Jump to content
Dogomania

Pies Wolny

Members
  • Posts

    2164
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Pies Wolny

  1. A może to nowotarski TOZ był posiłkowym, a nie KTOZ - w tym nadzieja. Proponuję nie gwiazdorsko się bulwersować, a sprawdzić. [URL]http://www.gazetakrakowska.pl/stronaglowna/357806,lipnica-posiedz-w-wi-zieniu-za-brutalne-zabicie-psa,id,t.html[/URL]
  2. Po resekcji gałki ocznej oczodół nigdy nie jest zaszywany na głucho, a tylko 4/5 długości zespolenia powiek. Nie ma żadnego efektu niedomykalności ! Oczodół z czasem wypełnia się ciałem tłuszczowym i tyle. Mogło być tak, że po zabiegu wdało się jakieś zakażenie. Po resekcji oczodół jest wypełniany opatrunkiem, który systematycznie się wyciąga i po kawałku usuwa. Po około 10 dniach usuwa się w całości. Po zabiegu, czasowo, mogą być problemy z naczyniami krwionośnymi jeśli słabo zostały zasklepione - ukręcone należałoby powiedzieć. Zabieg dla laika jest bardzo brutalny. Po uwolnieniu mięśni ruchowych gałki ocznej, bardzo dużo par zaczepów, oko się ...... po prostu wykręca, chodzi o zamknięcie naczyń które są za okiem i nie ma do nich innego dojścia, potem można skolagulować - jeśli ciekną. Tak, że efektu niedomykania powieki - nie ma.
  3. Kinia - dzięki. Co do karmy. Jeśli jest szansa na gotowanie : ryż + indyk (wołowina, kurczak) + warzywa = szybko dojdzie do wymaganego stanu. Może jakieś mikroelementy do tego. Jeśli nie ma - Josera jest dobra, można ew. Rescuse. Niedowaga nie jest krytyczna. Co do oka - ponieważ Ona nie szans u zwykłych ludzi jestem za resekcją gałki ocznej - moje zdanie oczywiście. Widziałem dwa psy po ablacji - może spapranej, ale były dalej problemy. Moim zdaniem w tym zakresie Malinka powinna pozostać po zabiegu całkowicie 'bezobsługowa'. PS. Wellington - Jak to o co chodzi ? o to samo : Raj + Spende ... z gracją. Zachowanie Pani z Niemiec na to wskazuje. To duża praktyka - i chyba po polsku czyta - alles typisch Deutsch :evil_lol:
  4. No ale co z Malinką ? już mnie łapy bolą od przebierania. Pani z Niemiec - widać ma dobrą orientację w sprawie sposobów 'łykania' psów z polskich schronów - cieszę się , że się spóźniła. Mam swoje typy kto panią z Niemiec nauczył tych metod. Aldira - to Ty prowadzisz to archiwum adresów psów wyjechanych do Niemiec przez m.in. Malibo - no wreszcie jesteś !
  5. Wolałbym się w dupę kopnąć niż napisać co mam w pliku txt., który napisałem w dniu podjęcia decyzji o zamknięciu schronu. Czy odbiór robót 'remontowych' się formalnie zakończył ? O dziwo komentarze pod artykułem pokazują jasno, że naród myśli - raczej mam na myśli nieobecność w komentarzach trolli i wszelkiej maści biurw. Macie jakiś plan B ?
  6. Cały czas myślę o tym, że to 'mój' Koleś. Kurde blade nie mam miejsca, a byłby taka piękna, atomowo, wybuchowa para. Byłoby BUUUU !!!! na dwa głosy. Na osiedlu wszyscy już bokiem się przemykają - taki luz i luksus jak marzenie. Krucha tylko łypie jednym okiem i klientela myk .... na drugą stronę ulicy. A z dwoma, to by był bal - lubię BU!!!! i ...... tupot nóg :megagrin:
  7. Jak patrzę na te Laski to świta mi w głowie myśl taka (i jestem już zazdrosny) - Della ma już rodzinę :lol: . Dziewczyny, widać, zakochane w sobie po uszy :loveu:.
  8. Czyli taka pani behawiorystka inaczej, samowystarczająca tuba chwalby własnej. To znaczy, że Ona nie musi myśleć o pomocy psu, bo on ma sobie sam pomóc. I zgodnie z Jej przepisem na pranie, 'po co wzięłaś', psa wypieprzyć w kosmos, bo on potrzebuje pomocy. I co z tego, że długiej. Mam agresywną Benię, atakuje inne psy bez pardonu, udaje, że nie widzi kurdupli, ale też do czasu - gdyby została sama sobie, został by Jej tylko czas przeszły, dokonany. Wydaje mi się , że behawiorysta to nasz sojusznik - a tu ...... głupek :???: , za to sławny , jak piszecie. Czy to znaczy, że gdyby poprosić ..... niefachowca, za to z sercem i empatią ....... to by chciał przynajmniej pomóc.
  9. [quote name='Ada-jeje']Bulwersujace jest dla mnie ze apelacji nie zlozyl TOZ, po co wogole zakladaja sprawy skoro nie potrafia ich doprowadzic do konca. Mlode org. stazem widza problem i zadaja sobie trud zeby walczyc z patologia, do ktorej doprowadzila najstarsza org. w Polsce. :angryy:[/QUOTE] Masz rację !!! małe kunktatorskie dupki żołędne. Strusie pokraczne przestraszyły się 'sławy', a zwierzaki, jak zwykle, na końcu kolejki. Odpowiedzą, że nic nie wiedzą o apelacji - może i tak, powietrze już nich zeszło - mają już sukcesa, byli w tivi.
  10. Ja mam za daleko, cholerka, drobne 750 km, ale bym sobie pochodził i pospacerował, zwłaszcza z taką superową Wetką. Gratulacje wszystkim co się przyczynili, a Pani Doktór łapki oblizuję. Super :loveu:. Ostatnio, po swoich, znajomkach lansuję tezę - kto nie miał Benka [B]nic nie wie[/B] o posiadaniu przyjaciela i psa w jednym. Niektórzy się nad tym zastanawiają - zobaczymy co dalej:lol: . Wszystkim co się przyczynili (i przyczynią) jeszcze raz :Rose::Rose::Rose: :grins:
  11. Eeee, no to jeszcze są Czartki k/Sieradza i ..... k.m. Wojty....
  12. Słuchajcie w PT nie ma dużo wetów może by podzwonić - Majqa, jak to widzisz. Trzeba by sprawdzić jeszcze kto wyłapuje psy z terenu miasta i gminy PT i gdzie je umieszcza. Powinien to dokładnie wiedzieć TOZ.
  13. [quote name='Kinia1984']a tu oczko naszego tymczaska po 2 miesięczny leczeniu jaskry...było dużo gorzej.. [/QUOTE] Po swoich doświadczeniach z psia jaskrą, nie tylko u Kruchy uważam, że w obecnym stanie lepsza jest resekcja gałki ocznej aniżeli cudowanie z obniżaniem ciśnienia wewnątrz gałkowego. Efekt prawdopodobnie na 90 % będzie taki, że wda się szybko zapalenie rogówki, potrzebny będzie steryd, potem antybiotyk, po długim leczeniu bardzo prawdopodobna grzybica i kanał jeszcze większy. Co choroba miała zepsuć już zepsuła ! Może dojść do perforacji tylnej komory gałki ocznej i będzie jeszcze większy problem. Malinka jest już niewidoma - tego nie zmieni nic. Co jest lepsze zabieg i dziesięć dni troskliwej opieki, a potem spokój, czy codzienne męczenie psa zakrapianiem oka dwa razy dziennie ? - o ile nie jest uczulona na np. Trusopt to ok, a jeśli tak - to lepsze leki są drogie jak diabli - wiem o tym bardzo dobrze, i z tyłu głowy trzeba mieć wszystkie możliwe komplikacje z powodu stosowania leków p.jaskrowych. Nieszczęście się już dokonało, skoro mamy pomagać to skutecznie. Trzeba zapewnić Malince i przyszłemu DS szansę na bezproblemowe życie przynajmniej w zakresie codziennej opieki.
  14. Wyć się chce. Może ktoś ze schronu już go 'zdjął' ?
  15. Zapisuję wątek. Dziewczyny wielką robotę czynicie. Romka, Mama - szacun. Już myślałem, że 'babcine' poglądy o okaleczaniu z powodu sterylki czy kastracji wyginęły , zdechły ostatecznie - no ale żeby Stowarzyszenie Przyjaciół Zwierząt :crazyeye::crazyeye::crazyeye: , gdzie takie tumany się uchowały, co oni ćpają ? :shake::shake::shake:, zaraz granatem rzucę :mad: Zaraz napiszę do sądu rejestrowego wniosek o rozwiązanie tego przybytku głupoty z powodu działania niezgodnego ze statutem.
  16. No i wery oki doki z dużym pleserem, a PSY GÓROM :lol:
  17. W poniedziałek wyślę Mamie opakowanie 90 tabl. Flexadinu dla Ninki. Miziamy, miziamy
  18. To do rzeczy. To są moje doświadczenia z okiem. Nie jedyne, ale za to dobrze udokumentowane, więc pokażę. [IMG]http://foto1.m.onet.pl/_m/78d3c4124a7f60fa26bf243f410c27e9,20,19,0.jpg[/IMG] [IMG]http://foto3.m.onet.pl/_m/19c91299f4be376de8c3ca14289d7b43,20,19,0.jpg[/IMG] [IMG]http://foto0.m.onet.pl/_m/b4788b837f69961aef322e2899ffa478,20,19,0.jpg[/IMG] [IMG]http://foto0.m.onet.pl/_m/6659eb5826b99265257398b8469ef988,20,19,0.jpg[/IMG] To jest mój/nasz Beniowy Suczek Kruszynka, rodem czort wie skąd, zabrałem Ją z PT. Niestety oko zostało usunięte i tak naprawdę, to było jedyne ! rozwiązanie. Siatkówka odklejona, zmiany zapalne rogówki, ostry stan bakteryjny - po ludzku .... gniło oko. Przyczyna ? tak naprawdę nieustalona, zresztą w stanie jakim zabrałem Kruchę do siebie to było bez znaczenia. Podejrzenia : jaskra pourazowa, bąblowiec, inne pasożyty. Nigdy jednak żaden wet (troje konsultantów), ani ludzki okulista nie wskazali wątroby jako potencjalnej przyczyny. Teraz wnioski - jak najszybciej do dobrego weta i szybka decyzja. Oczywiście Malinka ma ból, ale jest to stan narastający kompensacyjnie, czyli nie jest już ostry. Widzieć na to oko nie będzie, siatkówka odklejona na 100 % - głęboka czerń źrenicy na to wskazuje - potwierdzić może badanie dna oka. Badanie ciśnienia śródgałkowego, wskazane, ale chyba nic już nie da w sensie terapeutycznym. Szybkie działanie da ulgę. Co dalej. Niestety jest trudno. Obecnie szukam, również w Niemczech, nie po fundacjach i malwersantach, miejsca dla ślepaczka. Piszę listy już dwa m-ce i odzew zerowy. Nie łudźmy się to bardzo trudny przypadek i kosztowny, a zwłaszcza dla praktycznych Niemców ma to znaczenie. Dla fundacji będzie to natomiast fajny , medialny przypadek i oczywiście super temat dla zbiórek pieniędzy. Nie róbcie mi uwag w stylu zgorzkniały niedowiarek, bo wiem co piszę. I jak zawsze dodam cuda się zdarzają, ale jak to cuda, cudnie rzadko. Jeśli coś mogę nt. oka jeszcze napisać to pytajcie.
  19. [quote name='inga.mm']Przepraszam, że zabulgoczę mimo, że nie jestem założycielką tego wątku: mam wrażenie, że pomyje wylewanie z innej kuchni nie powinny lądować na tym podwórku. Nie bronię malibo, bo nie znam tamtej sprawy, ale na pewno atakowanie się na wzajem na tym wątku, nie sprzyja twórczemu myśleniu na temat pomocy Malince. Prosiłabym (we własnym imieniu to piszę) o skupienie sie na Malince, jej leczeniu, zdobywaniu pieniędzy i szukaniu/sprawdzaniu propozycji.[/QUOTE] Jak najbardziej , jak najbardziej - czyli o dwu sprawach mówimy : Malince i potencjalnym Jej wyjeździe do Niemiec - to ja jestem z tej drugiej grupy, albo z pierwszej, przecież to Twoja propozycja. Nie widzę tu pomyj, a fakty, nie traktuję Twojego wpisu jak bulgot tylko sensowną propozycję podziału zadań. PS. Proszę na PW nr konta do wpłat.
  20. [quote name='malibo57']Dane osobowe zostaną podane bezpośrednio przez osobę chetną do adopcji, więc to nie ten przypadek. Badania krwi na granicy zdarzają się bardzo rzadko, a o pozwoleniu PIW pierwszy raz słyszę. Wystarczy wpis do paszportu lekarza z uprawnieniami do tego. Wymagany jest czip, szczepienie p/ wściekliźnie nie później, niż 21 dni przed wyjazdem oraz badanie kliniczne i wpis do paszportu nie wcześniej, niż 3 dni przed wyjazdem.[/QUOTE] Nie wiem jak koń, ale ja się uśmiałem. Z przepisami, niestety, też nie jesteś na bieżąco. Nie zapominaj, że trzeba zgłosić przywóz psa na teren Niemiec i tam poddać go ocenie san.wet. Jeśli wiozę do znajomych to ich znam i ja biorę odpowiedzialność za to. Nie znam takiej, jak piszesz e.V. , która te dane podaje.
  21. [quote name='malibo57']Mam kilka psów za granicą - jeśli w szukaniu DS nie pośredniczy sprawdzona niemiecka fundacja ( nie Tiervermittler), to sama sprawdzam domy przez znajomych albo odwożę psa, po zebraniu informacji. Bez sprawdzenia nie wysłałabym suni. Trzeba pytać o referencje organizacji niemieckich, współpracę ze schroniskami. Przede wszystkim, dane personalne, telefon i adres tej osoby, która docelowo ma adoptować psa. Mówiąc o sprawdzonych fundacjach niemieckich miałam na myśli te, które mają status Fundacji, czyli ein Verein - skrót przy nazwie e.V.[/QUOTE] Witam wszystkich, zrobiło się zagranicznie :lol:. No po tym wpisie, Malibo, to już chyba bez problemu powiesz Lilek gdzie trafiły Jej psy, bo część z nich jednak pojechała do Niemiec. Z taką dobrą praktyką to na pewno wiesz !. Generalnie masz rację - nie wiem tylko jak z realizacją. Nie musi być e.V. by być poważną organizacją. To nie jest żaden, żaden ! warunek. Istnieją e.V. przeciw którym niemiecka policja prowadzi dochodzenie, a i prokuratura postawiła zarzuty.[B] Rację masz, że trzeba sprawdzać [/B]- tu zgoda. W sprawie mieszkania dziesiątek lat w Niemczech i 'niewidzenia' - nic dziwnego, na ulicach tego nie robią - bo te badania całkiem jawne nie są, a przynajmniej nie dla ogółu. W prasie niemieckiej natomiast w ciągu tych 30 lat była wielka fura przeróżnych wiadomości i przykładów zamykanych labów, w tym nielegalnych. Większość z nich jest obecnie poza terenem Niemiec, a nawet Unii. Pozostały te szkolne, akademickie, farmaceutyczne, wojskowe i one zawsze będą. Każdy dobry, średnio duży gabinet wet. może brać i bierze udział w obserwacji skutków stosowania wybranych leków, przeróżnych. Czy to jest przestępstwo ? to zależy od leku i skali. Propozycja Inga.mm - absolutnie sensowna.
  22. [quote name='Syllepsis']No to mamy już inżyniera diagnostę na wypadek gdyby ktoś zaniemógł psychicznie podczas spotkania.:razz: [/QUOTE] Wyobraź sobie nawet dra, .... byle Ci pomógł. Uderz w stół ......, a niektórzy udają, że to nie do nich :lol:
  23. [quote name='sleepingbyday']nie przesadzać z sensem ;-)? wiesz, celów myślę, ze jest kilka. poza tymi "kuluarowymi", o których było powyżej, to np. -ada jeje pisała, jakie ma (słuszne) wąty do organizacji. przedstawienie jej podejścia, ale dokładnie, ze statystykami i czym się da (i tu też działa żywe słowo) by mieć podstawy do pokazania tego stanowiska za uzasadnione. -niemniej jednak w realu, jaki mamy, gaszenie pożarów to jednak większa część zajęć fundacji. nic dziwnego- wiele z nich to małe grupy, a ponieważ nie są zgrane ogólnokrajowo, nie mają siły pzrebicia. -mi się marzy porządny lobbing. ile to kosztuje? jeśli chcemy działąć strategicznie, to na to tzreba kasy. wiemy, ze jej nie mamy, ale czy ją w ogóle policzyliśmy? nie, bo nie wiemy, ile tak naprawdę nas jest i ile z nas zainwestuje w coś takiego...ile to będzie np. 5% od 1%, zrzucone na jeden cel, który ma procentować zmniejszoną bezdomnością dzięki głosowaniu w sejmie po naszej myśli? lobbing się przydaje. patrz myśliwi. i żarówki energooszczędne :-/ -już sam taki zlot, nawet coroczny, albvo co dwa lata, jest wielką siłą lobbistyczną i pokazującą nas w świecie. teraz widać w mediach jandę, muchę, vivę, toz. to są znane grupy prozwierzęce, i nasza ich ocena nie ma znaczenia - kowalski je wszystkie traktuje równo. więc skoro medialnie janda jest tym od zwierzaków, to ludzie jemu będą wierzyć nie wgłebiając się w temat. a taka koalicja, która się gdzieś zbierze i pokaże to wszytski, może zacząć odciągać wzrok mediów od jandów tego świata... i myśle, że jeszcze wiele rzeczy by się znalazło. widzę, że ada jeszcze coś dopisała. ada, ale nie spotkasz sie i nie podyskutujesz z organizacjami sensownymi, bo przyjadą jakieś wg ciebie niesensowne? przecież to bez sensu - na złośc babci dziadek się powiesił.[/QUOTE] Nie przesadziłaś z tym pisaniem z sensem, bo moim zdaniem nie we wszystkich Twoich tezach on jest, choć głupot też nie pisałaś :lol:. Przesada dotyczyła moim zdaniem wiary w to, że jeśli niektórzy interlokutorzy z dogomanii pogadają w realu to się pogodzą lub zgodzą w poglądach. To jest przesada lub zbyt wielka wiara w słowo mówione. Na serio to, o ile spotkania czy huczne, medialne ewenty maja sens w korporacjach czy dużych firmach o tyle spotkanie nas - czyli kogo ? , sensu, uważam, na razie nie ma. Dlatego pytam o cel. Gdyby uznać, czy uzgodnić jakiś zestaw 'przykazań', wspólną deklarację, napiszę ideową (zaraz ci co im się w komunie nie udało będą jojczyć) to wtedy można by spisać listę wspólnych celów. To byłby pra początek. Potem trzeba by podjąć negocjacje z potencjalnymi chętnymi i zgromadzić środki na realizacje. Jeśli miałoby by być medialnie to jeszcze więcej środków. Zaraz będzie przeliczanie na ilość sterylek albo kg karmy. W takiej biedzie jaką mamy, w takiej nieuczciwej konkurencji do 1% jaka jest trzeba dużej kasy aby się przebić - kto ja wyłoży ? Wtręt - Janda, za mało wiemy jaką kasą oni dysponują, aby to powtórzyć, ale możemy wymyślić wskaźnik przeliczeniowy np. waga kasy/waga akcji wykonanych lub intensywność sterylek/waga kasy, albo jeszcze inaczej - koniec wtrętu. Czyli uważam, że obecnie należy pomyśleć o pogłębianiu wiedzy, standaryzowaniu naszych - czyli kogo ? zachowań, pokazywaniu interwencji w całości wraz z papierologią i dokumentacją. Po rozejściu się 'wiedzy' i ustaleniu metod i środków, poszerzeniu bazy aktywnych 'pisarzy', na podstawie zakładam odniesionych pozytywnych sukcesów, nabierzemy siły i wiatru, a i potrzeby do spotkania się. Na razie efekt będzie taki sam jak z koalicją - niektórzy jeszcze nie weszli, a już wyszli i takie tam podsrywki. To musi być precyzyjnie przemyślane, bo takich co nie chcą z powodów, o których nie chcę tu pisać jest sporo i to silnych. Chętnie nas ośmieszą i położą na tacy. Sytuacja na 'spsiałym' rynku mnie nauczyła, że niestety często jest tak, iż 'gwiazdowanie' jest stawiane wyżej od realnej pomocy w pieskim i nie tylko życiu. Twoja propozycja celów jest do przegadania. Ja mam inne ale w niczym to nie przeszkadza.
  24. Nie jest bez sensu co piszesz, ale nie przesadzaj. Powiedz jaki cel lub cele widzisz w takim spotkaniu ?
×
×
  • Create New...