Jump to content
Dogomania

sylwija

Members
  • Posts

    13559
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by sylwija

  1. nie wyszłam bez słowa.. Sheldon pozdrawiam zimowo :)
  2. operacji dokonywał dr Bissenik, do którego, tak, mam zaufanie co do jego wiedzy, kompetencji amputacji dokonywał, jego kolega-chirurg, którego nazwiska nie pamiętam w tej chwili
  3. nie jestem wcale pewna, że sobie dobrze radzę a jestem strasznie wq, że pies powinien być pod fachową opieką , a nie był.
  4. koszmar jestem, delikatnie mówiąc, mocno zirytowana..
  5. śnieg powoli się topi, ale jeszcze radocha jest ;) i nosek można 'uśnieżyć :D
  6. niestety, bez emocji nie dam rady i dzisiaj, więc postaram się tylko krótko fakty, bez szczegółów i bez opinii: jak pojechałam po Sheldona i na wizytę kontrolną u chirurga, to lekarz szpitalna - jak już czekałam jakieś 30-40 min. bo była obsuwka, więc poprosiłam panią z recepcji, żeby przyprowadzili psiaka, to chociaż z nim się przejdę, powiedziała, że chce ze mną wcześniej porozmawiać: - dzień wcześniej na spacerze, Sheldon wpadł w jakieś druty i sobie poharatał łapkę, ma 10 szwów, na pytanie, czy tą operowaną, odpowiedziała, że nie. ale to była ta operowana - tylna, nie przednia -amputowana, co jest oczywiste - przyjęli z innej Fundacji psa, u którego zdiagnozowano nosówkę, więc Sheldon powinien dostać surowicę - za którą nie będę musiała płacić.. niby nie miał z nim bezpośrednuiego kontaktu, ale jednak w jednym pomieszczeniu, choć w różnych boksach, a to wirus.. - miała podać mu surowicę i poszła po psa - podczas wizyty u dr Bissenika, doktor w pewnym momencie mówi, że o 20ej będzie surowica - surowicę przywieziono po 21ej - lekarz szpitalna - nikt inny wcześniej nie mógł mi pokazać, jak zmienić opatrunek Sheldonowi, kazała mi go wsadzić na stół i trzymać z jednej strony, a drugiej mu zmieniała opatrunek, ignorując zupełnie, że mówię, że nic nie widzę - na moją wyraźną prośbę, dostałam wydruk z rozpisaną kolejnością poszczególnych czynności.. - z lecznicy wyszłam po 22ej i jeszcze musiałam do apteki nocnej, bo nie zostałam zaopatrzona w wystarczającą ilość środków do zmiany opatrunku - nawet nie na weekend.. dodatkowo okazało się, że lekarz szpitalna, technicy, nie wiem, kto jeszcze - osoby, które sprowadzały Sheldona na dół, na spacer czy w innym celu, nie znosiły go po schodach, ale normalnie z nim schodziły. co w mojej ocenie, nie jest absolutnie właściwe opatrunek zmieniałam już wczoraj i dzisiaj, udało się :) choć strasznie się Sheldon kręci i wierci, i do góry brzuchem wywala ;) nie protestuje, ale właśnie taki rozkoszniak.. muszę mu też dawkować przebywanie w domu poza kennelem, bo tak do wszystkich zwierzaków pędzi, skacze, wskakuje na kanapę, chce się bawić, jak to szczeniak, ale jednak za bardzo jak na jego stan
  7. może nie czuje się bezdomna, bo ma lepiej, niż miała ale jednak nie jest w domu, przy panu/pani blisko, czego by potrzebowała jak na nią patrzę, to ona nigdy nie zaznała tego właśnie, tej bliskości, domu, bycia razem. nie ma porównania, co jest w sumie bardzo przykre, bo to znaczy, że nigdy nie zaznała czułosci u mnie się czuje świetnie, bo to lepsze niż warunki, jakie miała dotychczas, ale.. naprawdę Zelda zasługuje na więcej jest tak pogodną, delikatną, mądrą sunią, tak młodą jeszcze..tak ufną i tak kochającą..
  8. jutro jeszcze opiszę, bo wcale nie jest tak fajnie ale muszę spokojnie, nie pod wpływem emocji, które od wczoraj mnie nie opuszczają..
  9. dawno nie pokazywałam Ninki vel Numki, a bardzo często rozmawiam z jej Panią :) generalnie jest nieźle, ale nie powiedziałabym, że bezproblemowo ale miłość ze strony Numy jest wielka, a cierpliwość i zrozumienie ze strony właścicieli - wielkie
  10. niby pies, ale bardzo zwinny i ruchliwy :) wygimnastykowany..z musu 26ego będzie miał wyjmowane wszczepy ad. wpływy, zapytam w Fundacji, a subkonto, nowe, do którego mam podgląd - sprawdzę jutro z tymi postami nie zauważyłam nawet, ale problem faktycznie duży a może ktoś ma dostęp do noda, który by po prostu Livce 2 post dedykował? bo ja chyba do 4 napisałam i nawet odpowiedzi nie było, może przez to, że zmiany szykowali zmieniałam dzisiaj pierwszy raz opatrunek, teraz cały czas obserwuję, czy coś nie za ciasno i w ogóle ale powiem, że naprawdę niełatwo jednej osobie, Sheldon cały czas ma chęć do góry brzuchem się wywalić, nie bardzo współpracuje, ale cały czas się mizdrzy i chciałby przytulania, zabawy, a nie jakieś płukania, osuszania, maści, aqażele, opatrunki, bandaże.. 'zawracanie gitary' ;)
  11. jak mi pozwolą, nie wiem, nie może się tam dobrać a jest taki skubany, że nawet w tym pontonowym kołnierzu się dobierać próbował, dopiero p.Grzegorz w szpitalu go podejrzał..
  12. jeszcze pokażę, jak się cieszył, że wrócił na stare śmieci a raczej do znanych już kumpli :)
  13. :) u nas - kociaki, już całkiem spore - Abi i Yumi - wciąż do wzięcia Anatol nie wrócił Zenobia, Lolek, Dyzio, Saymon i Sophie sobie radzą, U Saymona podejrzewany syndrom suchego oka z rezydentów, Selim, niestety, miał biopsję i potwierdziło się, że nowotwór płasko-nabłonkowy, niestety :( bardzo mi z tym źle :( Sellim tu sobie siedzi przy laptopie -
  14. mam stresa z ta zmiana opatrunku bo wcale to nie jest proste, poza tym trudno jednej osobie
  15. Zelda wciąż bezdomna, ale jakoś nie martwi się, że nie ma dachu nad głową chyba lubi śnieg
  16. dogo mi dodatkowo życie utrudnia, cóż za złośliwość ;) Sheldon już u mnie, ale .. jeszcze chyba spokojnie nie jestem w stanie napisać. postaram się później albo jutro opisać sytuację teraz powiem tylko, że jak pojechałam na 15:40 do kliniki, to do domu dojechałam koło północy a tak sobie siedzieliśmy w poczekalni.. https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xfl1/v/t1.0-9/1937004_1097931546893143_1883132292108967952_n.jpg?oh=1b142f7c43960afbe9bc9727dfbea4cd&oe=5744B1D6 https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xpf1/v/t1.0-9/960267_1097931606893137_7719264489216955305_n.jpg?oh=23da87d375d4d047ca4203e31c8e8254&oe=5748A7C2 na 26ego na 10:00 jesteśmy umowieni na wyjęcia wszczepów
  17. powiedziałbym - ostrożnie dobre ale ja nawet nie wiem, jak znaleźć watki swoje..
  18. dzisiaj byłam u Sheldona/ z Sheldonem na kontroli u dr. Bissenika z zaaferowania nie zrobiłam zdjęć, choć przyjechałam godzinę wcześniej ( i trochę z nim pobyłam i pospacerowawszy sobie też Emotikon smile ale podsumowując: Sheldon samopoczucie ma dobre w czwartek zabieram go do domu - na dt, będzie zrobione zdjęcie rtg -minie miesiąc od pierwszej operacji, dostanę wskazówki odnośnie pielęgnacji, rehabilitacji, kiedy planowane wyjęcie wszczepów na łapce tylnej coraz częściej staje, korzysta ostrożnie jest bardzo radosny i zaczepia psy do zaprzyjaźniania się, bardzo jest też do ludzi pozytywnie nastawiony więc ja też optymistycznie patrzę w przyszłość, jak widzę Sheldona takiego wesołego choć, nie myślę wtedy o finansach. w czwartek napiszę więcej o planowanych i dotychczasowych kosztach są duże Emotikon frown więc, nieustająco proszę o wsparcie
  19. noo. ja Zeldy wątku nie znalazłam, a sama go zainicjowałam
  20. myślałam, że jak odnajdę jeden watek, to inne po banerku, a banerów tez nie widzę koszty.. na pewno straszne ciezka sprawa to wszystko
  21. musiałam, ze względu na pracę, przełożyć kontrolę Sheldona na jutro jutro po 16ej ma wizytę, możiwe, że po niej będę mogła go zabrać już do domu choć proces gojenia jeszcze długi - trochę się obawiam, czy sobie poradzę, ale pokaża mi co i jak tylko ta dziura jest tak duża i głęboka :(
  22. opiera się na łapce, ale bardziej przez zapomnienie, świadomie raczej unika. na pewno kwestia przyzwyczajenia, ale też przykurczy itd. duże znaczenie będzie miała rehabilitacja
×
×
  • Create New...