Ja też Dore spuszczam w lesie, ale w lasach podwarszawskich.:D gdzie psa to wątpię że spotkamy.:lol: W tą niedziele było dużo rowerzystów, to ją zapinałam na smycz, a potem spuszcałam co by nie pobiegła sobie za nimi :D ale ona na początku biega jak debil.:D potem to chyba szuka jakiś śmierdzących niespodzianek, więc linka jest grana :lol:
A przywoływanie jej zawsze u nas było ciężkie, ale po godzinie spacerowania w lesie luzem powiem tylko Dora i już jest koło mnie.:lol: wtedy ćwiczę ciągle.:D odchodzi kawałek i jest wróć o dziwo wraca 99,9 % Beata świadkiem.:lol: za sarną , a nawet trzema pobiegła razem z Tizzy Beaty, ale zostały daleko w tyle.:D zrezygnowały i wróciły do nas :D ale strach jest niezły