Jump to content
Dogomania

Olga7

Members
  • Posts

    5410
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Olga7

  1. Gazzy,tzn.że Kacpra kudlacza dolączono do tego Erisa z suniami i nie ma możliwości zamienienia tego psa na takiego ,ktory byly zgodny wobec Kacpra ? Gdyby tego Erisa dać do innych suniek a tam innego ,spokojnego psa do Kacpra i suniek ?? Ech...
  2. Widać dużą zmianę w wylądzie i zachowaniu Kacperka .Nie jest już taki smutny i wycofany ,jak na fot.z początku wątku.:p Nie widać już tego lęku w nim i jest bardziej otwarty oraz odważny. A zrobylyscie może cioteczki fot. i odwiedzilyscie tego drugiego Kapcra-kudlacza czarnego ?? Tego bardzo smutnego ,pięknego psa ? Zaraz poszukam linku . Budy w schronie sa nowe chyba i porządne,mocne. Tylko coś do środka,jakieś koce/derki by tam przydaly się chyba. [B]O tego kudlacz Kapcra mi chodzi -martwię się ciągle,ze moze trafić na lancuch w niewolę i poniewierkę ...:shake:[/B] [URL]http://www.dogomania.pl/threads/202717-Kacper-du%C5%BCy-spokojny-mi%C5%9B-popychad%C5%82o-w-swoim-boksie[/URL]!!! [IMG]http://i54.tinypic.com/mhtu1x.jpg[/IMG]
  3. Gdyby nie bylo miejsc w wyzej wymienionych DT dla Dumki to może zapytać Owieczki? Postaram się dorzucić na dt Dumki choc grosik,b.skromnie 5 zl/6mcy.Tylko tyle.niestety. Dodam tylko,że nikt nie zarzuca ani schronisku ani Milot ,iż adopcja i przywóz Dumki nie byl przemyślany.Wszyscy zaangażowani w sprawę adopcji Dumki chcieli chyba jak najlepiej dla suni a życie tylko zweryfikowalo ,a konkretnie sama Dumka -rzucona nagle na szerokie wody i zupelnie obce jej otoczenie.Czasem nie da się przewidzieć wszystkiego.A tym bardziej zachowania w takiej sytuacji psa znającego przez 11 lat tylko życie w schronie i kontakty i spacery z pracownikami schroniska oraz wolontariuszami .
  4. Myślę,że Dumka jest zbyt lękliwym psem i powinna trafic do domu ,gdzie moglaby żyć blizej ludzi,by mogla powolo poznawać nowy dom i otoczenie.Może nawet do domu z innym psem,z ktorym by się zaprzyjaznila a także i kotem/kotami ,ale musi mieć więcej czasu na zapoznanie się z ludzmi i otoczeniem. Dumka bardziej chyba sprawdzi się jako pies domowy,przynajmniej w początkowych m-cach pobytu w nowym domu,zanim nie przyzwyczai się do swych wlaścicieli oraz otoczenia.Tam w schronie przyjazni się z dominujacym samcem i czuje się bezpieczna,bo zna go od dawna.Zna też 11 lat swoje otoczenie-czyli schron,bo nie mogla nigdy poznać innego.Tam czuje się pewna i zmiana otoczenia dla Dumki wymaga trochę czasu.Chocby 1-2 m-ce pobytu Dumki pomoże jej zmienić jej postawę,by mogła iść do nowego domu.Albo cierpliwy i mający dużo czasu dla niej nowy wlaściciel oraz bliski kontakt z domownikami./ Może np.inna sunia z tego schronu :Hope by nadawala się adopcji przez rodzinę Milot.Nie wiem./
  5. Musimy chyba wszyscy podkreślić i docenić starania Milot i jej rodziny o to ,by sunia nie była narażona na utratę domu i bezdomność,gdyby jednak skutecznie chciala wydostać się na wolność. Oraz to,że od początku jasno stawia sprawę,iż charakter pracy-prowadzenie pensjonatu,nie pozwala im na intensywne zajmowanie się posiadanymi psami,tzn.głownie wyprowadzaniem psów na codzienne spacery itd.,gdyż psy u nich mają duży wydzielony teren na posesji na którym mogą swobodnie wybiegać się. W takiej sytuacji jest dużo psów zamieszkujących domy z podwórkiem,czy ogrod. Dumka jest psem ,ktory nigdy nie mial swego domu i stalego kontaktu z ludzmi i stąd jej desperackie proby wydostania się z ogrodzonej posesji-po takiej naglej zmianie warunków i otoczenia.Spodziewaliśmy się ,że sunia przyjmie tę zmianę ze spokojem i ogromnym zadowoleniem,ale Dumka zbyt nagle zostala przeniesiona i umieszczona w zupelnie nieznanym dla niej świecie i zareagowala lękiem przed obcym jej otoczeniem. Chyba wszyscy rozumiemy,że Milot kieruje się przede wszystkim dużą troską o sunię oraz obawą,by Dumka nie byla narażona na ogromny stres/lęk spowodowany umieszczeniem jej u nieznanych jej ludzi i otoczeniu oraz skutkami ucieczki Dumki,gdyby udalo się jej wydostać za ogrodzenie. Chyba jednak najlepszym wyjsciem w tej sytuacji będzie adoptowanie innego psa przez Milot,takiego który nie będzie probowal uciekać z posesji .Chyba,że Milot chce jednak ,by Dumka zostala u nich po wczesniejszej socjalizacji w DT,gdzie pozbędzie się lęków oraz przyzwyczai się do przebywania na ogrodzonej posesji,bliżej ludzi i wśród innych zwierząt. Dumka chyba wykazuje nieco lęku przed bliskimi i częstymi kontaktami z kotami -tak to widać chyba na fot.z kotami.Widać,że toleruje dobrze koty,ale jest b.spięta jednak i nie umie nawiązać z nimi zabawy. Tamte koty na próbie kontaktu byly dla niej zupelnie obce,ale i te w domu Milot też musialaby pomalu poznawać ,by zaprzyjaznic się z nimi.Może w pewnym stopniu obecność 20 kotów,sporego stada kotów też wywolalo u niej nieco lęku? Taka wylewność kotów wobec niej jest jej nieznana i sunia jest wyraznie spięta-a moze nawet boi się nieco takich kontaktów? Jako pies żyjący 11 lat ,od urodzenia w schronie,nie miala okazji czestego kontaktu z kotami-mogla jedynie widzieć je na terenie schronu. Nowi,obcy ludzie ,nowy pies i zupelnie nowy teren posesji z wieloma kotami -rezydentami -to wszystko nagle spadlo na psa ,ktory znal tylko schrona i czasem byl wyprowadzany poza teren na spacery.To ogromna zmiana i duży szok dla delikatnej i lękliwej Dumki.Poczuła się osaczona tym wszystkim i chciala ratować się ucieczką.
  6. A może jednak szukać Dumce spokojnie takiego domu ,gdzie będzie jednak psem bardziej domowym i mającym większy kontakt z ludzmi a rodzinie Milot zaproponować innego już psa -takiego po Dt czy też takiego ,który stracil swoj dom ? Bo stres rodziny Milot jednak zawsze byly chyba zbyt duży i ich obawy ,że mogą niechcący przyczynic się do tego,że Dumka po ewent.ucieczce stanie się bezdomnym psem albo nawet stanie się jej krzywda potem.,gdyby uciekla od nich jednak.
  7. No to może jednak choć m-c dwa pobytu Dumki w DT i praca -socjalizacja Dumki by dala dobre wyniki a potem by Dumka mogla być adoptowana przez rodzinę Milot ? Ale pewnie ta obawa ,że ktoregoś dnia Dumka jednak sprobuje jednak uciec sprawia,że Milot b.martwi sie o bezpieczeństwo Dumki. Bo o to bezpieczeństwo suni najbardziej chodzi Milot. By nie uciekla i nie była narażona na bezdomność.Warunki w domu Milot na pewno są b.dobre i duży teren wybiegów-posesji ,gdzie przebywają psy- wydzielona część posesji.No i Dumka mialaby tam sunię do towarzystwa,procz stadka kotów. Jednak ryzyko ucieczki Dumki może jeszcze dlugo istnieć,tego nie da się przewdziec. Do domu Milot powinien jednak trafić pies już zsocjalizowany - umiejący żyć blisko ludzi albo mający wczesniej dom.Taki,ktory nie będzie z desperacją chcial prędzej czy pozniej wydostać się za ogrodzenie posesji.
  8. Bardzo liczylam na to,że Milot i jej rodzina da dużo ,dużo więcej czasu na oswojenie się z nimi ,ich sunią oraz calym otoczeniem. Nie można wymagać od psa ,ktory cale swe 11 let.życie spędzil w schronie,by przestawil się blyskawicznie i swoje życie w ciągu kilkunastu godzin. Rozumiem,że Milot kieruje się wspolczuciem wobec Dumki i żal jej psa,ktory miota się w nowym otoczeniu i jest wystraszony naglą ,ogromną zmianą w swoim życiu. Szkoda,że Milot nie miala na tyle odporności i sily wewnętrznej,by przetrzymać te pierwsze najtrudniejsze dla Dumki oraz dla nich samych dni ,tygodnie a nawet m-ce. Może Dunka wpadla w rodzaj paniki ,ale opanowanie zachowania psa w takiej sytuacji jak Dumka wymaga więcej czasu niż 1-2 dni..Nieraz są to nawet tygodnie. Zabranie Dumki ze schronu i proba adopcji w nowym domu nie byla dla niej żadną krzywdą ,ale wymagalo to więcej Czasu oraz cierpliwości i pracy ze strony rodziny Milot-spkojnego oswajania Dumki z nowym domem i otoczeniem.Szkoda,że tak prędko/blyskawicznie zostala podjęta decyzja o odwiezieniu Dumki do schronu i nie dano jej więcej czasu na przystosowanie się do nowego domu.Wierzę ,że Milot kierowala się dobrem Dumki.Czy to jest jednak lepsze wyjscie dla tej suni-nie jestem pewna . Czy Dumka nie może byc te pierwsze choć dni ,tygodnie blizej was -rodziny i waszej suni? Chocby w ciągu dnia ,by mogla poznać was i nowy dom? Tam żyla w schronie w zgielku i wśrod duzej ilości psów a teraz nagle zostala na obcym jej terenie i drugim psem zostawiona na ogrodzonym terenie .Może dlatego tak spanikowala ? Może trzeba jednak jakiś czas zostawiać ją w domu calą dobę ,zanim się nie przyzwyczai do nowego domu ? Ona nigdy nie żyła tak wśród ludzi ,tylko w schronie.Nie rozumie ,dlaczego jest w innym zupelnie otoczeniu.Może to pojąć,ale trzeba na to trochę czasu oraz waszej pomocy w tym. Jesli jednak Milot jasno przedstawia teraz sytuację i określa na jakich warunkach miala żyć u nich Dumka -to wiemy teraz dużo więcej i rozumiemy,że największy problem tkwi w tym,że Dumka jako pies żyjący 11 lat w schronie nie będzie tak od razu chyba żyć u nich bez ciaglych prób wydostania się ,jesli z taką determinacją probuje wydostać się i uciec. Wynika z tego,że mogą adoptować psa ,ktory jest zsocjalizowany już i nie będzie podejmowal prób ucieczki z posesji .Może po jakimś czasie Dumka zmienilaby swoje zachowanie,jednak tryb życia i prowadzenie pensjonatu ,nawal pracy w zwiazku z tym i niemożliwość częstego kontaktu z psami uniemożliwia Milot intensywne zajmowanie się adoptowanym psem,który wymaga przyzwyczajenie do zupelnie obecgo mu trybu życia.
  9. [quote name='Dea']Przeczytałam wątek i myślę, że należy się parę słów wyjaśnienia, żeby uciąć przewijające się co drugi post podejrzenia, co też schronisko zrobiło z Ciapkiem. Jeżeli zostałby uśpiony, zagryziony lub sam nie przeżył to byłoby to w rejestrze schroniska, do którego mam dostęp. Zresztą jeżeli taka sytuacja z jakimś psem ma miejsce, informują mnie o tym w schronisku. Ciapkowi udało się dwa razy uciec. Po załapaniu za pierwszym razem poszedł do izolatki, ale nie mógł tam siedzieć cały czas. Do schroniska dochodzą codziennie nowe psy, także w potrzebie, a oddzielnych kojców nie ma, jest przepełnienie. Jak to się stało dokładnie dowiedziałam się w czwartek będąc w schronie, bo przez telefon zrozumiałam, że uciekł ze swojego, zadaszonego kojca. Ciapek zrobił dziurę do kojca obok, do suczek, i stamtąd po kratach uciekł ze schroniska, tamten drugi kojec nie był zadaszony. Pewnych rzeczy nie da się niestety przewidzieć, a Ciapek najwyraźniej jest sprytny, i miał na tyle siły, aby przegryźć kraty (widziałam kojec). To tyle.[/QUOTE] Jeśli ucieczka Ciapka ze schronu wyglądala tak ,jak pisze-relacjonuje Dea to jest nadzieja ,że Ciapek żyje może i błąka się gdzieś w tamtych stronach.Może gdzieś czasem ktos go dokarmi ,jak trafi na dobrego czlowieka .Kto wie co z nim się dzieje teraz.Jeśli byl na tyle sprytny i mial tyle sily,że juz 3 raz uciekl ze schronu ,to może jakoś przetrwa.
  10. [quote name='Axa']On ma wodę i jedzenie, to nie jest problem. Ten pies błąka się od roku, ma złamaną łapę. Jak deszcz padał to był tak zreumatyzowany, że nie mógł chodzić. Fajny to właściciel, który tak pieska wypuszcza... A inne psy przychodzą do tej suki, i owszem, dziś był jeden, ale zaraz go ktoś zabrał. Dawniej z pobliskiego gospodarstwa przychodził regularnie piesek, ale to już był staruszek, jak i jego pan, chyba (raczej na pewno) już nie żyje. Tyle że tamten dał się pogłaskać, nie był takim dzikusem.[/QUOTE] A jesli to taka sprawa -to zupelnie co innego.Bo z tego tekstu przed umieszczonymi fot.zrozumialam,ze ten pies koczuje tam niedlugo raczej i wyczekuje na tę sunię/sunie z cieczką.Taki adorator z okolicy ,napalony wielbiciel.Jesli ten biedak aż od roku tam tam koczuje-to faktycznie trzeba mu pomóc.Ma tam wodę i karmę,może jakieś legowisko pod tym drzewem daloby się mu zrobić,mu mial tam sucho choć.Może jednak konieczny jest osobny wątek dla tego psa Axo-inaczej malo się tak mu da pomóc na wątku drugiego psa. No i te łapę koniecznie trzeba jakoś leczyć a i niezbędne ,podst.szczepienia ,odrobaczanie itd.Problem głowny tkwi chyba w problemie ze zlapaniem psa,jak czytamy. Przede wszystkim- załoz może Axo wątek temu psu .
  11. Trochę tak żartobliwie pisalam o tej kastracji Igorka ,glównie pod katem tych ostatnich fot. Jednak co do tego ONkapijaka ,ktory zagraża też innym psom,to może jakoś postraszyć go policją ,czy SM -może będzie zakladac kaganiec i smycz psu ? To nie wina psa ,pewnie pijak nie traktuje psa w domu dobrze zawsze i prowokuje go tym,by byl agresywny i napadal inne psy oraz straszyl ludzi.Ciężka sprawa,bo karany i straszony pijak będzie pewnie mśicl się na samym psie -jak to zły czlowiek pewnie.
  12. ...Tak wygląda szczesliwy pies w dobrym a nawet b.dobrym domu.A kastracja Igotkowi nie grozi juz chyba.Pewnie nie ma potrzeby i wiek nie ten.No i dobrze.
  13. Wczoraj juz czytalam,że Dumka już znalazla dom i bardzo mnie to cieszy.Tym bardziej,że ona jest taka spokojna chyba,wycofana nieco a nawet może zrezygnowana a teraz odżyje nareszcie w swoim domu .:loveu: Oby wszystko bylo dobrze i adopcja byla udana !!! Dumka to b.ladna i mila sunia .:p
  14. [quote name='saphira18']dom zrezygnował ponieważ wziął jakąś inną bidę... była to podobno sytuacja nadzwyczajna... pani bardzo przepraszała że narobiła nadziei... no cóż nie ma się co nad tym głowić. Co do tej Dani, właśnie mam takie obawy jak ty Olga... kto potem panią skontroluję... albo jej się coś odwidzi? ciężka sprawa[/QUOTE] Na temat traktowania psów w niektorych zach.krajach europejskich oraz zlej sytuacji ich schronisk i bezdomnych psów,wiem nieco od jednej z ciotek z Niemiec,ktora dziala chyba tam w fundacji.Podam na pw kontakt,gdyby bylo trzeba.Choć nieraz psy adoptowane zagranicę mają tam dobre,udane domy to jednak trzeba mieć na uwadze,że nie wszystkie adopcje są szczęśliwe do konca-nieraz psy moga stracić dom a potem lądują na ulicy ,czy w schronach.Tym bardziej,że z Danii nie ma chyba nikogo ,kto by taki dom sprawdzil i potem interesowal sie losem Gabi.Lepiej chyba niech Gabi doczeka domu u nas.Chyba,że to mógłby być naprawdę solidny,bezpieczny i odpowiedzialny dom ,ale jak to sprawdzić ? Jak pamietam jeden piękny pies/kudlacz / ze schronu w Jastrzębiu Zdr. pojechal do Holandii-przyjechali ludzie po niego i dom okazal się dobrym domem.Jest kontakt z tymi ludzmi nadal i są relacje.
  15. Chyba kilka osób na tym wątku wiedzialo nieco więcej o planach wobec Kacperka ,dlatego tez czekamy cierpliwie na szczęsliwe zakonczenie ,by wszystko ulozylo się pomyslnie dla Kacperka i dla rodziny gazzy.:loveu::p
  16. [quote name='jofracy']A jest ? bo gazzy nic nie napisała ...[/QUOTE] Njalepiej pytac samej gazzy ,ale jesli pisze,że czekają do powrotu do domu i szykują szelki Kacprowi ,to chyba wszystko wskazuje na to,że Kacperek niedlugo już będzie w tak dlugo wyczekiwanym domu .
  17. To dobrze,że wszystko układa się pomyslnie i jest na dobrej drodze.:p
  18. Trochę zdziwila mnie jednak rezygnacja tej rodziny z tak pięknej,oryginalnej urody suni jaką jest Gabi.Może jednak ta rodzina nie czula się na silach albo obawiala się konfliktów obu psów potem.Gabi zasługuje na pewno na dobry dom i doczeka go. Co do Danii to slyszalam ,że u nich chyba psy nie mają łatwego życia i nie należą chyba do krajów,gdzie dobrze traktuje się zwierzęta,nie tylko te bezdomne ale i te posiadane w domach /w razie czego podam ,kto ma w tym rozeznanie/.Ale rodzina może by akurat okazala się porządna.Tylko ,kto potem sprawdzi ,jaki los wiedzie tam np.Gabi i jak to w praktyce wyglądać by moglo potem to życie suni.
  19. Cieszy bardzo szczęscie obu pięknych chłopaków i szczesliwe domy dla nich. Gdyby tak jeszcze ten duży Tokaj ze schronu od olalolaa znalazl choć troche tak dobry dom jak te dwa erdelki ...Jest jakaś nadzieja może na niedlugi dom i co slychac u Tokaja Olu ,jesli można podpytać nieco ..
  20. Co u Was slychac gazzy ? Pewnie same dobre wieści ..:razz:
  21. [URL="http://www.dogomania.pl/threads/210574-sprawdzony-ds-dla-owczarka-d%C5%82ugow%C5%82osego-niestety-do-10mca-zycia"]http://www.dogomania.pl/threads/210574-sprawdzony-ds-dla-owczarka-d%C5%82ugow%C5%82osego-niestety-do-10mca-zycia[/URL] Może okazac się ,że to szansa dla tego Onka Hendrixa ...choc wiek chyba nie bardzo taki,ale ...
  22. Postaram się jednak wyslac choć kilka zl na hotelik Chojraka. Jesli można zapytać ,to czy ta kastracja Chojraka w jego wieku nie jest zbyt ryzykowna,tym bardziej ,że ma/mial problemy ze zdrowiem/o ile pamiętam/?
  23. Konopiska są slynne z produkcji odzieży i licznych sklepów odzieżowych miejscowych krawców/producentów.A o wizytę może zapytajcie np.olalolaa z Cz-wy[B].[/B]
  24. Jest trochę ciotek z Częstochowy i okolic.Może określisz blizej nieco ,jaka to miejscowość ,bo może to być dość daleko od samej Cz-wy.Czasem ktos pisze,że np.Radomsko to tez kolo Cz-wy.;).Najlepiej,by tam ktoś już doświadczony w takich wizytach pojechal,dorosly. To prawe ucho Gabi na fot.wyglada chyba na chore,bo jest zaczerwione bardziej,pewnie wet przy najbliższym przeglądzie to sprawdzi.
×
×
  • Create New...