Jump to content
Dogomania

filodendron

Members
  • Posts

    7523
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by filodendron

  1. filodendron

    Barf

    [quote name='nykea']Ta tabelka jest rzeczywiscie dziwna. Generalnie to co pisalysmy z Bonsai jest prawidlowe, tak sie robi w kazdej analizie pasz. Tutaj zwroc uwage na to, ze % podane przy poszczegolnych skladnikach nie sa % calego pozywienia, tylko % bialka. Czyli przed gotowaniem 60% dawki bialka pies pobiera z miesa, 16% z maczki itd. Po ugotowaniu duza ilosc bialka z miesa zostaje stracona, za to % bialka z pozostalych skladnikow wzrasta. Wydaje mi sie, ze oni w jakis pokrecony sposob obliczyli jaki procent bialka pies pozyskuje z poszczegolnych skladnikow, a pozniej to pomnozyli tak, zeby uzyskac wage. Waga w obu czesciach tabeli jest ta sama (przed i po gotowaniu), co w warunkach normalnych by sie nie sprawdzilo. [/QUOTE] Długo musiałam kombinować zanim wpadłam na to, o co chodzi z tą samą wagą w obu kolumnach tabeli - wreszcie wykombinowałam, że trzeba to zsumować i wychodzi niby na kilogram paszy po tyle a tyle gramów poszczególnych składników. Ta tabelka jest zupełnie nieczytelna dla laika. Ani nie jest powiedziane, że podana waga odnosi się do kilograma całości, ani nie jest wytłumaczone, że chodzi o mięso odparowane. Dla mnie mięso przed gotowaniem to mięso surowe i już :) I chyba tak jest też na opakowaniach karmy - jeżeli na pierwszym miejscu wymienione jest mięso to zazwyczaj chodzi o mięso surowe, czyli mięso z wodą, bo takie najłatwiej może się znaleźć na pierwszym miejscu listy (razem z wodą jest ciężkie). A jeśli jakaś karma ma w składzie na jednym z pierwszych miejsc mięso dehydratyzowane (czyli pozbawione wody, jak mniemam) to na ogół się tym chwali i nie pisze "mięso" tylko "mięso dehydratyzowane", bo to zasadnicza informacja dla klienta. Chyba :)
  2. filodendron

    Barf

    [quote name='bonsai_88']Filodendron postaram ci się to wytłumaczyć... W przypadku pierwszym - bierzesz surowe mięso, odparowywujesz je, a następnie robisz odpowiednią analizę, żeby wiedzieć ile konkretnie było w nim białka. W drugim przypadku - bierzesz surowe mięso, gotujesz, odparowywujesz, a następnie robisz odpowiednią analizę, żeby wiedzieć ile konkretnie było w nim białka ;). [/QUOTE] A w przypadku mączki kostnej (wilgotność < 10%) też się w pierwszej rubryce odparowuje, analizuje, a w drugiej - gotuje, odparowuje, analizuje? Po co? Przecież produkcja suchej karmy chyba nie polega na gotowaniu (czyli dodawaniu wody do) mączki kostnej?
  3. [B]Rctr[/B], na Klimczoku też można wejść z psem do jadalni - tylko z noclegami jest problem. Tłumaczą "odgórnym zarządzeniem" - akurat. Jestem w stanie pogodzić się z tym, że niektórzy nie życzą sobie nocujących z psem, ale są sytuacje, w których zasady powinno się złamać. Było późno, była burza - i to taka nielicha. Wprawdzie nasza córka ma już prawie 15 lat i zaprawiony z niej wędrowiec, ale czy gdybyśmy byli z dzieckiem 5-letnim, to też tak by nas potraktowano, bo zasady? Ja wiem, że to nie Tatry, ale i tak uważam, że obsługa schroniska naraziła nas na niebezpieczeństwo - szczególnie, że nawet nie zapytali, czy wiemy co robić w czasie burzy, czy się głupio nie zaczniemy piąć w górę. (O psie, który chodzi "na bosaka" nie wspominając.) Na szczęście ludzie z Rancza na Błatniej prezentują inne podejście, bo gdy zadzwoniliśmy, żeby odwołać noclegi, nie mieli cienia pretensji - powiedziano nam, że już się o nas martwiono i żebyśmy absolutnie nie szli z Klimczoka w kierunku Błatniej, tylko jak najszybciej schodzili w dół, bo nad Błatnią szaleje burza. [B]Kavala[/B], spróbujcie kiedyś przenocować na Stożku - czyściutko, pościel wykrochmalona, pies za free. (Tylko telefonować trzeba, bo jak widać zwyczaje z przyjmowaniem psów lub ich nieprzyjmowaniem zmieniają się w zależności od dzierżawcy, obłożenia turystami w sezonie i - być może jak pisze Rctr - od przebytych z "psiarzami" doświadczeń.
  4. filodendron

    Barf

    [quote name='bonsai_88']Filodendron ja nadal obstawiam, że zawartość białka jest tam w suchej masie podana ;). Jeśli zaś chodzi o mięso gotowane to najpierw je się gotuje, a dopiero później odparowywuje.[/QUOTE] Ja się nie chcę czepiać dla zasady, szczególnie że matma to nie jest moja najmocniejsza strona, ale chciałabym to zrozumieć - jak może być podana zawartość białka w suchej masie, skoro wyraźnie jest napisane "przed gotowaniem" (czyli - wedle tego, co piszesz - także przed odparowaniem). I szczerze mówiąc, nie wiem dlaczego kukurydza po gotowaniu niemal podwaja swoją objętość (w gramach) w stosunku do wagi przed gotowaniem. No chyba, że chodzi o mączkę kukurydzianą, ale skoro mięso jest rozbite na mięso i mączki, to kukurydza też powinna być opisana?
  5. filodendron

    Barf

    [quote name='nykea']Nie przeczytalam jeszcze calego artykulu, ale w zywieniu zwierzat najczesciej najpierw odparowuje sie wode (czyli bedzie 60% wody), zostaje 40% suchej masy i pozniej oblicza sie zawartosc poszczegolnych skladnikow jako procent suchej masy. Czyli na 100g powiedzmy wyjdzie 24g bialka. Co do reszty sie nie wypowiadam bo nie znam w ogole tego Pana, ten sklad miesa tez mi sie wydaje dosc dziwny. No chyba ze wlasnie policzyl 60% z 40%, wtedy 24g/100g a 18-22g/100g z innych zrodel tak nie zaskakuje.[/QUOTE] No chyba nie bardzo, bo ta tabela zestawia zawartość białka w mięsie przed gotowaniem i po gotowaniu, a chyba nikt nie gotuje odparowanego mięsa? Dobrze byłoby wyjaśnić lub poprawić takie rzeczy, bo potem człowiek w dobrej wierze poleca komuś artykuł, żeby przekonać go, że barfem nie zaszkodzi, a tu się okazuje, że 2 + 2 = 5.
  6. Ja się zgadzam z Martens. Właśnie spędzam końcówkę urlopu w uroczej podgórskiej wsi. Na spacery z psem wychodzę z kamieniem w ręku - bo te wiejskie psy to szkolone - jak się podniesie rękę z kamieniem, to uciekają. Raz my uciekaliśmy do miejscowej knajpy - przed trzema psami spuszczonymi z łańcucha.
  7. [quote name='evel'] Słyszałam już o suszonym mięsku (w piekarniku albo "na powietrzu") i wydaje się to być fajną opcją, ale czy te smakole wliczacie do bilansu ogólnego? Bo u nas będą to dość spore ilości jednak i nie chciałabym przedobrzyć w którąś stronę ;) [/QUOTE] W czasie, gdy dużo pracowałam z psem na suszone mięso, to brałam to pod uwagę w bilansie tak na chłopski rozum - jak dostawał mięso na spacerach, to potem mięsne kości były bardziej kości niż mięsne ;) Czyli np. suszone mięcho na spacerze a potem już tylko kości karkowe, schabowe z małą ilością mięsa.
  8. Widoczki: [IMG]http://i54.tinypic.com/n4fmkj.jpg[/IMG] [IMG]http://i54.tinypic.com/2ceixl5.jpg[/IMG] Jak widzę temat, to bym się w nim wytarzał :D : [IMG]http://i55.tinypic.com/2ah5i7b.jpg[/IMG] Z mniej sympatycznych wiadomości to muszę wystawić niezbyt pozytywne świadectwo schronisku na Klimczoku. Z przykrością piszę, że z powodu towarzyszącego nam psa obsługa odmówiła nam noclegu mimo trudnych warunków atmosferycznych - była straszna ulewa, oberwanie chmury, nadciągała burza, która potem szalała prawie przez godzinę, było późno, robiło się ciemno. Schodziliśmy do Szczyrku w deszczu i w ciemności przecinanej błyskawicami. Nie tylko odmówiono nam wynajęcia pokoju (choć schronisko było prawie puste i mimo, że w tym samym czasie chodziły po nim swobodnie dwa miejscowe psy) ale wypuszczając nas w tę burzę nikt nawet nie zapytał, czy wiemy dokąd iść, czy mamy latarki i czy sobie poradzimy. Jedyny komentarz, jaki usłyszeliśmy na nasze stwierdzenie, że mamy zarezerwowany nocleg na Błatniej i że tam nie robią problemu to: "no może, ale jak tam dojść?".
  9. [quote name='Jagienka'] filodendron, a tak z ciekawości jaką datę ważności mają takie zastrzyki?[/QUOTE] Wet przepisał nam corhydron. Ważny jest do grudnia 2012. Koszt jednej ampułki to ok. 12 zł, więc tanio jak na to poczucie bezpieczeństwa. W sumie to się i dla czlowieka może przydać, jakaś osa w soku (odpukać) czy coś. Wszyscy jesteśmy alergikami, więc nie wiem, dlaczego wcześniej nie wpadłam na to, żeby mieć coś takiego w miejscach cokolwiek oddalonych od cywilizacji. A było prześlicznie, jak zawsze w Beskidzie śląskim i żywieckim, urokliwie, choć pogoda w tym roku nie rozpieszczała (ale ponoć i tak było lepiej niż w lipcu). Kilka fotek: Mnie się tu podoba: [IMG]http://i54.tinypic.com/2qcia80.jpg[/IMG] Pudel błotny: [IMG]http://i51.tinypic.com/2nsvr5e.jpg[/IMG] Tajnos przez agentos na Kotarzu: [IMG]http://i51.tinypic.com/fxw6ll.jpg[/IMG] Niektórzy są zmęczeni, a inni jeszcze nie :D [IMG]http://i54.tinypic.com/b507kn.jpg[/IMG]
  10. filodendron

    Barf

    [quote name='sangoma'] Ktoś pytał o artykuł - podaję link do barfu wg Larsena [url]http://www.sangoma.pl/pol/p_zywienie.htm[/url][/QUOTE] Przeczytałam artykuł i nie rozumiem dwóch rzeczy. Tego: "Pełny żołądek może ważyć do 50% wagi psa. Aby wypełnić żołądek (dorosłego) psa, musiałby zjeść 4-5% wagi swojego ciała." Nie rozumiem, bo na mój chłopski rozum wynika z powyższego, że pusty żołądek może ważyć 45% wagi całego psa (50% minus 4-5% potrzebne do wypełnienia żołądka). A druga sprawa - które mięso zawiera przed gotowaniem 60% białka? (Dane z tabelki w artykule.) Do tej pory spotkałam się z zawartością białka na poziomie 18-22% w zależności od rodzaju mięsa. W tym samym artykule jest informacja, że surowe mięso (czyli przed gotowaniem) składa się w 60% z wody. 60% wody plus 60% białka to 120%. Plus jeszcze jakiś tłuszcz to będzie jak w peerelu - ze 130% normy. Może mi ktoś wyjaśnić o co chodzi w tych danych?
  11. Grazia, ależ cudne widoki :) My jutro ruszamy na południe, w kierunku Beskidów. Tym razem na wszelki wielki wypadek wyposażeni przez weta w zastrzyki przeciwwstrząsowe na okoliczność nieszczęśliwego w skutkach spotkania ze żmiją (tfu tfu, odpukać w niemalowane). Dziękuję Rctr i Energy za inspirację w tej kwestii - będę się czuła bezpieczniej :)
  12. [quote name='cienkun']Chodzi Ci o to, czy każdego zniechęci do ataku zapewne? Otóż na chwilę na pewno. Jeżeli pies jest bardzo rozdrażniony i jest rasy która ma wysoki próg odporności na ból, to zniechęci go mniej. Jednak i tak ostudzi jego zapał, bo chociaż na chwilę straci oddech. Problemem jest tylko wietrzna pogoda.[/QUOTE] Ja noszę pieprzowy w żelu, ale jeszcze nigdy go nie użyłam. Raz jeden zdarzyło mi się, że mój pies ostro się zakotłował z nieprzyjemnym podbiegaczem. Bardzo to groźnie wyglądało jednak w pierwszym i być może mało racjonalnym odruchu - wsadziłam łapy w to kłębowisko i wyciągnęłam swojego psa do góry (ma 10 kg, więc się dało). W tej "akcji" nie zostałam nawet draśnięta przez żadnego z dwóch psów. Mój pies miał na uchu krwiaka, ten drugi - nie wiem, bo właściciel uciekł, mimo, że prosiłam go o obejrzenie psa (był na rowerze z luźno biegającym psem i ludzie, świadkowie zdarzenia, trochę mu nawkładali). Z tej sytuacji wyniosłam naukę, że trzeba być dość wprawnym obserwatorem, żeby ocenić, czy psy gryzą się na serio serio, czy tylko robią sobie rytualny łomot. Bo przypuszczam, że gdyby to było serio serio, to jednak nie dałabym rady bez obrażeń wyciągnąć swojego psa. No i potem rodzą się dylematy - dobrze, czy źle, że nie użyłam tego gazu? Bo gdybym użyła, to przecież mój pies też byłby poszkodowany. Jakoś nie bardzo wyobrażam sobie użycie gazu "zapobiegawczo" tak, aby zniechęcić psa do ataku - być może dlatego, że nie potrafię ocenić, który atak jest rzeczywiście groźny, ktora akcja przerodzi się w prawdziwe mordobicie - ale czy to się na pewno da zrobić? Noszę ten gaz, w sytuacji skrajnej na pewno go użyję, ale raczej nie do odstraszania zanim dojdzie do spięcia. A jak dojdzie, to gaz pojdzie w oba psy. I w związku z tym, czy to jest aby na pewno prawda? [quote name='cienkun']Polecam gaz pieprzowy. Najlepiej żel lub pianka. [B]Nie powoduje trwałych obrażeń[/B][/QUOTE]
  13. [quote name='pa-ttti']aż jak? kto lepiej rozwinął cywilizację, niż człowiek?[/QUOTE] Aż tak, żebyśmy jako gatunek czuli się bezpiecznie i żeby samolubny gen odpuścił ;) W wielu dziedzinach piłujemy gałąź, na której siedzimy - ale to całkiem inna kwestia. Chociaż, jeśli mierzyć cywilizację stopniem opanowania środowiska naturalnego, to córka opowiadała mi o artykule w "Wiedzy i życiu" o strategiach pasożytów. Podobno jest jakiś grzyb, który opanowuje mózg mrówek. W odpowiednim momencie taka mrówka wspina się na wysokie źdźbło trawy, zaciska czułki czy coś tam, nie wiem co (sama tego artykułu nie czytałam) i tam umiera - wtedy grzyb rozsiewa się ze stosunkowo wysokiego miejsca - to jest jego celem, żeby kolejne mrówki infekowały się grzybem. Podobnie toksoplazmoza u ludzi - ponoć osoby dotknięte tą chorobą wykazują większą brawurę a nawet agresję - domniemywa się, że to może być działanie pasożyta, który chce wrócić do swojego naturalnego środowiska, czyli kota - taki atawizm z czasów, gdy duże koty zjadały ludzi - szedł taki do dżungli czy na sawannę i sprawa była załatwiona. Czy np. wodowstręt i agresja we wściekliźnie - powoduje większe stężenie wirusa w ślinie, co umożliwia mu kolonizowanie kolejnych organizmów przez ugryzienia. Prawie jak inwazja obcych, nie? ;) Ale piszę to tylko tak sobie, jak wspomniałam - artykułu nie czytałam - znam tylko z relacji, więc mogłam coś pokręcić albo ulec wirusowej spiskowej teorii dziejów ;)
  14. [quote name='sleepingbyday']ja to doskonale wiem i pamiętam - jednocześnie nie uważam, że cytowany przeze mnie fragment jest listkiem do wieńca chwały. czytanie o takiej wrażliwości zlecającej zabicie jest irytujące tak samo, jak słuchanie zdania: "ja to bym chętnie był wolontariuszem w schronisku/wziął psa ze schroniska, ale nie mogę, bo nie mogę tam iść, za wrażliwy jestem, nie mogę patrzec na cierpienia zwierząt". na marginesie, wegetarianizm tutaj nie ma nic do rzeczy.[/QUOTE] Nikt mu wieńca nie wije, bo jeszcze żyje :) Przykład wziął się stąd, że jest człowiekiem pod względem wrażliwości na potrzeby zwierząt statystycznie mocno odbiegającym od swojego środowiska i pokolenia, mimo, że zwierzęta dla niego - zapewne - zdychają. Ocenianie człowieka wyjętego z jego kontekstu kulturowego jest niemerytoryczne, a ten kontekst jest wciąż jeszcze bardzo szeroki. Oczekiwanie, że ktoś z tego pokolenia zmieni język, jakim się posługuje byłoby naiwne, a zakładanie a'priori, że używanie słowa "zdechł" automatycznie oznacza pogardę dla świata zwierząt - to, wziąwszy pod uwagę ów kontekst kulturowy, zwyczajna nadinterpretacja. Generalnie uważam, że kruszenie kopii o nazewnictwo troszkę trąci nadgorliwością, nawet jeśli w pewnych środowiskach "zdechł" troszkę trąci myszką ;) [quote name='sleepingbyday'] no cóż, skoro tak bardzo rozwinęliśmy cywilizację i abstrakcyjne myślenie, to wypadałoby sobie zdawać sprawę z pewnych atawizmów i umieć je ograniczać. nie jestesmy zagrożonym gatunkiem. [/QUOTE] Możemy się nim stać w każdej chwili - na własne, średnio ucywilizowane życzenie - więc może gen "wie lepiej" :) Ja tam nie uważam, że aż tak rozwinęliśmy cywilizację - choć to oczywiście zależy od tego, jaką definicję cywilizacji się przyjmie.
  15. [quote name='zmierzchnica'] Wszystko to, co w nas skomplikowane, służy celom prymitywnie biologicznym. Nawet to, że kochamy bardziej swój gatunek niż inne, jest typowe - przecież chodzi o to, żeby zachować nasz gatunek, a nie inny...[/QUOTE] O tym zdaje się jest "Samolubny gen" Dowkinsa. Skoro jest typowe, a rzeczywiście jest - to znaczy, że zachowanie nietypowe jest szkodliwe dla gatunku.
  16. [quote name='sleepingbyday'] o rety! bomba! niech sanchedryn się tym zajmie. [/QUOTE] I co Cię tak śmieszy? :) Myślisz, że to taka oczywista postawa u człowieka, który dziś dobiega do 90-tki? To były późne lata 70-te - o wegetarianizmie słyszało się w wybitnie egzotycznych kontekstach, bo za rogiem już się czaiło widmo kartek na mięso z naszych braci mniejszych.
  17. filodendron

    Barf

    Silniczek pójdzie z dymem jak nic. Porozglądaj się na bazarach - takie stare, żeliwne maszynki na korbkę można czasem kupić za 20-30 zł.
  18. [quote name='Arwilla'] Coś mi się wydaje, że wątek znowu ewoluował...:lol:[/QUOTE] W niebezpiecznym kierunku spiskowej teorii dziejów... ;)
  19. Na sierpień zapowiadają słońce - więc uważajcie ;) Mnie czasem kusi, żeby tak mojego pseudziucha opitolić, ale boję się poparzeń, bo ja jakoś słabo widzę zależność, że im krótsza sierść tym chłodniej (przy upałach oczywiście, bo jak deszcz to jest dokładnie odwrotnie - im krótsza sierść, tym szybciej spacer przestaje się podobać).
  20. [quote name='Amber']zapewniam, że do dobermana mało kto wyciaga ręce i całe szczęscie też zdecydowana wiekszośc osób jak nas widzi to zapina swoje pupilki na smycz. Czasem tak gwałtowanie i z histerią jakby Jari już do nich leciał z rykiem :evil_lol: Oczywiscie są same plusy tej sytuacji, [B]gorzej z chamskimi komentarzami na temat psów morderców, ale na to już nie ma rady, ciemnota jest i bedzie[/B].[/QUOTE] Uwierz, że to cena, którą warto zapłacić :) Są chwile, w których żałuję, że nie mam amstafa, pita czy coś tam. Głównie o podbiegające, nie zawsze przyjazne psy mi chodzi, bo z dziećmi jakoś nie mamy problemu.
  21. Herezje prawię, ale mnie się bardzo podoba ogolony pudel - może dlatego, że sama długo żyłam w stereotypie "pomponów" i "dziwactw", które psu nie przystoją ;) (Choć oczywiście teraz patrzę na to inaczej - podobają mi się fryzury, lwy zwłaszcza.) Tyle że pewnie teraz ze słońcem trochę kłopot?
  22. RPG, zgadzam się z Tobą - za dużo spraw o pogryzienie czy inną szkodę wyrządzoną przez psa przechodzi przy symbolicznym wymiarze kary. Albo sąd odstępuje od wymierzenia kary ze względu na zbyt, jego zdaniem, dużą różnicę w sytuacji społecznej i ekonomicznej obu stron sprawy. Takie wyroki, jak w przypadku Noemi z Krakowa (pogryzienie na terenie restauracji przez psa właścicielki lokalu) są rzadkością - i bardzo szkoda, że tak jest. Bo gdyby zapadały z automatu, łącznie z odebraniem psów (co w tym przypadku nie miało miejsca), to ludzie zaczęliby się pilnować - i pilnować swoich psów.
  23. [quote name='AgataP'] nie powiedziałabym że ogolony pudel to pudel[/QUOTE] To jest właśnie zabawne i edukacyjne wręcz - bo chyba większość ludzi nie domyśla się, że pod tymi pomponami jest taki najnormalniejszy w świecie pies - w najlepszym tego słowa znaczeniu - szczupły, zwarty, ze zdrową budową.
  24. filodendron

    Barf

    [quote name='sacred PIRANHA'] Balbina12 jakbyś dzieciom zywionym fast foodem postawiła przed nosem zieloną fasolke/brokuły/marchewke tudzież inne zdrowe warzywa, to też zdecydowana większość nawet mimo wielkiego głodu by nie zjadła;-)[/QUOTE] Racja. A nawet gdyby zjadły, to mogłyby mieć po tym jakieś sensacje trawienne, bo organizm nie przyzwyczajony do dużej ilości błonnika różnie reaguje. Psy są bardzo różne. Mnie się trafił pod względem "trawiennym" super model, bo mogę mu dać w razie potrzeby i surowe, i gotowane czy karmę - on w najgorszym wypadku zrobi luźną kupę i to wszystko. Z drugiej strony jest tak wybrednym i zmiennym psem, że choć to uciążliwe, to jednak czasem myślę, że on być może sam po prostu wie, co może a czego nie może. Tak czy inaczej, poza stresem, żeby pies w ogóle zjadł, to nie mam stresu. Jednak przy wrażliwcu bardzo ważne jest, żeby ustalić dietę, która mu służy i się jej trzymać. A jeśli chcesz ponownie zacząć z barfem, to zrób to tak, jak radzili - zaczynając od tych żołądków krowich.
×
×
  • Create New...