kurcze a teraz kolejna opinia o tych ludziach wcale nie taka zła...
"Ja kojarzę bardzo dobrze, bo byłam u nich z wizytą przedadopcyjną w sprawie naszej ostrowskiej Milki. To ją oddali. Nie wymyślili, że niszczy, bo niszczy faktycznie. W ciągu dwóch godzin zdemontowała futrynę drzwi. Ma gigantyczny lęk separacyjny, który potwierdził się także w domu tymczasowym, do którego wróciła. Niestety, nie było wyjścia - lepiej, że suka wróciła do nas niż gdyby miała wylądować bóg wie gdzie. Zresztą sama zaproponowałam oddanie.
Ludzie moim zdaniem są super, bardzo ciepli i kochający zwierzęta. Ale jak większość z nas pracują po 8-9 godzin. I wtedy suczka musiałaby zostawać sama.
PS
Czarne kwiatki to super potrzebny wątek, ale warto umieszczać tu informacje z rozwagą."