No, dzisiaj tobołki na osowiałe na pewno nie wyglądaly...:roll:
Miśka wytarzała się w czymś nieżywym.
Jak próbowałam zainterweniować, to porwała to coś i połowę zeżarła, z drugą połową uciekła, schowała w trawie i nasikała na zdobycz ostatecznie podkreślając, że to jej i tylko jej.
Elza zjadła dwie obsrane chusteczki higieniczne.
Tak, wiem, psy na Hugobergu raczej nie podcierają sobie tyłków - wnioski oczywiste...:ekmm:
Reksio...chmm, co Reksio.
Jakoś nic. Jakoś był grzeczny dzisiaj.
Spoglądał tylko kpiącym wzrokiem na Panią Małgosię, która próbowała - bezskutecznie - gwizdać na Elzę.
A Pani Małgosia widząc jego minę od razu zrezygnowała...
(Hej, Reks, o ile wiem, to ty też nie potrafisz gwizdać - powiedziałam, ale mruknął tylko:
- Jeżeli o mnie chodzi, to ta ruda w o g ó l e nie musi wracać.)