Mój poprzedni pies
[*] bokser tak gdzieś do 2 roku życia był strasznym niszczycielem, gdy zostawał sam w domu. Potrafił pogryżć szafkę w przedpokoju, drzwi:crazyeye: Udało mi się opanować jego niszczycielskie zapędy w natępujący sposób: na grubej, mocnej gumie wieszałam mu kość cielęcą, na takiej wysokości, żeby musiał podskoczyć aby dosięgnąć. Musiał się ciężko napracować aby ją zerwać. Skutek był taki, że że zmordowany pies leżał na posłaniu mamlając ulubionego gnata i żadnych szkód nie robił. Kilkoro moich znajomych wypróbowało ten sposób na swoich psach i byli zachwyceni efektem.