Jump to content
Dogomania

Maron86

Members
  • Posts

    2029
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Maron86

  1. [B]Kirinna[/B] moja sunia Magia ma takie 'trzaski' czasami. Wystraszy się czegoś i przez jakiś czas świruje i nic do niej nie dociera. Na początku miała ogromny schizy chodząc drogą między działkami i samym lasem - nazywałam jej zachowanie syndromem 3sec. Magia idąc drogą którą ja niepokoiła musiała się odwracać co 3sec. nic tam nie było, ani nikogo - jestem tego w 100% pewna gdyż byłam wtedy z również z Szamanem który okazał 0 zainteresowanie jej dziwnym zachowaniem. Zaczęłam ją i Szamana brać na rower i przyznam że po 2 miesiącach biegania przy rowerze mogłam spokojnie Magię spuścić ze smyczy w lesie. Jak się czegoś wystraszyła to stawała lub się za mnie chowała. Jednak nadal ma 'syndrom 3sec.' na drodze między działkami i tam niestety nie ma możliwości jeździć rowerem bo Magia w swoich schizach wpada pod koło... Z doświadczenia zauważyłam że pies może mieć napad lęku spowodowany dosłownie niczym (samo otoczenie jest dla niego zbyt 'straszne'), jednak u mnie najlepiej sprawdziły się codzienne wyprawy w 'straszne miejsca'. Teraz Magia jest mniej lękliwa i trochę bardziej pewna siebie, jednak zdaję sobie sprawę że tak pewna siebie jak Szaman nigdy nie będzie ;)
  2. [quote name='Ironic92']Z racji tego, iż jestem nowa i dopiero zapoznaje się z forum to i tak postanowiłam tutaj napisać. Mam kundelka , wziętego z domu tymczasowego.. Niestety, jest bardzo bojaźliwy, na początku w ogóle nie chciał wychodzić na dwór, załatwiał się w domu. Wypracowaliśmy, że wychodzi na dwór. Ale nie w dzień. W dzień nawet nie chce wyjść na trawę, trzeba go na siłę ciągnąć. Nie wiem już co mam zrobić? Boi się każdego odgłosu auta, odkurzacza i tym podobne .[/QUOTE] Miałam sunię ONkę na DT super zamkniętą w sobie i do tego bojaźliwą. Nie ufała ludziom i się ich panicznie bała, do tego nie chciała jeść - potrafiła stać nad miską oblizywać się, oczy robiły się mokre, a mimo tego pies jedzenia nie tknął. Jak się wyprowadzało ją na dwór to z ONki była jamniczka - tak się kuliła idąc. Jedyne co mogę doradzić to: nie ważne że pies się boi, dobrze go zabezpieczyć i wyprowadzać na dwór. Najpierw w mniej ruchliwe miejsca, później w coraz bardziej ruchliwe i 'niebezpieczne'. Przysiadaj w parku, na placach itp. Psiak z czasem zacznie się oswajać, zrozumie że nie ma wyjścia. Jeśli jest łasy to próbuj go uspakajać jedzeniem.
  3. [quote name='klaki91']No małego zawsze jesteś w stanie fizycznie ogarnąć w razie czego. Nie wiem co bym zrobiła jakby moja suka w okresie największego spinania się na wszystko ważyła 10x więcej.[/QUOTE] Mój na szczęście nie jest psem lękliwym, jednak jak dla mnie jest aż zbyt pewny siebie i świadomy swojej siły fizycznej i psychicznej. Przyznam że teraz Szaman chodzi na obroży cannycollar i naprawdę jest o wieeeeeeleeeeeee lepiej i łatwiej z utrzymaniem go w silnych wzburzeniach. Jak sam się na jakiegoś psa nakręci i zacznie piszczeć to podtykając indyka albo ser żółty mogę go uspokoić jednak dla niego najważniejsze w momencie gdy inny pies ryja rozedrze jest dorwać szczekacza i wgnieść w glebę. Tak jak już pisałam prędzej na szczęście jak dorwał psa w paszczę to trzymał i nie wiedział co z takim pakunkiem zrobić. Jednak chyba wolę takiego psa od psów super uległych (zrównoważonych, ale uległych), nazywam je 'płaszczowymi' bo przed każdym psem muszą okazać uległość i się rozkładają czekając aż ten 2gi przejdzie. Mamy tu taką goldenkę na podwórku, jest spokojna, nie ma w sobie żadnej agresji, ale jak widzę jak ludzie ją muszą ciągnąć przy każdym psie bo się rozpłaszcza to tylko oczy wywalam i myślę 'obym nigdy na takiego psa nie trafiła'...
  4. Tak to jest ponad 50kg zdrowy byk. Jedyne co ma to biegunki po gorszych karmach, po karmach z barwnikami, konserwowanymi sztucznie. Zauważyłam też że zdarza się luźne G po tłustych karmach. On nie jest z natury ani żarłoczny, ani łowny. Jego bardziej interesuje terytorium i obrona rodziny niż bieganie za piłką. Z koncentracją ma masakryczny problem bo musi widzieć wszystko dookoła i pilnować wszystkich. O nasze suki zaborczy i zazdrosny. Pomimo kastracji jest hmmm.... samczy i dominujący. Nie daj boże jakiś pies na niego zaszczeka to musi być sprowadzony do parteru! Byłam z nim dziś na szkoleniu obedience - przyznam że ładnie mu szło, jak jakiś samiec ryja darł to mojego dało się uspokoić (w sensie sama umiałam to zrobić) inne musiała przejąć osoba szkoląca. Więc chyba nie jest z moim najgorzej ;) jednak wiadomo to 50kg pies i lepiej trochę panikować przy wychowaniu niż udać że wszystko ok.
  5. Mój ma w nosie aportowanie, nie jest łowny, a do tego potrafi ładnych kilka dni nie jeść 'bo nie' (do 7 dni potrafi na jedzenie nie spojrzeć, później wykazuje lekkie zainteresowanie). Jak już ma na coś ochotę to zazwyczaj na ser zółty, Lbo indyczka na parze. Gotowanym kurczakiem potrafi pogardzić :shake:. Szczerze zazdroszczę widząc psa który ma bzika na punkcie piłki czy byle-jakiego smaczka (mamy znajoma szkoliła psa na suchy chleb!).
  6. Nie, ja też szukałam psa o konkretnym wyglądzie i charakterze. Szukałam psa w typie/rasowego Mastifa Tybetańskiego - miał być koniecznie czarny z jasnymi podpaleniami. Następny pies również będzie tej rasy (za jakieś 10lat) i również będzie czarny jednak tym razem z ciemnym rudym podpaleniem. Osoba która chce kupić psa z hodowli powinna określić jakie potrzebuje predyspozycje psa, ale moim zdaniem również i wygląd (kolor maści) - czasem lepiej poczekać rok/dwa i wybrać tego konkretnego. Pies przecież będzie z nami przez minimum 10lat (duże rasy) jak nie 18/20 (małe). Moim zdaniem hodowczyni nie poważna jeśli najechała na osobę która była zainteresowana w pierwszej kolejności charakterem i zdrowiem.
  7. [quote name='klaki91']Ja na początku mojej pchałam w mordę dzienną porcję żarcia (ona suche dostaje), potem przeskoczyłam na zwykłe parówki pokrojone w cienkie plasterki :) już dawno przestałam kupować jakiekolwiek przysmaki z przeznaczeniem na spacery, mam wrażenie że kase sie niepotrzebnie traci, parówki wychodzą taniej :) ale może to moje poznańsko-studenckie podejście wychodzi :evil_lol: Barowanie przynosi efekty, u mnie było pierwsze widać tak po tygodniu stosowania na każdym spacerze ;)[/QUOTE] Gorzej jak ma się psa który gardzi jedzeniem i w zasadzie w ogóle ładnych parę dni może nie jeść ;)
  8. [quote name='IZMADO'] Fajnie, że piszecie o swoich przypadkach. Mam nadzieję, że nasze psy staną się tak fajne jak pies evel, klaki i Maron. Trzymam za nas kciuki :-D[/QUOTE] Mój kochany ADHD w końcu zaprzyjaźnił się z małym samcem sąsiada. Wiecznie na niego paszcze darł bo maluch tak samo nadpobudliwy jak on i się zgrać nie mogli (kumulacja ekscytacji jak główna wygrana w totka :P ). Później zapoznał się jeszcze z kilkoma samcami, zaakceptował je bez problemu. Uradowana że w końcu mój pies nie patrzy co starsza suka odwala (a japę darła za nim niemiłosiernie) i że nareszcie nie muszę samców omijać z obawą że skończą wciśnięte w 'kubeł' (CHOPO kaganiec - rozmiar nowofundland samiec...). Dni błogo mijały, a spacery stały się sielanką. Szaman witał się z każdym psem, popiskiwał nawet do tych które na niego ryja darły, baaa nawet z[B] bezpańskim samcem spaniela się zaprzyjaźnił![/B] Magia ignorowała obce psy. Sielanka nie spacery.... Aż tu nagle Jeanne dostała cieczki! Szaman wczoraj wieczorem atakował KAŻDEGO samca niezależnie czy już go kiedyś widział i zaakceptował czy jest też obcym samcem... Jakaś tragedia, wczoraj wpadł w taki amok że tylko przywalenie nim (50kg psem!) o glebę zadziałało :placz:... Dziś wyszedł bez Jeanne i był w miarę grzeczny, chociaż kot na niego wyskoczył z krzaków i Szaman wpadł w szał - musiałam pilnować żeby gnojka nie dorwał... [quote name='evel']Ostatnio mam przyjemność pracować z "betonowym" szczeniakiem - 5 miesięcznym DONem, który się niczego nie boi i nawet starsze, dorosłe psy mu ustępują we wszystkim. Co prawda trzeba gówniarza korygować, jak za bardzo kozaczy, ale boooooorzeeee szumiący - jakie to miłe jest, jak bierzesz psa na spacer i wiesz, że się nie zburczy, że nie złapie fazy, że wiszą mu i dyndają wszystkie dziwne sytuacje, dziwni ludzie, inne psy (póki nie podchodzą, bo podchodzące zdarza mu się kasować - pracujemy nad tym), no nie rusza go absolutnie nic. Psychicznie odpoczywam. Chyba muszę z nim zapoznać Zu ;)[/QUOTE] Znam to uczucie, mój taki był do wieku około 8-9 m-c. Później (pomimo odjajczenia) stał się mega zaborczy i dominujący, z sunią każdą się dogada jednak inny samiec musi mu ustąpić inaczej będzie wojna. Teraz Szaman ma mocno rozwinięty instynkt obronny (jak jest ciemno NIKT nie podejdzie, nawet osoby mu znane są obserwowane i czują jego spojrzenie). W sumie mi to nie przeszkadza, bo właśnie taką rasę wybrałam ze względu na ich predyspozycje i charakter ;)
  9. Konkretnie chodziło o rzyganie :shake:. Szaman nie jest w stanie przejechać 18minut trasą 106 bez 'wpadki', a co dopiero taką trasę....
  10. U mnie gryfino odpada, mój pies musiał by jechać z wiadrem pod mordą i nie wiem czy to by starczyło :oops:
  11. Jeśli potrzeba psa który skutecznie będzie rozpraszać to mam taką 'sztukę'. Jeśli chodzi o sunię która ignoruje inne psy to również takową 'posiadam'. W tym tygodniu odpada, mam wykłady na prawko. No i z psem tylko niestety autobusem więc też muszę wiedzieć dokąd i czy pies da radę dojechać ;)
  12. Nasza ma 2 lata (giant 75kg 8m) i jest jak nowa (pomijając pogryzioną rączkę :P) Ja zauważyłam że ludzie wszystkie smycze rozciągające się zwą 'flexi' zapominając że flexi jest nazwą firmy, a nie nazwą rodzaju produktu. Sama kupiłam przed flexi kilka smyczy rozciągających i się zawiodłam bo były do niczego, mechanizm padał, sznurek się przecierał...
  13. [quote name='vetches']W mojej wypowiedzi nie było niczego podchwytliwego. Zwyczajne dobre życzenia, coś w stylu tego jak kobiecie w ciąży życzysz lekkiego rozwiązania tak psu przed zabiegiem można pożyczyć aby wszystko poszło dobrze i szwy mu się ładnie zagoiły .[/QUOTE] Wybacz, myślałam że chodzi o to iż mogą powstać tak skrajne problemy jak przy suce gdy puszczą szwy po sterylce... [quote name='klaki91']Ja jestem ciekawa czy były prowadzone jakieś badania porównawcze i czy jest gdzieś to wszystko zebrane do kupy. Chętnie bym poczytała. Bo chyba tak z powietrza się nie wzięły wskazywane co raz częściej możliwe negatywne konsekwencje sterylizacji/kastracji w młodym wieku? Co do kwestii wypowiedzi fachowców- mi doradzono zeby suke wysterylizować. Dopiero po zabiegu trafiłam na szkoleniowca który mi powiedział że to był solidny błąd, przeprowadzanie sterylizacji akurat w tym okresie życia mojego psa. Weterynarz też niby specjalista ale nie miał nic do powiedzenia złego o przeprowadzaniu tego zabiegu u mojej suki mimo że był poinformowany o jej problemach behawioralnych ;) więc specjalista specjaliście nierówny.[/QUOTE] Nie z prostej przyczyny, pies był ciachnięty jeszcze w schronisku. Jak coś z psem jest nie tak to bierzemy go do 'odpowiedniego' weta. nie leczymy psa u jednego najbliższego. Zachowywał się jak 'prawdziwy samiec' więc badania hormonów miał robione w 1 klinice, poślizgnął się u stłukł staw kolanowy w tylnej łapie to poszliśmy do innego (najlepszego w szczecinie chirurga), miał biegunki pojechaliśmy do lecznicy całodobowej (zrobił w nocy z krwią więc spanikowaliśmy). Szczepienia kompleksowe u najbliższego zaufanego weta. Ogólnie przez te 3 lata mój pies chorował wyłącznie na biegunki przez pierwsze miesiące zanim nie zauważyliśmy że to przez karmę. Tak tylko kompleksowe szczepienie. Niedawno popadłam w paranoję i myślałam że ma coś z przednimi stawami, okazało się że panikuję ;) Jest zdrowy, nadpobudliwy (od zawsze, teraz się troszkę wyciszył), dominujący. Ja np słyszałam od wetów i szkoleniowców że sukę się sterylizuje przed 1 cieczką żeby uniknąć w przyszłości guzów listwy mlecznej, zaś samce żeby nie nauczył się popędu na cieczki i walki o suki. Tylko jeden wet mi oznajmił że kastracja/sterylizacja nie jest taka wspaniała.
  14. [quote name='kropi124']Tak ponieważ : Kastracja w młodym wieku wpływa na rozwój szkieletu, co może mieć szczególnie złe skutki dla psów ras dużych i olbrzymich. Niedobór hormonów płciowych przed zakończeniem okresu wzrostu sprawia, że kości kończyn zarówno samców, jak i suk rosną dłuższe. Aby kastracja nie miała wpływu na rozwój kości, rasy psów dużych i olbrzymich należy przeprowadzić zabieg gdy mają dwa lub nawet dwa i pół roku[/QUOTE] To tyle w teorii, w praktyce: mój miał 6m-c, wzrost ma zgodny ze wzorcem, brak problemów ze stawami/kośćmi, żadnej dysplazji nie ma. Myślę że 50+kg pies mający w kłębie 68cm nie jest przerośniętym mamutem.
  15. Niestety było to pokazane z zupełnie innej strony niż jest to wiadome na dzień dzisiejszy. Pies jest tylko psem i sprowokowany 'możliwe' że zaatakuje (szczególnie rasy stróżujące/obronne) co wcale nie czyni z psa wściekłej bestii, jeśli zaś chodzi o wyciąganie ze schronisk psów agresywnych na wszystko co się rusza ... cóż od pewnego czasu uważam że jeśli 1 pies ma kisić w hoteliku/DT przez np rok/dwa aż 'znormalnieje', gdzie w tym czasie może do adopcji trafić 8-16psów - równanie jest proste, okrutne jednak proste. Oczywiście każde rozdzielenie psów może skończyć się tragedią osoby rozdzielającej, jednak wychodzę z założenia że skoro to są szkoleniowcy to wiedzą co robią. Ja rozdzielałam 50kg samca który wgniótł atakującą go sukę (myślałam że to samiec) w glebę - pomimo że rozdzielałam odciągając samca za szelki na plecach (tzw norweskie szelki) to dostałam od suki zębami w rękę którą trzymałam szelki. Teoretycznie zachowałam wszystkie środki ostrożności i nic to nie pomogło. Gdyby mój pies bez powodu złapał i zrobił takie szkody jak tu opisywane to mocno bym się zastanawiała gdzie popełniłam błąd (i tak uważam że popełniam mnóstwo błędów przy jego wychowaniu).
  16. Co do szwów nie rozumiem czemu miały by się źle goić? Mój w wieku 6m-c był ciachnięty, od razu po wybudzeniu zerwał kołnierz (z tego co mi mówili), 2dni później przejechał ponad 250km, miał samo-rozpuszczalne szwy - wszystko się ładnie zagoiło, pies się nie interesował tym miejscem i pomimo swojego ADHD nic nie rozerwał.
  17. Nie bój się że flexi nie wytrzyma - ja miałam 9lat linkową flexi i wytrzymała dosłownie wszystko, niestety linka już zaczęła się przecierać :(
  18. To jakaś masakra, mi było żal psa który jest niezrównoważony psychicznie. Jeszcze to jej tłumaczenie że 2 samce na terenie - zapomniała dodać że na obcym terenie samce w zasadzie nie walczą (wiem co piszę bo mam samca który nie znosi innych samców). Tłumaczenie: W ogóle powaliło mnie na łopatki, jakie głupie tłumaczenie! Durna baba wychowała psa który dawno przekroczył tzw czerwoną linie... Taki pies się kwalifikuje do uśpienia :roll:
  19. [quote name='evel']Ja bym mu zwiększyła wysiłek psychiczny na rzecz fizycznego. Z tego, co piszesz pies jest "nie do zajechania" fizycznie - bez wzmożonego wysiłku psychicznego nie da rady zmęczyć takiego typa. On tropi? Może "gubienie" i odnajdowanie zabawek? I konsultacja z jakimś normalnym szkoleniowcem (pozytywni przy agresywnych psach niestety są raczej o kant ... potłuc).[/QUOTE] Jeśli chodzi o Szamana byliśmy u kilku szkoleniowców, u niego korekty działają większym pobudzeniem - opanowuje się (jak już jest na maksa nakręcony) jak dostanie flexi w baniak. Nie pójdę do szkoleniowca dla którego 'proszę wziąć kolczatkę bo pies tylko na tym będzie chodzić' (nie jako korekta, tylko jako normalna obroża), tak samo mamy w szczecinie szkolenie gdzie psy pokroju Szamana kończą na elektryce. Są pewne sprawy na które się nie zgodzę i wolę się pogodzić że mój pies jest taki, a nie inny. Inna sprawa jest taka że szkolenie kosztuje, a ja nie sypię się kasą ;) Teraz sunia jest szkolona pod Obedience - ponoć ma na tyle duży talent że kwestia czasu, a będzie startować w konkursach. Szamana uczę w ten sam sposób jak sunię, są już pierwsze efekty - atakuje tylko psy które bezpośrednio na niego włażą, szczekają, szarżują, wykazują postawę dominującą i są w odległości około 1m-3m. Jeśli chodzi o zwiększenie psychicznych stymulacji to chyba jest już nie możliwe. Każdy bieg/spacer/wyjście na siku/karmienie/pojenie jest okupowanie małym szkoleniem. [quote name='Pauletta']Tropi i lubi węszyć, ale na zewnątrz ma inne, lepsze zajęcia :/ Ćwiczeń umysłowych ma sporo. Codziennie mamy jakieś zajęcie na spostrzegawczość, albo na węch, albo po prostu podstawowe komendy. Chciałabym go puścić luzem, ale nawet w kagańcu mam obawy. Tak jak wspominałam atakuje tylko większe od siebie psy, które są różne. Boje się, że jak podbiegnie do takiego, ten może go pogryźć, bo mój nie będzie mógł się obronić przez ten kaganiec :/ Izolować tez go nie chce od psów, bo boję się, że jeszcze bardziej się zafiksuje. Rower to jest super sprawa. Myślę, że byłby zadowolony z takiego biegu, ale znowu nie ufam mu z tym bieganiem. Nawet jak nic nie zauważy (żadnego zwierza), to po prostu potrafi stanąć dęba, bo akurat coś mu ładnie zapachniało na chodniku. No i gleba murowana![/QUOTE] Ja osobiście wychodzę z założenia (i to przy swoim i przy innych psach), jak pies zaczął to jego problem. Jak mój leci w kagańcu na innego to mam gdzieś że dostanie zębami, wiem że samce się między sobą nie gryzą tak jak to suki robią. Samce do ustawienia, suki do końca. Aczkolwiek trzeba pamiętać że są rasy które wyłamują tą regułę (między innymi psy bojowe). [quote name='IZMADO'] Czy macie jakieś protokoły odpoczynku? Bo my niby klatkę zrobioną mamy, ale pies mi się nadal wyciszać nie chce kiedy jest poza nią, na grillu u znajomych, na łące z dzieciakami itp. Nie umie się wyłączyć kiedy wszyscy siedzą, łazi, stęka, zaczyna kopać dołki lub szuka patyków do obgryzania.[/QUOTE] Smycz + kaganiec + drzewo/płot. Pies szczeka, a niech szczeka co mnie to - przestanie szczekać i siądzie z tyłkiem lub się położy spokojnie to dostanie smaczka. Mój jest już tak wyuczony spokojnego zostawania samemu przypiętemu gdzieś (starczy że ma mnie na oku), że psy mogą na niego jazgotać o ile nie podejdą na odległość jednego Szamanowego susa. Początki wyglądały tak: Szaman wiercił się, szczekał, wył, wyskakiwał do wszystkiego co się rusza - po 2h (pierwsze przywiązanie) się chłopak zmęczył i położył, po 5minutach spokojnego leżenia podeszłam do niego i dałam mu duuuuużoooo żarełka. Z każdym zostawaniem szło lepiej i pies się normalnie zaczął zachowywać ;)
  20. Raz miałam bulla na DT, powiedziałam sobie nigdy więcej - zupełnie inaczej się je układa niż rasy które preferuje (molosy). Musisz pamiętać że bulle to nie molosy, to zupełnie inna grupa psów i do czego innego 'wykorzystywana'. Jeśli akceptuje suki, a ma tylko problem z samcami to masz 2 wyjścia. 1) znaleźć SUPER szkoleniowca uczącego przede wszystkim metodami pozytywnymi, ale i potrafiącego w razie czego zareagować oraz pokazać jak stosować i kiedy korekty. Każdy pies jest inny i naprawdę nie ma złotego środka na wszystko. Mam 3 psy w domu własne więc wiem o czym mówię ;) (Szaman metody pozytywne + czasem porządna korekta, Magia wyłącznie metody pozytywne na nią wystarczy 'co ty robisz' i już pod nogami leży, Jeanne porządna korekta + oczy do okola D*** + szyszka w kieszeni) 2) Pogódź się z tym że pies jest jaki jest, pracuj z nim jednak miej świadomość że może wybrać dominację i pojechanie po innym samcu zamiast ciebie - w tym wypadku spuszczaj go WYŁĄCZNIE w kagańcu. Jeśli chodzi o zmęczenie psa z ADHD to nie jest łatwa sprawa. Mój ma 50kg i dziennie (codziennie!) ma 1h szybki bieg przy rowerze, pół trasy pod górę, pół z górki, po lesie trasami takimi by nie spotkać zwierzyny (lubi za zwierzem pogonić, a nie łatwo jest takie bydle utrzymać siedząc na rowerze). Ponieważ zdaję sobie sprawę że mój pies w niektórych wypadkach po prostu mnie nie posłucha to biega przypięty do 3-4m smyczy. Robimy tak minimum 15km z 1 przerwą na napojenie psa (żeby się nie przegrzał). Do tego 2 długie spacery. Ja jestem wykończona, on może szaleć dalej ;) Staram mu się zapewnić to co jego organizm potrzebuje czyli bieg dla zbudowania mięśni, spacery dla poznawania otoczenia, nauka komend dla rozwoju psychicznego. Dodam jeszcze że mój pies preferuje 'bieg' (on nie biega, on raczej 'klusem' biegnie) i długie wędrówki po ciężkim terenie + pływanie. Wszelkiego rodzaju bieganie za piłką i aportowanie czegokolwiek jest dla niego nie do przyjęcią.
  21. Film hardcore - widać że baba nieogarnięta, cudem puścił 2giego psa :roll:. Faktem jest że porównywanie yorka do każdego dużego psa to totalna pomyłka. Na szczęście mój molos jak dorwie psa to po prostu go trzyma, nie zaciska szczęk, nie miota psem, nie szarpie - robi 'dobra mam go i co teraz'. Mimo tego jak widzę że ma 'zły dzień' to idziemy w kagańcu fizjologicznym i tyle. PS taki kaganiec jest wielkości yorka :diabloti:
  22. [quote name='Jota67']Ja mam małego psiaczka- yorka, który właśnie skończył 9 lat. Jest naszym oczkiem w głowie ( śmiejemy się , że to trzecie dziecko w rodzinie:)) Nie jest kastrowany, nigdy nie chorował, ma niesamowicie przymilny i przytulaśny charakter. Nie było takiej sytuacji żeby pobiegł nam gdzieś za suczką. Wiem, że mowa tu o dużych psach, ale nie wiem czy to taka różnica. A to czy pies jest ułożony....chyba bardziej zależy od wychowania. Jeśli mamy go od szczeniaka i traktujemy jak członka rodziny to myślę, że z pieskiem nie ma problemu....[/QUOTE] Wszystko zależy od rasy i genów psa. Ciężko porównywać yorka do DA, już pomijam fakt że york jest wielkości ich głowy... inny charakter, temperament, inna grupa, inna użytkowość, inne popędy i zupełnie inna genetyka.
  23. Mam 50kg ADHD więc czuję się wywołana 'do tablicy' ;) Ważne przy Szamanie było: Cierpliwość, konsekwencja, STANOWCZOŚĆ. Szaman jest molosem nie wiem jak twój, ale z opisu wychodzi że charakterek to on ma. Jeśli pies nie potrafi skupić się na tobie podczas szkolenia to: NIE KARM psa dzień prędzej przed przyjściem na szkolenie i sprawdź jego reakcje. W momencie kiedy pies połyka smaczka wraz z ręką to: weź smaczka w pięść i podsuń psu pod paszczę, nie da rady połknąć całej ręki i zacznie zastanawiać się co jest grane - wtedy otwórz rękę i mu daj (nie palcami bo zawsze oberwiesz zębami). Ucz psa przy każdym wyjściu z domu, przywiązuj go do drzewa/trzepaka/słupka i wydawaj komendy - za dobrze wykonaną komendę dostanie smaczka, za źle będzie musiał poprawić. Fakt dobrze żeby z czasem szkoleniowiec zabierał was na ulice itp, ale z doświadczenia wiem że mija się to z celem po 2-3 zajęciach kiedy pies nie potrafi się skupić na nas nawet na placu... Agresja do psów, cóż to może być wszystko: Lęk przed psami, wyuczona walka o byt po schronisku, niechęć do psów, zazdrość, dominacja, uznawanie innych psów za konkurencję. W przypadku dominacji to z czasem nauczysz się odczytywać sygnały innych psów i będziesz wiedziała kiedy twój zareaguje. Mogą to być subtelne sygnały typu uniesiony ogon 'przeciwnika' prosto do góry, podniesiona głowa, wypięta klatka piersiowa, wpatrywanie się w oczy twojego psa, sztywny pewny krok bezpośrednio na twojego psa - to wszystko prowokuje psy z tendencja do terytorializmy i dominacji. Mi się tego nie udało wyciszyć u mojego psa pomimo kastracji w wieku 6m-c i szkolenia, on po prostu ma taki charakter i nie da sobie w kaszę dmuchać. Niechęć do dzieci można oduczyć, dzieci nie mogą na początku biegać jak 'głupie' i piszczeć itp. Przy psie trzeba być spokojnym i ... dawać super smaczki/zabawki (których nigdy nie widział). U nas sprawdziło się przyjeżdżanie siostry z dzieciakami i podrzucanie psu pyszności wędzonych. Najpierw pies na smyczy i w obroży ma siąść i czekać aż dzieciaczek żuci mu smaczka. Z początku odległości duże (na tyle duże żeby nie było reakcji nadaktywnej), z czasem dzieciaczki będą mogły psiaka głaskać. Jeśli pies ma charakter molosowaty to uczenie psa że to obce małe coś nie jest wrogiem może trwać dłuuuuuuuuuugooooooo (u mnie przy młodym psie trwało jakieś 6m-c, a dopiero po 1,5roku uznał że dzieci są fajne i należy je bronić i chronić). Jeśli twój pies jest molosowaty to zapomnij że kiedykolwiek polubi obce osoby na 'swoim terytorium' psy te mają w genach zakodowane że muszą bronić rodziny za wszelką cenę. Najważniejsze to: NIE porównuj swojego psa do cudzych. Każdy ma inny charakter, inne geny, inne bodźce go rajcują. Jak twój pies ma taki potencjał i popęd do aportowania to może warto go na frisbee wziąć zapisać. Pamiętaj też że niektórych psów po prostu nie da się spuścić w miejscu nie ogrodzonym ... znam ten ból, ale cóż nie wszystko można mieć ;)
  24. [quote name='demonn']Hej :) Mam flexi giant xl i powiem, że całkiem dobrze daje radę. Z tym, że mój futrzak ma +/- 80kg :D ta pętla co jest dodatkowo oczywiście jest za mała ;] Smycz nawet po 'wodowaniu' żyje i się nie zacina (nie zdążyłam odblokować a do wody wpaść nie miałam ochoty :P )[/QUOTE] Dodam od siebie że pomimo iż to taśma w smyczy, a nie linka to wcale nie muszę jej rozwijać po kąpielach psa czy też mocno deszczowym spacerze. Obudowa jest tak zrobiona że nic się nie kisi, aczkolwiek jak pies wleci w mocno 'pachnące' bajoro to wtedy sama z siebie wolę przeprać. Dodam też że taśma złapana w rękę przy pędzie psa (musiałam inaczej dorwał by małe szczekające i kłapiące g****) przepala skórę, jednak nie przecina do mięsa (jak to miałam przy lince).
  25. katlis - ja na szczęście z takimi skrajnymi ignorantami nie miałam styczności. Osobiście jestem zdania 'nie rozmnażaj kundli (psów bez papierów!)', ale nie jestem zdania że żeby nie rozmnażać trzeba kastrować. Wydaje mi się że mimo wszystko ważniejsza jest edukacja społeczeństwa niż kastracja. Tak jak pisałam wyżej mój pies pomimo szkolenia i kastracji w bardzo młodym wieku zachowuje się jak by nim popęd seksualny kierował. Broń boże nie mogę (niestety) powiedzieć żeby miał cokolwiek z pierdoły.
×
×
  • Create New...