-
Posts
5410 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Olga7
-
WIĘZIEŃ - 3 lata w komórce, śląsk [*] za późno...
Olga7 replied to missieek's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Przedstawiony opis/orzeczenie jest mało fachowy/zawodowy chyba a używany w nim styl nie wskazuje na to,by pisal to prawdziwy wet.Już użycie tytułu : Dr wet -świadczy o tym,że być może nie pisal tego wet a ktoś inny. Na sądzę,by ta wetka miala tytuł doktora nauk wet. - ten link do wywiadu/wypowiedzi chyba to potwierdza. .Jeśli dla niej zwierzęta i ich wlaściciele to "klienci" a nie pacjenci - to jakoś dziwnie to świadczy o traktowaniu zwierząt i zawodu weta. http://www.jaw.pl/video/show/927 Użycie w opisie-orzeczeniu wielkości zmian nowotworowych : "wielkości ananasa" jest nie tylko niefachowe w języku medycyny i nie jest chyba stosowane przez wetów. W trakcie interwencji nikt jakoś nie zauważył tak ogromnej narośli nowotworowej u Nelsona,gdy byl wyprowadzany z tej komorki. Nie zauważono też wtedy aż tak ogromnych problemów z poruszaniem się psa ,jesli nawet podskakiwal ponoć z radości. Przedstawione orzeczenie pisane bylo chyba nie przez konkretnego ,podanego w adresie/nagłówku weta .Swiadczy o tym styl pisma/orzeczenia a przede wszystkim brak podpisu weta oraz pieczątki.Chyba ,że taki wlaśnie styl pisania oświadczeń posiada ta pani weterynarz oraz nie ma zwyczaju podpisywać się ani stawiac swych pieczątek pod wydawanymi przez siebie oświadczeniami a to jednak jest potrzebne na takim oświadczeniu/zaświadczeniu. -
[quote name='Enigma79']Nie ma naprawdę żadnej szansy na zabranie psa ze sobą za granicę ??? tutaj również zostawał całymi dniami sam... można się dostosować do nowych warunków, ważne jednak, aby ze SWOJĄ rodziną... Ludzie zabierają swoje zwierzęta na koniec świata, jeśli zachodzi taka potrzeba...[/QUOTE] To samo chcialam napisać. Jesli tylko Twoja ciotka i jej córka by bardzo chcialy nie pozbawiać swego psa rodziny do ktorej nalezy od 6 lat -od początku swego życia -niech staną na glowie i zrobią wszystko,by ten jamnik nadal mógł żyć z nimi .Tym bardziej ,że to nieduży pies i jest psem bardzo rodzinnym-przywiązującym się do rodziny-swych wlascicieli.Ni i kot też zostanie pozbawiony domu wobec tego ?? Tak są ze sobą pewnie zżyte i przyjaznią się pewnie-zgodnie żyją .
-
Choć pomoc nie mogę ,ale podniosę tylko wątek ślicznych maluszków od dzielnej ,pieknej sunieczki ,ktora tak natrudzila się by schowac swe potomstwo w bezpieczne miejsce a potem tak nagle,niespodziewanie odeszla za TM....
-
Ciapuś-wyrzucony 9 m-czny piesio, przerażony! -ZAGINĄŁ!!!!
Olga7 replied to Zofija's topic in Już w nowym domu
Prędzej jednak,że jako nowy pies ,z zewnątrz niedawno przywieziony -zostal zaatakowany przez te schroniskowe psy a ,że byl drobny ,przerażony i slaby ,wyglodzony ,to nie mial żadnych szans. Schron nie chce przyznać się pewnie.Czyzby nie mili żadnego kąta wolnego ,by takiego biedaka umiescić na kilka dni ,chocby w budynku schronu,nie tylko na wybiegu ? Albo dac do szczeniakow na jakiś czas ? Czy z suniami ,albo przy budzie umieścić ...Może biedak jednak żyje,jesli faktycznie uciekl.Oby tak bylo. Może biedak zyje jednak i tuła się teraz gdzie po wsiach w okolicy . -
Ciapuś-wyrzucony 9 m-czny piesio, przerażony! -ZAGINĄŁ!!!!
Olga7 replied to Zofija's topic in Już w nowym domu
[quote name='Zofija']No tak nam podano. On był w specjalnym kojcu na kwarantannie. Osobnym w środku, ale, ze pogryzły się dwie amstafki i musieli je rozdzielić to dali go do kojca zewnętrznego z innymi psami i ponoć przezsedł przez siatkę, pomiędzy dachem , a siatką była dziura i przez nią. Ja w schronisku nie pracuje, nie widziałam osobiście więc pisze to co nam powiedziano. W każdym razie jestem załamana.[/QUOTE] Zaglądalm do malucha wczesniej a tu czytam teraz ,że znów uciekel ze schronu.Czy taki przerażony,drobny ,mlody pies ,osłabiony ,wycieńczony i glodny mial na tyle sil ,by wspiąć się po tej siatce pod dach? Może jakoś tam przedostal się.Taka wersja schronu to raczej domysly chyba. Możliwe też,że zostal zagryziony,tym bardziej,że byl nowym psem wpuszczonym do innych psów,nie na kwarantannie i jako drobny,slaby pies nie obronil się przed atakiem reszty stada a w schronie nie chcą przyznać się do tego. Obym się mylila. -
[quote name='agata51']olga7, dziękuję za zaproszenie. Przejrzałam wątek i zgłupiałam. Okazało się, że przez całe swoje długie życie popełniałam przestępstwa/wykroczenia (kak zwał tak zwał) - zgarniałam błąkające się po ulicach psy jak leci (niekoniecznie wychudzone i zaniedbane) i do głowy mi nie przyszło, że robię coś złego. Dawałam ogłoszenie do gazety i czekałam. Jak komuś zależało i szukał, to i znalazł. Przypuszczam, że gdybym spotkała tego jamnika, zrobiłabym to samo. Wiem, że są psy-łaziory, ale ten na szczęśliwego w tych swoich wędrówkach nie wygląda - cały czas kogoś wypatruje. Poza tym nie puszcza się samopas 15-letniego schorowanego psa !!! Nawet jeśli jest się zdania, że mu to wyjdzie na zdrowie. Czy miejsce dziennego pobytu psa to tajemnica? (zakładam, że "oczko w głowie" wraca do kochającego domku tylko na noc). Skoro tak, to nic nie mogę zrobić.[/QUOTE] Dziękuję Agato za przybycie i dobre slowa.Jak widac sprawa tego jamnika dowodzi,że liczą się nie smutna rzeczywistosc i fakty/stan psa i bląkanie się po ulicach bez opieki/ a przede wszystkim przepisy i pozorna opieka przedstawiana przez wlaścieli .Moze jednak sercem i sumieniem trzeba się kierować i ratowac tego psa z ulicy ,a nie przepisami i pozorną opieką nad tym psem..Nasze prawo nie chroni należycie zwierząt -wiemy o tym od dawna ..
-
[quote name='[B'][B]Kasiulek 27[[/B]/B];1711213[COLOR=red][COLOR=navy][B] [COLOR=red] wiem jakie zagrożenia mogą tego psiaka spotkać, ale do tych ludzi nie dociera to że źle robią. dzisiejsza rozmowa z jedną z opiekunek dała do zrozumienia,że ten pies i tak bedzie chodził sam. Powiedziala [/COLOR][/B][COLOR=red],[/COLOR][B][COLOR=red]że jak przyjdzie do nas to mamy go wypędz[/COLOR]ać[/B].[/COLOR]:angryy:[/COLOR][/QUOTE] [COLOR=navy]A te cytowane slowa z rozmowy w tym domu ,gdzie żyje jamnik ,utwierdzają nas tylko,że nie ma żadnych nadziei na poprawę losu i trybu życia tego 15 let.psa To już nie tylko parodia "dobrego domu i kochających wlaścicieli". To smutna rzeczywistość tułaczego życia drobnego,zabiedzonego staruszka jamnika.Jamniczka-tułacza i żebraka ,glodnego i chorego . Wlaściciele nie widzą w tym nic nienormalnego ani dziwnego,że ich jamnik latami chyba jest w zasadzie psem bezdomnym,ulicznym od rana do nocy a potem wraca na podwórko by przespać jakoś noc.A w dzień-znow na okoliczne ulice,śmietniki ,podwórka-póki uda się przeżyć jeszcze trochę.Poki coś złego nie zakonczy jego życia.Bezduszne podejście i traktowanie tego psa jest nie jednak szokujące ,ale i karygodne. [/COLOR]
-
Problem tego zabiedzonego jamnika bląkającego się po okolicy za jedzeniem i odrobiną chocby serca i uwagi dobrych ludzi ,zostal jakoś uogolniony, jak widać. A tu chodzi o to, by ten konkretny bezbronny,drobny zabiedzony i chory jednak jamnik Boss mial na stałe odpowiedzialny,dobry i wlaściwy dom oraz czlowieka/rodzinę ,gdzie będzie ZAWSZE zadbany,nakarmiony i bezpieczny i chciany/kochany.Nie będzie puszczany samopas po ulicach ,by przejechal go jakiś samochod albo skatowali zli ludzie ,niekoniecznie dorosli. Wynika z tego ,że taki tryb życia a raczej wegetacja ,na jaką skazują tego psa jego beztroscy, nieodpowiedzialni jednak wlaściciele nie jest dostatecznym zagrożeniem życia i bezpieczeństwa tego jamnika ?? W ich pojęciu psu nie dziej się żadna krzywda :roll:. I co,mamy czekac aż zostanie rozjechany przez auto ,skatowany ,czy oślepiony albo zabity przez jakichś sadystów ?? Wtedy będzie lament i przepraszanie zabitego ,czy skatowanego psa :Przepraszamy piesku,że nie zdążyliśmy ...Wybacz nam ....:-( ??? Zostawienie tego Bossa tam ,to skazywanie go na dalszą wegetację oraz ogromne narażanie jego zdrowia i życia.Fakt posiadania ksiazeczki psa,czy zaswiadcz.,że byl leczony po ciezkim zatruciu /z winy braku opieki i karmienia w domu pewnie/nie jest dostateczną podstawą by tego psa ,błąkającego się od dawna,może wiele m-cy a może latami,zostawić nadal w rękach jego "wlaścicieli". Nie zamykajmy tematu twierdzeniami ,że tysiace psów na wsiach,czy w miasteczkach,miastach też należalo by wobec tego pozabierac,bo wegetują i mają b.zle warunki ,czy są zle traktowane. Tu chodzi i tego konkretnego psa-jamnika Bossa i tego trzeba ratować,poki nie jest za pozno . [COLOR=blue][B]Oto jamnik[/B][/COLOR] :[COLOR=blue][B][URL]http://www.youtube.com/watch?v=dtOawJDa48s[/URL] [/B][COLOR=navy]Czy takie życie-psa ulicznego,może wieść pies ,który jest podobno "oczkiem w glowie u swoich wlaścicieli" ?? Który błąkając się , łapczywie rzuca się każdą karmę,by nie być glodnym?? To bardzo dziwne pojęcie kochających wlaścicieli i dobrego domu a dowodem tego osobliwego rozumienia tych pojęć jest stan,wygląd,kondycja i zachowanie jamniczka-zagubionego,zabiedzonego i błąkającego się drobnego,psiego staruszka już.[/COLOR][/COLOR][URL="http://imageshack.us/photo/my-images/14/zdjcie2337.jpg/"] [/URL]
-
WIĘZIEŃ - 3 lata w komórce, śląsk [*] za późno...
Olga7 replied to missieek's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
O podobnych wątpliwościach pisalam wcześniej też. To mogą być tylko nasze przypuszczenia,domysly ,ale nie mamy żadnych dowodow ,jak bylo naprawdę a pies nie żyje i wyniki sekcji zwlok psa i tak niczego by nawet nie zmienily. A kojec zawsze można bylo na przyjazd ciotek, czy wczesniej przewiezc z innego miejsca.Nawet zbudowany i tak nie pomogl już Nelsonowi,jesli tam go w ogole zabral.Bo w wersję wepchania starego,brudnego i ciężko chorego psa do mieszkania na 2 piętrze matki-inwalidki też nie wierzę.By niby nie byl sam w kojcu po operacji.A w domu u niego jest drugi ,stary pies w kojcu.Dla mnie to wszystko wskazuje na inną wersję prawdy,niż podana zostala ciotkom tel. i na ostatniej wizycie. Fragment przepisów : 10) utrzymywanie zwierząt w niewłaściwych warunkach bytowania, w tym utrzymywanie ich w stanie rażącego niechlujstwa oraz w pomieszczeniach albo klatkach uniemożliwiających im zachowanie naturalnej pozycji, 11) porzucanie zwierzęcia, a w szczególności psa lub kota, przez właściciela bądź przez inną osobę, pod której opieką zwierzę pozostaje, Rozdział 2 Zwierzęta domowe Art. 9 9.1. Kto utrzymuje zwierzę domowe, ma obowiązek zapewnić mu pomieszczenie chroniące je przed zimnem, upałami i opadami atmosferycznymi, z dostępem do światła dziennego, umożliwiające swobodną zmianę pozycji ciała, odpowiednią karmę i stały dostęp do wody. 8.2 Uwięź, na której jest trzymane zwierzę, nie może powodować u niego urazów ani cierpień oraz musi mu zapewnić możliwość niezbędnego ruchu. ------------------------------------------------------------------------------------------ Tysiące zwierząt,nie tylko psow ,czeka na pomoc i ratunek .Nikt nie będzie teraz zapewne szukał prawdy i udowadnial temu czy innemu czlowiekowi ,że prawda jest tak a nie inna.A szkoda,bo takich przypadków jest sporo nieraz.Strach przed karą finans. i konsekwencje sprawia ,że tacy ludzie szukają byc może latwiejszego,bezkarnego dla nich zakonczenia przykrych spraw.Takich jak chocby Nelsona. Jak bylo naprawdę ,wiedzą tylko bezposrednio zainteresowani. -
Ależ my piszemy tylko o przygarnieciu bezbronnego,wyniszczonego jamniczka z ulicy czy śmietnika ,bląkającego się i szukajćego jedzenia .Gdybym sama takiego jamniak spotkala ,też bym w odruchu dobrego serca przygarnęla biedaka i zostawiala w swym domu,albo szukala mu dobrego domu . Gdyby oczywiscie nie szukal go nikt,nie oglaszal i nie mial adresowki. Taki blakający się pies ,bez obroży ,adresówki i czipa -a nawet z tym wszystkim ,to dowod nieodpowiedzialnosci wlaścieli .Kto inny wypuszcza takiego malucha z podworka i domu ?? On powinien siedzieć w domu bezpieczny albo biegac na ogrodzonym podworku a nie byćwypuszczanym /wywalanym codziennie na ulicę przez zawsze otwartą furtkę -jak tam ma tym domu. A takich posłów,moze by tak potraktować jak te psy na lańcuchach .Niech zobaczą ,jakie to sielskie życie i dostatnie mają polskie psy na lancuchach ,glodzone czesto i bez wody nawet umierające powoli uwięzione ,uwieszone ,nieraz nawet bez żadnej budy ...:angryy::mad: [COLOR=red][B]Filmik z zabiedzonym jamniczkiem z ulicy - mającym niby dom i wlascicieli [/B][/COLOR]...:[COLOR=blue][B][URL]http://www.youtube.com/watch?v=dtOawJDa48s[/URL][/B][/COLOR]
-
Czyli pies jest zawsze w domku zadbany,nakarmiony,leczony i kochany ?? To dlaczego błąka się po okolicach wychudzony ,wyniszczony, mając chory,potrzaskany /ciekawe przez kogo/ kręgoslup,zawalone uszy, zawalone zatoki okoloodbyt.-co bardzo utrudnia mu tez chodzenie,procz chorego kręgoslupa. No i jest kochany i oczkiem w glowie w tym "cieplym domku." Czyli ogolnie jest SUPER ?? To super skandal i żadna taka fundacja mnie nie przekona,że tam pies jest kochany,zadbany i najedzony oraz leczony troskliwie . Bo dla mnie to absurd-ten cieply ,kochający i dbający domek ,gdy widzi sie tego zabiedzonego ,opuszczonego psa na ulicach żebrzącego o jedzenie i dobre slowo !! Przypomnę ,że pies wyglądal teraz tak po ok.tygodniowym karmieniu go w firmie Kasiuli. Ci ludzie są tak samo cynicznie bezczelni ,jak ten facet od Nelsona-więznia,ale tamten z wyrachowania i strachu oraz wstydu obiecywal z placzem /udawanym / przed policją ,że zabierze Nelsona do kojca .I tak go wyczesywal ponad tydzien ponoć ,że pies aż doczekal śmierci z powodu b.zaawansowanego raka i po prędkiej operacji.Ale dokument weta a dbanie o zdrowie zdążyl mieć.Tylko nawet nie zdązyl go ostrzyc ani raz w zyciu wykąpac.Pewnie obejrzal psa i widzial zaawansowane skutki raka.I ma problem z glowy.Psa nie ma. [COLOR=red][B]Filmik z zabiedzonym jamniczkiem z ulicy - mającym niby dom i wlascicieli [/B][/COLOR]...:[COLOR=blue][B][URL]http://www.youtube.com/watch?v=dtOawJDa48s[/URL] [/B][/COLOR][URL="http://imageshack.us/photo/my-images/28/zdjcie2333.jpg/"][IMG]http://img28.imageshack.us/img28/1500/zdjcie2333.jpg[/IMG][/URL] [COLOR=blue][/COLOR]
-
[quote name='Kasiulek 27']Kasiulek , jeśli możesz napisz coś na ten temat, czy naprawdę takie argumenty nie trafiają do nich i będą psa wypuszczać? A może jednak, niech go odłowi straż zwierzęca? To chyba można zrobić?[/QUOTE] [B]Natusiu wszelkie argumenty to powinny być kierowane do nich a nie do mnie.[/QUOTE] [/B][INDENT] Kasiulek to podaj komuś z nas adres domu i okolice ,gdzie bląka sie czesto pies ,a juz ktos odpowiedni z Lodzi tym sie zajmie .Np.Rita60 z Lodzi. Potrzebny tylko adres ,czy pobliże ,nazwy ulic w okolicy domu .Mogą byc okolice twej firmy,gdzie dokarmiany jest ten jamnik.Poradzą sobie dziewczyny. [/INDENT][URL="http://tiny.pl/hdk82"] [/URL]
-
Też czekam cierpliwie do tego konca lipca, aż sprawa domu wyklaruje się i to ze szczesliwym zakonczeniem dla Kacperka ...Oby tak bylo !!!:p
-
[COLOR=navy][[B]Kasiulek 27[/B];17112132] [B]wiem jakie zagrożenia mogą tego psiaka spotkać, ale do tych ludzi nie dociera to że źle robią. dzisiejsza rozmowa z jedną z opiekunek dała do zrozumienia,że ten pies i tak bedzie chodził sam. Powiedziała,że jak przyjdzie do nas to mamy go wypędzać.:angryy:[/B][/QUOTE] [/COLOR] A to mnie tez utwierdza ,że to kompletnie zly dom i patologiczny nawet. Pewnie zrobią tak chocby po to by pokazać ,że oni rządzą tym psem i będzie tak ,jak im się podoba. Zostaje zatem chyba glownie wersja przygarnięcia tego psa z ulicy przez dobrą duszę i zapewnienie mu odpowiedzialnego domu ,niekoniecznie w Lodzi przecież.A ci "wlaściciele" i tak pewnie tym nie przejmą się a raczej odtechną ,że pozbyli się psa i klopotu oraz ewent.kar za brak opieki na bląkającym się psem. O wiem,brak nalezytej opieki i zaglodzienia i zly stan.zaniedbanie/ psa to także dowód znęcania się nad psem/kotem ,czy innym zwierzęciem i już to jest podstawą do odebrania zwierzęcia.Może to zrobić sama policja,czy SM ,niekoniecznie chyba w obecnosci kogoś z org./fundacji .Mają takie prawo,tylko nawet w policji nie każdy o tym wiem albo nie chce wiedzieć . Co do prokuratora,to chyba jakiś idiota byl a takich nie brak nieraz,niestety.
-
Jaki to cieply kochający dom i ludzie ,którzy dopuszczają do wychudzenia,wyniszczenia i takiego stanu psa i by błakał sie po okolicy wyglodnialay ? Zawalone, brudne uszy.Tak samo zatoki okoloodbytowe-widać już na fot.,że są przepelnione,nieczyszczone też dawno.Stan skóry-też b.zly-wylysienia wskazują na zmiany chorobowe,to nie są zmiany starcze w tym miejscu.Sterczace żebra-to pewnie dowód,wg wlaścicieli,że pies jest wybredny w domku i nie chce tam jeść ? A w tej firmie łapczywie rzucal się na suchą karmę nawet.O tym mowila mi tel.Kasiula ,o uszach też.Zatoki wypchane -widać już na fot.Zniekszatalcony ,pobity kręgoslup i trudnosci w chodzeniu -też widac na fot.i filmiku.Czy w naprawdę dobrym domu i przy odpowiedzialnym wlascicielu jakiś pies,nawet kundelek tak by wyglądal i bylby puszczany samopas na ulice ? Nie tylko dlatego,że sami mieliśmy jamniczka, tak przejęlam się losem błakajacego się ,bezradnego ,zabiedzonego i wychudzonego jamnika Bossa.Był 15 lat członkiem naszej rodziny. Dla mnie-to nie jest żaden dobry dom, ani dobrzy wlaściciele.A dowodem tego jest tryb życia i stan tego psa.W dobrym domu pies bylby trzymany w domu ,karmiony,leczony systematycznie oraz bylby doglądany przez weta -mial czyszczone systematycznie uszy,czesto czyszczone zatoki okoloodbytowe ,leczone zmiany skórne.A także trzymany w domu i wyprowadzany na spacery na smyczy.Nie wierzę w żadne bajki o niejadku w domu.Nawet jesli ma chora trzustkę ,wątrobę ,żoładek itp.-to tym bardziej powinien być należycie karmiony a nie żebrać w okolicy o jedzenie i szukać dobrych ludzi,by mogl coś zjeść.Fakt ,że cięzko zatruł się ,też może być dowodem,że pies nie ma podstawowej opieki,bląka się i je bylo co poza domem.Możliwe,że zjadl np.trutkę na szczury lub padniętego po trutce szczura ,albo coś gnijącego.Zadbany ,domowy pies nie jada raczej trutki ,czy gnijacych resztek.Nikt mnie nie przekona,że ten pies ma dobry dom i odpowiedzialnych,dobrych właścicieli.Fakty i stan psa przeczą temu stanowczo.Nadal uważam ,że ten pies wegetuje tam tylko i jest skazany sam na siebie ,na powolne zakonczenie swego życia na ulicy i bez nalezytej opieki oraz wyżywienia.Powinien byc zabrany jak najprędzej,bo ci ludzie nie zmienią się nagle w troskliwych opiekunów 15 let.psa,staruszka.Może wtedy zadbany i należycie karmiony pożyje jeszcze nawet 2-3 lata. Niech choć ostanie lata pożyje naprawdę kochany i zadbany. Oby nie byl następnym przykladem "troskliwego,dobrego pana,jak wlaściciel tego Nelsona/Borysa ,więzionego ostatnie 3 lata w komórce na węgiel.Umieral w samotnosci na b.zaawansowanego raka a jego zamożny wlaściciel nie zdobyl się 3 lata na zabranie uwięzionego,b.zaniedbanego psa i umieszczenie na swej dużej posesji.Dopiero ,gdy byla tam interwencja z policją ,zrobil przedstawienie i z placzem obiecywal ,że zabierze Nelsona i umiesci na podwórku w kojcu.Zwlekal potem nieco,aż okazalo się ,że pies po naglej operacji nowotworu zmarł.A kojec i buda zostaly,jesli zdążyl tam w ogóle zbarać psa ,bo umarl podobno u chorej matki,inwalidki,tam gdzie byl wieziony.Oby ci wlasiciciele nie byli taki sami "dobrymi wlaścicielami" jak ten Nelsona/Borysa. [URL="http://www.dogomania.pl/threads/205563-WI%C4%98ZIE%C5%83-3-lata-w-kom%C3%B3rce-%C5%9Bl%C4%85sk-*-za-p%C3%B3%C5%BAno.../page29"]http://www.dogomania.pl/threads/205563-WI%C4%98ZIE%C5%83-3-lata-w-kom%C3%B3rce-%C5%9Bl%C4%85sk-*-za-p%C3%B3%C5%BAno.../page29[/URL] Wybaczcie ,że znowu rozpisalam się za bardzo. Popieram zdanie majqi i yunony .Tez ma takie powazne obawy. Może kotś czeka ,aż psa ktoś skatuje, wydlubie mu oczy albo zrobi mu inną ,większą krzywdę ,gdy wpadnie w lapy sadystów .Ten jamnik bląkający po ulicach powinien w każdej chwili byl zlapany/odlowiny jak bezdomny i odstawiony do fundacji ,przytuliska ,czy schroniska. Jak b.często to praktykuje schron,czy hycel albo Straż Miejska.
-
Przyznaję,że zbyt emocjonalnie podeszlam do pomocy temu jamnikowi i warto zapanować i wyhamować.Wierzylam i wierzę,że zarowno ciotka zuzlikowa ,jak i Kasiula nie pozwolą by temu psu dziala się nadal krzywda i musial szukać u innych ludzi jedzenia,opieki i choc odrobiny serca ,bo cioteczki zrobią wszystko ,by zmienić los i zapewnią mu należyty dom i opiekę odpowiedzialnych ,dobrych ludzi ,,majacych serce do zwierząt.Wierzę ,że już niedlugo ten jamnik znajdzie się w takim dobrym domu,wśrod dobrych ludzi .Nie taki dom i nie takich ludzi,ktorzy nazywają się jego wlaścicielami i opiekunami a nie są i nie byli chyba nigdy.Takie ma się wrażenie patrząc na jamniczka-tulacza ,szukającego rozpaczliwie nie tylko jedzenia,ale kogos kto zajmie się serdecznie nim pod każdym względem i zadba o niego. Bo ktos kot ma serce i sumienie dla swego psa nie dopuszcza do takiego zaniedbania ,wyglodzenia oraz tułania się swego psa po smietnikach i ulicach.
-
Faktycznie,zew wzgledu na pilną pomoc jamnikowi,cioteczka inga.mm nawet nie pytala,czy pies ma jakies deklaracje,tylko mając możliwośc przyjęcia psa /zakladając,że będzie akceptowal 5 kotów/.Zebranie pilnych deklaracji wzięlysmy na siebie,bo najwazniejsza jest b.pilne ratowanie zagrożonego psa i jak najszybsze objęcie go leczeniem oraz wyprowadzeniem go ze stanu wyniszczenia oraz zaglodzenia.To byly pilne pw i tel.w spr.Dt i nie odmówila nam Inga,za co dziękujemy a także dla Majqi.Dziękujemy wszystkim cioteczkom za przybycie -może jeszcze w czymś przydamy się ,choć mniej kompetentne.Na wątku Bianki0 jest jednak ten wątek nadal.
-
[quote name='Kasiulek 27']Obserwuje ten wątek i powiem tylko że jestem szokowana i nie mile zaskoczona. Nie odzywam się na nim ponieważ wasze telefony i uwagi bardzo mało mnie interesują. Nie interesuje mnie to, że uważacie mnie za nie czułą złą babe. Interesuje mnie pies a nie wasze mało racjonalnie uwagi. Na dzień dzisiejszy przestaje się odzywać na tym wątku a będę rozmawiać z kompetentnymi osobami. w tym miejscu chcę podziękować osobie która od samego początku się zaangażowała.[/QUOTE] Zatem nie ma już sensu pisać i walczyć ,jak uratować tego jamnika. Bo piszemy same do siebie-jak widać . Obecna sytuacja zostala wyraznie przedstawiona przez Kasiulę .Nieważne już czy wszystkie nasze informacja,rady ,adresy i nr tel. do org./fundacji zostały choć w części wykorzystane-możliwe ,że przydaly się jednak.Teraz od soboty okazalo się ,że wszystko to nie interesuje ani zalożycielki wątku ani Kasiuli nasze uwagi/rady są malo racjonalne -wprost beznadziejne.My ,ciotki zaś kompletnie niekompetentne i zupelnie nieprzydatne. No to pytam: Po co zakladayście obie ten wątek zabiedzonego ,schorowanego i na poniewierce żebraczej jamnika z ulic i śmietników jednej z dzielnic w Łodzi? Po to chyba tylko,byśmy mogly sporo godz. poświecić na pisanie wielu pw,dzwonienie w spr.pomocy i DT, by zorganizować konkretną pomoc? Jak tylko moglyśmy,informowałysmy ,gdzie ,kto może w czym pomóc.A szczególnie majqa,mieszkająca kolo Łodzi,dzięki ktorej uzyskaliśmy najwiecej inf.oraz znależlismy predko DT.Sama wykonalam sporo tel.by ulatwić Kasiuli bezpośrednią pomoc na miejscu ,w Lodzi. Widocznie jednak choć niektore kontakty do osob okazaly się przydatne a osoby kompetentne a nam serdecznie podziękowano. Mam nadzieję jednak,że nie zostawicie tego jamnika w tym "niby domu" i kierując się sumieniem oraz rozsądkiem -a nie teoriami o stresie zmiany domu zostawicie tym beznadziejnym,podlym ludziom.Na waszym miejscu nie mialabym czystego sumienia.Liczę tu na sumienie i rozsądek Kasiuli szczególnie,bo ma bezpośredni kontakt z tym bardzo skrzywdzonym,opuszczonym i bardzo chorym jamnikiem.Jamnikiem ,ktory tak naprawdę żyje na ulicy,jak bezdomny pies i powinien już dawno być stamtąd zabrany albo interwencyjnie odebrany-póki jeszcze żyje albo nie zostal/zostanie uśmiercony. Mam nadzieję,że z wykorzystaniem naszych informacji znalazlyscie już/wybralyscie kompetentne osoby,które zabiorą tego psa z ulicy albo natychmiast odbiorą go z "domu",gdzie latami jest nikt nie dba o niego,pod każdym względem. Ponieważ jednak ten jamnik ma wątek-mamy prawo prosić i oczekiwać konkretnych,kompetentnych informacji ,kto zająl się sprawą tego psa ,gdzie pies zostal umieszczony -popartymi fot.psa po zabraniu go z ulic albo od wlaścicieli. Nie czekamy na zdawkowe informacje,że pies jest gdzieś tam i ma sie dobrze.Uwierzymy dopiero,gdy będą na to dowody i konkretne inf. Jesli jeszcze ten pies żyje i pomoc nie nadeszla za pozno . Tam nie ma co sprawdzać cioteczko ,jakie warunki ma ten pies i jak żyje w tym niby domu - jego stan wyniszczenia ,zaniedbanie oraz wychudzeni mowią same za siebie i są dowodem,że ten pies nie powinien tam nigdy trafić a tym bardziej nadal być skazanym na wegetację u tych ludzi. Stan i wygląd tego psa jest wystarczajacym dowodem i argumentem ,by psa natychmiast ratować i uniemożliwić uśpienie go,jako dowodu rażącego braku dbania o zdrowie,karmienie oraz brak opieki ze strony wlaścicieli.
-
Liczę bardzo jednak na to ,że te kompetentne osoby nie zostawią tam tak tego jamnika i zrobią wszystko, przy pomocy także kompetentnych osób -np.ze Straży dla zwierząt ,czy fundacji podawanych na wątku ,by odebrać tego psa a następnie zapewnić mu należytą opiekę, leczenie oraz umożliwią znalezienie mu domu na następne lata życia. Bo sam pies,jego dobro oraz bezpieczeństwo są tu najważniejsze.
-
WIĘZIEŃ - 3 lata w komórce, śląsk [*] za późno...
Olga7 replied to missieek's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
I nasuwa się mi taki komentarz jeszcze : Do takiego stanu wieloletniego zaniedbania doprowadzil właściciel psa i jest za to w pelni odpowiedzialny. W/w winien ponieść wszelkie konsekwencje braku dbania o stan zdrowia psa : jego kondycję psychiczną oraz fizyczną. Rażące zaniedbania zdrowia i warunków bytowych oraz odpowiedniego karmienia i wyprowadzania na spacery psa doprowadzily do ogromnego stanu wyniszczenia ,zaniedbania co w konsekwencji dało skutki w postaci ciężkiej choroby nowotworowej a następnie pogorszenia b.zlego i tak stanu zdrowia psa. Operacja przeprowadzona o wiele za pozno nie mogła już uratować życia psa. Takie postępowanie wlaściela ,jak osoby w/w kwalifikuje się do wszczęcia postepowania karnego,gdyż taka postawa wlaściciela określana jest znęcaniem się na tym psem. Obowiązkiem wlaściela bylo zapewnienie psu systematycznych wizyt u weterynarza,leczenie na bieżąco swego psa oraz zapewnienie mu wlaściwej karmy, spacerów oraz warunków bytowych .Zaden z tych obowiązków ani powinności nie byly spelnione. Taki stan wyniszczenia psa i jego b.zly stan zdrowia jest dowodem braku dbałości o posiadanego 12 lat psa i wlaściciel winien ponieść karę za skandaliczny brak należytej opieki i skandaliczne warunki ,na jakie skazał swego psa Borysa/Nelsona przez jego ostatnie 3 lata zycia -z powodu swego egozimu i bezduszności. Tym bardziej,że przez te ostatnie 3 lata mogl zapewnić Borysowi/Nelsonowi odpowiednie warunki : wygodny ,duży kojec z budą na swej posesji. Zrobil to dopiero po interwencji z policją ,gdyż obawial się kary finansowej za brak wlaściwej opieki i skandaliczne warunki -więzienia tego psa w tragicznych warunkach ,bez wyprowadzania psa z komórki przez okres ostatnich 3 lat.Pies musial chorować już od dluższego czasu a wlaściel w/w nie interesował się nim i nie leczył. Skandaliczna ,bezduszna postawa wlaściciela winna być ukarana. /w dacie jest pomylka ,powinno byc 23.05 a nie 23.06.br./ -
Jamniki i jamnikowate w potrzebie z całej Polski !!!!!!
Olga7 replied to danka1234's topic in Już w nowym domu
Ech..sliczne są te ostatnie dwa jamniorki,a szczegolnie ten szorstkowlosy.Hipis... -
O ile wiem,chyba chodzi o to ,że nie można zostawić swieżo adoptowanego ze schronu Kacpra z jednym z czlonkow rodziny a zabranie jamnika na urlop tym razem też nie wchodzi w grę i nie jest wskazane,wiadomo.Mam nadzieję,że Kacper jednak doczeka i przeczeka bezpiecznie,spokojnie te kilka tygodni i rodzina gazzy nie zmieni zadania,a szczegolnie tata-głowa rodziny.Bo szyja rodziny,czyli mama gazzy chyba jest zdecydowana już.
-
Być może będzie nadal potrzebować pomocy taki zabiedzony,chory bardzo i zaniedbany i skrzywdzony przez los ,sliczny jamniorek szorstkowlosy z Łodzi -Boss...Na razie wstępnie jednak umieszczam wątek biedaka jamnika 15-let. Bossa... [URL="http://www.dogomania.pl/threads/209137-Zag%C5%82odzony-JAMNIOREK-w-%C5%81ODZI_-nie-wiem-co-poradzi%C4%87-i-zaproponowa%C4%87_-POM%C3%93ZCIE%21/page5"]http://www.dogomania.pl/threads/209137-Zag%C5%82odzony-JAMNIOREK-w-%C5%81ODZI_-nie-wiem-co-poradzi%C4%87-i-zaproponowa%C4%87_-POM%C3%93ZCIE!/page5[/URL] filmik z zabiedzonym ,chorym jamnikiem [URL]http://www.youtube.com/watch?v=dtOawJDa48s[/URL]