Dziś już nie spało się nam tak fajnie.. Chesterowi tak burczało w brzuchu, że mnie obudził. Byliśmy na spacerze o północy, 4 i 7.. coś mu zalega na żołądku, bo trawę wcina jak krowa.. Mam psi błonnik, zresztą będę go też na bazarku wystawiała, więc może mu przejdzie.. Wydaję mi się, że schodzi z niego żarcie schroniskowe, bo jego kupy coraz mniej mnie do łez doprowadzają ;) niestety, dziś jak wyszłam się na spacer przyszykować i młody został z TŻ w pokoju to też się rzucił na klamkę..
klatka mi pilnie potrzebna..