Jump to content
Dogomania

Tola

Members
  • Posts

    52080
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    376

Everything posted by Tola

  1. Zarezerwowany piesek nie bardzo dzisiaj miał ochotę wyjść Byłam w schronisku tuz przed zamknięciem, zrobiłam zdjęcie koledze z boksu, tylko on był na wybiegu
  2. Byłam dzisiaj w schronisku, zarezerwowałam tego biało czarnego pieska, jutro jeszcze muszę rano potwierdzić telefonicznie. Natomiast nieduże suczki po sterylkach nadal są zamknięte, prawdopodobnie do końca tygodnia będą miały zdjęte szwy i zostaną zaszczepionie p/ wściekliźnie. Dobrze byłoby, aby udało się jeszcze jeszcze kogoś dołączyć do Hani, a może przyjąć tylko niedużą suczkę.
  3. Straszne to wszystko, ogromna tragedia ludzi i zwierząt :(. Na Ukrainie czworonogi nigdy nie miały łatwo, a teraz to już ich niewyobrażalna gehennna. Z trudem daje się to wszystko czytać i oglądać, zostaje w głowie, wszędzie:( Pomagajmy jak możemy, na ile każdy może, ważne jest każde ratowane życie czy tutaj czy z tego piekła.
  4. Wena waży 29 kg, miała dzisiaj badanie krwi, jutro USG i kąpiel. Oby wyniki były dobre, a ten duży brzuch spowodowany był problemami jelitowymi. Tyle teraz tych złych wiadomości dookoła, może u Weny zaświeci słońce.
  5. Ja nie szukam domu, w którym ktoś cały czas będzie, bo w ten sposób nie wyadoptowałabym większości swoich psów. Wiem, że Wolfik prawdopodobnie trafi do rodziny, gdzie ludzie będą jeszcze czynni zawodowo, ale szukam domu, gdzie jednak po tych 8 czy nawet 9 godz. Wolfik będzie mógł iść chociaż na jeden dłuższy spacer i gdzie inne jego potrzeby też będą zaspokojone. Ten dom, ze względu na tak małe dziecko i rozkład pracy rodziców, nie gwarantował psu należytej opieki i ani jednego dłuższego spaceru. Nie wyobrażam sobie Wolfika, z jego energią i radością wychodzącego przed blok na 5 min.
  6. Dziękuję, że pamiętasz. Teraz Zulcia żyje w ludzkiej pamięci. U nas ta pamięć wciąż bardzo świeża, wszystko w domu przypomina babinkę:( Niedługo zaczną się wyjazdy na wieś, a tam też bardzo dużo Zulci, tyle wspomnień...:( A jeszcze teraz taki trudny ten czas, nie sprzyja wychodzeniu ze smutku. .
  7. Poker ma rację, schronisko nie wyda suni bez sterylki, jeśli jej jeszcze nie miała.
  8. Z panią Dorota mam cały czas kontakt, u Loni wszystko dobrze, małymi kroczkami pokonuje pzyzwyczajenia i strachy. Dzisiejszy sms od p. Doroty: Wszystko w porządku, Lonia kochana psotnica, nadal najfajniejsze są dla niej kołdry i poduszki, tak że trzeba ją bacznie obserwować, żeby było jak najmniej "wybuchów". Powoli uczy się jeść smyczki, z czystością nie ma problemu,czasami coś się przytrafi Szczeka na każdego, kto przychodzi i chowa się za Anię lub Kazia. Pozdrawiamy serdecznie P.S. Teraz mamy sporo pracy w związku z pomocą dla uchodźców, ale śmiejemy się, że Lonia to nasz pierwszy uchodźca
  9. W sprawie Wolfika nadal cisza, na wątku piesia również:(. W piątek odezwała się pani z Dąbrowy G., ale nie zdecydowałam się na dalsze rozmowy - dom z 2 letnim dzieckiem, Wolfik byłby sam 8 godz. a praktycznie to o wiele dłużej, bo przecież dziecko trzeba odebrać ze żłobka, zaopiekować, a pies by czekał.
  10. Niestety dzisiaj do schroniska nie udało mi się podjechać, TZ jeździł na granicę pomóc przewozić ludzi do Zamościa. Podjadę jutro lub we wtorek.
  11. Nie wiadomo. Pytałam 2 pracowników i powiedzieli, że nie wiedzą. Może jeszcze wolontariuszka coś się dowie.
  12. Dzisiaj otrzymałam taką informację:) Myślę, że Sara jest jednak szczęściarą i pomimo pomyłki z domem w Krakowie, odnalazła swoją rodzinę, a oni ją znaleźli:) Mija właśnie tydzień od kiedy Sara jest z nami i mogę autorytatywnie stwierdzić, że piesek zaakceptował nas całkowicie. Do wczoraj Sara jeszcze zachowywała się dość czujnie, ale już dzisiaj spała na fotelu nogami do góry jak to odprężone psy tylko potrafią. A i zaczęła jeść jak należy. Okres niewątpliwego dużego smutku minął :). Dlaczego o tym piszę? Jak się domyślam zawsze ma Pani obawy czy piesek nie wróci. W naszym przypadku zaakceptowaliśmy Sarę już z fotografii i opisu. Będąc w hoteliku chcieliśmy tylko potwierdzenia i tak się po kilku minutach stało. Obawialiśmy się tylko czy pies zaakceptuje nas i nowe warunki, bo to w przypadku adopcji ( przez nas postrzeganej jako dobro psa ) najważniejsze. Przez ubiegły tydzień zamęczałem Panią opisami procesu wzajemnej asymilacji, aby Panią i siebie też uspokoić :))) . Ale wszystko przebiegło zgodnie z oczekiwaniami :):):). Sara znalazła dom i zostaje z nami na zawsze:):) Jeszcze raz dziękujemy za tak sprawne i pozytywne przeprowadzenie procesu adopcji. Jutro także rozwieszę kilka plakacików w pracy z namiarami na Fundację i może uda się pozyskać jakieś środki. Pozdrawiam Darek R.
  13. Na koncie fundacji jest też wpłata od malti 50 zł (25.02) - to deklaracja za 2 miesiące, bardzo dziękujemy. Limonka 80 - jak możesz podeślij malti nr konta, łatwiej będzie, jak wszystkie deklaracje będą u Ciebie. Zeby było przejrzyściej, te wszystkie wpłaty dla Weny na konto fundacji umieszczę w swoim pierwszym poście na 1 stronie.
  14. Na koncie fundacji jest 210 zł z bazarku Aska7 (24.02.) - pięknie dziękujemy
  15. Nie wiem nic więcej niż to, co napisała Aska7. Wydaje mi sie, że pracownik mówił, że to młody pies... Może przy kolejnym pobycie w schronisku coś więcej się dowiem.
  16. Zmieniłam z ogromną przyjemnością! A teraz niespodzianka - zdjecia z nowego domu:) Dużo zdjęć - Sara jest chyba zadowolona?
  17. Też pytałam Jagnę o to picie - jest lepiej, sunia nie pije tal dużo i nie wymiotuje.
  18. Jeden z wpisów Oli Schronisko w Dnieprze leży 1300 km od granicy polskiej (wschodnia bombardowana część Ukrainy). Po drodze są bombardowania, strzały, zniszczone mosty. W nocy nie można podróżować. Psy normalnie są transportowane w kennelach. Są zestresowane, lękliwe, niektóre gryzą w takiej sytuacji, niektóre mają problem z socjalizacją, na smyczach będą chciały uciekać w panice. Jeden z psów, który miał do nas przyjechac jest niewidomy. Na granicy czekają tysiące ludzi. To nie jest takie proste, żeby tam pojechać i przekazać ludziom po jednym psie. Dodatkowo w schronisku zostały 3 kobiety, w tym Marina. Muszą zająć się 650 psami i 200 kotami. Muszą porąbać drzewo, potrzebne do grzania i gotowania. Muszą ugotować posiłki zwierzętom i je roznieść, podać leki. O sprzątaniu już nie myślę. Do schroniska nie ma drogi dojazdowej. Leży na odludziu, wsród pól. Marina sama ma dziecko. Kliniki weterynaryjne zamkniętę.
×
×
  • Create New...