-
Posts
2854 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Naklejka
-
Ja też trzymam smycz w ręku, bo mogę psem pokierować, skrócić, wydłużyć smycz, zamortyzować szarpnięcie. Albo zawieszam rączkę na kierownicy i trzymam resztę smyczy w ręku, bo jest za długa i mi Arni odbiega za daleko, ale jak coś się dzieje, to mogę ją szybko poluzować.
-
[quote name='Fauka']Swojego uczyłam podobnie, tyle że on mniej poczuł niż ja, jakby to powiedzieć - wpadłam pod psa :lol:[/QUOTE] Raz mi się Arni zatrzymał, rower wylądował na nim, a ja gdzieś pomiędzy nimi, jeszcze łańcuch mi spadł :lol: Wtedy też się nauczył, że nie wolno się zatrzymywać, gdy jest na smyczy :evil_lol:
-
[quote name='vege*']Ja nie lubię dywanów w domu i strasznie ubolewam nad tym, że w pokoju mam taki nieduży :evil_lol: Jaka ty okrutna :diabloti:[/QUOTE] Ja też nie lubię, ale te wykładziny są stare, a nie ma kasy na remont, miał być w tym roku :shake: Jak patrzę na te brudne ściany, zniszczone, upaćkane wykładziny (ah te pieski i świneczki :loveu:) to mi się niedobrze robi... Pranie wykładzin niewiele pomogło, no a wygryzionych dziur też nie załatam :eviltong:
-
[quote name='vege*']Co się wysuszy to się wykruszy :diabloti: I ty nazywasz siebie miłośnikiem zwierząt? Wstyd :shake::evil_lol:[/QUOTE] Nie lubię mieć piaskownicy w domu :eviltong: A wykładziny trochę cięzko się czyści po takiej wizycie psiaków w domu :eviltong: To jest tybetan, to nie zwyczajny pies, to ma siedzieć na dworze, koniec, kropka :diabloti:
-
[quote name='vege*']Mi się tak bardzo tęskni za długowłosym psem :loveu: Niuf mojej koleżanki jest tak nauczony, że po każdym jedzeniu i piciu czeka koło miski, aż Kasia do niego przyjdzie i mu wytrze mordkę :evil_lol:[/QUOTE] Wszystko fajnie, pięknie, dopóki nie wrócę z psem ze spaceru, który jest cały z błota :eviltong: No właśnie... Jetsan siedzi na dworze, bo jest brudny po spacerze i nie wiem, czy go do domu w ogóle dzisiaj wpuszczę :P
-
Arniego kilka razy przejechałam rowerem, szybko się nauczył, że pod koła się nie wbiega :diabloti: Jak zwrócę mu uwagę, to patrzy gdzie jest rower i zachowuje bezpieczną odległość lub dorównuje do mojego boku :loveu: Ale on głównie luzem biega, nawet po chodniku, bo do lasku mam minutkę przez spokojne osiedle.
-
Jetsan jak miał puch, to też się kołtunił, teraz nie mam z tym problemu. W domu też mi się nie kłaczy, z Arniego za to jest mnóstwo włosa :loveu: Ślinienie da się przeżyć, no można się przyzwyczaić lub mieć pod ręką jakąś szmatę:P
-
Mojemu ojcu ktoś chciał dać jorka, ale matka kategorycznie zabroniła mu przynieść do domu szczurołapa :diabloti:
-
[quote name='Angi']a gdzie lustro uciekło? :evil_lol:[/QUOTE] Dobre pytanie :evil_lol: Brat zabrał na wyjazd, wrócił, a aparatu nie dostałam :mad:
-
[img]https://lh6.googleusercontent.com/-WfDI8n_ZEo0/UciSq_lmg6I/AAAAAAAATPw/x-Y7dg0KXJ0/s640/IMG_4172.JPG[/img] [img]https://lh5.googleusercontent.com/--7TIkisZOoA/UciSrCD8s4I/AAAAAAAATPs/KS38EN3k364/s640/IMG_4173.JPG[/img] Jakoś zdjęć jak z kalkulatora, ale jestem bez lustra... :roll:
-
Kup sobie trymer grabkowy, to włosa nie tnie ;) Ale można nim dziury porobić, jak się nieumiejętnie go używa. Jetsan nie ma już połowy podszerstka, ale z niego tak mocno nie wyłazi, bo mi na zimę praktycznie w ogóle nie zarósł :eviltong: W tamtym roku był bardziej zarośnięty.
-
Tak jest zawsze... Ale Milka ma 5lat, to dużo jak na świnkę, Pistacja miała 3,5roku, spokojnie jeszcze mogła pożyć...
-
No to skoro masz nowy aparat, to pora na zdjęcia Nuki w ruchu :evil_lol:
-
[quote name='Angi']ja *******e... :shake:[/QUOTE] A weź, nie gadaj nawet... W marcu Sonia, przedwczoraj Pistacja... Milka umiera... Świnkowa elita mi się wykrusza :-(
-
Pójdzie się kiedyś na jakiś spacer, to zdjęcia będą, tylko pogoda nam nie dopisuje.
-
Kolejne miłe wieści :loveu: Milka umiera, nie wiem ile jej zostało, ale pewnie nie więcej niż kilka miesięcy. Ma mocno powiększone serce, leczenie nie ma sensu...
-
Wpadam, zapisuję :D
-
Każdy przydomki i imiona MT czyta sobie jak chce i czasem ciężko zajarzyć o jakiego psa chodzi :evil_lol: Jetsan Gonkhang, nie wiem, czy wcześniej podawałam jego przydomek ;)
-
Jakbym miała brać jakiegoś psa, to coś pokroju Arniego, albo z jeszcze większym motorkiem w tyłku, ale nie miałabym na takiego psa czasu.
-
[quote name='Angi']Ej, co w tum trudnego? :evil_lol:[/QUOTE] Niby nic, ale jednak :P
-
Mi się imprezowanie i chlanie znudziło, jedno piwko na spotkaniach mi starczy :) Pierwsza klasa w LO była szalona, teraz jest grzecznie i spokojnie, raczej... :evil_lol: Angi, serio chcesz kolejnego psa? Ja przy mojej dwójce nie chcę kolejnego.
-
[quote name='Angi']Było trzeba powiedzieć, że to jego drugie imie :P[/QUOTE] Którego też nie byłaby w stanie wymówić? No sorry, nawet ja sobie łamię język na jego przydomku :evil_lol:
-
[quote name='Aleks89']To potem chyba klinika na Toszeckiem w Gliwicach Ci zostaje.Tylko nie wiem czy tam ktoś świnkowo-gryzoniowy jest.[/QUOTE] Świnkowego weta miałbym w Zabrzu- Sobkowa. On ma specjalizację od egzotyków, więc powinien się też i na świnkach znać. Ta nasza wetka znała całą historię Jetsa, prowadziła go od jakiś 2lat. A teraz znów na nowo bym musiała wszystko tłumaczyć... Była go ostatnio zaszczepić i była jakaś inna wetka, która nie rozumiała tego, że Jetsu jest nieufny, nie podejdzie do niej, nie pozwoli się pogłaskać. Kucała z wystawioną ręką i czekała aż sam do niej podejdzie ją powąchać, a on sobie poszedł w innym kierunku :evil_lol: W końcu go potem osłuchała i zaszczepiła, bez większego problemu, no bo pani każe, to pies stoi i grzecznie czeka :) A jak zajrzała do książeczki to dość dziwną minę miała i nad czymś się zastanawiała, w końcu zapytała: Jak pies się nazywa? Dżetsan. Aha, a to drugie to co to jest? Przydomek hodowlany. Spojrzała się na mnie jak na wariatkę :mdleje: Ja się z Jetsanem nie meczę, tylko nie mogę go wszędzie zabierać, nie mogę go zostawić obcej osobie, ze wszystkim innym sobie dobrze radzę :)
-
[quote name='FredziaFredzia']Masakra...[/QUOTE] Potem będą płakać, że rasa chorowita, że charakter nie ten, że zatracili pierwotny typ rasy... Ale po co teraz o tym myśleć, skoro na takich psach można pewnie nieźle zarobić. Alen ie moja sprawa, niech robią co chcą. Wątpię bym miała kolejnego tybetana w niedalekiej przyszłości. Życie z takim psem bywa uciążliwe :eviltong: Łeee... moja wetka nie przyjmuje już w tej lecznicy, do której chodziłam. I mam problem, bo jak się będzie coś działo, to nie mam zaufanego weta, super! :roll:
-
[quote name='FredziaFredzia']To w Chinach takie tybetany "lwy" ledwo chodzące są?[/QUOTE] Tak, ale ostatnio sprowadzają psy w takim typie do Europy.