Laurka przytyła, pycha wieści:):):) Mam nadzieję, że sunieczka nie ekscytowała się meczem chłopaków za bardzo, bo zawału można było dostać! Kajko jesteś kochana, że tak pięknie dbasz o suniowe łapki, szacun za cierpliwość i konsekwencję:) Dużo ciepła z Łodzi przesyłam.
Edit:
Łódź tonie w puchu:):):)