Jump to content
Dogomania

Olga7

Members
  • Posts

    5410
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Olga7

  1. [quote name='anetek100']na przeniesienie jego wpływu niestetynie mamy...tam jest jeden samiec i to on Kacpra podgryza, reszta to sunie i mu nie dokuczają[/QUOTE] A nie byloby mozliwe by tamtego samca przenieść a dać w to miejsce spokojnego psa albo sunię ? Biedak Kacper-misiowaty ,potulny nie bylby gryziony wtedy ....Może jakoś poproście pracowników o taką zamianę psów ??
  2. A teraz wakcje juz zaraz -to adopcje staną do jesieni pewnie ...choć czasem jak ktos ma dom i zawsze ktos domu pilnuje i nie wszyscy jadą razem na urlopy ...Ech ...żeby tak cudem ktoś Kacpra wypatrzyl niedlugo ... może jak trzeba dorzucić się czy zaplacić za oglosz. to choć tak skromnie bym pomogla Kacprowi ...? Pisalam do Olivetshki -może ona też pomoże ratowac tego Kacpra ..dolaczy na watek znow .. Aby choć nie bylo w tym boksie tych psow ,ktore go gryzą -czy mozna do bardziej widocznego boksu Kacpra przeniesc ...??? I do lagodniejszych psow ???
  3. Wysylam już blagalne pw do niektorych cioteczek ,by jak kto umie pomógl wyrwac tego cudnego kudlacza Kacpra ze schronu ... Moze gdyby by w jakimś hoteliku ,wtedy fot. by predzej daly skutek i predzej by ktoś wypatrzyl tego Kacpra ?? A tak smutne fot. z boksu zrezygnowanego ,smutnego psa nie każde serce i oczy poruszy ...:shake: Taki piękny ,dobry i stateczny pies marnuje swoje mlode lata w schronie ,gdzie na dodatek gryzą go inne psy a on biedak cierpi i nie walczy .Może pewnego dnia dojsc do tragedii i będzie za pozno za ratunek dla Kacpra ...:-( No ,ale z tego schronu do dt chyba nie wydają psów raczej.
  4. No i cisza zupelna na watku pięknego,czarnego kudlacza Kacpra ze Szczytna . Przeczekamy trochę ,może niedlugo nadejdą lepsze czasy i dla tego Kacpra ....:loveu:
  5. A ja też mam te fot.nawet aż 3 ,bo jedna doszla 2 razy :pJak to milo patrzeć na takie kochane ,zadbane psy w dobrych a nawet b.dobrych domach . Korunia wraca do zdrowia a Sarunia jest bardziej spokojna o jej życie i los.:loveu:
  6. Gdyby w tamten dzień popoludniu wszystko można bylo zorganizować sprawnie a ten link z forum Jaworzna bylby nam znany ,byla jeszcze szansa zabrania psa z ulicy ,a tak to nie wiadomo ,czy nie trafil w łapy jakiegoś rozmnażacza albo gdzieś na łancuch i glodowanie do konca życia.Może jeszcze pojawi się jednak-nie traćmy nadziei.
  7. Nie zamykajmy tego wątku ,bo gdyby pies niespodziewanie wrócił jednak ,wtedy bedzie latwiej nam zwolac się by pomoc mu !!! Zamknac zawsze zdążymy a poki co ,jest nadzieja ,że może jednak wróci w te miejsca w Jaworznie czy innych okolicznych miejscowościach .
  8. Powoli ,spokojniej więcej pomożemy tym czy innym psom.Tylko spokoj może nas uratować a i psy -także.:razz: Jak tam Korunia naszej Saruni po dzisiejszym zabiegu/operacji czuje się ? Oby wszystko bylo dobrze i sunia wracala do zdrowia .
  9. Mam tylko nadzieję,że ten ufny,piekny pies nie trafił w łapy podlych ludzi. Możliwe też ,że ktoś go uwiązał i biedak do końca życia będzie wisial na lańcuchu.Może jednak trafił do kogoś ,kto będzie trzymal go w mieszkaniu -oby tylko tak bylo.Mala szansa ,że wrócil do swego ostatniego wlaściciela-nie oszukujmy się.Jesli ktoś nie szukal go chyba kilkanaście dni-to nie byl to dobry wlaściciel.Może pies wyrwal się z kojca i uciekl sam.Najprędzej jednak to byl pies porzucony-wszystko na to wskazuje. Oby nie trafil do podlych ludzi ani nie zabilo go auto. Będziemy wdzięczni,gdybyście cioteczki z Jaworzna zwracaly uwagę nadal,czy ktoś nie wyprowadza tego psa i przy okazji nie wypytaly dyskretnie i skutecznie ,jak dlugo mają tego psa ,czy gdzie go znalezli ,by stwierdzic ,czy to dobrzy ludzie i czy mowią prawdę oraz jakie warunki ma ten pies u nich. Możliwe też ,że zabral go ktoś do innego miasta ,czy na wieś i sladu po nim już nigdy nie spotkamy.Poki co ,niech w watek nadal będzie -w razie konieczności szukania mu znow pomocy !!
  10. No to niech będzie jeszcze ode mnie 5 zl/mc stalej -zamiast tych podawanych wczesniej kwot jednorazowych.Więcej nie dam rady,niestety.Na wszelki wypadek dopisać proszę,że na rok.
  11. Tak to bywa często,że nie tylko psy na starość tracą swoje domy i stają się zbędne tam,gdzie żyly dotąd ,pracowaly i pełnily swoje obowiązki.Ludzi też nieraz spotyka taki los na starość,niestety...Jednak te porzucane ,stare psy nie poradzą sobie bez naszej pomocy... Gasparowi udalo się doczekać wspanialego ,szczęsliwego domu i wspanialych ludzi -opiekują się sobą nawzajem i bardzo,bardzo dziękujemy WAM kochani,że daliście Gasparowi swoje serca i swoj dom.On Wam każdego dnia też pewnie dziękuje za to -po swojemu.:p:loveu::loveu::loveu:Wielkie uznanie i podziękowania dla WAS ,którzy zaoopiekowaliście się pięknym,mądrym Gasparem a on Wami.:p Wdzieczność za obecny szczęsliwy los Gaspara nalezy się także cioteczkom ,ktore pomagaly w tym i staraly się jak mogly ,by Gaspar mogl mieć nowy ,szczęsliwy dom -taki ,jaki ma teraz!!:loveu:
  12. Zaglądam i aj do biedaka ,staruszka z ulicy....Dobrze zrobilaś Martika,że zabralaś go -uratowalaś mu życie ,bo w schronie za parę dni pewnie by już go nie bylo żywego ...:shake: Skromny grosik czasem dorzucę,ale bez deklaracji stalych,niestety.Albo stała dekl.ale tylko 5 zl/m-c.
  13. Dziewczyny kochane i cioteczki z różnych miejsc -nie tylko z Warmii i Mazur,musimy jednak dla dobra wszystkich zwierząt w schronisku w Szczytnie opanować każda swoje emocje,by zapanował spokój na wątku,inaczej oberwiemy po banie ;)/co bardziej walczące i zasłużone ciotki głownie a i te mniej-także/ i na tym ucierpi nie tylko Kacper ,ale i inne psy do ktorych mogly jezdzic anetek ,czy magenka,czy gazzy. Odleglość do Szczytna jest dla niemal każdej z nich dość duża-ok.50 km chyba i każdy wyjazd do schronu wymaga sporo czasu i kosztów.Tym bardziej jestesmy wdzięczni,że jeżdżą tam cioteczki i na ile mogą i potrafią pomagają przetrwać tym psom pobyt w schronie i choć niektorym starają się znalezc nowe domy albo domy tymczas.DT. W każdym chyba schronie jest wiele róznych spraw ,które winny być zalatwione i problemów wymagających rozpatrzenia oraz takiej ,czy innej pomocy albo interwencji. Mieszkając w różnych stronach Polski nie możemy zajmować się taka pomocą osobiscie często ,ale choc z daleka jak ,kto umie doradza,czy informuje.Inaczej pewnie by taka pomoc wyglądala ,gdybysmy wszyscy mogli mieć bezposredni kontakt zarowno z kier.schroniska jak i z przebywającymi tam psami.Wiemy,że pisać mozna tu wiele ,ale wazniejsza jest konkretna pomoc bezpośrednia ,czy posrednia w tej ,czy innej sprawie bezdomnych zwierząt.Na spokojnie ,powoli starajmy się jakoś pomagać choc tak z daleka bezdomnym psom ze schroniska w Szczytnie.Ale na spokojnie,cioteczki drogie,bo inaczej dużo nie pomożemy ani wywalczymy. A jutro i w najblizsze dni i tyg. mocno wspieramy Sarunię i jej Korunię ,by zabieg udal się i jamnisia Korunia wracala nam do zdrowia !!!
  14. O ile wiemy ,w żadnym schronisku nie mogą kierownicy odmawiać wolontariuszom pracy i pomocy przy bezdomnych zwierzętach. Nie ma w tym przypadku żadnych poważnych podstaw do ograniczenia wolontariuszom ani wstępu ani dostępu do bezdomnych psów i kotów-pomocy im ,robienia fot.celem szukania im nowych domów.Nikt z wolontariuszy w tym schronie nie dziala chyba na niekorzyść zwierząt ,czy samego schroniska a jesli schronisko nie ma sobie nic do zarzucenia -to tym bardziej nie musi obawiac się wspolpracy z wolontariuszami.Każdy rozsądny kieorwnik schroniska powinien byc zadowolony,gdy wolontariusze zajmują się bezdomnymi zwierzętami,wyprowadzają je,doglądają choc co jakiś czas,zauważą ,że ten czy inny pies potrzebuje pomocy weta ,czy przeniesienia do innego boksu itd. Już samo wyprowadzenie psów ,czy kontakt z psami w boksie daje b.dużo tym psom-o czym doskonale wie każdy pracownik schronu a tym bardziej kierownik,ktoremu powinno wręcz zależeć by wspolpracować z wolontariuszami-dla dobra zwierząt. Zadne osobiste urazy ,czy nieporozumienia nie mają prawa mieć wplywu na istotę pracy wolontariuszy i ich pomoc bezdomnym zwierzętom i nie wolno takich spraw przenosić na żadne sprawy dotyczace tych zwierząt.Sprawa tych "ogromych ilości tel.do schronu i Urzędu Miasta zostala chyba celowo wyolbrzymiona,by utrudnić dostęp wolontariuszom do psów i dalsze ich oglaszanie.Nie jest to ani rozsądne ani logicze ,gdyż najbardziej ucierpią na tym wszystkim bezbronne ,bezdomne psy w schronisku w Szczytnie. Prosimy o rozsądne podejscie do tego tematu i liczymy na wykazanie się zarówno rozsądkiem jak i sercem wobec tych i tak już skrzywdzonych,bezbronnych bezdomnych zwierząt -mogących liczyć tylko na naszą pomoc -pomoc ludzi wrażliwych na ich los .Los bezdomnych zwierząt w schronisku ,które powinny znajdować jak najprędzej nowe domy a nie zajmowac tam latami miejsca. Na te miejsca czekają juz następne porzucane ,czy glodzone ,maltretowane zwierzęta.
  15. Zaglądam i ja do slicznego kudlacza Spajkiego i bardzo mnie takze cieszy ,że trafil do tak dobrej ,troskliwej rodziny i wszyscy razem żyją bardzo szczęsliwie.:loveu: Nawet ,jeśli Spajki nie zawsze mogl być ,czy będzie takim uroczym kudlaczem.Kochany jest i tak,choć ladniejszy jest chyba nie tak zupelnie ostrzyżony..:p
  16. Ten kojec i budę powinien wlasciciel zrobić Nelsonowi 3 lata temu a nie dopiero teraz ,gdy postraszyla go policja a pies umierał ciężko chory na raka i na skutek kilkuletnich zaniedbań jego zdrowia. Niech taki widok umęczonego,osamotnionego więznia -Nelsona przesladuje go dzień i noc -do końce życia : Jak wielki byl smutek więzionego i samotnego Nelsona -tak wielkie niech będą wyrzuty sumienia cynicznego wlaściciela tego psa .Niech go-bezdusznego egoistę - spotka kara ,na jaką zasłużyl na pewno. Niech spotka go taki los -jaki on i jego rodzina zgotowała Nelsonowi.
  17. Takiego pana nie można kochać -można mieć tylko do niego ogromny żal za los ,jaki zgotowal mu ten pan z wlasnego egoizmu i wygodnictwa.Zal za to ,że tak uwięzil i porzucil swego psa po 9 latach slużenia tej rodzinie.Skazano go za to na samotność i odtrącenie.Niech los Nelsona spotka kiedyś tego wlaściciela.
  18. Chyba nam wszystkim na zawsze utkwi w pamięci obraz Nelsona z fot.,jego wzrok a także cala postać-dowód skrajnie samotnego,opuszczonego i zaniedbanego latami psa-więznia,ktoremu taką gehennę zafundował jego własny pan,mający świetne warunki by juz 3 lata wcześniej zabrać tego psa do swego domu. Nigdy nie wybaczę mu takiej bezduszności, egoizmu oraz uwięzienia Nelsona. Tak bardzo nam przykro ,że dużo za pózno dowiedzieliśmy się o losie Nelsona.........
  19. Może jeszcze nie traćmy nadziei,że pies wróci w te okolice miasta ,gdzie bywal wcześniej ..
  20. Nie ma to jak być uczniem ,czy studentem ...:razz: Myslalam,że Kacper niedlugo już będzie w nowym ,dobrym domu a tu nic z tego ...Szkoda.Ja bym aż tal dlugo na waszym miejscu nie zastanawiala się,bo ktoś może was ubiec i zabrać Kacpra wcześniej.Ale to wasza decyzja. Gazzy-wiesz może co u tego czarnego kudlacza Kacpra ? Bylas może z nim na spacerze czy w boksie choć ? [URL="http://www.dogomania.pl/threads/202717-Kacper-du%C5%BCy-spokojny-mi%C5%9B-popychad%C5%82o-w-swoim-boksie"]http://www.dogomania.pl/threads/202717-Kacper-du%C5%BCy-spokojny-mi%C5%9B-popychad%C5%82o-w-swoim-boksie[/URL]
  21. Takie sprawy jak odbior dokum.tego typu najlepiej jest zalatwiać osobiscie,by wet potem nie powiedzial ,że wyslal dokum. a jesli zaginely ,to drugi raz nie będzie wystawial itp No i wiadomo-weci sa zajęci i nie mają pewnie czasu na wysylanie takich dokum.,najlepiej odebrac samemu,jesli tylko to jest możliwe a odleglość nie jest duża.
  22. Może też trochę wątrobki got. mu tak rzucać na trasie pole-dom ,bo ma też intesywny zapach i nęci psy i koty.
  23. Zatem wszystko wskazuje na to ,że jednak Kacperek trafi niedlugo do swego domu -wyczekiwanego kilka lat i będzie mogl żyć wśrod dobrych ludzi . Jedno mnie jednak zastanawia :dlaczego pracownicy ,czy kier.schroniska wymagaja teraz ,by dla malego jamnika byl koniecznie dom z ogrodem ?Czy to nie jest zbyt wiele wymagań jak dla małego, drobnego jamnika? Rozumiem,że to wyraz troski o komfort życia Kacperka w nowym domu. Najważniejsze ,by Kacper trafił do dobrych,odpowiedzialnych ludzi o ogromnym sercu i potrafiących zrozumieć charakter jamnika po przejsciach w pierwszym domu oraz 4 latach pobytu w schronisku.Jamnika ,ktory bardzo potrzebuje serdecznej,cieplej opieki dobrych,wyrozumialych ludzi.
  24. Nawet jesli pomyślimy,że nie chcial znow trafić do kojca ,to przecież u Jamora też byl tyle czasu w kojcu i jakoś przeżyl. A może on tak sam swego imienia się boi,jesli piszesz ,że gdy uslyszy Gucio,Gucinek to zwiewa? ;) To może nie wolaj go po imieniu,tylko tak bez imienia ? Po tym pobycie u Jamora chlopak mial być bardziej otwarty a zostal bardziej przebiegły i nadal nieodostępny. Moze sam kiedyś przelamie się i skruszeje :razz:.
  25. Ja tak raczej na zapas piszę,hipotetycznie tylko :razz:. Sama mam nadzieję ,że ten pies jednak znajdzie się tam i pozwoli sobie pomóc. To mlody chyba pies i raczej nie polecial za suczką z cieczką,ale raczej został porzucony .Może nawet nie byl świeżo strzyżony,tylko to sierść b.mlodego psa.Kto wie...Byle tylko nic złego mu się nie stało . A moze cioteczki by prędzej dowiedzialy się o tym psie ,gdyby mialy przy sobie fotkę psa i pokazywaly ludziom w tamtym mieście ? Może tak robią nawet.
×
×
  • Create New...