Jump to content
Dogomania

sonikowa

Members
  • Posts

    4389
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by sonikowa

  1. Przepiękny jest :-) widziałam filmiki... Jakich stron ogłoszeniowych szukacie w Niemczech? Mam tam jakies kontakty, może mogłabym pomóc?
  2. To chyba najgorsze już za maleńlką :-)
  3. [quote name='furciaczek']Kwestie dzialania dotyczaca 2 suk ktore tam zostaly nie bede omawiac na forum publicznym. Jak juz sie mniej wiecej zorientuje w sytuacji- czekam na pewne dane - to zainteresowanych poinformuje na PW.[/QUOTE] Jasne, glupie pytanie :-(
  4. [quote name='furciaczek'] No i dowiedzialam sie ze w klatce zostaly sie jeszcze 2 suki...[/QUOTE] Co mozna zrobic? Poza wykupieniem ich? Taki piekny pies, nie mam słów, po prostu.. :-(
  5. Nie ma sprawy Goniu. Wiesz, my naprawde wierzylysmy, musialysmy wierzyc, ze Basza przezyje. Ze to sie uda. Mowilam nawet Karik, ze nastepnego dnia moge do niego pojechac, pomoc jej w transporcie itd. Odjezdzajac z kliniki nie sadzilysmy, ze nie zdazymy tak naprawde dotrzec do domow...
  6. Gonia, spokojnie. Razem z Karik zostawiłysmy tam Basze. W czesci szpitalnej psy sa bez wlascicieli. A Basze trzeba juz bylo przeniesc z sali przyjec. Karik nie miala wyjscia -- mogla albo zabierac Basze do domu, po to by umarl z nia, albo wykorzystac ten 1% szansy dla ktorej go zabralysmy do kliniki. Zanim odjechalysmy, a i dla mnie to bylo ciezkie, choc nie znalam przeciez Baszy wczesniej, upewnilam sie u lekarza, ze pies nie cierpi i nie jest tez swiaodmy tego gdzie sie znajduje. Nie wiedzial zatem, ze jest w szpitalu i nie cierpial. Powiedzialam tez to wyraznie Karik -- ona cierpi z powodu zostawienia go ,ale robi to dla niego, zeby dac mu te szanse. Naprawde nie oceniajmy juz wiec wszystkiego. Droga do domu z kliniki byla straszna i dla Karik nie do zniesienia. Bylabym potworem, gdybym tego nie widziala i nie napisala. Nie zdazylismy z pomoca, Baszko. Ale nie byles sam.
  7. [quote name='__Lara']Bo Hesię wszyscy kochają :D :D :D[/QUOTE] Jest taka cudna, ze trudno jej nie kochac :-)
  8. Bo w ten sposób otrzymał szansę. Na pełną diagnozę i leczenie. Na temat wskazań lekarza można by pewnie pogadać, ale naprawdę nie po to aby się tu kłocić, a raczej by wyciągnąć jakieś wnioski. Obawiam się jednak, że nie o to ci chodzi. Więc tu chyba wszystko z mojej strony.
  9. Żeby niepotrzebnie nie eskalować emocji, chciałam powiedzieć że basza jechal w bagażniku, ale samochodu typu kombi z otwartą przestrzenią nad głową. Owczarek mieści się tam z łatwosćią. To tak na wszelki wypadek, gdyby ktos sądził, że zamknęłam konającego psa w blaszanej puszce...(to tak a propos oskarżeń). Nie jechaliśmy też ani po wertepach ani Basza nie cierpiał -- był juz wtedy nieprzytomny. Równiez w szpitalu przed pozostawieniem go tam, własnie o to pytałam -- czy cierpi. Nie, wtedy już nie cierpiał, ani nie mial żadnej świadomości tego co i gdzie się z nim dzieje. Pozdrawiam serdecznie. A na temat szans ratowania Baszy z pewnoscia moze wypowiedziec sie tylko lekarz z wynikami badań w ręce, lub osoba znająca te wyniki.
  10. Własnie wróciłam do domu z banku i choć naprawde nigdy nie płaczę, to się popłakałam w aucie (i w kolejce do kasy), bo w samochodzie wciąż jeszcze jest zapach Baszy.. Strasznie mi przykro, że nie zdązyliśmy. Choć poznałam Baszkę na samym końcu jego drogi, to i tak czuję sie za niego odpowiedzialna. Jechałam tak szybko jak mogłam, jedna droga była zamknięta, zgubiłam się na objeździe, straciłam 10 minut... ale to było pewnie i tak o kilka godzin za późno. Nie wiem zresztą czy Baszę można było jeszcze wczoraj uratować. W domu pies już był nieprzytomny. Nie kontrolował fizjologii. Kiedy wpadłyśmy do kliniki, lekarze (uprzedzeni przez Irenkę) już czekali w pełnej gotowości, nie musieliśmy czekać ani minuty, sala była gotowa, oni też. Ale zaraz też padło pytanie: "Usypiamy czy próbujemy?". Basza był już w agonii. Ale Majqa, był spokojny, wierz mi. I upewniłam się kilka razy -- nic go nie bolało, nie cierpiał.. Miał 1 % szansy i ten procent wykorzystaliśmy jak tylko sie dało. Nie udało się. Chciałam też napisać, że jego Pani bardzo go kochała i jej też strasznie współczuję.
  11. Na pewno byl bardzo kochany i na pewno o tym wiedzial. Baszko [*] biegaj szczesliwy.
  12. Jestem i ja na watku. Szkoda, ze tak pozno. Basza byl wspanialy. Mozemy sie pocieszac, ze odchodzil bez bolu.
  13. Piekne zdjecia.. Te opatrunki takie duze, ale widac, ze malenka czuje sie bezpiecznie..
  14. Czy wiadomo moze jak sie dziś Hesia czuje?
  15. A ja czekam na zdjecia kaukazow :-) Przy okazji,. potrzebuje zdjeice [B]Diuny, czy ktos wie gdzie ono jest na wątku?[/B]
  16. Przyszlam tu z bazarku motylkowego. Straszna bidulka, trzymam za nia kciuki..
  17. No wlasnie. Mnie Felek zachwycil, a wazne, ze wiadomo cos o jego charakterze. Dam znac we wrzesniu (teraz ich nie ma, wakacje). A dla chlopaka -- poglaski!
  18. [quote name='idusiek']maz, do kolana razem z głową, szczupłej budowy, a co :)[/QUOTE] Pytam, bo szukam dla znajomych psa. One chcialy kundelka pinczerkowatego, ale jak zobaczylam Felka i ze tak dlugo czeka, tp pomyslalam, ze moze jednak im go pokazac.. Ale chyba za duzy chlopak wyrosl. Tzn pokaze zdjecie, ale nie moge nic obiecywac..
  19. A jaka siersc się piękna Romeo zrobiła! Wspaniale wygląda naprawde!
  20. [quote name='Moria']U Kładki wszystko w porządku ostatnio dostała paczke psich pasztecikow od swoich pań z Niemiec, na społkę z kotka Aldonka.[/QUOTE] O, to dam znac do Niemiec, ze doszla, bo sie Panie dopytywaly. Moria, daloby sie jakies zdjeice Kladki z Aldona zrobic? I Aldonka tez paszteciki zjada? ;-) Psie kocicy smakuja?
  21. Jestem. Czy mamy gdzies miejsce w hoteliku, zeby zabrac go zanim trafi do Szczecina? Bo dobrze zbierac pieniadze juz na konkretny cel..
  22. Pewnie Biafra wie, ale ma teraz tyle na glowie, ze nie chce jej meczyc. Ale fakt, warto by wiedziec..
  23. Piękne zdjęcia! Piekna zima alberta :-) Psy inaczej liczą czas, na pewno te miesiace były dla niego warte więcej niż w naszym poczuciu. Mariamc, wielkie dzięki, że jesteś!
×
×
  • Create New...