Jestem Joasiu.
Dokladnie tak, jak Joasia napisała, chyba kocina wiedziała, gdzie sie pojawić w odpowiednim miejscu i czasie.
I cóż było robic, przeciez nie mogłyśmy tam go zostawić.
Stal płaczący, ocierający sie o ogrodzenie i prosił nas o pomoc.
Wygladal fatalnie.
Myslalysmy jednak, ze koszty leczenia nie bedą tak duże a i tak liczą Joasie na prawdę nie duzo za to co miał robione.
Bardzo prosimy o pomoc.