Nosi dalej szelki, sprawdzam wielkość, bo to dzieciak i rośnie :) Nosi na okrągło, w domu też - po pierwsze z adresówką bezpieczniej, a po drugie ma zwyczaj kładzenia się łapami w górę, kiedy nie ma ochoty pójść gdzieś (czytaj być zamkniętym na czas otwierania drzwi ;) ) i łatwiej go przytrzymać. Z obroży wysuwa łeb...
No i wiadomość dnia - pojutrze go ciachamy :) Starczy kasy z tego, co przyszło od Marychy i Jezzbel i reszty pozostałej od Ajlii :) A potem będę już kombinować, skąd wziąć na żarełko... Kaganiec do przewozu pożyczy Szami, zrobi też fotki :)