Kira pojechała dziś wreszcie do domu, za co dziękuję soboz, Ali i jej koledze :D gdyż bardzo pomogli, zwłaszcza w transporcie :)
uduście mnie, zapomniałam aparatu...
Zacznę od początku.
Kira była zdziwiona jak mnie dziś zobaczyła ("Dzisiaj idę na spacer?"). Wybawiłam ją przed podróżą, tak, że była padnięta, ale szalała z piłeczkami, piszczącymi marchewkami, itd. :D kochane psisko :D
Potem wskoczyła do auta, oczywiście chciała się usadowić na fotelu ;P ale udało mi się ją "włożyć" na podłogę z przodu auta ;)
Była grzeczna w czasie drogi, tylko potem zaczęła na mnie wchodzić i się przytulać :D taki misiek wielki kochany :D
Po nieco długiej drodze zajechaliśmy na miejsce. Kira od razu przywitała się z wszystkimi w domu, machała radośnie ogonkiem :) najbardziej cieszyła się z mojego widoku jednak :P jej mały Pan biegał już za nią ze smyczą :D a Kira tak lubi dzieci! jak szliśmy to ciągnęła do dwóch dziewczynek i machała ogonkiem :)
Myślę, że będzie mieć tam dobrze :) za jakiś czas umówimy się z Państwem na sterylizację, najpierw musi być jeszcze zaszczepiona.
Tylko tak trochę smutno w sercu, przywiązałam się już do niej, a ona do mnie...
Kiruś, bądź szczęśliwa!