-
Posts
11052 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Istar19
-
Mam wrażenie, że dogomania zamiast działać lepiej z biegiem czasu, działa gorzej - przynajmniej u mnie... Dlatego tez zgłaszam, że wysyłanie zaproszeń na bazarek zajęło mi więcej czasu niż myślałam :( Zajęłam się też stroną - jeszcze nowe zdjęcia Westy zaraz dodam, a opisy zrobię jutro po pracy, dobrze? Jeszcze jakbyś mi napisała, czy Westa, Hagir i Jana ładnie się słuchają? lubią psy? Nadają się do domu z dziećmi? jak idzie im chodzenie na smyczy ? ;) Cały dzień coś chodzi mi po głowie, ale nie potrafię tego złapać...irytujące :nonono2: a no i właśnie - imiona tych dwóch nowych suń poproszę :) rozumiem, że ta która była w ciąży jest po sterylizacji? A Skaut tez zasługuje na opis, co nie? napisz coś o nim a też mu zrobię :) albo zadzwoń jutro po 17 jak będziesz mieć chwilkę, jeśli Ci się pisać nie chce :D
-
Jak będziecie w okolicy, to podrzucajcie :) do sufitu mam jeszcze sporo przestrzeni :D a tak serio, to zapasy się powoli wyszczuplają bazarkowe, co miałam to dałam jeszcze na mój bazarek - plus kilka rzeczy jeszcze dostałam, ale za późno, będą na następny :) No i misie musicie odebrać ;) jeszcze dokupiłam parę na bazarku - to jak dojdą będzie już pokaźny worek maskotek :D Co do psiaków..ciężko stwierdzić, Sajmonek wydaje się jaśniejszy przy czym ma wyraźniejsze obwódki wokół oczu - ale to może być tylko wynik fotografii, zawsze można podesłać im zdjecia Sajmonka :)
-
Edi za opisy wezmę się najpewniej jutro, ok? ;) po pracy jakoś popołudniem...tylko będę potrzebować jeszcze jakiś info, ale to Cię spróbuje pod telefonem złapać :) tymczasem zapraszam na bazarek - podrzucanie bardzo mile widziane :) jutro jakoś porozsyłam zaproszenia, zobaczymy jak to pójdzie na nowym dogo http://www.dogomania.com/forum/topic/143196-pchli-bazar-wszystko-mo%C5%BCna-tu-znale%C5%BA%C4%87-sukienkibluzkispodniezabawkitorebki-i-wiele-innych-naprawd%C4%99-tanio-s%C5%82odkopsiaki-zapraszaj%C4%85-do-1710/#entry15822877
-
Piękny z niego śliniak ;)
-
Pomyłka - sunia w typie owczarka, znalazła swoje miejsce
Istar19 replied to ania91sc's topic in Już w nowym domu
Nie ma za co. Mówiłam, że ciągle pisze. A owczarki są mi wyjątkowo bliskie :sad: -
Pomyłka - sunia w typie owczarka, znalazła swoje miejsce
Istar19 replied to ania91sc's topic in Już w nowym domu
Był dla mnie wszystkim. Od kiedy ujrzałam go po raz pierwszy, stał się dla mnie bytem, który jest najważniejszy. Był powietrzem, jedzeniem, wolnością. BYŁ powodem, dla którego wstawałam rano, w dzień byłam na zawołanie, a nocą czuwałam nad jego snem. BYŁ, a ja byłam dla niego... 6 wspólnych lat minęło, jak jeden dzień. W sercu była pewność, że tak będzie zawsze. Ja i ON. Pies i jego pan...przyjaciele na całe życie... To był pochmurny poranek. Dzień jednak nie zapowiadał niczego złego. Ot początek jesieni, koniec kolejnego lata. Ten dzień jednak zostanie w moim sercu już na zawsze. Przyjechaliśmy do miejsca, które pachniało strachem, zniechęceniem, porzuceniem...pachniało setką obcych psów i tysiącem złych wspomnień. Nie widziałam ich, ale czułam setki oczu patrzących i wyczekujących na to, co się stanie. Nie rozumiałam tego. Małe pomieszczenie, przytulne, ale malutkie. Obce. Zapachy też były obce, nieznane. Nic nie było znajome, tylko ręka pana, która gładziła po głowie, tylko jego głos, który mówił cicho – przepraszam. Wtuliłam głowę w jego rękę, instynktownie bojąc się ją opuścić choćby na sekundę. Wiedziałam, że jak do tego dojdzie, to stanie się coś strasznego. Jednak pan sam cofnął dłoń. Nie spojrzał mi w oczy, odwrócił wzrok, a ja nagle, nie wiedząc nawet dlaczego zostałam sama, a przede mną zamknęła się krata. I w uszach rozbrzmiewała tylko ostatnia wypowiedziana komenda – zostań! Zostań... Zostań...rozbrzmiewało w mej głowie kolejne dni. Wiec zostałam, czekałam..przecież następstwem po ZOSTAŃ, jest DO MNIE, albo NO CHODŹ...następstwem jest powitanie, radosne chwile... Ale on nie wracał. Dnie i noce, jak jedna chwila przemijały bezpowrotnie, a on nie wracał! Inni ludzie, inne głosy, spacery, jedzenie..NIE..to nie to! Nie tego potrzebuje! Gdzie jest mój przyjaciel? Gdzie jest ten, dla którego żyłam 6 lat? Samotność...po raz pierwszy uderzyła pewnej nocy. Zimno się wkradło w futro i serce, zmroziło ogon...samotność, tęsknota...i już wiedziałam, wiedziałam dlaczego setki oczu patrzyło... On nie wróci szeptał rozum, zostawił Cię... choć serce nie chce w to uwierzyć, to już wiem, że to prawda...Ten dla którego żyłam, zostawił, porzucił...zapomniał... Nazywał mnie Pomyłką. Paradoksalnie, bo zawsze powtarzał, że jestem dobrem, które go spotkało... a teraz go nie ma. Zostało tylko imię; Pomyłka...oto czym teraz jestem. Błędem ludzkiego rozumowania...bez celu, bez przyjaciela... Samotność...brak ludzkiego cienia u boku...to najgorsza z kar, tym bardziej, jak jest się niewinnym. -
Może powinnam..ale ja od zawsze używałam okularów tylko na lekcjach - potem tylko w pracy (i to nie zawsze) w końcu się wybiorę do okulisty, bo i tak muszę. Powinnam chodzić co roku, ze względu na cukrzyce :] ale co mi tam okulary - widzę z bliska całkiem dobrze! Oto spotkanie z Rusałką Admirałem - pewnie już ostatnie w tym roku :( mówi wam cześć :)
-
Reks już w hotelu! Szukamy wyjątkowego domu dla wyjątkowego psa.
Istar19 replied to ewes's topic in Już w nowym domu
Okazało się, że Enej - to Kuba (imię z domu), oddany przez właścicieli..ale powodu jeszcze nie znamy, to musi się Ewes dowiedzieć jak dojedzie do schroniska w któryś dzień -
Reks już w hotelu! Szukamy wyjątkowego domu dla wyjątkowego psa.
Istar19 replied to ewes's topic in Już w nowym domu
Kuba z nudów zaczął uprawiać yogę :D czasem bywa strasznie smutny :( -
Reks już w hotelu! Szukamy wyjątkowego domu dla wyjątkowego psa.
Istar19 replied to ewes's topic in Już w nowym domu
Enej - a tak na prawdę Kuba, to zabawny psiak :) Kilka zdjęć w ten deszczowy poranek -
Pomyłka - sunia w typie owczarka, znalazła swoje miejsce
Istar19 replied to ania91sc's topic in Już w nowym domu
i dla Pomyłki, tak jak u Frytki zawsze mogę zrobić nowe :) PS wstawianie tych banerków coś idzie mi na trzy razy...bo za pierwszym nie chcą wejść! więc podobnie może być w sygnaturze - jak coś próbuj kilka razy :P -
Pomyłka - sunia w typie owczarka, znalazła swoje miejsce
Istar19 replied to ania91sc's topic in Już w nowym domu
jestem - co do właściciela pozostawię bez komentarza .... sunia powinna szybko kogoś zauroczyć! Oby tylko sensownie :) -
bo mi się pogięły w pracy...już 1,5 roku temu - i jakoś mi do okulisty nie po drodze ;) poza tym ja strasznie nie lubię okularów, a soczewki...nie przemawiają do mnie - znaczy to dobrze, że do mnie nie mówią! Ale z moją alergią, która lubi pojawiać się i znikać, by znów zaatakować znienacka, wolałabym nie mieć niczego na oczach :) Poza tym...widzę jeszcze całkiem dobrze - nie prowadzę, więc mogę sobie pozwolić na niedostrzeganie znaków na drodze, a tak to całkiem dobrze mi idzie :D no i jakie pole dla wyobraźni ;) No i solidaryzuje się z Holusią...ona też coś ślepawa jest ! Nie raz po zabawce przebiegnie, ale jej nie zobaczy -.- i potem biega w kółko i szuka..i wdeptuje piłeczkę w ziemię coraz bardziej!
-
Do usług ;) ze zdjęciem to jest tak, że je robię na ślepo - ot żeby pamiętać, może się wyleczyć - patrzeć raz na jakiś czas...zdjęcie tygrzyka paskowanego, spotkanego w jeżynach sobie wywołałam i mam w albumie. patrzenie na zdjęcie nie jest takie straszne - zdjęcie się nie rusza, nie "zaatakuje"! Ja się kiedyś tak pająków nie bałam, tylko jak byłam małym dzieckiem...nastolatką będąc pod namiotami spałam wraz z nimi! Co roku! Ale potem jakoś tak wszystko wróciło, wstyd mi za to :look3: Zazwyczaj staram się pająki łapać i wypuszczać na zewnątrz - kosarze mi nie przeszkadzają, tylko nie lubię mieć ich przed oczami, ale np kątownik domowy...brr, najgorzej jak jakiś mi nagle wyskoczy, wtedy działam z automatu :(
-
No to może czas coś napisać, jak się komuś będzie nudzić w pracy/szkole to będzie miał co czytać ;) Mogłabym się cofnąć do wiosny...kiedy to spotkaliśmy trzy młode dziki (miot z 2013 r), gdybym wyciągnęła wtedy rękę...ale nie, o tym kiedy indziej...to może też wiosna - odkrycie wielkiej wierzy na Wzgórzu Wandy...nieee, wypad na hałdę? Wiosną oczywiście...a może mam opowiedzieć o tym, ja wybraliśmy się radośnie do Podzamcza w lutym i ZASKOCZYŁA nas wielka śnieżyca? A może jednak coś o lecie? o szukaniu w lesie własnego cienia? Odkrywaniu nowych dróg i krążeniu bez większego celu? Mogłabym też napisać o spływie szlakiem wprost z Szyndzielni do Szczyrku...Albo o ostatniej burzy tego lata... Mogłabym pisać wiele, a ilość zdjęć, które mogłabym przy tym wstawić, powaliłoby nawet nową Dogomanię! Więc o tych wszystkich zdarzeniach kiedy indziej, gdy będzie chwila czasu, gdy nastaną zimne jesienne dni - wtedy dobrze powspominać lato, te upały i walka z czasem - by na spacer zdążyć, przed wielkim ukropem. Jesienią i zimą dobrze jest sobie przypomnieć te gorące chwile, które gdy trwały, były nie do zniesienia. A teraz już za nimi tęsknimy...za dniami zaczynającymi się o 4 rano i kończącymi o 22, wstawać ze słońcem, kłaść się ze słońcem! Oto dewiza lata. No czasem można było pospać do 7-8 ;) A więc o czym to ja chciałam...już wiem, zdarzenie nieważne, ale jak bardzo wbijające się w moją pamięć... A zaczęło się niewinnie. Wróciłam do domu po porannej zmianie (na nogach byłam od 4, była godzina 14.30). Jak codzień, gdy weszłam do domu i otworzyłam drzwi sypialni wypadły na mnie dwa pociski, a trzeci już kręcił się między nogami i tylko czekał okazji, by sprawić mój upadek! Rwetes jaki potrafią zrobić dwa psy i kot jest niewyobrażalny..szczególnie jak przypadkiem nadepnie się na łapę kota, potknie o psa i zatrzyma na drzwiach łazienki...z zębami kota w łydce. 14.35. Sol obrażona, już patrzy jak się na mnie zemścić (jakby same zęby w łydce nie wystarczyły...) Masza obrażona, bo po tym jak o mało mnie nie zabiła, a przynajmniej rozbiła o drzwi poszła położyć się za fotel i tylko łypała czarnymi oczkami. Holi..nie na Holi krzyki nie działają, nie działa też odpychanie..ręką, nogą...no nic! Ona będzie się witać przez 15 minut tak jakby mnie rok nie widziała...No nic. Dwa rudasy obrażalskie dały chwilę spokoju, to tego jednego czarnego potwora jakoś przeżyje..no przecież w głębi serca kocham te ich szalone przywitania. Dobrze, że szczurzaści siedzą zamknięci - bo jeszcze mi szczurków brakowałaby przy tych tańcach. 14.40. Udało mi się zdjąć buty ( w końcu) przywitałam się z ogoniastymi (dostali po kawałku suszonego banana), czas skorzystać z toalety, przebrać się i iść na spacer z psami. Łazienkę mam niewielką. Krótki opis, co by zobrazować problem. Wchodząc do łazienki widzę wiaderko, kosz na pranie, poskładaną suszarkę do prania i automat. między automatem a ścianą przeciwległą jest około pół metra przejścia - ciasno, potem przy pralce stoi kuweta, (nad nią jest okno) a na końcu łazienki jest kibelek i prysznic...no mało miejsca i tyle! No i idę skorzystać...siedzę spokojnie, z Holi wciśniętą w nogi (taa nie mogę zamykać się w łazience, bo bym szybko została bez drzwi do niej...) i tak sobie patrzę, to w okno to w lustro - które jest naprzeciw okna, nagle mój wzrok powędrował ku górze - przy suficie, czarna plama...jakiś kłębek sierści? ślad po czymś? Rano jeszcze tego nie było...Siedzę i moja wyobraźnia zaczyna działać..jako, że okularów nie noszę a mam -2 na każdym oku, to wyobraźnia ma spore pole do popisu...I tak sobie wyobrażam..no pająk?? Nieee..na pewno nie pająk! Nie pająk, powtarzam sobie już z lekką paniką w głosie. Pająków boję się bardziej niż wszystkiego na świecie chyba! Nie pająk! Tym razem powtarzam z wiarą i zbierając się nie spoglądam w sufit....Czas na spacer! 16.30. Półtorej godziny w lesie. Szybki dosyć marsz po znanych ścieżkach, ale Holi z Maszą zadowolone. O CZYMŚ na suficie już dawno zapomniałam. Czas zabrać się za szybki obiad, no ale przed obiadem dobrze umyć ręce, spiąć włosy porządnie. Weszłam do łazienki...nie pamiętając o wcześniejszych obawach. Skorzystałam z toalety (znowu), umyłam ręce, spięłam włosy, chce wyjść z łazienki i...i widzę jak PAJĄK przechadza się po suficie, teraz nie było już mowy o wyobraźni..co gorsza PAJĄK chodzi po suficie tam, gdzie mamy najciaśniej...czyli żeby wyjść musiałam przejść pod nim...JA wiem, wiem, że pająk mi nic nie zrobi, WIEM, że irracjonalnie się jest bać czegoś, co ma 3 - 4 cm...Ale wiedza ta na nic mi, kiedy serce wie swoje i na widok 4 cm potwora chce wyskoczyć z piersi i uciec ..przez okno - bo tam nie ma pająka... Jakoś udało mi się z łazienki wydostać. Gdybym miała ogon to bym wyglądała jak czmychający pies... Obiad. Herbata. Czas usiąść do komputera i się zrelaksować. Ale jak tu się zrelaksować, gdy po domu grasuje potwór! A tu jak na złość Patryk w pracy do 21..czyli po 22 będzie w domu..jest 17..i 20.00. Chce do łazienki. No muszę do łazienki...Zaczęłam sobie wypominać te dwie półlitrowe filiżanki herbaty - no na co było tyle pić?? Dwie godziny nie wytrzymam...no muszę iść! Podchodzę do drzwi..zaświecam światło...i już sama nie wiem, co byłoby gorsze - gdyby pająk był, gdzie wcześniej, czy gdyby go nie było? Wtedy mógłby być wszędzie! Wyglądam trwożliwie zza roku (chciałam napisać winkla....) na podłodze - pusto, na ścianie - pusto, na suficie - i dostałam zawału! Znaczy tak czułam, że zaraz dostanę, albo udaru..no szok kompletny. Pająk był, a jakże! ale już nie na ścianie, czy suficie...ale gdzieś pomiędzy na pajęczynie..pokaźnych rozmiarów! w trzy godziny zrobił sobie taki dom, że mucha nie siada! znaczy siada...i to nie jedna...I się menda patrzy, wszystkimi oczami no i śmieje mi się w twarz! Paskuda..no jak go tu strącić? co zrobić by nie zabić? jakoś złapać, wyrzucić za okno i kłopot z głowy! No ale jak...a jak mi spadnie na głowę? a jak gdzieś zwieje i nie będę wiedzieć gdzie jest?? 20.05. Minęło 5 minut, ale dla mnie mogło być to wiecznością. W końcu postanowione, miotła - potrzebna mi miotła, buty trekingowe - w razie czego i jakaś szklanka z kartką papieru....tak uzbrojona wzięłam zamachnęłam się miotłą i...pająk ZNIKNĄŁ! Nosz kurcze pieczone! Dalej w trepach, skorzystałam z toalety...przynajmniej tyle...następnie zamknęłam łazienkę - to nic, że Sol zostanie na 2 h bez kuwety...pająk nie może wydostać się z łazienki i basta! 20.10. Wyszłam z psami na 15 minut, co by się załatwiły. 20.25.. Wróciłam do domu. w trepach zajrzałam do łazienki - pająka ani widu...może się schował w ręcznikach? może w suszącej się kurtce?? Napisałam do Patryka, że ma wszystko sprawdzić, gdy wróci do domu, bo inaczej przy porannej toalecie jestem pewna, że dostanę zawału! 21.25. czas zbierać się spać, pobudka o 3.30 do pracy. Umyć zęby...trzeba umyć zęby...boso wchodzę do łazienki. Przejaw głupoty! Ale można to wziąć na karb zmęczenia. Biorę szczoteczkę, obracam się do lustra, a tam pomiędzy ręcznikiem, a suszącą się kurtką siedział ON...Zamarliśmy oboje...szybka kalkulacja szans...wyszłam (wybiec się nie da, za ciasno) z łazienki, porwałam ze stojaka na buty trepa i powrót - wszystko zajęło jakieś 15 sekund..po kolejnych 5 sekundach nastał spokój. Ofiar: 1...pająk nie przetrwał nawet jednego dnia na MOIM suficie...Smutno mi się zrobiło. Bo ja wiem, ze on by mi nic nie zrobił. Ja WIEM, że on dobry dla ekosystemu, ja WIEM, że muchy by powyłapywał...ale to że ja wiem, nie oznacza, że moje serce myśli tak samo... Martwy pająk..zabity niesłusznie - bardzo mi z tego powodu wstyd. A to mały bohater. Bohater - tylko głupi, nie powinien mi wchodzić w drogę!
-
Widzisz Tyś..to wszystko przez nową dogo...subskrypcje mi zniknęły! No i miałam napisać WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Coś zapał do szkoły się skończył widzę...ale wiesz, co, do złego nie namawiam - ale widzę, że nie jedyna mam takie zdanie - oceny nie są najważniejsze, byleby zdać, a matura..sama się napisze :laugh2_2: młodości nie można spędzić nad książkami - chyba, że ktoś bardzo lubi, ale są inne ważniejsze sprawy. Dobre oceny i studia pracy niestety i tak nie gwarantują...Za to wolontariat, harcerstwo dają takie doświadczenie, jakiego wielu nigdy nie zdobędzie ;)