KrzysiekM
Members-
Posts
475 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by KrzysiekM
-
Dogoterapeuta - jak to właściciwie jest?
KrzysiekM replied to Bakteria's topic in Dogoterapia i psy asystujące
Nie zgodzę się z Tobą karjo2. Żeby prowadzić oficjalnie dogoterapię i traktować ją jako zawód, trzeba mieć skończone któreś z wymienionych przeze mnie wyżej studiów potwierdzających kwalifikacje do pracy z dzieckiem, natomiast jeśli chodzi o dorosłych to jest chyba wolna amerykanka. -
Chcę aby moje pieski miały predyspozycje do pracy w charakterze psa przewodnika dla osób niewidomych. Tresowałem już kundelki, które miały osoby niewidome z zakresu bardzo prostych czynności, takich jak podawanie czegoś, czy prowadzenie zawsze tą samą trasą. To były przysługi amatorskie i koleżeńskie nie jestem treserem!!! Postanowiłem więc hodować pieski, które będą się nadawały do tej pracy, dlatego też zadałem pytania na początku tego tematu. Każdy może powiedzieć, że labradory do tego są najlepsze po co szukać innych ras? Chociażby z tego powodu, że pudle mają inną sierść i dłużej żyją, do tego wiem, że przed wojną był przynajmniej jeden pudel pies przewodnik. kolejnym atutem pudli jest to, że to ta rasa została wybrany do występów w cyrkach a więc świadczy to o jej woli współpracy, inteligencji i chęci uczenia. Wadą pudla może być zbyt duży temperament. Pudel na razie wygrywa, chociaż zastanawiam się jeszcze trochę nad owczarkiem niemieckim i labradoodle.
-
Nie mam żadnych preferencji co do płci mojego psiaka. Chcę jednak, żeby to był srebrny no i oczywiście chodzi o współpracę. Jeśli chcę hodować pudle to większe jest zapotrzebowanie na suki, czy na reproduktora w Polsce?
-
[quote name='filodendron']Wystawa ma na celu także wybór najlepszego z najlepszych - z całej stawki. Trudno to zrobić nie mając porównania - co wtedy znaczyłyby wszystkie BOB-y i BIS-y.[/QUOTE] Mi nie zależy na BOB-ach i BIS-ach, mój cel hodowlany skierowany jest na użytkowość i psychikę. Oczywiście na dzień dzisiejszy mi nie zależy, później pewnie się wciągnę i włączę do rywalizacji, ale to nie jest mój cel hodowlany. Naprawdę wygodniej byłoby, gdyby była możliwość indywidualnej oceny (zwłaszcza przy mojej pracy :-D), zresztą porównywanie jest niepotrzebne jest wzorzec, są zasady, sędzia ocenia czy pies je spełnia i dopuszcza do hodowli albo nie.
-
Zaba14 wieś się zmienia. Fakt, że bliskość Warszawy sprawia, iż ten proces , w mojej okolicy przebiega szybciej, jednak trochę mnie denerwują te stereotypy. Oczywiście wsie na zachodzie polski są z reguły bardziej cywilizowane niż te na wschodzie i czasami człowiek nie może uwierzyć, że w jednym kraju mogą być aż takie różnice. Ale to jest niestety wina naszej historii i tego, że PGR upadły a nie daliśmy tym ludziom nic w zamian oprócz biedy. W zapadłej wsi sterylizacja to bardzo drogi i ekskluzywny zabieg. Takie są fakty, ale nie o tym chcę dyskutować, bo mieszamy dwa tematy. Ja tylko stwierdziłem, że problem bezdomnych psów jest spowodowany, nieodpowiedzialnością ludzi z miasta, którzy je wyrzucają, natomiast na wsi te pieski prędzej czy później znajdują dom (a o to, że czasami są to złe warunki to już kwestia edukacji jak opiekować się trzeba psem). Wnioski: 1. Ludzie z miasta są główną przyczyną bezdomności psów. Jest ich mniejszość, ale dając psa komuś z miasta jest kilkukrotnie większe prawdopodobieństwo, że nie jest świadomy odpowiedzialności i się pieska pozbędzie jak zacznie sprawiać problemy. 2. Na większości wsi problem bezdomności psów nie istnieje, ale w niektórych jest problem złego traktowania psów, trzeba edukować. Na podstawie tych danych ZKWP i hodowcy może wyciągnąć wnioski i zacząć edukować społeczeństwo. Boję się jednak, że nikt z tym nic nie zrobi i dalej będą ludzie któzy będa brali pieski nie wiedząc na jakie obowiązki i problemy się decydują i tacy którzy się znęcają nad pieskami. To jest mój ostatni post w tej kwestii. Podzieliłem się z wami moimi obserwacjami, czy się z nimi zgodzicie wasz wybór...
-
Koszty hodowli są da zaakceptowania, jeśli opiera się tylko na Polsce. To co mnie przeraża to kontakty i krycia za granicą, po pierwsze koszty a po drugie czas. Może ktoś zamieści jakiś opis takiej zagranicznej podróży i kosztów z nią związanych? Z drugiej strony bardzo lubię jeździć na wschód, jest to głównie spowodowane tym, że nie mam kłopotów z tamtejszymi językami, rosyjski znam na poziomie, który pozwala mi rozmawiać na każdy temat, a białoruskiego i ukraińskiego nauczyłem się podczas moich podróży. A jak te języki nie wystarczają to ratuję się angielskim znam go jednak najgorzej. Ma ktoś kontakt z hodowlami pudli na wschodzie? A do opłat związków dorzucam także koszty związane z wystawami, bo tego wymaga. Trudno mi zrozumieć dlaczego sędzia ZKWP nie może ocenić mojego pieska poza wystawą. Mój sprzeciw bierze się z czysto praktycznych pobudek, po prostu bardzo często pracuję w sobotę i niedzielę, co bardzo utrudnia mi branie udziału w wystawach :-(
-
Bura, różni ludzie hodują z różnych powodów, niektórzy z pasji, inni dla pieniędzy, a jeszcze inni bo chcą coś nowego osiągnąć. Mnie motywuje to pierwsze i to trzecie. Czy w takim razie pieniadze mnie nie motywują? Oczywiście, że mnie motywuja nawet bardzo :diabloti:, ale od tego mam moją pracę i chciałbym pieski od tej pracy oddzielić a skupić się na punkcie pierwszym i trzecim. Niestety tak się nie da, bo hodowla piesków zgodnie z przepisami ZKWP (opłaty na rzecz związku i koszty wystaw, a zwłaszcza przejazdy i noclegi), są spore do tego dochodzi jedzenie weterynarz i człowieka ogarnia przerażenie. Pomimo tego, że co roku zarabiam coraz więcej, to tego nie czuję, bo utrzymanie rodziny potrafi wchłonąć każda nadwyżkę. Z drugiej strony nie ma sensu za bardzo skąpić i trzeba realizować swoje pasje, ale ponieważ ona jest kosztowna to 10 razy wszystko przemyślę zanim zdecyduję się na pierwszy krok.
-
Można, tylko skąd wziąć na to czas i pieniądzem ;) chociaż to pół biedy, jak sobie załatwić urlop właśnie wtedy kiedy suka będzie miała cieczkę :-D
-
Skoro w Polsce jest tak mało pudelków to może powinienem sprowadzić jakiegoś reproduktora, lub pudlicę z zagranicy, żeby przybyło trochę nowych genów? I jednak ciągnie mnie do koloru srebrnego. Jakbym sprowadził pudla w tym kolorze to czy w ogóle byłyby w Polsce pudle do krycia? Bo pudli srebrnych chyba u nas nie ma, a z tego co zrozumiałem to raczej niebezpiecznie jest mieszać pudle srebrne z innymi kolorami?
-
Miałem przyjemność pracować głównie z kundelkami i nie widzę problemu "nieprzewidywalności charakteru". Wystarczy z nim trochę po przebywać a rasa nie ma znaczenia. Jeśli jednak uważasz inaczej to znaczy, że masz większą wiedzę i możesz mi pomóc. Chcę założyć hodowlę z której pieski będą miały predyspozycje do pracy w charakterze psów przewodników. Jak mogę stworzyć linię w której predyspozycję do tej pracy będzie miał co drugi piesek a nie 1 na 20 jak jest teraz?
-
Asiu pewnie w niektórych miejscach jest tak jak piszesz i to jest smutne. Ale to ciemni ludzie (pozwolisz, że użyję twojego słownictwa?) z miasta wyrzucaj pieski na wsi, gdzie później znajdują dom a nie odwrotnie.
-
Ta rasa powstaje w Australii i już ktoś podawał jej wzorce w jednym z pierwszych postów. W Europie jest tylko kilka hodowli współpracujących z Australijczykami i pieski z tych hodowli przed nazwą mają australian, są nawet podobno certyfikaty. Oczywiście inni hodowcy też postanowili zarobić na labradoodlach i w własnym zakresie tworzą labradoodle (łączą pudle i labradory), te hodowle jednak nie mają nic wspólnego z australijskim labradoodlem. Idea "rodzin zastępczych" jest dosyć popularna wśród kocich hodowli. Hodowca podpisuje umowę z rodziną której oddaje pieska na zawsze, ale piesek oficjalnie jest w hodowli hodowcy i to on decyduje o kryciach i losie szczeniaków pieska z "rodziny zastępczej". Szczegóły takich umów są zmieniane dowolnie, najważniejsze jest żeby umowa dokładnie określała jakie prawa ma hodowca a jakie "rodzina zastępcza".
-
Problemem nie są pseudohodowle, tylko nieodpowiedzialni ludzie kupujący psy. Sytuacja jest analogiczna jak problem z narkotykami czy piractwem. Dopóki będzie podaż zawsze znajdzie się ktoś, kto niekoniecznie legalnie będzie chciał na tej podaży zarobić. Zniknie podaż, zniknie problem. Rozwiązaniem jest wspólna edukacja ludzi i współpraca związków. W dobrym kierunku idzie akcja rasowy=rodowodowy, ale niestety opiera się na kłamstwie. Dlaczego? Bo jest kilka organizacji, które wydają rodowody i zarzucają sobie nawzajem pseudohodowle. Robi to chaos w głowach przyszłych posiadaczy piesków (tylko 10% polaków wie mniej więcej co to jest związek kynologiczny) i powoduje, że statystyczny polak olewa związki, bo nie rozumie dlaczego się kłócą itp. W takiej sytuacji większość polaków myśli zgodnie z zasadą "jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze" i dalej "skoro wszyscy chcą na tym zarobić, to ja nie będę frajerem i przepłacał za to samo", a przynajmniej ja bym tak myślał gdybym chciał pieska tylko jako towarzysza (miałbym gdzieś wszystkie skłócone związki). Zainteresowałem się tym, dowiedziałem więcej, ale tylko dlatego, że chcę czegoś więcej, czyli zostać hodowcą. Większość przyszłych właścicieli nie ma jednak takie potrzeby, dlatego tak ważne jest żeby związki dbały o swoją reputację i publicznie nie podważały kompetencji konkurencji, a najlepiej współpracowały, bo na tych konfliktach najbardziej tracą psy.
-
Zgadzam się z Tobą i myślę, ze ty też zgodzisz się ze mną. Hodować psa jest o wiele trudniej w mieście niż na wsi. Ludzie o tym zapominają, zaczynają się kłótnie z sąsiadami i pękają. Dla mnie prawdziwym problem jest brak tej świadomości i wyobraźni u ludzi. Na marginesie: Na razie nie mam psa, bo chwilowo mieszkam w mieście. Doszedłem do wniosku, że przy mojej pracy i warunkach (nie wiem czy sąsiadom by przeszkadzał), dałbym radę dobrze się zaopiekować psem, ale byłoby to dla mnie zbyt uciążliwe ( i dla psa pewnie też). Więc wstrzymuje się z kupieniem do czasu powrotu na wieś. Niestety mało osób kalkuluje ile mają wolnego czasu, ile chcą psu go poświęcić z tym ile pies tej uwagi naprawdę potrzebuje :(
-
I powstał offtopic, ale wydaje mi się, że ważny. Trzeba zacząć od tego, że obecnie są dwa rodzaje wsi tzn. nowoczesne z takimi standardami jak w mieście i tradycyjne, gdzie podejście do zwierząt jest czysto użytkowe. Myślę, że ten pierwszy rodzaj wypiera ten drugi i to o nim napiszę. Tam gdzie mieszkam, od zawsze były psy i koty, ale ich się nigdy nie hodowało. Dlaczego? Bo przychodziły same, ludzie z miasta lubili zostawiać te zwierzaki w pobliskim lasku. Jak pojawiał się jakiś bezdomny piesek to najpóźniej w ciągu 2 dni znajdował nowy domek. Mieszkańcy każdego z tych domków przynajmniej raz przygarnęli jakiegoś pieska (nawet niewidoma rodzina). Ja też przygarnąłem kilka takich piesków dwa razy mi się zdarzyło, że piesek uciekł. Dlaczego? Nie wiem, może jeszcze się nie przyzwyczaił do nowego domu? Może tak się nauczył? A może pobiegł z jakimś mniej odpowiedzialnym gościem, który mu na to pozwolił? Następnego dnia dzięki Pani listonosz dowiedziałem się gdzie psiaki się znajdują. A one już znalazły życzliwych ludzi gotowych do ich przygarnięcia i gdybym ich nie odnalazł miałby już nowy domek. Dlatego dla mnie problem bezpańskich psów jest abstrakcją i strasznie mnie irytują akcje mówiące o problemie dużej ilości bezpańskich psów, bo nie mówią o prawdziwych przyczynach. A główną przyczyną jest kupowanie psów, kiedy się nie ma dla nich odpowiednich warunków. Pies naprawdę może być nieznośny i utrapieniem, kiedy nie może siebie wyrazić i być sobą. A jak ktoś ma jeszcze złośliwych sąsiadów to życie w bloku z psem zamieni się piekiełko. A w takich warunkach nawet największy miłośnik zwierząt może wymięknąć. Mam nadzieję, że parę osób zastanowi się po przeczytaniu tego posta. Są miejsca w których nie ma problemu bezdomnych psów, bo wszystkie znajdują domek. Dlaczego odpowiedź znajdziecie powyżej...
-
Pytałem poważnie. Nie wiem jak się pilnuje suki. Wiem natomiast, że kotkami czasami z tego powodu dochodzi do śmiesznych sytuacji, łącznie z zakładaniem czegoś podobnego do pieluszki. Zapytałem bo taki przypadek jakiś czas temu był u moich znajomych. Hodowcy od dłuższego czasu planowali krycie, oddzielali kotkę od kocura, ale pewnego pięknego dnia kocur był naprawdę zdeterminowany i nauczył się nowej sztuczki. Po prostu skoczył na klamkę i te drzwi otworzył a rodzinkę z przyjemnego zamyślenia wyrwał jęk krytej kotki.
-
Karmi zapomniałeś odpowiedzieć na moje pytanie...
-
Brezyl ja, w mieście psu może być tak samo dobrze jak na wsi, ale wymaga to o wiele więcej wysiłku od człowieka i są z tym większe problemy, bo trzeba chodzić na dłuższe spacery, pies przez długa część dnia jest na małej przestrzeni, więc ma mniej ruchu a zatem częściej może demolować mieszkanie i dużym problemem jest jeśli piesek lubi szczekać lub jest po prostu głośny. Ludzie z miasta zapominają często o tych niedogodnościach i efekt jest taki, że jak mają ich dosyć to chcą się pieska pozbyć i taki biedak ląduje w schronisku, lub jest zostawianych koło mnie w lesie (na szczęście coraz rzadziej). Na wsi mieszkam prawie całe życie i nie pamiętam, żeby któryś z sąsiadów pozbywał się psa, wiem natomiast że duża cześć w tym kilka razy ja przygarnęła porzucone w lesie pieski przez miastowych.
-
Mi się wydaje, że największym problem z niechcianymi psami jest taki, że kupują je ludzie z miast. Trudno mi sobie wyobrazić hodowanie w bloku psa większego niż średni. Jest to oczywiście możliwe, ale wymaga o wiele więcej pracy i dużej regularności z spacerami. Ludzie kupują takiego psiaka a później im ciąży to, że pies jest za głośny, znowu muszą z nim wyjść, czy znowu zdemolował mieszkanie bo spacer był za krótki :(
-
W tym mniej więcej się orientuję. Chodzi mi raczej o postępowanie w sytuacji wpadki. Co się dzieje w sytuacji gdy: 1. Suka została przypadkowo pokryta 2 razy w tym samym roku. 2. Suka została przypadkowo pokryta kundelkiem, lub psem rasowym bez uprawnień hodowlanych. 3. Nie udało się ustalić jaki pies pokrył sukę. 4. Suka została przypadkowo pokryta przed uzyskaniem uprawnień hodowlanych.
-
Leonbergery :)
-
Muszę przyznać, że bardzo podobają mi się australijskie labradoodle, oraz historia powstania rasy. Pewien hodowca z którym na ten temat rozmawiałem stwierdził, że wszystko co się pisze o labradoodlach to marketingowa ściema a hodowcy tej rasy to pseudohodowcy. Trudno mi się z nim zgodzić, chociaż jego doświadczenie jest duże i może mieć racje. Dlatego to pytanie postanowiłem zadać tutaj. Co myślicie o labradoodlach i tej hodowli? http://www.wlochata-pasja.com.pl/
-
Skoro nie można sprzedawać psów bez papierów, to co zrobić z psami z wpadki, lub z takimi które z różnych powodów rodowodów nie dostaną?
-
Dziękuję Aneto za czas poświęcony na odpisanie. Z pielęgnacją z tego co zrozumiałem to nie ma problemów (można równo włosy ścinać). Na pewno jednak za jakiś cza będę chciał się dowiedzieć jak przygotować pudla do wystaw. Mi najbardziej podobają się pudle srebrne, ale wydaje mi się, że w Polsce ich raczej nie ma, więc hodowla tych pudli będzie bardzo trudna, zwłaszcza, że z tego co napisałaś srebrnych nie można mieszać z innymi kolorami. Czy są jeszcze jakieś inne kolory? Na stronach amerykańskich widziałem jeszcze pudle łaciate i w różnych odcieniach szarości.
-
Jak to jest z mieszaniem różnych kolorów pudla? Można mieszać dowolnie? Czy tylko srebrne z srebrnymi a czarne z czarnymi?