-
Posts
4392 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by MyrkurDagur
-
Rufus już w DOMU !!! :) Przy boku kochającej Pani !!! :)
MyrkurDagur replied to MyrkurDagur's topic in Już w nowym domu
[B]Pisałam do jamora i masienki[/B] - w Rufusowej sprawie :) Prosiłam jamora o namiar na klinikę, którą kiedyś podawał. Napisał, że są drodzy i trzeba się targować... Do tego pamiętajcie, że Rufus kilka dni będzie musiał w niej zostać po [B]kastracji[/B] (choć pamiętam, że pan z kliniki mówił mi, że oni raczej nie zostawiają u siebie psów) i każdy dzień kosztuje (chyba około 60 zł). Czipa Rufus już ma. [B]Badanie krwi[/B] zrobi klinika. I jeszcze [B]paszport [/B]- to chyba także może zrobić klinika? Dowiem się zresztą wszystkiego... Boimy się tylko z masienką, że za długo to wszystko może trwać. Bo jeszcze pozostaje kwestia [B]szczepień[/B], a chyba kastracji i szczepień łączyć się nie powinno...? To chyba zbyt wiele jak na jednego psa... Zadzwonię do tej kliniki, chyba, że ktoś [B]potrafi się targować[/B] ??? Ja nie posiadam takich zdolności i przyjmę wszystko, co mi zaoferują i nie będę nawet walczyła o nic... Nie nadaję się do targowania i jakichkolwiek interesów czy biznesu :/ Jest jeszcze [B]transport [/B]- trzeba dowieźć Rufusa do Świecka albo Zgorzelca, a pani go z tych miejsc może odebrać. Ktoś ma jakiś pomysł na transport ??? Ja mam telefon do [B]Pati-C[/B] - ona wozi psiaki, ale nie wiem ile to będzie kosztować. Proszę o wszelkie rady, zdanie i pomoc. ___________________________________ Melduję, że na [B]Rufusa konto wpłynęły pieniążki od [U]Leyli[/U][/B] !!! [B]Dziękuję [/B]!!! :) -
Rufus już w DOMU !!! :) Przy boku kochającej Pani !!! :)
MyrkurDagur replied to MyrkurDagur's topic in Już w nowym domu
Oj... z niepokojem czytałam ostatnie posty... Wszyscy chcemy dla Rufusa jak najlepiej i wiem, że każdy z Was martwi się o niego, ma również swoje poglądy, przemyślenia i odczucia, ale proszę... nie sprzeczajmy się... Jeśli chodzi o wyprawianie psiaka za granicę, a dokładnie Niemiec, to tak jak już pisałam mam jedno doświadczenie, z psiakiem pochodzącym z tego przytuliska, co Rufus. Psiak był zaczipowany (pan wszystkie swoje psy czipuje), miał wszyskie szczepienia, a paszport pan z przytuliska załatwił mu "za darmo" (bo gmina później zwraca mu za to pieniądze). Ale Rufus w praktyce już nie ma kontaktu z przytuliskiem, więc o załatwienie wszystkich potrzebnych, a brakujących rzeczy musiałybyśmy w tej sytuacji poprosić jamora. Zwracanie się do przytuliska nie ma już sensu. Co do czipa, to ta informacja powinna być wpisana w książeczkę Rufusa, która pojechała razem z Rufusem do jamora. Najlepiej skontaktować się z jamorem, co zresztą uczynię. Pozostaje jeszcze oczywiście kastracja. -
PILNE!! Mała LenKa- 4kg piękność z chora łapką MA DOM :)
MyrkurDagur replied to fibi:)'s topic in Już w nowym domu
Zaznaczam... -
[MLB] Alfik - Mały, śliczny, dobrze wychowany kudłacz:)
MyrkurDagur replied to Hotel KADIF's topic in Już w nowym domu
Ja dziś dokonałam wpłaty za luty. -
Dzięki [B]koosiek[/B] za założenie wątku tym psiakom! Teraz czas powrócić do Anioła. Tak, warto byłoby sprawdzić, jaki pies koczuje w tamtym miejscu i chyba najlepszym rozwiązaniem byłaba jakaś mini kamera... ale nie wiem czy to wykonalne... Ewentualnie ktoś musiałby zaczaić się koło tego miejsca i cierpliwie czekać na pojawienie się jakiegoś czworonoga... Dzięki temu wiele moglibyśmy się dowiedzieć... Ale kto zgodzi się na takie wyczekiwanie... Ciężkie i czasochłonne to zadanie...
-
Kodinka po 8 miesiącach znalazła domek!!!!!!!!
MyrkurDagur replied to ciapuś's topic in Już w nowym domu
Dokonałam wpłatę dla Kodi za luty, ale odruchowo wpłaciłam na to poprzednie konto... Nie wiem, co teraz? Do kogo należało to poprzednie konto? -
Wczoraj [B]AnkaRa[/B] i [B]Koosiek[/B] były wybadać sytuację poszczególnych psiaków napotkanych podczas poszukiwań ANIOŁA i dostałam wiadomość od [B]koosiek[/B], że przy okazji spotkały panią od buldożka, która powiedziała, że psiak, którego widziała nie miał obroży... a od tamtej pory już go nie spotkała... Cieszę się, że [B]koosiek[/B] założy osobny wątek tym wszystkim psiakom, a ten niech pozostanie tylko i wyłącznie wątkiem ANIOŁA, którego wciąż poszukiwać będziemy.
-
Rufus już w DOMU !!! :) Przy boku kochającej Pani !!! :)
MyrkurDagur replied to MyrkurDagur's topic in Już w nowym domu
[quote name='jamor']Kobieta dzwoniła. Jak dla mnie powazna osoba, konkretna i godna zaufania. to co mogłem wywnioskowac z rozmowy tel. strace klienta, ale jestem za. nie pytałem Was o zgode ,ale profilaktycznie podałem rufusowi tabletki na odrobaczenie.koszt całkowity 20zł. [/QUOTE] Dziękuję Ci [B]jamorze [/B]za rozmowę z panią, a przede wszystkim wyrażenie swojej opinii! :) I bardzo cieszę się, iż jest to opinia tak pozytywna! :) __________________________________________ Czyli... Rufusa czas do domu wysyłać...? -
Myślę, ża warto byłoby założyć wątek - [B]wspólny wątek[/B] - wszystkim psiakom, potrzebującym pomocy, a znalezionym podczas poszukiwań Anioła. Na wątku Anioła powstaje bałagan, a te pozostałe psiaki także potrzebują pomocy. Jest staruszek, którego zdjęcia wczoraj wkleił taubi, jest pies z działek (którego sprawa jest w toku), są psiaki z Bobrowca... _______________________________________ [B]Marlenko[/B], i jak z tymi plakatami? [B]Donacjo[/B], a u Ciebie? _______________________________________ Dostałam odpowiedź od [B]Dady M[/B] - rozkłada wciąż jedzenie w szklarniach na Skrzetuskiego. _______________________________________ Rozmawiałam z panem od [B]harcerzy [/B]- mówił, że zostały mu jeszcze plakaty i ulotki, poprosiłam więc, aby zostały porozwieszane w kolejnych miejscowaściach. Pan powiedział, że zajmie się tym.
-
Rufus już w DOMU !!! :) Przy boku kochającej Pani !!! :)
MyrkurDagur replied to MyrkurDagur's topic in Już w nowym domu
[quote name='masienka']ja czekalam na Wasze wstepne okreslenie sie czy w ogole Rufus bedzie do wziecia. Jesli uwazacie, ze jest szansa probowac to najchetniej podalabym pani telefon Jamora zeby z nim osobiscie porozmawiala i wszelkie watpliwosci wyjasnila. Oczywiscie jesli ani Wy ani Jamor nie macie nic przeciwko.[/QUOTE] Myślę że to najlepszy pomysł - aby Pani zainteresowana Rufusem (ona jest dla tego psiaka nadzieją na prawdziwy dom i miłość człowieka) porozmawiała z jamorem (który Rufusa zna najlepiej i wie o nim najwięcej). -
Rufus już w DOMU !!! :) Przy boku kochającej Pani !!! :)
MyrkurDagur replied to MyrkurDagur's topic in Już w nowym domu
Zacznę od [B]pierwszej adopcji[/B] Rufusa. Wszystko potoczyło się potwornie szybko i nawet nie miałam możliwości by nad czymkolwiek zapanować. Odwiozłam Rufusa na DT do Naa i dzień później wyjechałam do Niemiec na kilka dni. Gdy byłam w podróży, otrzymałam wiadomość od Naa o jej skręconej kostce. Rufusa trzeba było zabrać, a ja nawet nie mogłam w żaden sposób pomóc. Ostatecznie Rufusa odwiózł do przytuliska kolega Naa. Wróciłam do Polski i zadzwoniłam do pana z przytuliska. I cóż usłyszałam...? Że Rufus już pojechał do domu. Jakiego domu? Do kogo? Ale dlaczego tak szybko? Zarzuciłam pana całą masą pytań... Byłam wściekła... Wzięłam od niego adres i pojechałyśmy tam z Magdiną i Anetą. Malowały mi się w głowie różne obrazy przedstawiające warunki do jakich trafił Rufus. Nie będę ukrywać, że to co zobaczyłam przeraziło mnie... kojec, buda i łańcuch... I gdybym miała możliwość pojechać do tych ludzi na wizytę przedadopcyjną, nie oddałabym im nigdy Rufusa. Jednakże zapoznanie tych starszych ludzi, rozmowa z nimi, ich troska o Rufusa, a także sam Rufus - zadowolony, machający ogonem, odkarmiony, pełny energii - to nas podbudowało i trochę uspokoiło. Nie wiem jak to wytłumaczyć... w końcu nic nie jest białe albo czarne... Dla mnie łańcuch to zło, ale w tych okolicznościach - dobrzy ludzie, szczęśliwy Rufus, spuszczanie go na noc (ci ludzie mieli wielki sad) - częściowo (!!!) pogodziłam się z tym, choć cały czas czułam niepewność i nie potrafiłam się cieszyć... Pojechała tam nawet pani z TOZu i także miała podobne odczucia do naszych (dobrzy ludzie, szczęśliwy pies). Rufus jednak wrócił z adopcji... nie chciała go synowa tych ludzi... a oni... zamiast walczyć o swoje, podporządkowali się jej... Niemniej jednak, wiemy, że ta sytuacja okazała się być lepsza dla Rufusa - teraz ma prawdziwy raj u jamora. Próbuję po prostu wyjaśnić, dlaczego pierwsza adopcja była nieudana... Teraz pojawiła się [B]kolejna szansa[/B] na dom dla Rufusa i sytuacja wygląda zupełnie inaczej! Odbyłam rozmowę telefoniczną z masienką - wiem, że pani zainteresowana Rufusem kocha psy i o swojego psiaka walczyła do samego końca... Zna tę panią także weterynarz masienki, a ona sama jest w kontakcie z tą panią i ma możliwość czuwać nad Rufusem. To co mnie ewentualnie martwi, to mieszkanie - gdy Rufus był u Naa, nie czuł się w nim dobrze, ale tak jak mówiłam do masienki - Rufus spędziła tam 2 dni (jeśli dobrze pamiętam), a to za krótko by miał nawet szansę z czymkolwiek się oswoić, czegokolwiek nauczyć. Do tego fakt, iż ciągnie na smyczy, a to duży i silny pies - ale tak było, gdy jeszcze ja miałam z nim kontakt. Wiem, że masienka prosiła jamora, aby sprawdził zachowanie Rufusa w różnych sytuacjach, w domu, a przede wszystkim chodzenie na smyczy. Jamor najlepiej zna tego psa, ja mogę tak naprawdę niewiele o nim powiedzieć. (Zresztą, tak jak zrozumiałam masienkę - ta pani wie, że pewnych zachowań trzeba psa nauczyć, poświęcić mu wiele czasu i cierpliwości) [B]Ta pani, to szansa dla Rufusa na prawdziwe szczęście i miłość człowieka, której nigdy nie miał. Ale zanim cokolwiek dalej zostanie poczynione, chciałabym poznać zdanie jamora i dowiedzieć się, jak przebiegło sprawdzenie zachowań Rufusa. Co więcej - każdy z Was jest po części "opiekunem" Rufusa i chcę, abyśmy podjęli tę ostateczną decyzję wspólnie.[/B] ([B]Agato[/B], może na razie prześlij te pieniążki - w razie czego zawsze mogę je przekazać w Twoim imieniu na wybrany cel) ([B]Naa [/B]i [B]Zuzliku[/B] - dziękuję Wam za piękny bazarek :loveu:) -
Nasz kochany dreptający dziadzio ODSZEDŁ ZA TM...
MyrkurDagur replied to MyrkurDagur's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Cieszę się, że u Pana Karol wszystko w porządku :) Ale jak tę nieszczęsną siostrzenicę sobie przypomnę... aghr... :angryy: Pozdrów od nas cieplutko Pana Karola !!! :D -
[quote name='feliksik']wiecie co. My skupiliśmy się tak na tym Zalesiu, a żaden trop nie był Aniołem - nawet ten pierwszy (czego trzymaliśmy się). Może więcej czasu jednak poświęcić teraz na Bobrowiec, bo może on tam koczuje gdzieś jednak. Jets wogóle ktoś z Bobrowca z nami?[/QUOTE] Boję się, że żaden trop w Zalesiu nie był właściwy... Ale poskładaliśmy to sobie w całość i wszytko do siebie pasowało... A tymczasem bardzo możliwe, że Anioła wcale tam nie było... Nawet nie wiem już co o tej Jazgarzewszczyźnie myśleć - ta dziewczyna, z którą rozmawiałam w sprawie Anioła - widziała psa z żółtą obróżką, a potem ta kobieta z kliniki pojechała sprawdzić psa z Bobrowca i okazało, że to także pies z żółtą obróżką, lecz nie Anioł... możliwe że był to ten sam pies... choć tego pewni być nie możemy... Tak naprawdę, to niczego nie wiemy... Anioł może być w zupełnie innym miejscu... Pocieszam się tylko słowami [B]Anity[/B], która znała tego psa i mówiła, że on przeżył niejedno i potrafi przetrwać.
-
[B]Zulugula, wieczorem prześlę Ci pieniążki i napiszę PW...[/B] [quote name='Madallena'] (...) Nie mogę pozwolić na to, żeby pieniądze przeznaczone na jego leczenie wydawać na jasnowidza czy inne Wasze wymysły. Len ma małe zaplecze finansowe, DT się kończy, nie wiadomo, czy nie będzie trzeba opłacać mu hotelu... Lada moment trzeba będzie powtorzyć mu badania, zrobić dodatkowe... Odebrałaś Lenowi swoją osobę, nie odbieraj mu tego co ma, garstki pieniędzy tak bardzo mu potrzebnych...[/QUOTE] [B]Madallena[/B]... jest mi bardzo przykro, po tym co napisałaś... Len przynajmniej jest bezpieczny, a Anioł ??? Czy pomyślałaś jak on się teraz czuje ??? Wyrwany ze swojego świata, w obcym miejscu, w nowej sytuacji, w te mrozy !!! Poza tym, o przekazanie części (pozostałych) pieniędzy na poszukiwania Anioła wspomniałam Ci chyba z 2 / 3 tygodnie temu (w PW), ale nie odpowiedziałaś... Teraz odpowiadasz, bo masz argument - 'jasnowidz i inne nasze wymysły'. Dla mnie poszukiwania Anioła się nie zakończyły, myślimy nad kolejnymi ogłoszeniami w gazetach, radio... ale do tego potrzebne pieniądze. A co do jasnowidza... - bardzo zależy nam na odnalezieniu Anioła i warto wykorzystać każdy sposób. Wiele mogłabym jeszcze napisać, ale dam spokój... zresztą to wątek Lena.
-
Nasz kochany dreptający dziadzio ODSZEDŁ ZA TM...
MyrkurDagur replied to MyrkurDagur's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Witaj ponownie Marinko :) A wiesz może, co słychać u Pana Karola? -
[quote name='koosiek']Obróżka, którą miał, była przeciwko nużeńcowi, więc nawet jeśli w dniu ucieczki miał jakieś wyłysienia, to teraz prawdopodobnie już nie ma... Tak zrozumiałam z tego, co napisała Myrkur(?) po rozmowie z kliniką.[/QUOTE] Tak mi pani z kliniki powiedziała... że uciekł z tą obróżką przeciwko nużeńcowi, więc oprócz tego, że został podleczony, to jeszcze ta obróżka mu powinna dodatkowo "pomóc"... więc placków być nie powinno. A ta jego krawatka, to już na zdjęciach, gdy trafił do kliniki, częściowo zarośnięta była... ale to z racji nadchodzącej zimy...
-
[quote name='koosiek']Anita też nie jest niska, a Myrkur pisze, że Anioł jej sięgał za kolano... W ten sposób nie wiemy zupełnie, czy to pies do połowy łydki, czy do kolan, czy wielkości ONka :roll:[/QUOTE] Pamiętam, że Anita mówił, iż on wcale taki mały nie jest... Najlepiej gdyby sama mogła napisała, jak dokładnie jest z jego wielkością... może względem własnego wzrostu...?. Wtedy sprawa będzie jasna... Nie ukrywam, że ja już się w tym gubię... zresztą, co ja mogę pisać skoro psa nigdy nie widziałam... Wiem tylko, że ludzie mylnie wskazuję nam psiaki, które mają sporo z owczarka niemieckiego... - duże, ze stojącymi uszkami...
-
[quote name='koosiek'] A mam jeszcze takie pytanie - kontaktował się ktoś z tym facetem, który pierwszy widział Anioła? Dobrze by było upewnić się, czy to był Anioł i czy może jeszcze widuje tego psa?[/QUOTE] Tak,[B] tripti [/B]do niego dzwoniła. Wypytała go dokładnie o psa, którego widział i to nie był Anioł...
-
Tekst z mojego plakatu jest podobny do Twojego [B]koosiek[/B] i różnica odnosi się do tej wielkości (u mnie tylko nieduży) i brak info o "owczarkowaty", a zamiast łatki jest krawat... Szukałam koosiek Twojego postu, bo pamiętałam, że pisałaś, ale w pośpiechu nie znalazłam go... Jak coś, zmienię i jeśli marlneka może, to dodrukuje jeszcze... Zdjęcie z Szydłowca usunęłam, są tylko z kliniki - zarośniętego Anioła. Dodam, że ja nie umiem robić plakatów, przygotowałam tylko kiedyś jeden w wordzie i systematycznie go zmieniam...