Wiecie co? Nie zrozumcie mnie źle, ale tej kobiecie wcześniej czy później trzeba będzie odebrać te zwierzęta. Jak czytam to widzę, że współpraca z nią jest dość trudna. Nie dość, że nie zgadza się na adopcję to jeszcze nie stosuje się do zaleceń karmienia, chociaż karmę dostaje za darmo. Z doświadczenia wiem, że z czasem (i wiekiem staruszki) będzie tylko gorzej...