie trawy nie myje, moje psy jedza na tyle dobra karme ze nie zostaje po g**nie syf. Jak pies ma rozwolnienie (psy ze schroniska, praktycznie zawsze przez 1tydzien 'leja') i nie da sie tego zebrac to kupe zakopujemy piachem.
-
po 1 moje psy to nie agresory, kazdy z nich przeszedl szkolenie z zakresu PT, a ze to psy ze schroniska i z temperamentem to sie z nimi pracuje codziennie. po 2gie moj samiec chodzi w fizjologu kiedy ma 'gorsze dni'. po 3cie kot jest dla wiekszosci psow zwierzyna lowna taka sama jak szczur i niema nic wspolnego z dzieckiem. po 4 jesli moj pies zagryzie kota, ba chociaz by wezmie w pysk to sie wcale nie zdziwie. Dla mnie bedzie to naturalna reakcja obronna na cos co sie rzuca psu do ryja i nie widze powodu jojczenia jaki ten koteczek bedzie biedny (mowie o mojej sytuacji, nie o sytuacji z filmu). Moze wtedy w koncu ktos sie zainteresuje faktem rozwydrzonych, agresywnych kotow i nie bedzie sie wymigiwac tekstami ze koty sa panskie, ze niema funduszy, ze niema miejsc, ze te z obrozkami panskie koty to napewno wolnozyjace, ze co moze maly kotek. po 5te nie zamierzam narazac swojego czlonka rodziny na kolejne szycia czy tez zastrzyki bo jakis nieszczepiony DOMOWY kot skacze mu do mordy. Tak mam zajebiste podejscie i go nie zmienie Dla mnie zwierze ktore bez powodu atakuje inne jest takim samym zagrozeniem niezaleznie od wielkosci i gatunku, a dodam ze rany po kocie goja sie paskudnie o czym moja suka sie przekonala wychodzac na siku. I osobiscie TE (konkretnie te pod klatka u mnie, agresywne) koty mam w d*** i fakt czy cos im sie stanie w wyniku ich glupoty. Moje psy nie sa puszczane luzem na osiedlu i nie widze powodu prowadzenia ich w kagancu bez takowej potrzeby. Trzeba byc kompletnym ignorantem piszac "bo kotek podrapał pieska", to jest drapiezne zwierze i bez wiekszego problemu moze okaleczyc psa. Znam osobiscie z mojego podworka 2 przypadki malych psow zaatakowanych przez koty i stracily oko. Jeden z nich to suczka jamknika miniatury ktora zostala zaatakowana poznym wieczorem, suczka zawsze prowadzona na smyczy i NIGDY nie wykazala agresji do zadnego stworzenia (nigdy nawet nie szczeknela na innego psa, nawet zaczepiana przez nie). Drugi to samczyk wtedy mial okolo 7-8lat, maly ratlerek rownie spokojny co sunia jamnika roznica taka ze samczyk chodzil spuszczony luzem. Tak biedne bezbronne koteczki i takie niewinne, , a przeciez pies wychodzacy z klatki na spacer jest taki niebezpieczny i trzeba go zaatakowac zanim jeszcze w ogole zauwazy koteczka. Przeciez nie maja pazurow i zebow no i kazdy byl szczepiony wiec zadnego swienstwa nie roznosi :watpliwy: Dodam ze mit 'potrzebnych kotow' w tym przypadku tez jest irracjonalny. Koty sa karmione 4x na dobe i NIE poluja na szczury, tak wiec mamy i koty agresory i szczury:x DODAM JESZCZE DUZYMI ZEBY KAZDY WIDZIAL, ZADNE Z MOICH PSOW 'JESZCZE' NIE ZABIL ZADNEGO KOTA/PSA/MYSZY/CHOMIKA/PTAKA/ANI NIE POZADL ZADNEGO DZIECKA. Psy mamy od zawsze! Wiec przestancie pierniczyc ze jesli wiadra psu na morde nie zakladam wiedzac ze zabil by (prawdopodobnie, bo pewnosci nie mam) kota to jestem nieodpowiedzialna. Nieodpowiedzialna byla bym szczujac psa i puszczajac go na te 'kochane koteczki' zeby sie 'zabawil' :roll:
-
Kurcze wynika z tego ze zeby 'pozanc zapedy swojej suki' powinnam teraz ja zabrac przed klatka (gdzie wlasnie w tej chwili siedza 3 koty) i ja spuscic. Wtedy bede pewna czy moj pies chce je zabic czy pogonic, oczywiscie o ile kot nie zdazy uciec przed suka bo jednak 10letnia suka i do tego po okresie zimowym juz tak szybko nie biega... Paranoja, przynajmiej dla mnie. Prawde mowiac taki uciekajacy kot moze zejsc na zawal i co wtedy nie zostal zagryziony wiec nie bedziesz miala go na sumieniu? Ciekawe czy ten kot sobie mysli 'o fajnie pies chce sie poganiac', czy raczej 'o moj boze jakie wielkie zeby, w nogi' :roll:. I wiecie co. Wole byc 'socjopata' i narazac 'biedne kotki' prowadzac psa bez kaganca, niz spuszczac ja celowo na koty. Ja wychodze z zalozenia ze zwierze inaczej mysli niz my i nie moge byc w 100% pewna ze kazdy psi i w tym wypadku kocie ruch przewidze. Bylabym ignorantem gdybym tak myslala :niedowia:, przeciez psy mowiace 'w tym samym jezyku' nie zawsze potrafia sie dogadac bez walki (o ludziach/kotach/chomikach juz nie wspomne). Ogolnie patrzac na ten film uwazam ze facet byl przerazony cala akcja i nie wiedzial co zrobic. Jak bylo by inaczej to szczul by psa na tego kota, a widac ze pies zrobil susa i dorwal futrzaka... To ze nie poradny, nie odpowiedzialny i zadal kotu jeszcze wiekszy bol to juz zupelnie inna kwestia. Nie uwierze ze ktos kogo pies sie zucil na kota pomysli 'o fajnie skopie go tak gratis, jak smial dac sie chwycic w zeby'. Wrzucanie wszystkich interwencji, zdarzen i niewyobrazalnego okrucienstwa do jednego wora z 'wypadkami' nie jest na miejscu. I nie chodzi mi o ten wypadek, tylko o stwierdzenie ze jak pies pogoni kota i cos sie stanie to jestesmy takimi samymi zbrodniazami jak ktos kto utopil koty/zabil psa siekiera/wywalil zwierze przez okno/skopal zwierzaka/itp.
-
owczarek francuski beauceron - moze porownaj psa 'na zywo' z wzorcem? Nie wiem skad jestes, ale wiem ze w Policach jakies 3lata temu widzialam suke beauceron'a - myslalam ze to 'spasiony' dobek :P
-
Jaki jest wzrost psiaka i czy ma wilczy pazor?
-
Jak bym szarpnela mojego psa za ogon to by mi w rece zostal, ogon ma bardzo delikatny. Ogolnie nie mam nic do kagancow, moj samiec chodzi w fizjologu. Jednak nie bede prowadzic suki w kagancu z wyzej wymienionych powodow. Przyznam szczerze ze gdyby nie fakt znalezienia kaganca fizjologicznego moj pies by nie chodzil w zadnym. Ciasny, niedobrany kaganiec jest dla psa meczarnia i nikt mi nie wmowi ze tak nie jest, w zoologicznych sklepach przez X lat byla jeden typ 'na ONka' w roznych wielkosciach.
-
Sa to koty oswojone, domowe (tylko 2 przez 10lat bylo wolnozyjacych, one akurat nie atakowaly psow), z obrozkami, najczesciej niekastrowane samce, ale i rodne kotki sie znalazly. Agresywne staly sie albo przez to co zra, albo przez fakt ze osoba je karmiaca ma psa (zabiedzonego, brudnego, wychudzonego i zaniedbanego, z mocnymi zmianami na brzuchu 'alergia na trawe' w zime gdzie trawa przykryta sniegiem :shake:) i zawsze pies dostawal buta gdy podchodzil do zarcia dla kotow, a kot byl glaskany jak trzepnol ich psa lapa. Dla mnie cala sytuacja absurdalna, zadne sluzby nie chca sie tym zajac zaczynajac od schroniska, konczac na organizacjach prozwierzecych... Co do tematu, nie kopalabym kota bo to nic nie da gdy jest on w paszczy zakliszczony - ale ze nigdy w takiej sytuacji nie bylam to nie moge powiedziec jak bym sie zachowala, chyba jedynie smycz do gory i czekac az posci nie pozwalajac szarpac kotem. Aczkolwiek w przypadku samca podniesc na obrozy ponad 50kg hmmm... dobrze ze on akurat chce sie z kotami bawic i do momentu az go zaden siersciuch nie zaatakuje nie bedzie problemu.
-
Tak, tak zapomnialas dodac ze wszystkie te interwencje sa spowodowane moja i mojej suki dzialaniem. Serio ludzie czasem w tych swoich teoriach spiskowych sie zapedzacie. Wiem ze sa to koty domowe bo: wiem gdzie wiekszosc z nich mieszka, maja obroze, leca do ludzi, wlaza do klatki schodowej zeby pojsc do domu za osoba ktora je karmi (ktora je do tej klatki nie raz wabi i zostawia idac samemu do domu i majac wy***** co sie z tym kotem pozniej stanie). Tak u mnie w okolicy sa agresywne koty, moze to i skutek zarcia ktore dostaja - nie wiem, nie wnikam i szczerze mowiac g**** mnie obchodzi dlaczego kot ktory wyskakuje mojej suce na plecy jest agresywny (zastrzyki przeciwtezcowe dostawala juz wlasnie dzieki 'kochanym koteczka'). Szkoda tylko ze odpowiedzialni maja byc ludzie chodzacy z psem na smyczy, sprzatac po nim, kagancowac go, najlepiej zamknac w domu - koty biegaja, sraja do piaskownicy (gdzie psy wstepu nie maja i dobrze), zabijaja ptactwo dla zabawy, potrafia zaatakowac psy (nie tylko mojego!). Tu prawo nie reguluje zachowan wlascicieli kotow, sluzby interwencyjne sie wypinaja zucajac haslo 'kot wolnozyjacy', kot ma prawo, co my mozemy zrobic. Dodam ze 'kochane polickie koteczki' maja na sumieniu rowniez dzieciaki ktore zostaly pocharatane przechodzac pod krzakami :angryy: . Ciezko mi nazwac 'desperackim aktem bronienia sie' kota ktory wyskakuje mi z krzakow za drzwi klatkowych, z sukiem i lapami na psa :mad:. Dodam ze koty sa cwane, wiekszego psa od sredniego nie atakuja, ale te mniejsze maja ostro przerabane - przynajmiej do momentu az wlasciciel mniejszego sie nie wku****. Sytuacja tydzien temu: kot wyskoczyl z krzakow na malego/sredniego czarno bialego, puchatego psa. Pies pisk, nie wiedzial co sie dzieje, dziewczyna prowadzaca psa w krzyk i szko, chlopak ktory szedl z dziewczyna zasadzil kotu kopa. Kot zostawil psa... chlopak wkurzony sytuacja zaczol gonic kota i go okladac, ploszyc z krzakow.... Osobiscie nie popieram, ale prawda jest taka ze pies nawet tego kota nie widzial. Inna sytuacja z zeszlego roku: kot u znajomych do suszarni, nie wiedzial jak wylezc zaczol mialkac. Ludzie zaniepokojeni faktem ze cos mialka poszli zobaczyc co sie dzieje, wchodzac do suszarni zostali zaatakowani przez 'przerazonego kota' - niby zrozumiale ale: Zostawili otwarte drzwi od suszarni/piwnicy/klatki oraz otwarte bylo okienko, wystawili zarcie (kot 2-3dni nic nie zarl) zeby za nim wyszedl z klatki. Kot sie nawcinal i wrocil do suszarni, atakowal kazdego kto tam wchodzil - zadne sluzby nie chcialy pomoc (zreszta jak zawsze). 'Pozbyli sie kota' dopiero gdy narzucili na niego przescieradlo i wypuscili na dworze (obrywajac pazurami przy calej akcji). Zamkneli okienko i klatke, kot zaczol przesiadywac pod okienkiem/drzwiami i mialkal + machal lapskiem na kazdego kto sie pojawial w drzwiach: dalej zadne sluzby nie chcialy pomoc! Dopiero jak poszczuli kota malym psem pozbyli sie 'agresora'. Takich 'histori' u mnie w okolicy jest multum! Tak na koniec dodam ze moja suka ma 10 lat i od 10lat 'nikt nic z kotami nie moze zrobic' w tym czasie jak pies chodzil w kagancu zostala zaatakowana przynajmiej 15 razy w tym 8 skonczylo sie u weta. Od kiedy pies chodzi bez kaganca i sam 'poluje' mamy spokoj. Suka NIGDY zadnego kota nie zabila, kilka razy przepedzila na drzewo, raz kiedy byla w kagancu (zanim z niego zrezygnowalismy) i kot ja zaatakowal 'wgniotla' go w sciane bloku kagancem - od tego czasu TEN osobnik ja omija. Na szczescie od zeszlego roku pod klatka przesiaduje max 2 koty (poprzednie lata minimum 3-4). I pomimo ze kiedys z kolega ratowalismy mioty i szukalismy im domow (jedna kotka trafila nawet do mojej siostry i sie nia zajmowalismy gdy jechala na urlop/wakacje), to w tej chwili na dzien dzisiejszy nie moge na nie patrzec. Widocznie jestem nieczula skoro wole 'narazac biedne kotki', niz narazac swojego psa.
-
U mnie to samo, nie bede suki kagancowac przed kotami ktore same ja atakuja. Tak moj pies jest dla mnie pepkiem swiata i nie jestem w tym odosobniona. Prosze mi tu nie wciskac kitow o wolnozyjacych kotach, u mnie takich niema! Przychodzi wiosna i 'super wlasciciele' wywalaja koty na dwor, w sumie po co ma kot im w domu mialkac jak moze ludzia pod oknami :pissed:... Nikt nic z nimi nie robi bo: niema funduszy, nie nasza sprawa, nie nasz rejon, bo to nie sa koty wolno zyjace tylko 'wlascicielskie', bo 'co my mozemy'... Jesli inni nie chca by ich kot byl bezpieczny to juz nie moj problem, ja nie bede biegac na zastrzyki z suka czy tez szycie tylko dlatego ze wyszelana siku. Dodam jeszcze ze moja suka nienawidzi kotow tylko 'na swojej posesji' czyli w okolicy 3blokow - dalej je ignoruje (chociaz nie, ma jednego znienawidzonego ktory ja kilka razy zaatakowal i tego zawsze i wszedzie probuje dorwac).
-
Na filmie widac ze facet nie spodziewal sie ataku swojego psa na tego kota. Ogolnie widac ze pierwszy raz bierze udzial w takim 'wydarzeniu' - ktos kto juz raz mial takie przezycia wie jak reagowac. Ewidentnie myslal ze 'odkopnie' kota psu z paszczy, widac ze nie wie jak silnej rasy ma psa. Czy to bylo znecanie sie? Moim zdaniem tak, ale raczej nie celowe. Jesli chodzi o rady 'jak rozdzielic psy' - dla mnie sa bezsensowne. Kopnac psa w jadra? a co jesli to suka lub kastrat ... BA co jesli pies pod wplywem fizycznego bolu wylacznie sie nakreca? Polanie psow zimna woda, tak bo ja zawsze chodze na spacer z wiadrem zimnej wody :nonono2:. Chwytanie psa 'za zad' w czasie walki naprawde jest super biezpieczne - twoj pies pusci, 2gi cie zlapie upuszczajac flustracje... Sprawa 'zabezpieczenia psa' - wedlug polskiego prawa psy w miejscach publicznych maja obowiazek chodzic na smyczy, psy z listy 'agresywnych' maja chodzic rowniez w kagancu. Tyle wedlug prawa, wedlug realiow i dziury w tymze super prawie psy 'w typie rasy' (czyli kazdy pies bez tatuazu i rodowodu) jest 'kundlem' i nie musi nosic kaganca. Odnosnie puszczania luzem, u mnie stara z 70+ letnia baba puszcza swojego malamuta luzem bez kaganca i nie jest w stanie zapanowac nad psem - pies ten ZAWSZE podbiega do moich i jest 'jazda'. Strasz babe juz z 5x pouczala, a ze nigdy mandatu nie dostala to codziennie sytuacja wyglada tak samo. Nie oszukujmy sie prawo swoja droga, realia swoja. Jesli chodzi o psy atakujace i nienawidzace koty. Moja suka byla uczona kochac koty i sie z nimi bawic. Przylazl zapity gosciu w trakcie jak moja suka sie bawila z kotem, sprzedal suce kopa 'bo mu sie zdawalo ze chce 9tygodniowy szczeniak zabic kota'- moja suka nienawidzi facetow + kotow. Nie zawsze samo wychowanie rzutuje na zachowanie psa. Ja swojej suki nie prowadze w kagancu i tego robic nie bede. U mnie jest w cholere kotow przed klata (minimu 2) bo 'super sasiadka' sciaga domewo puszczane luzem koty i karmi je pod klatka :ekmm:. Gdy prowadzilam swoja suke w kagancu zeby 'biednym kotka nie stala sie krzywda' kilka razy zostala zaatakowania przez nie. Nie raz miala babrajace sie rany, tylko dlatego ze wychodzilam z klatki z psem na spacer a kot wyskoczyl z krzakow mi na psa... Czy jestem w stanie w razie czego wyrwac kota z paszczy mojego psa? Nie wiem bo jeszcze zadnego nie dorwala, ale napewno nie bede pchac lap po kota zeby jeszcze pazurami dostac. Jak kot padnie ofiara mojego psa to kto bedzie winny? Ja bo moj pies nienawidzi kotow/zapity gosciu bo sprzedal kopa psu w trakcie zabawy niszczac wszystko/ludzie puszczajacy koty 'a niech sobie polaza'/sasiadka sciagajaca wszystkie koty z mojego zadupia pod klatke? Ogolnie szkoda tego kota, facet widac nieporadny i lepiej zeby psa faktycznie trzymal w kagancu.
-
[quote name='Beatrx']ja to bym chciała zobaczyć na żywo psa, na którego takie szelki w 100% działają, nie powodują otarć, nie przekręcają się, nie wichrują sierści, nie powodują bezsensownego bólu. a przy szelkach to zostanę, ale smycz przypinam tylko do kółeczka na grzbiecie:eviltong:[/QUOTE] Tez bym chciala to zobaczyc :cool3: Moj chodzi na szelkach tylko jak sie futro wytrze od obrozy, niestety za duza sila 'pociagowa' zeby chodzic na codzien o tak :-(...
-
[quote name='Avocado98'][B]Maron86[/B] - twierdzisz, ze w szelkach z zapięciem z przodu pies może łatwiej uszkodzić kręgosłup, niż w kantarku? :lol: Gdyby zaczął się tak wyrywać jak piszesz, to w kantarku dużo szybciej by mu się coś stało. To były guardy czy coś jakby norweskie bez tych skośnych pasków? Jeśli guardy są dobrze dopasowane, to nie wiem jak pies może z nich wyjść, nawet jak są zapięte z przodu. Takie szelki nie muszą być wcale drogie, wystarcza zwykłe szelki z zoologicznego i metalowe półkółko/ kółko.[/QUOTE] Szelki kupione 'orginalne' na wystawie miedzynarodowej w 2011 roku. Cala mechanika dzialania szelek opiera sie na fakcie ze pies ciagnac ma sie obrocic, w teori fajna sprawa - w praktyce do niczego. Tu psa prowadzi sie na szelkach - nie na obrozy i koryguje szelkami, tylko na samych szelkach. Kantar ma dzialanie korekcyjne tak jak np dlawik/kolczatka. Pies robi co chce i jest nie do ogarniecia, dostaje korekte. W przypadku kantara nigdy psa sie nie prowadzi 'na nim', on jest tylko jako korekta. Pies jest prowadzony przedewszystkim na obrozy. Stad ta znaczaca i definitywna roznica miedzy szelkami ktore sa do niczego (chyba byly konstruowane na spokojne psy ktore napieraja do przodu nieinteresujac sie zywo otoczeniem), a kantarem ktory rowniez ma swoje wady i odradzam go osoba ktore nie maja zielonego pojecia jak go uzywac (my konsultowalismy sie ze szkoleniowcem, ba nawet w naszym przypadku byl zalecany przy 30kg 6miesiecznym szczeniaczku :roll:). Beatrx widze ze nie tylko ja mialam na tym forum przeboje z szelkami i ich beznadziejnoscia ;).
-
Który charakter trudniejszy - lękliwy czy dominant
Maron86 replied to Tree's topic in Wszystko o psach
[quote name='IZMADO']Ja mam duży problem z kotami, Janka strasznie się ekscytuje jak je widzi, podobno w poprzednim dom bawiła się z kotem, więc mam nadzieję, że jest to tylko chęć zaprzyjaźnienia się z nimi. Ale wczoraj wieczorem (w nocy :P) wyszłam z nią na flexi, pomyślałam, że jak jest tak późno, to dam jej trochę luzu i niech sobie poniucha okolicę. A ona nagle tak szarpnęła, że musiałam puścić smycz. Nie wiem za czym poleciała, możliwe, że właśnie za kotem. No i dzięki bogu smycz owinęła się o oponę auta, bo inaczej to nie wiem gdzie by mi uciekła. Gorzej, że nie mogłam tej taśmy wyjąć spod opony ;) Na szczęście znalazł się jakiś przechodzień (o 1:00 w nocy!) i pomógł mi uwolnić psa. Dziś byłyśmy na spotkaniu szkoleniowym. Janka naprawdę mnie zaskoczyła, zachowywała się super! Nawet jeden z trenerów powiedział, że mam takiego grzecznego pieska i nie rozumie czemu kupiłam mu taki kaganiec :P Odpowiedziałam, że gdyby nie było potrzeby, to bym takiego kagańca nie kupowała. Ogólnie zostałam pochwalona za taki model i nawet zostałam przykładem dla innych ;) Pogadaliśmy też o klatce kennelowej (od piątku jest u nas). Janka miała zrywy, miała lękowy szczek, ale ładnie nad sobą panowała, ze 4 razy rozwaliła się totalnie na ziemi, więc fajnie, że w tak stresowej sytuacji umiała się wyluzować.[/QUOTE] Haha przypomnialas mi sytuacje gdy to poraz pierwszy zabralam nasza wtedy 8l suke na szkolenie (teraz ma 10lat). Wszystko robila, jeszcze dostalismy reprymende ze za ostrzy dla niej jestesmy. Na 2gie zajecia Jeanne poczula sie pewnie i co zrobila? Przez kaganiec dziabnela ONka okolo 1-1,5roczne 'bo sie patrzyl' i przez nascie minut plula futrem. Przez reszte szkolenia upatrzyla sobie pitbulke (ktora zreszta upatrzyla sobie Jeanne) i tak za kazdym razem gdy sie widzialy probowaly sie zrec lub przynajmiej mordercze spojrzenie poslac :diabloti:. Najbardziej rozsmieszyla mnie Pani ktora chodzila na szkolenie juz jakis czas i sie pytala Pani szkoleniowca 'jak dlugo ten pies chodzi na szkolenie bo sie tak ladnie slucha i wszystko umie' (Jeanne byla 1 raz wtedy). Pani zostala poinformowana ze z sunia pracowalismy sami, a na szkolenie poszlismy bo nie lubi psow i ze z psem nalezy pracowac rowniez poza szkoleniem zeby miec efekty ;). Ahhhh zeby Szaman czasem wzial dobry przyklad z Jeanne, a nie tylko wycie w domu gdy nikogo niema, plucie sie na psy i buszowanie po krzakach (Jeanne szuka kotow, Szaman chyba szczescia bo z kotami to sie probuje bawic)... -
[quote name='Avocado98']To, ze na twojego psa te szelki nie działają to nie znaczy, ze to gówno. Tak poza tym to mastif to trochę co innego, niż labrador. Jeśli wychodzi z szelek, to oprócz szelek powinien mieć założoną obrożę polzacisk. A jak gryzie smycz, to możesz używać łańcuszkowej. Kiedy nie musi iść blisko przy nodze - zwykła smycz albo linka do kółeczka na plecach.[/QUOTE] Nie zmienie zdania odnosnie tych szelek. Moja opinia nie jest odosobniona i wlasnie przez to ze sa zapiete na koleczku z przodu pies ma 'latwe wyjscie' - wystarczy ze sie zaprze. Prowadzenie obroza + te szelki, a obroza + kantar = wygrywa kantar. Kantara uzywa sie jako korekty, tych szelek jako ... coz 'piesku nie ciagnij bo sie obrocisz'. Przy wylacznie ciagnacych i napierajacych do przodu psa moze sa ok, przy narwancach zdecydowanie nie. Rowniez mozna o nich napisac ze sa 'niehumanitarne': mocno spiete zeby pies w 100% nie mogl wylesc, przy narwancu moze skonczyc sie polamaniem przednich lap/wybiciem z barkow stawow (pisze tu o psach srednich/duzych, z malymi ponizej 18kg nie mam stycznosci wiec sie nie wypowiem). Duzy pies przy wyrwaniu do przodu susem moze sobie uszkodzic kregoslup wlasnie przez te szelki, przypiete od przodu powoduja nagly obrot psa o 180*. O nieszczescie latwo. Odnosnie zarowno metod szkolenia jak i 'narzedzi' zawsze kieruje sie opinia: weterynarza prowadzacego (czy psu przypadkiem zdrowotnie nie zaszkodza), szkoleniowca (czy ma sens), innych ludzi (czy faktycznie u nich dziala i jak dziala) + zdrowy rozsadek i wlasne doswiadczenie.
-
Który charakter trudniejszy - lękliwy czy dominant
Maron86 replied to Tree's topic in Wszystko o psach
Szaman goni tylko golebie i to tylko 'te duze'. Byl juz kilka razy na wsi i kury go zdecydowanie nie interesuja - bardziej ekscytujace sa konie i 'pozostalosci' po koniach tylko pozniej domyc takiego psa to masakra:placz:... Nie goni kotow, z nimi chce sie zaprzyjaznic. Jesli chodzi o zwierzyne w lesie to fakt, od zawsze jak cos idzi leci jak na obiad :angryy: dlatego nie jest puszczany tam - zostal znaleziony w lesie przez poprzedniego wlasciciela wiec pewnie musial sobia jakos radzic. Co ciekawe jak widzial glodne dziki w nocy w miescie to tylko popatrzyl z ciekawoscia, te same dziki w lesie staly by sie 'obiadem'w jego oczach. Przyznam szczerze ze wole zeby szczekal na golebie, niz uzerac sie z kazdym kundlem ktory leci i jazgocze + golab odleci - pies nie zdazy. -
[quote name='Avocado98']Kantarek na pewno nie jest dobry dla psa. Wiem, ze 40kg psa trudno utrzymać, ale najpierw warto spróbować innych sposobów. Na przykład szelki guardy z zapięciem na przednim pasku. Mozna tak przerobić zwykle szelki, wystarczy mocne kolko (zgrzewane). Na pewno bardziej humanitarne, a tez skuteczne. Dobrze jest wtedy przypinać smycz tez do zwykłego kółeczka, żeby się nie okazało, ze jak pies nie ma przypiętej smyczy z przodu to znowu ciągnie.[/QUOTE] 'Bardziej humanitarne' napewno okazaloby sie puszczenie dominujacego pobudzonego psa zeby 'wital' sie z innymi. Nie popadajmy w paranoje. Moj pies mial juz wszystko wyprobowane i te szelki 'z kolkiem z przodu' to jakies g*wno jest. Nie dosc ze pies zaczyna atakowac smycz (czego nigdy predzej nie robil, a mastifowe zeby smycze maja na raz) to jeszcze latwiutko z nich wychodzi - w przypadku takiego psa jak moj zycze powodzenia w sciaganiu/rozdzielaniu z innym 4-lapem. Psa sie nie prowadzi na samym kantarze tylko kantar + obroza. Prowadzi sie na obrozy, korekta kantarem. Tak samo jak sie nie prowadzi na samym dlawiku/kolczatce itp. Dodam ze na moim psie chyba juz wszystko bylo wyprobowane: *szelki 'easy walk' - beznadzieja na dlugowlosego psa, szarpie/wyrywa/przeciera siersc. *Dlawik - przeciera siersc i ja niszczy, aczkolwiek przynosi ladne rezultaty po 2 dniach noszenia. *Kolczatka (tak i na kolczatce byl prowadzony) - Mi to nie odpowiada, pomimo ze niszczy siersc, pies sie flustruje i wkurza. zdecydowanie lepszy jest 'dlawik'. *Szelki z kolkiem z przodu - tak jak wyzej, najgorsze g*wno jakiego probowalismy i nie najtansze :angryy:. *Obroza pol zaciskowa - dziala wylacznie odpowiednio uzywana, przy samym ciagnieciu w przypadku mojego psa 'nie odpuszcza'. *Obroza zaciskowa - predzej sie udusi niz 'da sobie spokoj'. *Kantar - pies sie blyskawicznie nauczyl ze ma sie uspakajac, niezawsze dziala w stanie silnego 'WO JEZU'. Nalezy tylko pamietac ze psa prowadzi sie na obrozy/szelkach - a te 'bajery' to tylko korekta, zle uzyte tak czy siak zaszkodzi, a nie pomoze... Dodam ze moj pies jest po szkoleniu i zna wszystkie komenty, ba nawet je wykonuje - pod warunkiem ze niema 'nowego' psa w okolicy ktorego MUSI poznac :look3:.
-
[quote name='misia93']cześć :) Mam pytanie co do kantara. Kupiłam w ostateczności, bo na prawdę już nic nie pomagało, na początku było strasznie, pies nie umiał w tym chodzić, kilka dni ćwiczyliśmy w domu i ogrodzie, było super (zresztą jak zwykle), wczoraj postanowiłam że wypróbujemy na spacerze. Ubrałam obrożę i kantar, ponieważ kantar w ostateczności. Oczywiście za bramką od razu ciągnięcie. Poczuł że nie tylko obroża go hamuje i tak stanął wryty, potrzepał głową, próbował łapą i w końcu jakoś szedł, to był nasz pierwszy normalny spacer! Co prawda później jeszcze się powykręcał trochę ale ogólnie szedł bardzo ładnie... Chociaż mam pewne wątpliwości, myślę że to nie jest dobre wyjście, widzę że idzie koło nogi bo nie ma innego wyjścia, gdybym mu tylko odpięła kantar od razu by zaczął ciągnąć... już nie wiem co robić, z jednej strony kantar to super wyjście ale mam wyrzuty sumienia gdy go używam...[/QUOTE] Szkoda ze nasze psy nie maja wyrzutow sumienia kiedy nas ciagna jak te wory ziemniakow za soba :eviltong:. Osobiscie uzywam kantara + obrozy + smycz z 2 karabinczykami. Pies chodzi na obrozy, korekta kantarem. Osobiscie uwazam ze o ile przy malych psach mozna spokojnie sie bez tego obejsc, o tyle przy duzych/olbrzymich nie zawsze mamy taki komfort wyboru... Powiem jak bylo u nas. Szaman nauczyl sie ladnie chodzic przy nodze na rownaj wlasnie na kantarze. Zawsze gdy szlismy na spacer byla obroza + kantar tak dla bezpieczenstwa i mojego spokoju psychicznego. Z czasem pies mial na mordzie kantar, ale przypiety byl do obrozy. Po dluuuuzszym czasie faktycznie Szaman nauczyl sie sluchac wylacznie kiedy mial kantar, jak chodzil bez niego robil co chcial. Rozmawialam z ludzmi i faktycznie niektore psy tak maja, ale nie wszystkie i ponoc nie liczne. Niemniej jednak Szamana inaczej nie dalo sie ogarnac w nieinwazyjny sposob dla jego psychiki i bezbolesnie. Teraz Szaman chodzi na 'dlawiku' lancuszku + obrozy - tak zeby nauczyl sie sluchac rowniez na obrozy. Z moim psem sa o tyle duze problemy ze to dominant+ nadpobudliwiec ktory bardzo szybko sie 'nakreca' + 50+ zywej wagi ;) . Kwestia czy uzyjesz kantarka, czy tez nie to wylacznie twoj wybor. Kazdy osobno powinien sam sobie zrobic liste 'za i przeciw' :p. Kwestia 'spadania' i 'sciagania' kantara jest bardzo bardzo czesta - nowy kantar nawet 'dobrany' na morde zawsze trzeba sobie przeszyc. Chodzi o te boczne paski - trzeba je skrocic inaczej spada kantar z kufy (nie wiem na jakie psy oni robili te kantary...