Jump to content
Dogomania

Maron86

Members
  • Posts

    2029
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Maron86

  1. Udostępniajcie wszędzie mała Bezę. Nie tylko na tablicy, ale może i wśród grup w których jesteście. Pepsi - wyżeł niemiecki z każdą chwilą dogania Bezunie, jak tak dalej pójdzie ...
  2. On po tych zielonych brit na zęby ma rzadką i zieloną qpę, a że ma ogólnie problemy z żołądkiem to jest podwójny problem. Może jestem przewrażliwiona, ale wydaje mi się że lekko ponad 3letni (ur 2010 w marcu) pies nie powinien mieć takiego osadu: [URL]http://zapodaj.net/1157618d140c4.jpg.html[/URL] [IMG]http://zapodaj.net/1157618d140c4.jpg.html[/IMG] [URL]http://zapodaj.net/82e6a79b5c1df.jpg.html[/URL] [IMG]http://zapodaj.net/82e6a79b5c1df.jpg.html[/IMG] [IMG]http://www.picshot.pl/pfiles/346936/20130423_013549.jpg[/IMG]
  3. Już wiem że krople się sprawdzają. Żadnego kleszcza pomimo tarzania się na polanie, latania po strumyku, wytarcia wszystkich krzaków futrem, biegania po lesie - kompletnie żadnego dosłownie 0! :multi: Za to suka złapała 1, nie była nakroplona bo ją nie gryzły - widocznie nie mogąc żreć Szamana stwierdziły że lepsza Magia niż nic :angryy:. Na szczęście krople jeszcze mam to pozostałe psy (2 suki) zakroplę. Zastanawia mnie tylko 1 rzecz - gdzie szukać daty przydatności środka? Na tubce niema, na opakowaniu też nie :-o. Czy może te krople mają tak długi okres przydatności (zamknięte z nienaruszonym sreberkiem) że data jest zbędna?
  4. Tego nie mówił, ale biorąc pod uwagę że kysza na psy bo matka na niego kyszała to kto wie :razz:
  5. Prawnikiem nie jestem więc 100% pewności nie mam jak to na dzień dzisiejszy z prawem jest. Wiem tylko że jeśli właścicielowi zwierze się zgubiło to po 2 latach traci do niego prawo, jeśli został skradziony to po 3 latach. Nie wiem jakie są ustalenia odnośnie zajmowania się psami, a mieszkaniem bo jak rozumiem ciocia mieszka w domu dzieciaków? Dokładnej prawnej pomocy możesz szukać na prawniczym forum: forumprawne. org - oni będą wiedzieli dokładnie (sama szukałam nie raz u nich odpowiedzi na różne problemy ;) ). Jednak pierwszy krok to zgłoszenie się do najbliższego TOZ'u lub organizacji z prośbą o pomoc.
  6. W jednym odcinku tłumaczył że mama do niego tak mówiła gdy chciała go 'uspokoić' i strofować :cool3:
  7. Po 4 latach to psy są już własnością ciotki. Ona je żywiła, leczyła (chyba), zajmowała się nimi. Na twoim miejscu zadzwoniłabym z prośbą o pomoc do najbliższego TOZu lub organizacji pro-zwierzęcej. Najlepiej było by psom znaleźć nowy dom, może do tego czasu organizacja pomoże psy żywić.
  8. Z tego co mi wiadomo to kota (żadnego zwierzęcia) nie można na własną rękę od tak kastrować, ba nawet prawo do zwierzęcia będziesz miała dopiero po 2 latach (i to się tyczy również zwierząt schroniskowych!). 2 lata w przypadku 'zgubienia' 3 lata w przypadku kradzieży Bo zgodnie z prawem zwierze jest ... rzeczą. Ja na twoim miejscu albo bym udała że sprawy niema (jeśli nie chcesz oddać zwierza bo masz pewność że miał źle), albo bym znalazła właściciela i oddała - ewentualnie oddała do schroniska/TOZu/itp.
  9. Może nie każdy prowadzi psa na dławiku bo tak mu wygodniej nie robiąc nic, ale ten konkretny przypadek jestem w 100% pewna że jest im tak psa wygodniej prowadzić. Jak się bura to się dusi, do tego pomysł dławik z flexi dla mnie mówi sam za siebie. Fakt moja mama też w zimę prowadziła psa kolczatka + flexi, ale tylko przez pierwszych kilka dni jak spadł duży śnieg (wtedy mój pies traci kontakt z rzeczywistością i liczy się tylko szaleństwo) i tylko dlatego że miałam 4 szwy na ręce i sama nie dałam rady na lekach wyjść z pobudzonym 50kg psem :oops:. Odnośnie bullów miałam tylko 1 i aż 1 na DT i pomimo że prowadziłam go wyłącznie pozytywnie to jak dziabnął bo się rozbrykał i żadne 'fe' i 'e' itp nie pomogły to dostał w pape (dosłownie 2x). Mój molos jak dostanie w pape to jeszcze się pobudza i mam odwrotny skutek, suka mix jak się krzyknie to jest mina 'ja nic nie zrobiłam'. Do tego ten pitbull był mega, ale to meeeeegaaaaaaaa wytrzymały w swoim uporze! Fakt szybko się uczą w tydzień nauczyłam go podstaw + dawania miętosić uszy/ogon/łapy i być przewalanym na plecy i głaskanym po brzuchu. Tak o w razie czego żeby przyszła rodzina problemów nie miała, a przyszła rodzina okazała się rodziną z dzieckiem 8-10letnim która miała już pitbulla red nosa (ten 'mój' na DT różnił się nosem :P ).
  10. Przegłodzić można, tylko jak długo - najdłużej 3 dni nie jadł i nie tknął nic surowego, ani lekko sparzonego (włożone/wyjęte z wrzątku). Dostaje kości na czyszczenie zębów, jakiś ohydny spray do psikania na paszczę, próbowałam mu myć zęby szczoteczką jednak od czasu jak mnie przypadkiem przygryzł odpuściłam, dostaje kości wędzone, różne żwacze, białe ryjki/łapki. Dodam że on je wyłącznie świeże i gotowane owoce, warzywa, gotowane mięso, czasem ryż (ale nie przepada za nim), rosół, mocniej parzone korpusy, wieprzowe nogi. Nie dostaje nic 'ludzkiego', żadnych słodyczy i mimo tego ma osad... Wkurza mnie ten żółtawy osad na zębach!
  11. Może im nie zależy, na 'moim' podwórku też chodził rasowiec wypuszczany przez rodzinę która miała go gdzieś (spadek po kimś tam) - na koniec go oddali komuś kto go chciał. Wydaje mi się że koty nie wędrują po całej polsce od tak i jak by chcieli to by odnaleźli ogłoszenie o nim - w końcu okres wakacji dopiero teraz się zaczyna (co widać po ilości wywalanych psów do schronu i błąkających się wywalonych :( )
  12. [quote name='asiak_kasia']temat bulowatych to mi jest zupełnie obcy. Lubię sobie poogladac, ale sama nie miałam w domu takiego egzemplarza. Natomiast w temacie rotów, siedzę dość dobrze, i sama miałam taki przypadek. I tu poradził sobie świetnie. Po 5 czy 6 sezonie zaczęło mnie nudzić i nie jestem na bieząco, czasami wyrywkowo coś sobie obejrze, wiec bilansów nie prowadzę ;). I dlatego napisałam "rozrywkowy" bo śmieszne to wcale nie jest, ale jak przestanie się szukać w tym merytoryki, dorzuci do całości realia amerykanskich programów, no to- wychodzi czarek. :roll: I cóz więcej dodać, osiagnał swoj cel-jest znany, jest kontrowersyjny, wzbudza skrajne emocje. Biznesik się kręci. Szkoda tylko, że gdzieś tam są psy :roll:[/QUOTE] Z tym się w 100% zgadzam, szczególnie z ostatnim zdaniem :)
  13. Mnie on nie śmieszy, raczej w większości zachowań bulwersuje dlatego nie traktuje programu jako rozrywkowy ;) Muszę jedno przyznać. Miałam pitbulla na DT i powiem wprost - te psy się zupełnie inaczej prowadzi od reszty które trafiały/miałam (miałam molosy/owczarkowate/pasterskie). Powiedziałam wprost: nigdy więcej bullowatych, są to psy zdecydowanie nie dla mnie. Nie wiem, może właśnie tak powinno się bulla wychowywać: w pape, o glebę, kszy-kszy, duszenie na dławiku... Chwałą mu za to że ocalił tego rottka, ale myślę że ten jego bilans 'ocalalono/zaszkodzono' może wychodzić po równo (chociaż patrząc po programie to bardziej szkodził jak pomagał).
  14. To to jest kot czy pies bo trochę zgłupiałam :oops:. Kota bym szukała w okolicy, bo one chyba nie uciekają daleko aczkolwiek na nich się kompletnie nie znam. Psa zależy jaki ma charakter. Samiec jak by nawiał to ogłosiłabym cały net w polsce + na graniczących państwach (chłopak spokojnie może przebyć ponad 60km w ciągu dnia...), moje suki bym szukała najdalej na zachodniopomorskim (one się nie oddalają). Tak więc to zależy i to że nie widać ogłoszeń może wcale nie świadczyć o tym że zwierzaka nie szukają.
  15. Moja wypowiedź była odpowiedzią na evel ;) Sama też używam łańcuszka, ale tak jak pisałam: dławik + normalna obroża - nigdy osobno. Zresztą mój samiec prędzej się na dławiku udusi niż odpuści kiedy jakiś samiec mu podskakuje :mad:
  16. Taaa i właśnie o tym piszę, czemu ludzie nie myślą :roll: . Łańcuszki te pojedyncze to też dławiki, taki właśnie mam dla psa - chociaż tak ścina długą sierść że zrezygnowałam, chociaż efekt momentalny wystarczył jeden spacer żeby pies sobie przypomniał to co umie i nie chce mu się robić :cool3:.
  17. Ja mam wrażenie że już wszystko dostępny próbowałam i na różne sposoby - zawsze efekt ten sam 'jak możesz? chcesz mnie zabić tym czymś!'. Próbowałam dawać w całości (skrzydło indycze/kurze/żebra/wołowinę/wieprzowinę/nóżki wieprzowe/ogony wieprzowe/ kurze łapska/korpusy/szyjki/serca/ryby (różne, a że się na nich nie znam to nazw nie podam :oops:). Nawet próbowałam tylko sparzyć mięso bo myślałam że może mu zapach nie pasuje czy coś - lekko sparzone (włożone i od razu wyjęte) nie tknie, tak mocniej że mięso ma już konsystencje podgotowanego to już zje (ale też się pobawi wpierw). Mielonego też nie zje surowego, sparzone tylko... Przecież nie będę go karmić zdechłymi sarnami czy gołębiami rozjechanymi takimi z piórami i futrem bo tylko na takie się ślini (psychol włochaty). No jeszcze upolowanie ptaka czy węża go interesuje, w skład menu wejdą również żaby i jaszczurki (o ile mu pozwolę, a że nie popieram bezmyślnego zabijania innych istot to pies żre suchą karmę). To jest jedyny pies w ciągu całego mojego życia który brzydzi się surowizny :placz:
  18. [quote name='Martens']Tak trochę zboczę z tematu - to jak chcesz skorygować zachowanie psa na spacerze (a idzie w obroży codziennej) to jak? Pies coś odwala, i dopiero zakłada mu się dławik i karci? Jeśli pies jest w okresie pracy nad danym zachowaniem, to logiczne, że chodzi w tym dławiku na każdy spacer, żeby można było go użyć w razie potrzeby - i się go na nim prowadzi. Jak ocenić, widząc kogoś parę razy na spacerach, czy ten dławik jest obrożą do prowadzenia, czy ktoś używa go do korygowania konkretnego zachowania (ale żeby to robić, musi psa na nim prowadzić)?[/QUOTE] A no można poznać czy pies chodzi w tym jako obroży codziennej czy ktoś psa uczy. Mój pies wychodzi 'uzbrojony' obroża skórzana na 2 kręgi ( przy wąskiej się dusił) + dławik lub kantarek - znam swojego psa na tyle że widzę kiedy będą problemy i kiedy trzeba przypiąć 2gi koniec smyczy do 'narzędzia'. Jak widzę na podwórku codziennie od ponad roku prowadzonego 'blabladora' na dławiku w tym czymś co 'wymyślił' Millan ażeby dławik na pewno nie zjechał + flexi = odpowiedź nasuwa się sama. To jest jeden przykład z kilku, ale i ten pies najdłużej w takiej super obróżce wychodzi :roll: . [quote name='asiak_kasia'] No i jeszcze jedno, on się bierze za psy, które są juz dawno spisane na straty, często to jest jedyna deska ratunku dla takiego futra. Warto myslę, że tez wziąc pod uwagę, zanim się zacznie go demonizować. [/QUOTE] Większość odcinków które oglądałam to były zwykłe niewybiegane sfrustrowane psy, miał tylko kilka psów które faktycznie były agresywne lub problematyczne - chociaż i wtedy agresje lękową uważał za próbę dominacji. Ha pamiętam odcinek gdzie właściciele beagle byli zdziwieni i oburzeni że ich pies chodzi z nosem przy ziemi i węszy w ogrodzie i kopie dziury w ich pięknym trawniku (z tego co pamiętam pies nie był w ogóle wyprowadzany poza posesję)... Tak więc nie wszystkie jego przypadki były psami z umówinymi terminami uśpienia.
  19. [quote name='maartaa_89']a moja znajoma ma 3 psy i w stadzie prym wiedzie najmniejszy, jamnik ;) dwa wieksze to owczarek niemiecki i akita (na prawdę dominująca suka a suce jamnika ustępuje) więc sorry nie wiem dlaczego mniejszy ma się przed większym korzyć. Tu nie chodzi na dobrą sprawę o siłę fizyczną tylko osobowośc i psychikę danego psa ;) zbyt silne mieszanie się do psich relacji nie wychodzi na dobre.[/QUOTE] No właśnie nie ingerować w relacje psów, a tam była ewidentna ingerencja. ONek dostał kilka' korekt' a'la Millan + kyszanie przez cały czas gdy chciał obwąchać jazgota. W takiej sytuacji nieszczęście to tylko kwestia czasu i taki 'znawca' jak Millan powinien o tym wiedzieć :mad:. Tym bardziej że w jego chyba 1 seazonie była 'opowieść' o gościu na wózku z 2ma pitbullami które pracowały w fundacji jako dogoterapeuci. Gościu (a właściwie jego siostra z matką) miały małego jazgota (sukę) który x czasu chodził podgryzał, jazgotał na pitbullke, aż ta w końcu jazgota zabiła. I cała opowieść była o tym że pitbullka została wykluczona bo jest regulamin że pies który zaatakował (w tym wypadku zabił) inne stworzenie nie może być dogoterapeutą. Co do dławika, on powinien być do korekt stosowany i to powie każdy dobry szkoleniowiec. Dzięki Millanowi widuję duże psy chodzące wyłącznie na dławiku jako obroży codziennej, nowa moda z kolczatki na dławik :roll:. Sama używam łańcuszka, ale wyłącznie jako korekty i nie wyobrażam sobie prowadzenia psa na dławiku... Mogę zrozumieć że spore psy biegają na obroży + kandarku (czy coś w tym stylu) bo sama muszę tak psa trzymać przy rowerze dla własnego i jego bezpieczeństwa (2gi pies biega luzem).
  20. U moich psów: U samca wszystko ładnie się unormowało z czego się przeogromnie cieszę :multi: - aczkolwiek qpy robi o jeszcze raz takie jak przy royal canin U suki czasem pojawiają się paskudne bąki mordercy, ale już nie tak często jak na początku - qpa też większa jak przy RC
  21. [QUOTE]Uwaga na SEDALIN!!! Bo Sedalin to lek, który prowadzi to do obniżenia ekscytacji (sedacji) i obniżenia ruchliwości (hipokinezja) z relaksacją mięśni zasadniczo bez obniżania świadomości. Ten stan względnej obojętności na środowisko prowadzi do apatyczności z obniżonym progiem odczuwaniem bólu, co ułatwia manipulacje na zwierzęciu. Zahamowane są: agresja, niepokój, odruchy obronne, psychiczne rozdrażnienie. Ten lek działa na motorykę, nie działa na świadomość. Pies wydaje się obojętny, ale to nie jest prawda - wszystko słyszy, widzi, jednak nie jest w stanie zareagować w naturalny sposób czyli najczęściej schować się gdzieś. Ten lek nie wyłącza także pamięci - pies wszystko pamięta, a więc i swój strach. Dlatego następnym razem, kiedy pies usłyszy petardę - zareaguje jeszcze bardziej panicznie. [/QUOTE] Osobiście nigdy psu już nie podam Sedalinu - prawie mi zszedł na serce...
  22. Może spróbuj go sadzać tak żeby cały czas miał nadmuch świeżego powietrza na pyszczek, mój wtedy mniej wymiotuje jednak ślini się tak samo (przy 50kg psie zbiera się trochę tej śliny)
  23. [quote name='Beatrx']przejdź sobie czasem po jakiejś wsi, albo osiedlu domków jednorodzinnych a tam nie raz nie dwa widać obraz, gdzie pies wielkości rottka czy kaukaza odpędzany jest od płota przez kurduplastego szczekacza;) inna rzecz, ze do domu z agresywnym psem nie dałabym żadnego zwierzaka (no chyba, ze w pluszowej formie;))[/QUOTE] Byłam na wsi i tam małe szczekacze szczekają na ludzi, ale psy mijają szeeeeeerooooooookim łukiem. Akurat tam gdzie ja byłam to nowofundland ustawiał psy, bez agresji i szczekania wystarczyła jego 'postawa'. Szaman był wtedy młody (lekko ponad rok miał) i uznał go 'za idola' naśladując wszystko. Przyznam że psy na wsi potrafią siebie wzajemnie odczytywać i swoje intencje - na moich oczach nigdy nie doszło do ścięć między psami (nawet jak nasz mojej mamie się z ręki wyrwał, poleciał się bawić = agresji). Nasza stara suka darła ryja na Szamana i go sobie ustawiała, kilka razy na niego wyskoczyła - aż Szaman nie wyrobił i ja zahaczy kłem... masakra tak się krew lała z ucha że szok. Moim zdaniem żaden mały sfrustrowany gnojek nie powinien przewodzić w stadzie ;) . Dlatego też nie rozumiem dlaczego 'taki specjalista' dał akurat IM tego ONka.
  24. [quote name='Beatrx']nie znam jego intencji, ale tutaj jest oceniany jednostronnie jako ten co tylko "kszy kszy" robi kopiąc psa albo go glebując. całkiem możliwe, że dostosowuje się do publiki, która przechyla się w stronę pozytywnego szkolenia, chociaż równie dobrze w jakiejś mierze sam mógł poszerzyć swoje horyzonty.[/QUOTE] Oglądałam niedawno jego 'nowy sezon' i wygląda dla mnie to komicznie (może taki odcinek trafiłam). Pomieszanie swoich metod z pomieszaniem Victorii Stilwell pozytywnego szkolenia. Później oglądałam dziwny jego program jak to on wybiera do jakiej rodziny pies ma trafić. Akurat trafiłam na odcinek z ONkiem młodym - pies trafił do innego małego agresora któremu 'zrobił pozycje alfy' (mniejszy pies rządzi większym). Dla mnie niedopuszczalna sytuacja żeby większy ustępował mniejszemu, w pewnym momencie frustracja narośnie do takiego stopnia że ONek zje tego kurdupla tym bardziej że ONek młody - a oba psy nie kastrowane :shake:... Oczywiście nie siedzę w głowie Millana (na szczęście) i nie wiem czy robi to pod publikę, czy tylko to tak wygląda - dla mnie jeśli 'całe życie' dochodził do metod 'kszy, kszy + kop w brzuch', a nagle po krótkim czasie się z tego wycofuje to chodzi o kasę :cool3: i większą świadomość odbiorców :multi: EDIT: Dodam że nie jestem zwolenniczką wyłącznie bezstresowego wychowania, mój pies mnie zmusił do nauczenia się odpowiedniego korygowania jego zapędów. Jednak krótkie szarpnięcie smyczą jest niczym w duszeniu psa na dławiku aż opadnie z sił 'i go zdominujemy' :roll:
  25. Witam Zastanawiałam się przez dłuższy czas czy nie przestawić Szamana na BARF'a. Mam jednak ogromny problem... Mój pies brzydzi się surowego mięsa, co ciekawe zdechłe rozjechane gołębie próbuje brać w gębę :angryy:. Surowe warzywa wszystkie zje, baaa nawet surową pietruchę dziś podiwanił z kuchni. Jak daję mu np surową skórę z kurczaka, to mogę go gonić po całym domu on tylko ucieka z wyrzutem w oczach - najczęściej konczy się tak że zżera mu inny pies. To samo z korpusami/skrzydełkami/mięsem wołowym/sercami/żołądkami - ogólnie dla niego surowe to trucizna. Bardzo mi zależy żeby przynajmniej raz w tygodniu jadł surowe żeby ściągnąć osad z zębów :roll:. Dodam że pies może do 3 dni nie jeść i itak nie tknie surowego :shake: Czy ktoś miał taki problem i udało mu się mimo wszystko przestawić psa na BARF'a?
×
×
  • Create New...