-
Posts
52097 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
376
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Tola
-
Z Pokerkiem to była trochę inna sytuacja - sunia trafiła tam jako drugi pies i była wtedy szczeniakiem, dorastała z Pokerem u boku, a i tak zawsze była zazdrosna o niego, nie było jednak gryzienia z jej strony. Wczoraj p. Ania bardzo przeżywała całą tą sytuację, dzisiaj jest trochę lepiej, właśnie dzwoniła godzinę temu. Tak jak pisała Hania - Oliverek załatwił się, apetyt ma, jeszcze tylko te relacje z rezydentką. Na spacerach nie ma żadnego problemu, a w mieszkaniu jest jakby trochę lepiej. Rodzina bardzo chwali Oliverka, że taki zrównoważony, spokojny, że z wyglądu i charakteru bardzo przypomina Pokera i że takiego pieska szukali. Ale wciąż potrzebne kciuki, żeby dziewczyna się opanowała. Na spacerach jest zachwycona wspólną zabawą, oby tak było i ich wspólnym mieszkaniu.
-
Rozumiem Martusiu Twój smutek, bardzo rozumiem. Życzę Wam jeszcze wielu wspólnych chwil, a Tosi dużo zdrowia.
-
Są, ale na razie niezbyt dobre. Oliver co prawda zjadł, ale bardzo płacze, nie zrobił jeszcze siku pomimo że bardzo dużo pije i pani wychodziła z nim parę razy w nocy. No i suczka nie ułatwia mu życia - na spacerach jest ok, zaczepia go do zabawy, a w domu jest bardzo zazdrosna, rzuca się nawet z ząbkami.
-
To mnie i moją Tolkę takie zachowanie ominęło, a miała początki demencji - najczęściej zawieszała się, wchodziła w różne dziwne miejsca, nie potrafiła trafić do odpowiednich drzwi,ale pobudzeń nie miała, tak to pamiętam. U Zulki też podobnie ta starość wygląda.
-
Może jednak coś jej się chce, może jest gdzieś ucisk ? Tylko czemu wieczorem i czemu nic nie robi...
-
Mia miała wypadek - skręciła 5y pazur w przedniej łapce podczas zabawy z innymi psami. Jest już po wizycie u weterynarza, wszystko jest pod kontrolą, pazur został usunięty. Chodzi w opatrunku, jutro wizyta kontrolna. Państwo zaskoczeni, bo sunia zaraz po adopcji miała usuwany tylne dodatkowe pazury, żeby nie zrobiła sobie krzywdy, a uszkodziła sobie ten przedni Ale tak czasami bywa:(.
-
Cieszę się, że tutaj taka dyskusja, tylko mnie chwilami braknie czasu, aby zostać na forum na dłużej;). Do schroniska wybieram się w sobotę lub w niedzielę, na pewno będą zdjęcia.
-
BARDZO proszę o pomoc dla starego schorowanego psa! Nie może chodzić, ciągnie za sobą łapy po betonie, śniegu - jest szansa na ratunek po 13 latach spędzonych w schronie!!! Pies w dt, jest w dramatycznym stanie :( ŻEGNAJ WSPANIAŁY I KOCHANY FENIKSIE (')
Tola replied to agat21's topic in Już w nowym domu
Walcz piesku, walcz, podnieś się po raz kolejny... -
BARDZO proszę o pomoc dla starego schorowanego psa! Nie może chodzić, ciągnie za sobą łapy po betonie, śniegu - jest szansa na ratunek po 13 latach spędzonych w schronie!!! Pies w dt, jest w dramatycznym stanie :( ŻEGNAJ WSPANIAŁY I KOCHANY FENIKSIE (')
Tola replied to agat21's topic in Już w nowym domu
Bardzo zasmuciły mnie te ostatnie informacje:( Już zdawało się, że powolutku będzie lepiej, te zdjęcia uśmiechniętego Fenisia dawały sporo nadziei, no i tyle ciepłych myśli płynie do niego i mari. Czy dobrze zrozumiałam, że krew na biochemię pobrana, tylko trzeba tylko poczekać na wynik? -
Przynoszę bardzo dobrą wiadomość - jest rodzina z Wrocławia zainteresowana adopcją Belmondo:) Pani zadzwoniła dzisiaj, długo rozmawiałyśmy, dzwoniła też do Hani i być może jest to szansa na dom dla psiulka. Rodzina (2+2, dzieci w wieku 11 i 16 lat) bardzo aktywna, sporo chodzą, często wyjeżdżają w góry. Szukają psa, który z przyjemnością pokonywałby z nimi dużo km. Teraz oboje pracują zdalnie, więc mieliby sporo czasu na adaptację psa. W domu są 2 myszoskoczki, kiedyś był kot; Belmondo byłby ich pierwszym psem. Ale żeby nie było tak wspaniale, jest jedno ale - w przeszłości tego kota musieli oddać do rodziców, bo u syna wystąpiła alergia. Teraz, po konsultacji z lekarzem, zdecydowali się na psa i mają nadzieję, że będzie wszystko dobrze, syn już jest duży i nie będzie objawów alergii. W innym przypadku Belmondo będzie musiał wrócić do hoteliku. Rozmawiałam z Jo37, wyraziła zgodę na taki przebieg adopcji. Rodzina oczywiście pojedzie po Belmondo do do hoteliku, a potem (wszyscy mamy nadzieje, że tak się nie stanie) ewentualnie go odwiezie. Rodzina ze swoim zamiłowaniem do ruchu, wycieczek i wyjazdów wydaje się wymarzona dla Belmondo, wiec szkoda byłoby zabierać mu taką szansę. Na pewno trzeba uczulić państwa na prowadzanie psa w szelkach i na smyczy, na początku też w ogrodzie, bo po przyjeździe do Hani bardzo kombinował przy płocie. I znowu wielka prośba do Poker o wizytę, wybacz, że znowu i że tak szybko, ale Wrocław chyba przeznaczony naszym psom.