Jump to content
Dogomania

filodendron

Members
  • Posts

    7523
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by filodendron

  1. [quote name='mimoza']Generalnie tez nie jestem fanka ras bojowych i nie kumam ich trzymania, ale wyznaje zasade, ze dopoki we mnie to nie udrza (pies ma kaganiec i jest na smyczy, a dodatkowo wlasciciel jest psychicznie zrownowazony) to niech sobie jest. [/quote] W Polskich warunkach jest taka przepaść pomiędzy teorią wykładaną na dogomanii a praktyką na ulicy, że wyżej wymieniona sytuacja zdarza się raz na dziesięć. W przypadku ttb (choć nie tylko) jakoś wyjątkowo perfidnie teoria kończy się tam, gdzie zaczyna praktyka - jak ogień i woda. Na dogo święty ogień idei równości wszystkich ras wobec prawa, na ulicy kubeł zimnej wody.
  2. rctr, obejrzałam mapę, my chyba bylibyśmy chętni na ten szlak. (Nie znalazłam Krawców Wierchu, ale rozumiem, że to gdzieś między Pilskiem a Przegibkiem.) Częściowo już nim szliśmy, ale taka wędrówka z pięcioma noclegami pod rząd to byłaby atrakcja dla naszej "młodej" przy jednoczesnym poczuciu bezpieczeństwa, że jesteśmy w dość "swojskich" terenach. Byłabym wdzięczna, gdybyś w jakiejś wolnej chwili, mógł napisać kilka słów na temat "stopnia trudności" tych odcinków porównując np. do odcinka Przysłop-Skrzyczne. My szliśmy z Czantorii przez Stożek (nocleg), Kubalonkę, Przysłop (nocleg) i ostatni etap właśnie Przysłop-Skrzyczne z tym, że nie nocowaliśmy tam ale zeszliśmy do Buczkowic (na trasie Szczyrk-BielskoB) przez Lanckoronę, stokiem Skalitego. No i przyznam, że do tych Buczkowic zeszliśmy już nieco zmarnowani ;) mamanabank, my jesteśmy całoroczni, ale póki co ograniczeni terytorialnie do Beskidów, czyli raczej niskie górki. Tam warunków zimowych w sensie - oblodzone stoki, zapadanie się w śniegu - w październiku na pewno nie będzie, ale ciepła kurtka i czapka mogą się przydać, zależy od pogody, która - jak wiadomo - w górach jest zmienna. No i solidne zabezpiecznie na okoliczność deszczu, ale to prawie zawsze - my nosimy pałatki, takie wojskowe i ortalionowo-polarowe ubranko dla psa (to pudliszon, nie ma podszerstka za to jak zmoknie to długo schnie, więc ubranko się przydaje)
  3. Na Szyndzielni jest zakaz wchodzenia z psami na teren jadalni i części hotelowej - wprawdzie nikt go nie przestrzega, gdy się wpada na herbatkę czy żurek ale raczej oznacza on, że z psem nie przenocują (choć nie pytaliśmy). Natomiast (pozostając w Beskidach) omijać trzeba Równicę - nawet nie chcieli słyszeć o psie - tyle, że oni to już bardziej hotel niż schronisko (można dojechać "zwykłym" samochodem, więc mają oblężenie). Na Hali Miziowej nocują z psem, ale trzeba mieć kaganiec, książeczkę zdrowia z aktualnym szczepieniem i ręcznik dla psa :) (Inna rzecz, że na kilka jeśli nie kilkanaście psów, które widzieliśmy w obrębie schroniska żaden nie chodził w kagańcu, więc mieć trzeba, ale chyba niekoniecznie na psie ;))
  4. rctr, przepięknie dziękuję, zwłaszcza że przegapiłam info i wymusiłam powtórkę. Jesienią raczej się nie wybierzemy - całkiem niedawno wróciliśmy z super wrażeniami, wspomnieniami i tylko nam tego Diablaka zabrakło do wyznaczonego "kompletu". Stąd to pytanie, bo szkoda nam go było bardzo i skoro jest możliwość, to się jeszcze na niego zasadzimy. *** A dla tych, którzy chcieliby jeszcze "lajtowo" w Beskidy: nocowaliśmy z psiakiem bez problemów (i bez dopłaty) w "Ranczu" na Błatniej (tuż obok schroniska PTTK), w "Chacie Grabowej" na szlaku Salmopol-Stary Groń, w schronisku na Hali Lipowskiej (tuż obok Rysianki, która z psami nie przyjmuje nawet na posiłek), w schronisku na Przysłopie pod Baranią Górą,w schronisku na Stożku, oraz w chacie na Orłowej, ale tu już - hmmm - problematycznie nieco, ale do przeżycia ;)
  5. A czy ktoś wchodził z psiakiem na Babią Górę od słowackiej strony? Od polskiej pocałowalismy klamkę, bo Park Narodowy, ale od słowackiej ponoć zakazu nie ma, tyle że nie wiem, jakie tam są szlaki, czy nasz psiak podoła. Do tej pory wędrowaliśmy głównie po Beskidach - Czantoria, Stożek, Barania G., Pilsko. Myślę, że Babią też wzięlibyśmy bez kłopotu pod warunkiem, że nie okaże się, że od słowackiej strony same "percie akademików" ;)
  6. [quote name='Bura']Czyli to norma :evil_lol: Moja dzidzia :loveu: [url]http://img190.imageshack.us/img190/2650/img5094b.jpg[/url] Shot with [URL="http://profile.imageshack.us/camerabuy.php?model=Canon+PowerShot+A510&make=Canon"]Canon PowerShot A510[/URL] at 2009-09-14[/quote] Ja nie mam skali porównawczej, mogę tylko powiedzieć o swoim Bandycie, że jest nie do zdarcia. Ile damy, tyle weźmie. Jeśli to będzie 8 godzin na górskim szlaku (my, ludzie, robimy wtedy jakieś 15-20 km albo i lepiej, a on sporo więcej i to wiecznie w biegu), to tylko mu w to graj, potem prześpi parę godzin i może ruszać dalej. Więc chyba faktycznie norma :) A dzidzia jest przecudnej urody :loveu:
  7. A ja słyszałam (od pewnego hodowcy), że jakkolwiek ziemniak sam w sobie nie stanowi dla psa szczególnej wartości odżywczej, to jest w psim jelicie "bazą", na której rozwijają się korzystne dla flory jelitowej bakterie - taki "probiotyk". Oraz że można dawać psu świeżo ugotowane ziemniaki w rozsądnych ilościach, natomiast wychłodzone w lodówce już nie, ponieważ coś tam z czymś się wiąże i staje dla psa niestrawne. Ktoś może mi to bliżej wyjaśnić, potwierdzić/zanegować?
  8. [quote name='Martens']Psu można podawać tylko i wyłącznie kości surowe; pieczone czy poddane jakiejkolwiek obróbce termicznej to tak jak gotowane. Generalnie gotując kość dla psa pozbawia się ją wartości odżywczych i czyni niebezpieczną dla zdrowia.[/quote] A gotowane chrząstki z nóg wieprzowych (bez kości) też mogą być niebezpieczne? Mój psiak fajnie sobie oczyszcza nimi zęby, a surowych nie je - próbowałam wiele razy - surowe go zupełnie nie interesują.
  9. U nas pomogły tabletki RumenTabs (zawierają m.in. żwacze)
  10. [quote name='karjo2']A dla ciekawosci zmierzylam miske wilka, troche ponad litr i nigdy by pies pelne nie zjadl. Przestaje sie dziwic, ze Iza masz "niejadka" w domu, bez reakcji na smaki :evil_lol:.[/quote] Dokładnie. Mnie z kolei trochę trudno uwierzyć, że pies w ciągu 7 dni schudł 6 kilogramów. To prawie kilogram dziennie z samego niejedzenia? Pies po prostu nie bywa głodny, więc nie reaguje na smaczki. A jeśli go coś ruszy - to jest to boczek, bardzo "odchudzajce" jedzonko.
  11. [quote name='behemotka'][B]Obowiązkowe szkolenia[/B] dla LUDZI, nie dla psów - tak, ale dla wszystkich. [/quote] Ale mam nadzieję, że tylko dla tych ludzi, którzy mają psy a nie dla wszystkich w ogóle? :razz:
  12. Hi, hi, a ja myślałam, że to tylko mój egzemplarz taki wygodnicki, że lubi pokimać przy strzyżeniu a utrzymać pozycję stojącą to dla niego sztuka - muszę szubieniczkę kupić, ale taką na tyłek ;)
  13. :lol: Czy to oni chronieni są przed otoczeniem, czy otoczenie chroni się przed nimi? :cool3:
  14. [quote name='Martens']Ja ze swej strony dodam, że wsadzenie na listę amstaffa zwiększy liczbę osób, które zamiast rodowodowego kupią szczeniaka z pseudo, z giełdy.[/quote] Możliwe, o ile tę liczbę da się jeszcze bardziej zwiększyć. Bo chyba sam fakt teoretycznej konieczności rejestracji psa nie ma na nią wpływu. Trudno uwierzyć, że we Wrocławiu w ciągu roku przybyły tylko dwa psy z listy z rodowodem.
  15. [quote name='GameBoy']dla mnie skandaliczne jest, podczas mowienia o rottku, pokazywanie na filmikach TTB - po co w ogole? ot tak aby robic psom czarny PR?[/quote] Filmik był o tzw. "rasach agresywnych" a ilustrowanie go TTB być może tylko odzwierciedla obecny statystyczny udział TTB wśród tzw. ras agresywnych, albo być może odzwierciedla zapotrzebowanie społeczne na poszerzenie tej listy o amstafy. Nie mówię, czy to zapotrzebowanie jest uzasadnione, czy nie - nie ma sensu o tym mówić, bo dwa zezwolenia na cały Wrocław rocznie odzierają temat "listy" z jakiejkolwiek użyteczności. I raczej o tym jest ten reportażyk - o omijaniu przepisów, o psach w typie z szemranych źródeł, o kretynach sprzedających na allegro nierasowe pitbule byle komu do pilnowania obejścia, o głupocie narodowej i nieszczęściach jakie z niej wynikają, kiedy pies przerośnie właściciela.
  16. A ja - jak zwykle - nie do końca rozumiem Wasze święte oburzenie ;) Wet podkolorował, fakt, ale ogólny przekaz jest taki, żeby nie kupować psów w typie, nie kupować na allegro, nie kupować bo modne. Czyż nie o to chodzi? Czy nie na tym koniec końców skupiają się dyskusje - że te psy trafiają w niewłaściwe ręce? Nawet na koniec specjalnie dla wszystkich, którzy zawsze odstawiają Rejtana w obronie ttb zostało powiedziane, że winę ponoszą nie psy, ale ich nieodpowiedzialni, bezmyślni właściciele. A specjalnie dla mnie był akcencik o akcjach adopcyjnych problemowych psów ;)
  17. [LEFT]Mmmmm, chcę w góry :) Na oscypki z grilla z żurawiną :)[/LEFT]
  18. Jak wygląda sytuacja w innych krajach europejskich czy w Stanach jeśli chodzi o liczbę i "konkurencyjność" lub współpracę organizacji kynologicznych? Bo u nas jest PKPR, ale to jeszcze niszowa organizacja, no i sekowana przez ZK (pewnie z wzajemnością?). Nie znam się, tak się tylko zastanawiam, czy to nie jest problem monopolu.
  19. [quote name='nateenanu']Dokładnie, niestety wymaga się wiele od właścicieli psów, ale od rodziców już niewiele.. Dzieci zaczepiają psy, konieczie chca podejść, ale jak pies zwróci na nie uwagę, podejdzie, nie daj Boże skoczy - to już jest wina właściciela i wielki wrzask.. [/quote] Tu już tak nie do końca mogę się zgodzić, bo jednak codzienna praktyka pokazuje, że właściciele psów - statystycznie rzecz ujmując - zasługują na dość paskudną opinię. Głównym problemem są psie odchody, no i psy biegające bez smyczy. Także może się i wiele wymaga, ale nie widać, żeby "psiarze" się tym przejmowali w stopniu statystycznie zauważalnym na przeciętnym polskim osiedlu. To oczywiście nie usprawiedliwia napaści dzieci na cudze psy, ale zaryzykowałabym stwierdzenie, że taka niefrasobliwość rodziców zdarza się dużo rzadziej niż podbiegające i kupkające pieski.
  20. Ludzie generalnie się nawzajem nie szanują. Na placach dla dzieci są psy, w miejscach dla psów są dzieci, z placu zabaw usunięto ławki, żeby pijaczki nie urządzały posiedzeń, no to pijaczki siedzą tam, gdzie są i dzieci, i psy :roll: "Oto Polska właśnie". A SM goni starsze panie z pudelkami, bo nie mogą za szybko uciekać.
  21. [quote name='dOgLoV']A może dobrym wyjściem było by kupno psa ??[/quote] Mamy psa, ale własny pies i cudze, obce psy to są wszechświaty równoległe - niby ten sam punkt wyjścia, a potem już wszystko inaczej. Zresztą u nas najpierw był pies, potem wypadek. Odwrotnie to raczej nie zadziała. Ale mniejsza, nie o to chodzi - chciałam tylko napisać, że mnóstwo osób cierpi na mniej i bardziej poważne lęki związane z psami. O tym się nie myśli i człowiek sobie nie zdaje sprawy ze skali zjawiska, dopóki z powodu takich czy innych okoliczności nie zostanie wepchnięty przez los w inny krąg oddziaływania. Ja w każdym razie nie zdawałam sobie sprawy, że jest taka masa ludzi ugryzionych, pogryzionych, poszczutych, z ugryzionymi, poszczutymi itd. dziećmi, psami. Bardzo dużo, choć zapewne nie 3/4 miejscowości ;) [quote name='evl']Czy ktoś wie, gdzie mogę sobie zamówić koszulkę z napisem "Mój pies rozgryzie Twojego joraska w pięć sekund jak go nie zabierzesz"?[/quote] Jest taki papier do drukarek atramentowych, na którym można coś nadrukować a potem przeprasować na koszulkę. Chyba zrobię sobie napis - "uwaga, zagryzam domorosłych dogoterapeutów" :evil_lol:
  22. Ja mam w domu przypadek ciężkiej paniki przed psami :-( To bardzo trudno wytłumaczyć komuś, kto tego nie przeżywał, to jest irracjonalne i niestety groźne dla delikwenta - całkiem realna jest sytuacja, że ktoś taki wpakuje się pod samochód, bo od strony chodnika jakiś szczekacz rzuci się na własny płot. I nie ważne, że ten płot jest wysoki i solidny. Trudno się z tym żyje w tym upsionym świecie a "praca" na co dzień z takim człowiekiem przypomina te nasze wielokrotnie opisywane tutaj próby zsocjalizowania nadwrażliwych na pobratymców psów - już jest prawie, prawie fajnie, już widać światełko w tunelu i znowu napatoczy się jakiś niereformowalny przypadek, którego smycz parzy w ręce albo ma tego-wspaniałego-labradora-dogoterapeute-urodzonego-przecież, więc niech sobie poskacze po ludziach, bo nie gryzie :shake: No i znowu jest się w punkcie wyjścia.
  23. [quote name='puli'] [I]nie przed spacerem, nie tuz po spacerze czy zabawie itd.[/I] Żadnemu psu nie wolno i dzikie psowate tez wtedy nie jadają. Polowanie z pustymi brzuszkami -> żarcie -> odpoczynek[/quote] Tak z ciekawości i OT zapytam - jak to godzicie z pracą na smaczkach i tzw. "barowaniem"? Bo mnie się nie udaje - skarmiam spore ilości różnego żarcia na spacerach. Jak mi bardzo na czymś zależało (walka z pogonią za rowerem) to i surową wołowinę i sardynki z puszki ze sobą nosiłam. Pies ma tylko 9 kg, więc trudno go nie najeść, mimo że stosuję maleńkie kawałeczki - garść smaczków to już dla niego konkretna przekąska.
  24. Czy ktoś kogoś zmusza do kupna psa, ktory wymaga regularnych kąpieli, odżywiania włosa, rozczesywania, natłuszczania, strzyżenia, a jeśli ma wziąć udział w wystawie to do tego wszystkiego do potęgi? Zmusza? Nie. Jak ktoś nie lubi, niech kupuje psy nie wymagające tak zaawansowanej pielęgnacji. A jak ktoś lubi i chce, to psu wsio rybka, w jakim będzie kolorze. Kto ma wątpliwości, niech popyta groomerów, jak jest z psami, które wymagają regularnej pielęgnacji włosa a miały pecha i trafiły na właścicieli, którzy stawiają na "naturę".
  25. [B]Isabelle30[/B], większość tutaj próbuje Ci przekazać, że psy są różne i sytuacje są różne. I nie ma takiej recepty, która sprawdzałaby się przy każdym problemie a zwłaszcza na odległość. U Joanny jest trudna sytuacja - jest młody pies (z tego co pamiętam - niekastrowany (?)) z potencjałem, ale na dzień dzisiejszy warczy na maleńkie dziecko i sika ze strachu. Jest trochę rzeczy, które można zrobić ad hoc nie ryzykując, że się pogorszy sytuację (likwidacja newralgicznych punktów - chowanie miski, praca na smaczkach) ale nikt rozsądny nie będzie stawiał diagnozy i podejmował decyzji o sposobie "terapii" na odległość, zwłaszcza że tam jest jeszcze "czynnik ludzki" w postaci takiego a nie innego rozumienia TD. Moim zdaniem proponowane przez Ciebie rozwiązania, np. ostentacyjne zjadanie przed psem i wciąganie do tej procedury 1,5 rocznego dziecka, siadanie na psim posłaniu, wysyłanie CS-ów (rozumiem, że i dziecko miałoby podchodzić do psa nad miską oblizując się i po łuku), czy w sprawie relacji między psami - puszczanie wszystkiego na żywioł, (już nie wspomnę o tym szczypaniu i gryzieniu psa w ucho) mogą okazać się w pewnych okolicznościach zwyczajnie niebezpieczne.
×
×
  • Create New...