Jump to content
Dogomania

Maron86

Members
  • Posts

    2029
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Maron86

  1. Popieram, jednak nie miałam na myśli fakty że ludzie biorą psy i później się dziwą że są takie ... jak je opisuje hodowca/wzorzec. Zdecydowanie mi chodziło że przy pracy z psem, owczarki to stosunkowo łatwa rasa. Nie zastanawia się po 100x czy na pewno mu się opłaca, chce, czy ziemia nie za twarda, czy wiatr wieje w dobrą stronę itd. Każdy pies w nie odpowiednich rękach zmarnieje i tu akurat nie ma co się spierać ;) Tu w tym przypadku (psa ze zdjęcia) wydaje mi się że są 2 problemy, brak jakiejkolwiek dyscypliny, brak zapewnienia psu zmęczenia fizycznego i psychicznego.
  2. Porównam psiaka do perkusji, bo ciężko określić jego wysokość :P Tak więc przeciętny główny bęben ma koło 22-26cali (56-66cm), jeśli dobrze obliczam to ten psiak z doga nie ma nic. Faktycznie wygląda jak mieszaniec owczarka z jakimś bokserem czy czymś w tym stylu. Jeśli faktycznie to ten pies ma pół życia przed sobą ;) Nie wiem jak u ciebie wygląda schronisko, jednak u nas dla takiego psa to wyrok. On nie ma podszerstka (na pierwszy rzut oka) więc i zimy może nie przetrwać, do tego jeśli będzie miał łatkę agresora to może skończyć się uśpieniem na wstępie... Powinnaś mu zrobić ładny konkretny opis, z informacją że psa trzeba wychować. Bo na dobrą sprawę jego zachowanie bierze się z braku wychowania, odpowiedniego ruchu itp. Dodać ładne zdjęcia. Ogłosić go na tylu portalach na ilu się da. Piękny pies, zadbany, szybko powinien znaleźć dom. PS> Marta, osobiście uważam owczarki za łatwą rasę szybko się uczącą i to dość schematycznie, do tego uwielbiają pracę z właścicielem - wymieszanie z charakterkiem molosowym daje 'taki' efekt przy braku jasnych zasad.
  3. Chwila w żadnym wypadku nie mówię że TEN pies to niereformowalna bestia. Wprost piszę że widocznie nie ten pies dla tej rodziny. Skoro kobieta piszę że pies z dzieckiem przesiadywał i nic się nie działo, że miał dostęp do dziecka i nie był odganiany to ja jej wierzę bo niby dlaczego nie. Skoro pies nagle skoczył z zębami do dziecka bawiącego się w kojcu to już nie jest kwestia przyzwyczajania pieseczka do dziecka :roll:. Tu już wchodzi kwestia tego jak ten pies został (NIE) wychowany, kwestia tego że nikogo nie słucha i ma wszystkich w poważaniu. Zanim psa dopuści się do dziecka i zacznie uczyć psa koegzystencji z nim, trzeba wyrobić sobie u psa posłuch, wyznaczyć jasne granice, trzeba być pewnym że ten oto pies nas posłucha. Jeśli szkolenie nie wchodzi w grę (faceci nie bo nie, teściowa nie bo wie lepiej, założycielka wątku ze względów zdrowotnych z psem nie może wychodzić na dwór itp.) to najlepsze w tym momencie będzie oddanie psa do doświadczonego domu który zna specyfikację rasy. Taka osoba od przejścia przez jej próg domu przez psa wyznaczy nowe zasady i granice, pies będzie zmuszony się podporządkować. Nie odważę się pisać na forum kobiecie 'nie izoluj pieseczka' który jednym kłapem może zabić dziecko bo jeśli do tego dojdzie to kto weźmie za nieszczęście odpowiedzialność? Z tego opisu wynika że ten pies potrzebuje mocnej i konsekwentnej ręki, jasnych reguł, stanowczości. Z tego co założycielka wątku piszę - w tym domu tego nie znajdzie... JA osobiście TAKIEGO psa bym do dziecka nie dopuszczała, wpierw wychowanie (tak żeby pies wiedział gdzie są granice) później resocjalizacja (atakowanie wszystkiego co się rusza nie jest naturalne). Dopiero jak 'coś' się z tym osiągnie można wprowadzać relację dziecko-pies.
  4. Miłośników molosów jest sporo, większość z nich to już prawdziwi 'wyjadacze'. Z molosem trzeba nauczyć się żyć i być: konsekwentnym, nieugiętym, stanowczym, czułym. Pies musi nawiązać bardzo mocną więź z właścicielem, jednocześnie wiedząc co mu wolno, a co jest nieakceptowalne. Niewychowany molos to .... diabeł wcielony. Nadpobudliwy i agresywny molos jest naprawdę niebezpieczny. Wiem o czym piszę bo mam nadpobudliwego molosa, naprawdę od 3lat niema dnia żebyśmy nad nim nie pracowali. Jednak my wiedzieliśmy 'na co się piszemy'... poniekąd, bo trochę nasze oczekiwania przerósł :lol:. Porozmawiaj z teściowa o adopcji, spróbuj go może wystawić na forum pupileo . pl w dziale molosów. Tam powinien ktoś się zjawić. Może tam też poradzą lepiej co z takim psem zrobić. Opcja 'to go uśpij' jest wygodna, przerzuca poczucie winy na innych samemu nie biorąc w tym udziału - jednocześnie nie pomagając wychować psa 'bo przecież jest idealny'.
  5. [quote name='Panna Cotta']Witam:) ja mam takie pytanko- co myslicie o adopcji psa przez pary spodziewajacych sie dziecka? lepiej po czy przef pojawieniem sie malenstwa? kolezance odmowiono adppcji psa tylko dlatego ze jest w ciazy i zastanawiam.sie czy slusznie Moim zdaniem lepiej przed i poznac psa zanim trn pozna dziecko...[/QUOTE] Zależy od wielu czynników, od doświadczenia z psami, od danego osobnika i jego charakteru, od wieku jakiego w jakim ten pies miał by być itd. Jednak jeśli to miał by być szczeniak, a dziecko 'już prawie jest' to ... nie oddałabym takiej parze psa. Moi rodzice brali psa jak miałam rok, uważam że to jest dobry czas. Dzieciak wychowuje się z psem, a psu ma się już chwilę żeby mu poświęcić. Inną sytuacją jest gdy mamy już psa i zajdziemy w ciążę - wtedy trzeba bardzo dobrze psa przygotować na przyjście dziecka i wyznaczyć granicę jego zachowania.
  6. Majkowska nie wiem czy doczytałaś, ale pies "mała dzika kura" miał kontakt z dzieckiem i wyskoczył z zębami. Tu już nie ma rozmowy o tym czy uczyć psa przebywania, bo teoretycznie potrafił się zachować. Z tego co pisze założycielka wątku pies jest teściów, oni go 'wychowywali'. Sama nie może zabronić wychodzenia z psem teściowej gdyż jak pisze nie może z psem się szarpać ze względów zdrowotnych (ma zakaz). W takiej sytuacji większość rad/pomocy odpada, sama również pisała jaki teściowa ma stosunek do szkolenia... Osobiście bym odizolowała tego psa od dziecka, skoro u psa dosłownie nikt nie ma posłuchu to jaka jest gwarancja że zdążą psa odciągnąć gdy znów wyskoczy? Ja osobiście bym się zastanawiała nad wyadoptowaniem takiego psa osobie wyłącznie doświadczonej w prowadzeniu trudnych psów. Pies który potrafi właściciela skarcić i nic mu za to nie grozi nie jest psem odpowiednim dla danej rodziny...
  7. Wydedukowałam że to molosowaty po opisie psa i jego opisanym charakterze ;) Nie każdy dog żyje tylko 7lat, do tego przy mieszańcach może być 'z tych zdrowszych' i żyć spokojnie 11-14lat (duże psy są 'wykańczane' schodami, wtedy im stawy idą). Teraz sytuacja wygląda trochę inaczej, z początku byłam pewna że psem spokojnie 'w końcu' może zająć się teściowa... Znam ten ból z 1000x tłumaczenia jak się psa powinno prowadzić i dlaczego jest taki, a nie inny. Jednak u mnie mama szybko chwyciła że nie chce fruwać za bydlakiem na spacerach. Rozumiem że twoja teściowa nie ma 'przywódczych' zdolności i nie bardzo chwyta szkolenie psa (z nie wiadomych powodów), natomiast ty szkoleniem do końca się zająć nie możesz ze względów zdrowotnych (doskonale to rozumiem). Faceci jak to faceci, do puki nie będą mieli zębów przy tchawicy nie zrozumieją że jest problem :roll:. W takim wypadku może warto zastanowić się nad wyadoptowaniem komuś rozsądnemu i doświadczonemu psa? Bądź zmuszenie do działania facetów właśnie pod groźbą wyadoptowania? Doraźnie możesz jedynie psa nie dopuszczać do dziecka. Wydaje mi się że kastracja może pomóc przy niektórych jego nadpobudliwych zachowaniach - jednak sama kastracja też nie rozwiąże problemów, tylko zmniejszy jego buzujące hormony. Gdy dziecko zacznie raczkować dobra była by klatka kennelowa. Pies by spokojnie w niej odpoczywał, a wy nie balibyście się że zaatakuje malucha. Kennelówkę dobierzcie dobrze do jego rozmiarów. Możesz teściowej na spacery zaproponować np. coś takiego (ja to mam i sobie chwalę): [url]http://allegro.pl/obroza-uzdowa-kantar-canny-collar-xxs-najmniejsza-i3748284029.html[/url] Tylko powinna to wprowadzić wraz z przywróceniem zasad chodzenia na smyczy, inaczej pies nauczy się doskonale 'jak się na tym chodzi żeby robić co się chce'.
  8. Czytając twój opis pomyślałam o swoim psie, również molosie. Molosy to dość specyficzne psy, potrzebują jasnych reguł, uwielbiają się buntować i stawiać na swoim. Źle wychowany molos to diabeł wcielony ... zresztą jak sama zauważyłaś. Na szczęście mój pies kocha dzieci i największa krzywda jaką im może zrobić to przewrócenie głową w trakcie pieszczot, bo nawet przechodząc uważa. Co możesz zrobić doraźnie to, wykastrować psa, wziąć się ostro za jego szkolenie pod okiem profesjonalnego szkoleniowca który miał przypadki psów agresywnych. Broń boże do ludzi którzy psa będą 'łamać', bo może dojść do tego że nigdy wam nie zaufa. Umów się z teściową że ty i ona będziecie prowadzić psa. Będzie to faktycznie utrudnione przez facetów, jednak u mnie w domu jest tak samo - ojciec na szkolenie ma wyrąbane przez co pies czasem się buntuje i sprawdza czy u każdego da się robić co chce - jednak pies szanuje mnie i mamę. Jasno i dobitnie psu pokazuj co jest złe, a nagradzaj dobre zachowanie. Piszesz że pies ma żądzę mordu - to bardzo niebezpieczne, wydaje mi się że do puki psa sobie nie podporządkujecie nie ma co ryzykować z relacją dziecko-pies. Osobiście również zainwestowałabym w kaganiec (tylko broń boże żadna tuba gdzie pies nie może oddychać) skoro pies potrafi sobie człowieka skarcić zębami, tak dla własnego bezpieczeństwa. Możecie również zainwestować w klatkę kennelową, do której stopniowo psa przyzwyczaicie i pokażecie że to jego azyl. Być może (to tylko gdybanie) pies jest tak zestresowany że sam nie panuje nad swoimi emocjami. Od razu uprzedzę że psa powinien ktoś oglądnąć 'na żywo w akcji' i dopiero wtedy podjąć decyzję o jego dalszym szkoleniu oraz sposobach szkolenia. Pamiętaj że pies lubi mieć stałe zasady które się nie zmieniają, jednak zanim do nich przywyknie może się stawiać i buntować - musicie przez to z teściową przebrnąć. Naprawdę ciesz się że chociaż teściowa widzi problem, bo możesz mieć w niej wparcie.
  9. [quote name='CAM']Testował ktoś kiedyś zabawki pluszowe z Country pet? Wytrzymałe są? [IMG]http://www.abzoo.pl/uploads/files/63/622944/resize/250_250/country_pet_mallard_dzika_kaczka_m_280541.jpg[/IMG][/QUOTE] Strasznie droga zabawka która nie wytrzymała nawet kilku godzin w pysku jednego psa... Dodam że zaczął od oczu i dzioba :mad:
  10. Się wątek nam przekształcił w spór o to czy zabijać czy nie. Nie znajdziemy tu złotego środka bo go po prostu niema. Nad populacja zwierząt domowych jest, zwierzęta gniją w schronach po kilka lat - tak te młode, ładne, w pełni adopcyjne, 'idealne' też (sama mam sukę wyciągniętą po 2,5 roku, ma teraz miedzy 3-4lata!), zwierzęta się zagryzają, chorują i umierają, hycle zbijają fortuny na wyłapywaniu, schroniska nie dbają o zwierzęta cześć kasy 'zacharaptają' bo co tam głupie zwierze.... Tak to wszystko prawda! Tylko widząc jaka jest zmiana w Szczecińskim schronisku przez ostatni rok (już nie mówię kilka lat, ostatni rok 'czynniej' biorę jakiś tam udział w życiu schroniska) uważam że morbital nie jest wyjściem. Z ponad 400 'stałych' (wiadomo jedne do adopcji, inne zgarniane) psów jest w tej chwili około 200. To nie jest zasługa rządów miasta, nie jest też zasługa 'żądzących' schroniskiem. To jest zasługa niektórych ludzi pracujących w schronisku i ogrom wolontariatu który tworzy oferty adopcyjne, prowadzi na FB funpage, na swój sposób stara się szkolić psy w 'spec kojcach', itd. Jeśli można zmienić coś w takim schronisku jakie jest Szczecińskie (a wcale nie jest i nigdy nie było tam tęczowo, co wiedzą osoby interesujące się), to można starać się zmieniać inne schroniska. Tylko że jest jeden główny problem, osoby które dorwały się do 'władzy i koryta' nie odejdą dla dobra zwierząt... Nie oszukujmy się 'zwierzęcy interes' jest najbardziej dochodowy :-(
  11. Mój jak był młodszy to miał taki nawyk - specjalnie przebiegał na 2gą stronę żeby przyblokować i czekał. Oduczyłam go szybko tego. Ja używam też wszędzie, jednak w koło bloku bardzo rzadko i jak widzę że pies nie ma danego dnia trzasków. Zawsze używam na pierwszy śnieg - pies jest wtedy nie do utrzymania... serio.
  12. Problem w tym że chipowanie nic nie daje - nie wynikają z porzucenia chipowanego psa żadne sankcje. Właściciel odbierze to fajnie, a jak nie to trudno nic mu nie grozi... Sterylizacja powinna być dofinansowywana, albo i pokrywana w całości - wtedy części ludzi wahających się by ciachnęła suki. Jednak i samce powinny być kastrowane, jeden samiec więcej namnoży niż jedna suka. Do tego nie pojmuje dlaczego nie ma kar za puszczanie psa samopas... Takie psy to duże zagrożenie...
  13. Nie zagłębiajmy się w to co jemy, proszę. Już kiedy próbowałam przejść na wegetarianizm (kiedy mój brat przeszedł) pech chce że mam za dużo alergii żeby sobie na to pozwolić. Poza tym tak jak pisałam wyżej 'ja nie jem bo jestem wegetarianinem, ale mój pies je - i to wcale nie wychodzi na jedno, ooo nieee' już się z takimi tekstami spotkałam :lol:. Ja tam uważam że w każdym kraju jest 'syf' jeśli chodzi o jakiekolwiek ratowanie zwierząt. Większy lub mniejszy, ale jest.
  14. Tak jem, moje psy też jedzą. Byłabym zakłamana podając psom karmę mięsną udając wegetarianina. JEDNAK jak bym sama miała 'ubić' żarłabym korzonki i korę z drzew. Tu dla jasności, jestem alergikiem pokarmowym - nie mogę jeść między innymi: soi, orzechów, jabłek, cebuli, czosnku itd... Nie mam własnej farmy więc również nie mogę sobie humanitarnie wyhodować krowy mięsnej/mlecznej na zielonym pastwisku (chociaż i tak bym nie potrafiła jej ubić), na balkonie kur trzymać się nie da więc i jaj nie będzie. Gdybyśmy mieli iść tym tokiem rozumowania to nic byś nie jadła i w nic byś się nie ubrała :roll:. Nie jesteśmy też w Azji więc nie wpierniczam karaluchów, glizd, świerszczy, kotów, psów itp. Dla mnie odrębną sprawą jest zabijanie zwierząt na mięso, a odrębną zabijanie przez własną głupotę i doprowadzenie do nad populacji... Każdy ma prawo do własnych poglądu więc od razu proszę o nie mieszanie spraw żywieniowych ze sprawami adopcyjnymi/ratowaniem za wszelką cenę/morbitalem dla nad populacji psów i kotów. :roll: PS. Jeśli ty jesteś weganką, czy twoje psy też są weganami czy jednak dołączasz do grona 'konsumpcjonistów' i przymykasz oczy na to całe cierpienie dla dobra własnych zwierząt?
  15. Wygląda to raczej na 'atak hakerski' i wykasowanie całej strony. Przy rezygnacji ze sklepu lub zmianie nazwy sprzedali by większość z rabatami itp. Mam nadzieję że wrócą z działalnością do stycznia, bo mi się karma skończy i czym ja psy będę karmić :O Mi się nie opłaca gotować: 1 pies ma alergie na ryż, 1 ma problemy trawienne, 1 jest wiecznie nie nażarty więc dostaje namoczoną karmę.
  16. Nie tylko ty, ja podczas nauki jazdy takich debili widuje z psami że szczęka opada. Są to psy puszczone na flexi na czerwonym przez przejście, wybiegające między samochodami, ciągnące się 5m za właścicielem ('właściciel dawno przeszedł ... dluuuuuuuuuugoooooooo linka ... na końcu jamnik spasiony). Naprawdę czasem jechałam z duszą na ramieniu żeby żadnego psa nie przejechać...
  17. Nie jestem za usypianiem psów bez powodu, ogólnie nie jestem za czymś czego sama bym nie potrafiła 'wykonać'. Nie podoba mi się przerzucanie wyroków na innych bo tak nam wygodniej, nie wierzę że ktoś kto usypia rokującego na adopcję psa nie ma żadnych wyrzutów sumienia. Chociaż wydaje mi się że są i tacy którzy zwierzęcia nie traktują jako istotę żywą, no przecież takie zwierze nie ma duszy :roll: ...
  18. OMG dlaczego dogomania tak dziwnie działą
  19. To nie jest ich pierwsza taka sprawa więc bez żadnych dowodów by nie podejmowali kroków. Opieram się na tym co pisał TOZ- Szczecin. Podsyłam linki do sprawy: http://toz.szczecin.pl/#/aktualnosci/364 tu wpis na FB kopiuje (nie każdy ma FB): Ja nie twierdzę że trawnik sąsiada jest bardziej zielony. Ja uważam że o nasz trawnik trzeba odpowiednio zadbać. Nie wiem jak było 20lat temu bo byłam jeszcze szczylem. Wiem że leczenie zwierząt było na owiele gorszym poziomie, leki trudno dostępne i często w ogóle nie dostępne. Jednak w mojej okolicy nie pamiętam żeby błąkało się aż tyle bazdomnych zwierząt, nie widziałam tak zakatowanych zwierząt, nie widziałam wygłodniałych umierających z głodu psów. Tak jak piszę, byłam wtedy szczylem i nie wszystko widziałam, informacja też nie była tak powszechna i ogólnodostępna.
  20. Ostatnio była sytuacja - 10letnia dobermanka przywiązana do drzewa zakatowana. Sprawa umorzona, pomimo że sprawca znany. Czy takie sytuacje nie 'przyzwalają' na okrucieństwo? Moim zdaniem przyzwalają przymykając oczy na to co się dzieje, w końcu to tylko zwierzę. Osobiście myślę że nie dożyje czasów w których nie będzie bezmyślnego sadyzmy nad zwierzętami (już nie piszę wszystkimi, ale tymi 'najbliższymi' psami i kotami), a każda sprawa będzie się kończyła skazaniem oprawcy...
  21. Moim skromnym zdaniem jedynie działanie z głową na wielu płaszczyznach, rozsądna zmiana prawa, egzekwowanie tego prawa, naprawdę wysokie kary, normalne sądy które widzą okrucieństwo i nie stosują sformułowania 'mała szkodliwość społeczna'. Przy równoczesnym: -Sterylizowaniu każdej niehodowlanej suki/niehodowlanego samca -Dotkliwych karach za porzucanie zwierząt + opłata za: odłowienie, ratowanie/leczenie, pobyt w schronisku do czasu znalezienia nowego domu. -Przymusowe chipowanie oraz rejestrowanie psa w głównej bazie (jest z tego co widziałam europejska baza która łączy 'podbazy'). -Zakaz rozmnażania zwierząt pod groźbą kary finansowej od każdego urodzonego szczeniaka. -Kontrolowanie warunków hodowlanych zwierząt (nie tak jak teraz że babka zapisze się do stowarzyszenia i ma 11 chodliwych ras, każdy brudny, zarobaczony, zaniedbany). -Karanie okrucieństwa wobec zwierząt bez zawiasów (bo co nam dają umorzenia czy zawiasy) i nakładanie duży kar finansowych- -Łańcuch minimum 8m, stały dostęp do jedzenia, picia, budy (nie rozwalających się desek). Nie ma co się oszukiwać nie jesteśmy w stanie udowodnić że dany pies nie siedzi na łańcuchu 12h, ale już zmierzyć łańcuch jesteśmy w stanie. Wtedy może by się coś zmieniło. Jednak to są tylko mrzonki, polityków bardziej interesuje ich kasa i ich wygoda niż jakakolwiek zmiana na lepsze... Sądy cały czas orzekają niską szkodliwość dają przyzwolenie do takich zachowań. Psy z chipami nadal siedzą w schroniskach 'gnijąc' po kilka lat. Nie wiem czy zauważyliście jaki mały odsetek psów rasowych jest w schroniskach (piszę o takich z tatoo, rasowych - nie pseudo), chociaż i te w typie szybko się rozchodzą. U nas pozostają psy które miały w rodzinie owczarka. Większość czarna podpalana, zwykły bury kundel.... Tylko skądś się te psy biorą, nie twierdzę że są mniej wartościowe - też mam zwykłego kundla - jednak nie ma na nich chętnych, ale jak już się pojawi jakaś rasówka czy w typie to jest cała lista chętnych na niego :shake:
  22. Fakt, inni głupieją i zachowują się nie raz jak bezmózgie zombie... dlatego ja wolę swojego psa od jakiegoś czasu prowadzić w fizjologu i mieć spokój. Pies się obroni, człowiek nie będzie miał szycia - 'wszyscy szczęśliwi'. Co do rowerzysty to mnie zastanawia że w ogóle on jechał po chodniku, a nie rower prowadził :mad:. Jeśli było tak jak piszą to albo ścieżka, albo ulica, albo w ostateczności chodnik jednak rower musi mieć wieczorem lampy.
  23. Niby nie, jednak w tym konkretnym przypadku ewidentnie była wina faceta i miał dużo szczęścia że pies mu nie odgryzł klejnotów (bo akurat tak celował). Od tamtego zdarzenia pomimo flexi w lesie psy biegają w fizjologach ;), najwyżej komuś nogę połamią jednak nie odgryzą :diabloti:. Tak czy siak uważam że masę zdarzeń jest prowokowanych przez głupotę ludzi, wina leży po obu stronach. Jednak flexi czy zwykła smycz nie ma nic do tego. PS. na zwykłej smyczy pies by mu odgryzł klejnoty bo by szybciej zareagował niż ja + facet centralnie matkę odepchną na bok i wpierniczył się między nas.
  24. Moje psy w mieście nie chodzą na flexi, 'od święta' się zdaży i tylko w kuble na ryju. Zawsze wołam psa jak widzę przechodnia/rowerzystę/biegacza - ale jak nie widzę i mi w lesie wybiega z za drzew i leci między psami to cóż...
  25. Lepiej nasz TOZ je 'zbiera' i daje do adopcji, co (obserwując przez ostatnie 1,5roku) kończy się śmiertelnymi chorobami w ich siedzibie... Mi się wydaje że nie ma tu wolno-żyjących dzikusów bo osoby które dokarmiają przeganiają osobniki nieufne i takie co na 'rękę karmiącą' prychną/drapną. Tak samo przeganiają bezpańskie głodne psy... Matko ile razy z nimi wojnę toczyłam że jak tak można kota domowego karmić, a psa wywalonego z żebrami na wierzchu przeganiać... Przyznam że w Szczecinie widuje dzikusy (większe miasto niż to moje zadupie), faktycznie czmychają od człowieka i zajmują się sobą. Te koty 'u mnie' na zadupiu to garną do człowieka, szczególnie jak widzą reklamówkę z żarciem. Nas się boją bo nasza najstarsza suka ma szajbę na koty, pomimo że była do nich przyzwyczajana i jako szczenie się z nimi bawiła. Średnio mi się podoba pomysł biegania za kotami i łapania do kastracji - tym bardziej że u mnie każdy kontakt z kotem (nawet jak nie dotykam a jest ich 'za dużo' w pomieszczeniu) kończy się alergią i jazdą na pogotowie bo zwykłe leki nie pomagają :-( Opisane było to w szczecińskiej darmowej gazecie, nie pamiętam czy mojemiasto czy metro - oba dostaje się z rana na przystankach za free 'do poczytania'. Vectra - przyznam że nie myślałam w ten sposób. Może dlatego że jak wprowadziliśmy 2giego suczkę do pierwszego samca to była wielka miłość. Żadnych problemów nie mieliśmy, dogadywały się, nasz samiec nawet zaczął jeść chrupy zamiast gotowanego :evil_lol:
×
×
  • Create New...