-
Posts
22228 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jasza
-
WYRZUCONA Z AUTA- bezdomna---1,5 mies. łapania- MA DOMEK STAŁY
Jasza replied to jusstyna85's topic in Już w nowym domu
Jestem Justynko. Poczytam. -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Panie Adamie, to jak Pan uważa, może rzeczywiście za wcześnie, żeby z Misią przychodzić w jej miejsce? Nie bedzie chciała wrócić.... Może lepiej niech Pan z żoną wpadnie do nas? -
Mała sparaliżowana Bianka!!! Potrzebujemy pomocy !!
Jasza replied to Brysio's topic in Już w nowym domu
Mona - dostałam na razie jedem list od Ciebie. Są w nim trzy zdjęcia tego samego kompletu z niebieskimi kwiatuszkami. Czekam na resztę zdjęć plus opisy i ceny. -
Mała sparaliżowana Bianka!!! Potrzebujemy pomocy !!
Jasza replied to Brysio's topic in Już w nowym domu
Mona - dostałam na razie jedem list od Ciebie. Są w nim trzy zdjęcia tego samego kompletu z niebieskimi kwiatuszkami. Czekam na resztę zdjęć plus opisy i ceny. -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
[quote name='Monika:)']głaskasz ją jak jesteście w domu?? czy raczej dajesz jej spokój ?? próbowałaś się z nią bawic w domu jakąś piłeczką?? albo sznurem??[/QUOTE] Jak leżały obok siebie, Reksio i Misia, to Reksia smyrałam za uchem, a Misię dotknęłam leciutko w łapkę..ja wiem, że w łłapkę to nieiwle psów lubi, ale tylko palec położyłam. Cała zesztywniała, obróciła głowę... Naprawdę bardzo, bardzo nie lubi dotykania. Mówię do niej, patrzy na mnie...próbuję ją głaskać pod brodą, na szyjce, niby się nie odsuwa, ale tężeje cała... Nie chcę nic na siłę robić. Siedzę sobie koło niej pisząc te słowa, cały czas jest w zasięgu metra mniej więcej, ale to wszystko. Duzo śpi. I to tylko na wersalce. Legowisko na ktorym spała w nocy stoi puste. Dzisiaj już tam nie poszła praktycznie ani na chwilkę. -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Wróciliśmy z trzeciego spacerku. Misia niechętnie, bo niechętnie, ale weszła sama na czwarte piętro!!!!!!! Na spacerze ani razu sie nie wysikała. Kupy nie było. Rozgląda się cały czas dookoła, węszy, ciągnie tam gdzie trawa, gdzie jest duzo zapachów. Przeszlismy nawet przez rondo, samochodów się nie boi, raz tylko odskoczyła troszkę, jak przejechał obok nas jeden stary grat bardzo głośno. Cały czas ma na oku Reksia, idzie tam gdzie on..a mały niezadowolony, bo musi na smyczy chodzić i pogoda paściasta. Teraz przyszliśmy do domu. Reksia powycierałam, Misi nie - dałam jej spokój. Wygląda jak nieboskie stworzenie. A moje podłogi ... nawet nie piszę. Śpią. Reksio w jednym pokoju, Misia w drugim, ale mają się na oku, bo wersalki są naprzeciw siebie. Przed spacerem Misia próbowała sobie wygryźć ten opatrunek, który ma na nodze. Czy on jest jeszcze potrzebny? Miała w tym miejscu wenflon. Bandaż jest bardzo ciasno zawiązany...na pewno jej to przeszkadza.. Niedługo przyjedzie z pracy mój mąż, to zabiorę samego Reksia na dłuższy spacer może. Niech sie wyszaleje. Jedzonko wieczorem, przed snem. No i dla Misi druga połówka tabletki. -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Tak też pomyślałam. -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Głupimi ludźmi się nie ma co przejmować, no nie? Doradźcie mi... Czy mam z nimi iść jutro na spacer w to miejsce "Misiowe"? Odwiedzić Pana Adama? Czy lepiej, żeby to On ja odwiedził u nas? Nie wiem jak Misia zareaguje... -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Zerduszko - do klatki jakoś wchodzimy. Zamykam drzwi i potem ją troszkę miziam, tak pod brodą, no i na rączki. Reksio na smyczy za nami. Sąsiedzi krzywo patrzą ( już!)..Ale co mi tam! Gosiarra - czemu jestem niezrozumiana? Nie masz za co przepraszać.;) Ja przez to Dogo też wariuję. -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Aneta i Jarek - bez Was nic by nie było na tym wątku, tylko płacz i zgrzytanie zębów... A tak zgrzyta zębami tylko mój TZ. Wczoraj nie był zbyt rozmowny, ale wybaczcie mu to. W gruncie rzezcy to wspaniały, dobry człowiek.. -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Gosiarra - zapomniałaś dodać ;) albo :diabloti: -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Wróciliśmy z drugiego spacerku. Wszystko dobrze. Były dwie kupy - jedna Reksiowa, druga Misiowa. Na dworze Misi ogonek wędruje do gory od razu! Troszkę się boi i przystaje jak ją mijam... Nie ciągnie na smyczy, nie szarpie. Do klatki wejść nie chciała, po schodach musiałam ją wnieść. Serce mi się kroi, jak ją dotykam ten pierwszy raz przed pomizianiem i zabraniem na ręce. Przez nią przebiega taki dygot straszny... A potem patrzy smutno, jakby mi chciała powiedzieć: Czemu mi to robisz? Zjadły po pełnej misce ciepłych, gotowanych ozorków i kurczaka. Reksiowi dałam w kuchni a Misi w zamknietym pokoju. Zjadły i miski do czysta wylizały. Misia oczywiście z antybiotykiem. Pól tabletki. Teraz leżą na wersalce. Misia na jednym końcu, z główką na jaśku, Reksio na drugim końcu. Śpią. Cały czas słucham Allison Moorer. -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Wróciliśmy z drugiego spacerku. Wszystko dobrze. Były dwie kupy - jedna Reksiowa, druga Misiowa. Na dworze Misi ogonek wędruje do gory od razu! Troszkę się boi i przystaje jak ją mijam... Nie ciągnie na smyczy, nie szarpie. Do klatki wejść nie chciała, po schodach musiałam ją wnieść. Serce mi się kroi, jak ją dotykam ten pierwszy raz przed pomizianiem i zabraniem na ręce. Przez nią przebiega taki dygot straszny... A potem patrzy smutno, jakby mi chciała powiedzieć: Czemu mi to robisz? Zjadły po pełnej misce ciepłych, gotowanych ozorków i kurczaka. Reksiowi dałam w kuchni a Misi w zamknietym pokoju. Zjadły i miski do czysta wylizały. Misia oczywiście z antybiotykiem. Pól tabletki. Teraz leżą na wersalce. Misia na jednym końcu, z główką na jaśku, Reksio na drugim końcu. Śpią. Cały czas słucham Allison Moorer. -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Leżą przytulone na wersalce, łapkami się stykają...magia... Ja słucham Allison Moorer i ciepło mi na duszy. -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Dla Jarka - zaklinacza psów: [URL]http://www.youtube.com/watch?v=Ml3dqihgBTg&feature=related[/URL] ..The Dog's Whisperer....;) Moja najulubieńsza piosenka.... -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
A teraz leżą sobie razem na wersalce...Reksio i Misia. Aż się boję wstać od komputera, żeby ich nie spłoszyć. Nawet w klawiaturę pocichutku stukam... -
Blood - ale Ci się podublowało! Dogo szaleje..... A dla rudej Misi - przesyłam ciepłe myśli. Dla jej opiekunów - też. Oby byli szczęśliwi ze sobą.
-
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Biję się z myślami... Najbardziej na świecie chciałabym, żeby została u mnie. Jeżeli tu będzie szczęśliwa, jeżeli tu będzie jej dobrze. Zobaczymy. Ja zawsze wszystko lubię i muszę planować. Lubię mieć wszystko poukładane. A w tym przypadku, w tej historii, nic nie wiem, nie wiem co bedzie za chwilę, nie wiem co robić, nie wiem co myśleć.. Zostawiam sprawy swojemu biegowi, niech się toczą swoim rytmem, wierzę w jakąś boską opatrzność, w świętego Rocha z Roszkiem... Pisząc pierwsze słowa tego wątku nadałam bieg pewnej opowieści, albo może wepchnęłam się trochę w opowieść już pisaną , i teraz niech się dzieje co ma się dziać. Ja postaram się w tym wszystkim zachować tak, żeby się nie wstydzić, ale też i niczego nie żałować. -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Powiem Wam jeszcze jedno. Misia jest skończoną pięknością. Ma tak piękne oczy, nosek, kształt uszu, futerko , wszystko w niej jest bajkowe...Tylko smutne... Tak sobie piszę.. Oj, teraz Misia wstała, powspinała się na wersalkę ( z trudem, nie wskoczyła tylko weszła...) Teraz stoi... No, położyła się, westchnęła.. Lubię jak psy się wygodnie ułożą i na koniec takie westchnięcie z głębi serca...Reksio tak zawsze przed spaniem robi. Najpierw się wierci, wierci, potem wreszcie ułoży się tak jak mu się podoba i ..pffff...westchnie, pokęci brodą w poduszce i śpi... Anetko - jak mam często z nią wychodzić? -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
No jestem. Wstaliśmy o szóstej, jak mój mąż jechał do pracy. Misia całą noc przeleżała i przespała. Czasami słyszałam jak sobie cichutko wzdycha. Spacerek. Wzięłam ją na ręce ( wystrachana byłam, to prawda..) wyniosłam przed blok, a tam w Misię jakby diabeł wstąpił.. Tarzała się w śniegu, chciała zedrzeć chyba z siebie ubranko.. Próbowała uciekać, weszła w krzaki, zaplątała się i wtedy to juz miałam stracha, bo nie wiedziałam jak ją wyciągnąć. Ale się udało. Siku było dłuuuugie. Kupy - niestety nie zrobiła. Do klatki schodowej nie chciała na boga wejść, troszkę ją musiałam namawiać i powolutku smyczą ciągnąć, ale na schody to już ani rusz. Więc na rączki.. Nie umiem jej tak ładnie zabrać jak Jarek, mimo, że się przyglądałam, jak mi pokazywał, jak mam się zabrać do tego. Jak mam ją na rękach, to się napina cała i trzęsie, boję się, że ją źle chwytam i ją boli ta rana.. Jak ją zaniosłam na 4 piętro i postawiłam przed drzwiami, to znowu próbowała uciec.. Najlepszym, co może być, jest reakcja Reksia. Nie mogę w to uwierzyć, naprawdę. Ani razu nie warknął. Jak coś do niej mówię, to albo leci szybko i podkłada mi głowę pod rękę, zazdrośnik jeden, albo biegnie pod klatkę z papugami i szczeka (?) Próbuje troszeczkę Misię obskakiwać, malutka jak on do niej podchodzi macha ogonkiem i widać, że jest zadowolona. I nietety to są jedyne objawy radości z jej strony.. Cały czas patrzy w okno, napiła się trochę wody, potem siedziała na środku pokoju i dyszała, teraz leży, ale nie na kocyku, tylko na podłodze, Reksio obok, ale na fotelu.. JEST ZAGUBIONA. Suchej karmy nie chciała. Gotuję teraz kurczaka i ozorki. Mam nadzieję, że zje, bo jak ja jej podam ten antybiotyk???? Co ona jadła w klinice? W hotelu? Potem pójdziemy na spacer. Wezmę dla niej smycz automatyczną. Szkoda, że taka pogoda "brudna" Wszędzie błoto i kałuże. Do lasu nie wiem czy pójdziemy, bo droga zalana, nie chcę, żeby była cała ubłocona...ubranka jej nie zmienię.. Co myślicie? Ona najwyraźniej jest najszczęśliwsza na dworze.. Dzwoniłam do pana Adama - mam nadzieję , że jutro przyjdzie z żoną odwiedzić Misię - zabierze aparat i będą zdjęcia! Panie Adamie - czekamy! Dziękuję wszystkim, za to że jesteście, za masę ciepłych słów i kciuki. Za to, że mam dla kogo tutaj pisać, jest mi lżej. Cały czas mam gulę w gardle i ściśnięty żołądek...chciałabym żeby Misia była zrelaksowana, nie wiem czy jej coś nie boli, nie wygląda na szczęśliwą... I jeszcze mój mąż...robię coś wbrew niemu...ale nie jest mi z tym dobrze. W takim momencie jego wsparcie byłoby jak lekarstwo. Razem raźniej. -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Przyjechali. Jarek wniósł Misię na rękach!!!!! Maleńka jest, śliczna, i bardzo wystraszona. Dzielna księżniczka! (Anetko - Jarku - uwielbiam Was!) Ma szeleczki, smycz, ubranko - wszystko na sobie. Pachnie lekarstwem i szpitalem. Reksio bardzo szczekał, ale na Anetę i Jarka. Jak poszli, uspokoił się i poleciał zaraz do Misi - powąchał ją i poszeł!! Nie mogę w to uwierzyć. Nie wiem nawet czy ją poznał. W każdym razie - nie zaatakował jej i nie warknął ani razu. Zrobiłam Misi posłanko na balkonie. Ale takim wewnętrznym , wbudowanym w pokój. Ma dwa legowiska, jest trochę na uboczu, ale ma widok na pokój, ja sobie tutaj piszę i ją obserwuję. Ma wodę, ale nie chce pić. Najpierw siedziała, teraz leży. Jest spokojna. Próbowałam ją nakarmić z ręki, ale nie chciała, więc jedzenie na razie schowałam, bo nie chcę, żeby było powodem do zazdrości Reksia. Łożko w którym śpimy jest tuż obok ( w naszym 34 metrowym mieszkanku wszystko jest tuż obok...) więc w nocy będę spała koło niej praktycznie. Jest cudem, wiecie? Jest doskonła. Popłakałam się, idę z Reskiem chyba jeszce na spacer. Mój mąż się nie odzywa do mnie. Aparat mi się całkiem zepsuł. mam tylko jedno zdjęcie. -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Przyjechali. Jarek wniósł Misię na rękach!!!!! Maleńka jest, śliczna, i bardzo wystraszona. Dzielna księżniczka! (Anetko - Jarku - uwielbiam Was!) Ma szeleczki, smycz, ubranko - wszystko na sobie. Pachnie lekarstwem i szpitalem. Reksio bardzo szczekał, ale na Anetę i Jarka. Jak poszli, uspokoił się i poleciał zaraz do Misi - powąchał ją i poszeł!! Nie mogę w to uwierzyć. Nie wiem nawet czy ją poznał. W każdym razie - nie zaatakował jej i nie warknął ani razu. Zrobiłam Misi posłanko na balkonie. Ale takim wewnętrznym , wbudowanym w pokój. Ma dwa legowiska, jest trochę na uboczu, ale ma widok na pokój, ja sobie tutaj piszę i ją obserwuję. Ma wodę, ale nie chce pić. Najpierw siedziała, teraz leży. Jest spokojna. Próbowałam ją nakarmić z ręki, ale nie chciała, więc jedzenie na razie schowałam, bo nie chcę, żeby było powodem do zazdrości Reksia. Łożko w którym śpimy jest tuż obok ( w naszym 34 metrowym mieszkanku wszystko jest tuż obok...) więc w nocy będę spała koło niej praktycznie. Jest cudem, wiecie? Jest doskonła. Popłakałam się, idę z Reskiem chyba jeszce na spacer. Mój mąż się nie odzywa do mnie. Aparat mi się całkiem zepsuł. mam tylko jedno zdjęcie. -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Jestem! Już piszę! Przyjechali. Jarek wniósł Misię na rękach!!!!! Maleńka jest, śliczna, i bardzo wystraszona. Dzielna księżniczka! (Anetko - Jarku - uwielbiam Was!) Ma szeleczki, smycz, ubranko - wszystko na sobie. Pachnie lekarstwem i szpitalem. Reksio bardzo szczekał, ale na Anetę i Jarka. Jak poszli, uspokoił się i poleciał zaraz do Misi - powąchał ją i poszeł!! Nie mogę w to uwierzyć. Nie wiem nawet czy ją poznał. W każdym razie - nie zaatakował jej i nie warknął ani razu. Zrobiłam Misi posłanko na balkonie. Ale takim wewnętrznym , wbudowanym w pokój. Ma dwa legowiska, jest trochę na uboczu, ale ma widok na pokój, ja sobie tutaj piszę i ją obserwuję. Ma wodę, ale nie chce pić. Najpierw siedziała, teraz leży. Jest spokojna. Próbowałam ją nakarmić z ręki, ale nie chciała, więc jedzenie na razie schowałam, bo nie chcę, żeby było powodem do zazdrości Reksia. Łożko w którym śpimy jest tuż obok ( w naszym 34 metrowym mieszkanku wszystko jest tuż obok...) więc w nocy będę spała koło niej praktycznie. Jest cudem, wiecie? Jest doskonła. Popłakałam się, idę z Reskiem chyba jeszce na spacer. Mój mąż się nie odzywa do mnie. Aparat mi się całkiem zepsuł. mam tylko jedno zdjęcie. -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Jestem! Anetka dzwoniła, już jadą! Misia wystraszona, ale dała się Jarkowi pogłaskać! Będą za 20 minut! Jak się wszystko uspokoi - ja się uspokoję...to napiszę... Do Pana Adama już dzwoniłam. Dziękuję, że się Pan zalogował ! No , mój mąż poszedł na spacer z Reksiem, ja mam wypieki... -
BLOOD!!!:Cool!::calus::calus::calus: