Jump to content
Dogomania

agnieszka32

Members
  • Posts

    8957
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by agnieszka32

  1. [quote name='Asior']aleś się rozpisała :) Kana.. czy mogę znać powód podawania jej eukanuby :( ??? Myślałam, ze każdy dogomaniak widział już filmik organizacji PETA, nakręcony ukrytą kamerą w laboratoriach eukanuby :( ?? Chcesz , wkleje Ci ????[/QUOTE] Asiorku, błagam, nie wklejaj tego linku, wyślij go Kanie na PW :-(:-(:-(
  2. [quote name='Asior']jacie... on już prawie taki duży jak sunia!!!!![/QUOTE] Jak nie większy :cool3: Piękny red nosek (bo już chyba nikt nie ma wątpliwości, że to red nose :p), świetne zdjęcia :loveu:
  3. [quote name='Kana']A mnie to takie dziwne trochę. Jak Natalia piszę pani chcę piękną sukę o mocnej budowie i imponującej postawie do tego jej przywieźć ;) Pfff jaki koncert życzeń. Do tego malo zdecydowana może niech sama poogląda i wybierze? Sory że tak stękam ale ostatnio jakaś dziwna się robię :cool3: ?? [url]http://amstaff-pitbull.eu/viewtopic.php?f=69&t=3708[/url][/QUOTE] Kana, Pani już wybrała sunię, w czwartek prawdopodobnie niunia już będzie u niej. I jestem przekonana, że będzie żyła jak pączek w maśle. I wcale nie jest tak, że chce, żeby ją do niej przywieźć. Do Łodzi po sunię miała jechać w sobotę, ze swoim astem, aby na neutralnym terenie sprawdzić jak się psy dogadują. Jeśli suczka byłaby dalej, np. w Krakowie, pani oferowała zwrot kosztów transportu (nie każdy może poświęcić 2 dni na podróż po psa). A że ma jasno sprecyzowane "wymagania" co do suki? To chyba dobrze... Jest miłośniczką astów, sama ma rodowodowego championa, wspaniałego, pięknego. Dlatego chce adoptować sunię przypominającą wyglądem amstaffa, jak najbardziej w typie rasy, a nie mixa. Młodą - dlatego, że suka przejdzie szkolenie PT, pani chce ją sobie odpowiednio ukształtować, ułożyć, a przecież wiemy, że ze starszymi nie zawsze jest to możliwe. Poza tym, sunia nie może przejawiać agresji do innych psów, gdyż będzie pani towarzyszyć na wystawach, na wakacjach, w hotelach, u rodziny, dosłownie wszędzie. Jej psiak żyje u niej jak pączek w maśle, szkoda żeby taki domek się zmarnował, chociażby większość z nas uważało jej wymagania za fanaberię. Nie każdy jest Matką Teresą z Kalkuty i czuje w sobie "misję" pomagania najbardziej potrzebującym psom. Większość ludzi chce adoptować psa młodego i zdrowego, o określonym wyglądzie, takiego który im się podoba. Taka jest prawda. A swoją drogą, ja też, wybierając psa dla siebie do adopcji, kierowałam się, poza charakterem (czyli łagodnością i akceptowaniem suk) właśnie wyglądem psa - tak wybiera większość z adoptujących, jeśli nie wszyscy. Dlatego tak ważne jest umieszczenie w ogłoszeniach pięknych zdjęć - to one w pierwszej kolejności decydują o zainteresowaniu psem, ludzie najpierw patrzą, później czytają (o ile w ogóle czytają). Mam nadzieję, że sunia która do niej trafi, będzie miała super dom.
  4. Dzisiaj przed godziną 7 rano dostałam telefon, że pies podobny do Sary widziany był na Mierzynie (miejscowość łącząca się ze Szczecinem, ta, którą wskazała pierwsza wróżka) w okolicach Biedronki wczoraj i dzisiaj rano. Pani, która dzwoniła mieszka w okolicach i będzie się rozglądać. Przy Biedronce jest posterunek policji, więc poprosi ich o złapanie suczki, albo sama będzie próbowała ją złapać i zadzwonić do mnie. Oczywiście pojechałam tam o 7 rano, przed chwilą musiałam pojechać do pracy. Jeździłam non stop, ale psiaka nie widziałam. Policji tylko się przypomniałam, bo już u nich byłam, ale jak to policja, wzruszyli ramoniami. Ogłoszenie na posterunku wisi na tablicy ogłoszeń. Po pracy pojadę tam znowu, mąż będzie wielokrotnie przejeżdżał w ciągu dnia przez tamten rejon. Chociaż żeby zobaczyć tego psa, mieć pewność czy to Sara czy nie...:-(:-(:-(
  5. Ja też się melduję, jeśli jakoś będę mogła pomóc... Co do TOZu, to z tego co wiem,to schronisko zezwala im właśnie na zabranie psów "beznadziejnych", czyli chorych, starych, nie rokujących nadziei na adopcję. Tylko muszą mieć GDZIE go zabrać. Taki pies powinien przebywać w DT, ew. w hoteliku. Jeśli nie mają gdzie go umieścić (a ilość kojców i DT jest przecież ograniczona), to i nie będą go zabierać. Co do hotelików w okolicach Szczecina, to zapomnijcie - NIE MA TAKICH!!! Zapytam jutro mariamc, czy nie byłoby u niej miejsca w Szczecinku, tam miałby fantastyczną opiekę weterynaryjną i wolontariacką. Ale wówczas musiałybyśmy zebrać deklaracje - 200 zł miesięcznie (albo 250 zł) i próbować go stamtąd wyciągać oraz organizować transport. Wyślę jutro Danusi (mariamc) linka do tego wątku, zapytam czy miałaby dla niego u siebie miejsce...
  6. No proszę, jaki ten świat jest mały :evil_lol: - ja też wybrałam tej Pani właśnie tą sunię i podesłałam jej linka. ;) Myślę, że byłaby dla niej idealna, a Pani zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie - a jej pies jest CUDOWNY :loveu: Ale może poczekajmy jeszcze z radością ;)
  7. ojej, ojej, a ja chyba byłam dzisiaj w tym domku na wizycie przedadopcyjnej, o ile się nie mylę :cool3:
  8. [quote name='Alicja']to chyba piszesz o domku dla mojej suni z Jankowic Rudzkich ;)bo własnie mówiłam chalimali ze pójdziesz na poadopcyjną ;)[/QUOTE] Alicja, podaj mi na PW nr telefonu do Ciebie, to zadzwonię.
  9. [quote name='pinkmoon']Agnieszka, wyczyść skrzynkę na pw :diabloti:[/QUOTE] Wyczyszczona :lol:
  10. Doddy ma całkowitą rację co do mocy prawnej umów adopcyjnych...
  11. A czy można liczyć na jakieś inne zdjęcia suni? W całej okazałości?
  12. Mam fajny domek w Szczecinie... Zależy jej na młodej suni, do 2 lat (rozmawiała ze szkoleniowcem, chce sunię wysłać na szkolenie PT i poradził jej adoptowanie jak najmłodszej suni), w typie rasy, niewysokiej, wysterylizowanej - koniecznie, jeśli nie będzie wysterylizowana, to pierwsze co, pójdzie na sterylkę, nawet przed pierwszą cieczką - tak poradził jej weterynarz. I musi akceptować inne psy - to warunek konieczny. Pani ma rodowodowego wystawianego amstaffa (CUDO!!!), pies rozpieszczony, piękny, zadbany, cały dom podporządkowany psu :evil_lol: Duże dwupoziomowe mieszkanie, a w nim klatka kenelowa i 3 posłania, zabawki, smaczki.... Jej pies to typ "lizaka", zalizał mnie dzisiaj prawie na śmierć, znosił zabaweczki, cieszył się, rozpieszczony jak nie wiem co... ale też karny, po szkoleniach. Pani chce, aby sunia wszędzie jej towarzyszyła, również na wystawach, w stadninie, na wakacjach (nie wyjeżdża bez psów, a jeśli musi, to psami opiekuje się jej ojciec).
  13. [quote name='andzia69']eeee.....szkoda:(............:evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol:[/QUOTE] No właśnie, co 10 piczek, to nie jedna :evil_lol::evil_lol::evil_lol::diabloti:
  14. [quote name='evl']Agnieszka, jaką ja mam jej wpisać barwę? Płowo-niebieską z białym? Bo jakaś taka ruda się na fotkach wydaje, to może nie będę się wydurniać i wpiszę, że ruda albo beżowa z białym :lol: Mamy taką wypasioną umowę, że wszystko musi być na tip top a ja właśnie wpadłam na to, że nie wiem jaki jest piczkowy kolor :oops: :roll: No i to: [FONT=Verdana]Znaki szczególne psa: [B]w typie AST, biała strzałka na pysku, białe skarpety[/B]?Co ona tam ma jeszcze białego? ;)[/FONT][/QUOTE] Piczka jest nieokreślonego koloru :evil_lol: - nie jest ruda (faktycznie na zdjęciach tak wychodzi), możesz napisać beżowa z białymi znaczeniami - białe ma skarpetki, końcówkę ogona, i białą klatkę piersiową. [quote name='agnieszka24']Agnieszko jeśli u Piczki wyszedł grzybek -[I]Microsporum canis [/I], a kąpiele nie pomogą, to bardzo dobrze leczy się go Terbisilem. Maniunia po tygodniu stosowania przestała się całkowicie drapać :) Kuracja trwała dwa miesiące i jak na razie nie ma nawrotów grzyba. Jednak dla pewności spryskuję swoją sukę Fungidermem raz w tygodniu, mała też jest nim psikana. Napewno szybko pozbędzieicie się tego wrednego grzybka :p[/QUOTE] O dziękuję Ci bardzo, bo chyba coś takiego jej wyszło. Musimy jeszcze kilka dni poczekać, aby być pewnym na 100%. Potem podpowiem wetowi czym to dziadostwo leczyć, jeśli sam nie będzie wiedział ;)
  15. Jakie wspaniałe wiadomości, dwie sunie właściwie w jeden dzień!!! :multi:
  16. Mój Fiodorek był alergikiem, nie tolerował np. wieprzowiny, jadł tylko kurczaka z ryżem, długo dobierałam mu karmę, aż trafiłam na Acanę Lamb & Apple. Piczka też ją jada. Nie sądzę, aby to była alergia pokarmowa, w schronisku przecież rarytasów nie jadała, a skoro była tam przez 7 miesięcy, to przez ten czas zadrapałaby się na śmierć. Dzisiaj okazało się, że jednak grzyb intensywnie wyrósł przez weekend, wymaz jednoznacznie wskazuje na jego rodzaj. Po dwóch kolejnych kąpielach,będziemy myśleli nad lekami przeciwgrzybicznymi, jeśli kąpiele nie wystarczą. Pcheł niunia nie miała, miała robiony test na odchody pchle, może to być też świerzb, ale po Advocate powinien zniknąć - w sobotę kolejna dawka (w zeskrobinach świerzba nie było, ale trudno go wykryć). Stronghold, to według weta, "stara" wersja, poprzednik Advocate, więc nie ma potrzeby aplikowania go. Dla niuni zamówiłam dzisiaj szampon i emulsję do pryskania nawilżającą i łagodzącą świąd (o których wspominała Fioneczka), Piczka nie ma już łupieżu i znacznie mniej się drapie. Dostała dzisiaj zmniejszoną dawkę sterydu, jeśli zadziała, to następna dawka będzie jeszcze mniejsza, itd... Ja myślę, że na efekty leczenia trzeba poczekać, Piczka jest u nas dopiero od 10 dni, a ja już chciałabym, żeby była super zdrowa :evil_lol: Stan Fiodorka był dużo gorszy, miał chore uszy, rozdrapane oczy, drapał się cały czas, głównie po pyszczku i uszkach, miał o wiele więcej wyłysień, gronkowca i nużeńca :-(, a szybko doszedł do siebie, po dwóch miesiącach był nie do poznania. To i z Piczką damy radę :lol: A teraz najważniejsza wiadomość - Piczka nie ma w sobie małych Piczek :multi:, wet nie miał żadnych wątpliwości, że nie jest w ciąży, za tydzień jednak powtórzymy USG, dla pewności. Jednak już dzisiaj na 99% jest pewien, że Piczka nie zostanie mamusią. Baaaardzo mnie to cieszy. Wobec tego, sterylka będzie zaplanowana na marzec, podleczymy do tego czasu niunię i porobimy na spokojnie wszystkie badania. No i Piczka grzecznie dała sobie zrobić USG :crazyeye:, była wprawdzie w pełni opancerzona :diabloti: (szelki, obroża, dwie smycze - Pitmana, kaganiec fizjologiczny, ja, mąż i dwóch wetów :evil_lol:), ale naprawdę grzecznie dała się przebadać. Poszalała za to przy zastrzyku, ale i tak było lepiej niż ostatnio, bo zastrzyk tylko na 2 razy był robiony, ale za to trzymało ją troje ludzi :roll:
  17. Rufus robi śmieszne minki :evil_lol: Świetne zdjęcia, a to z Herą przy lustrze - genialne :lol:
  18. Asiu - oczywiście że Advocate powtórzymy, w sobotę mijają 2 tygodnie, dostanie kolejny. Wet mi nie musiał mówić, czasem mam wrażenie, że wiem więcej od niego :evil_lol::shake: Wydrukowała sobie Twoje posty, zapytam go o te wszystkie leki. Zamówiłam już ten szampon, o którym pisałaś, jest też taki spray z tej samej serii, też go zamówiłam [url]http://www.krakvet.pl/bayer-vetriderm-sensiwet-spray-nawilajcy-sk%C3%B3ry-wraliwej-250ml-p-519.html[/url] Zaba14 - możliwe, że to przez robale, plus pchły, świerzb i do tego jeszcze zmiana otoczenia, temperatury, kąpiele itd... Faktycznie odstawię jej wszystkie smaczki, dostawać będzie jedynie kurczaka z ryżem z witaminami. Po miesiącu zobaczymy... Chociaż wątpię, czy to od smaczków, bo drapała się wcześniej. Kurczę - mam "powtórkę z rozrywki" - z Fiodorkiem było to samo ... Ale damy radę ;) P.S. Dzwoniłam właśnie do weta, grzybek nie wyrasta z wymazu, a kąpałam ją w IMAVEROLU, dwa razy, zostały jeszcze dwie kąpiele.
  19. To ja też coś dorzucę na sunię - 30 zł miesięcznie. Przepraszam, więcej nie dam rady, amstaffy "zżerają" mi większość zarobków :evil_lol:
  20. [quote name='Alicja']Aga , jest jeszcze taka opcja ,że ona sie po prostu drapie bo nagle z zimna dostała się do ciepłego domku , skóra sie wysusza , ja sie przyznam szczerze że Ozzulca kąpać nie mogę zimą bo by mi sie zadrapał na maxa ...tak se tylko gdybam i głośno myśle[/QUOTE] No właśnie nie wiem, bo ona już miała bardzo przerzedzoną sierść jak trafiła ze schroniska do Kasi w Lublinie i też się drapała. Wet podejrzewa też uczulenie na odchody pcheł - jakoś to się tam fachowo nazywa, nie pamiętam... W każdym bądź razie, niech się wet lepiej mocno stara, żeby znaleźć przyczynę, bo przecież nie może brać ciągle sterydów. [quote name='fioneczka']moje takie małe spostrzeżenie ... jesli chodzi o wetów to jesli jest świąd zalecają częste kąpiele np w Hexodermie, Manusanie itp ... ja z własnego doswiadczenia wiem ze kąpiel w tych wszystkich środkach bardzo wyjaławia skórę i wtedy zaczyna się polka z gronkowcani i innym gó..em jest szampon dla alergików Vetriderm sensiwet (niebieski) polecam do częstej pielegnacji (raz na dwa tygodnie), nie wysusza skóry teraz jestem w pracy ale jak dotre do domu to podam Ci nazwę mleczka do pielegnacji skóry ... nawilża i podobno łagodzi świąd - w naszym przypadku nawilzało ale świądu nie łagodziło powiedz mi gdzie ona najczęściej się drapie czy podgryza ... na zdjeciach widzę ze ciacha okolice pschwin czy mi się wydaje?[/QUOTE] Asiu, ona nie ma wygryzionych pachwin, drapie się po obu bogach (ma takie ślady "wyrezane" pazurami), a podgryza na zadzie (może dlatego, że nie może tam się podrapać). Wykąpałam ją jedynie raz w Hexodermie, w piątek po przyjeździe (po konsultacji z wetem) i faktycznie zaraz dostała łupieżu i zaczęła się więcej drapać. Teraz wet dał nam jakiś leczniczy szampon, odmierzył nam cztery miarki, to się rozpuszcza w wodzie i co 4 dni trzeba ją w tym kąpać - ma na 4 kąpiele. Podobno ma łagodzić świąd, ale moim zdaniem go nasila, nie łagodzi. Nie wiem tylko, co to za specyfik. A ten Vetriderm niebieski to można kupić tylko u wetów, czy w internecie też znajdę? Zaraz poszukam... Szkoda mi niuni, bo kiedy steryd zaczął działać i jej nic nie swędziało, to była taka spokojna, spała calusieńką noc, a dzisiejszą znów musiałam przy niej na posłaniu przeleżeć i pilnować, by się nie rozdrapała. Teraz została sama i pewnie drapie się do upadłego...
  21. [quote name='fioneczka']rufusowa ma rację ... może to świerzb ? w standardowym badaniu zeskrobin trzeba mieć duzo szczęścia żeby "dziada" znaleźć ... wiem ze w laboklin robią badanie z krwi w kierunku świerzba ... proponuję zrobić czy ona miała robiony posiew na grzybki ? zapytaj weta czy można podać jej stronghold (1 dawka i za 2 tygodnie kolejna, koszt ok 100 zł) jesli chodzi o wszelkie świerzby, nurzeńce i inne paskudy (pchły, kleszcze też) działa super ... na grzyby nie działa. Po podaniu strongholdu nie trzeba odrobaczać na pasożyty wewnętrzne jesli coś z grzybicą to nie daj się naciągnąć na Orungal, drogie dziadostwo - 3 tabletki ok 20 zł a jak dla niej 1,5 tabl dziennie przez 21 dni, zbędny wydatek - Ketokonazol opakowanie ok 20 zł starcza na całe leczenie ale się nagadałam ;) ale może cos z tego się przyda[/QUOTE] Fioneczka, dzięki za obszerny wykład :loveu: Zaraz sobie wydrukuję tego posta, bo nic nie zapamiętam.:evil_lol: Pobraliśmy wymaz w kierunku grzyba i nic na nim nie rośnie, ale wet mówi, że trzeba jeszcze trochę poczekać. Też myślałam, że to może świerzb i jak tylko się u mnie znalazła, podałam jej Advocata - też niezły na świerzba i inne paskudztwa, w tym pasożyty wewnętrzne. Leczyłam nim Sarę i Fiodorka, efekty były super. Jeśli to świerzb, to już chyba powinien zadziałać, bo minął ponad tydzień, a ona nadal się strasznie drapie. Przestała dopiero po sterydzie, ale poprosiłam o krótkodziałający, bo jeśli to jest jednak grzyb, nie chciałam żeby zaszkodziło. Oprócz tego ją jeszcze odrobaczyłam normalnie tabletkami. Dzisiaj znowu wizyta i zobaczymy...
  22. Widzę, że temat psów Basi się rozwija, więc proponuję założyć im nowy wątek, o ile takowy jeszcze nie istnieje ;) Zdjęcia są porażające :-( P.S. Basiu - takie już jest nasze życie, życie "psiarzy" - wszystko kręci się wokół psów, praca, dom... . Są dla nas najważniejsze...
  23. [quote name='Uru']witajcie śledze wątek Fiodorka i Sary. mam rodzine pod szczecinem, w gryfinie. kazałam sie rozglądać,wypatrywać. sama to juz nawet we Wrocławiu sie rozglądam,jakoś odruchowo,choc rejon od zaginięcia daleki.Trzymam mocno kciuki,ze psiaki wrócą. wczoraj na jednym z portali poswieconych bullowatym przeczytałam watek o tym jak to ascik odnalazl swój dom po pół roku. takie rzeczy się zdarzaja,dlatego trzeba wypatrywać i miec nadzieje![/QUOTE] Witam. Ja pochodzę z Gryfina , mieszkałam tam 25 lat. Moja siostra ze szwagrem też tam mieszka. Ogłoszenia zamieszczała na wszystkich przystankach autobusowych pomiędzy Szczecinem, a Gryfinem, zaniosła też ulotki do Centrum Wodnego LAGUNA, mnóstwo ludzi tam jeździ ze Szczecina i okolic. Zawiadomiłam też Kojec Gryfiński - tam odbywają kwarantannę psy znalezione w Gryfinie i okolicach. Bardzo Ci dziękuję za pomoc, Gryfino to tylko 30 km od Szczecina. Im więcej osób powiadomionych, tym większe szanse dla Saruni i Fiodorka. Ja wciąż mam nadzieję na ich odnalezienie. Jeśli żyją, to gdzieś być muszą... :-(
  24. [quote name='agaga21']to ja się dziś z tobą napiję winka :lol: jak posprzątasz to włącz skypa:cool3:[/QUOTE] To super :diabloti:, za ok.1,5 godzinki sobie pogadamy, bo wcześniej obiecałam mężowi kolacyjkę i kąpiel :p [quote name='Alicja']oj Ciotka , to szkołka was czeka ;) Ozzulec jak ciągnie to tylko stosuję zatrzymanie , doprowadzenie do szeregu ;) i dalszy spacer ... mała się nauczy[/QUOTE] Mała się na razie wszystkiego boi, jest kompletnie niewychowanym dzikuskiem. Przy zabawie podgryza ręce i łapie za dłonie i przedramię (mąż ma wielkiego siniaka na ręce :evil_lol:), skacze na ludzi, drzwi... Na początku była spokojna, cichutka, bała się wychodzić z domu. Teraz jest już dużo śmielsza, biega po całym ogrodzie, poza posesją czuje się bardzo niepewnie, a z powodu jej panicznego strachu, będziemy ją oswajać powolutku. Sarę uczyłam chodzenia na smyczy lekkim szarpnięciem i komendą "nie ciągnij" - szybko się nauczyła. Fiodor to już był przypadek nietuzinkowy. Ale z Piczką trzeba jeszcze inaczej postępować. Piczka zachowuje się jak szczeniak, ma typowo szczeniackie zachowania.Prawdopodobnie była bita, karcona, ale nigdy niczego nie uczona. Najważniejsze to to, że ona jest bardzo bystra, można z łatwością nad nią zapanować, zwykłe "NIE" wystarcza, żadnego krzyku, ani nawet podniesionego głosu. A na szkolenie pójdziemy na pewno wiosną, akurat niunia się troszkę oswoi ;) Piczka w ogóle jest wspaniała, coraz śmielej domaga się głaskania, miziania, w domku jest radosna, biega, skacze, bawi się, a je za dziesięcioro (mam nadzieję, że nie dosłownie :diabloti:)
  25. [quote name='agaga21']hej aga, jak wam weekend mija?[/QUOTE] No właśnie skończyliśmy Piczkę kąpać, dostała peniska w nagrodę i sobie zajada. :evil_lol: A mnie czeka sprzątanie łazienki, tylko muszę co najmniej dwie lampki wina wypić, zanim się za to zabiorę, bo sajgon tam zrobiła :mad::diabloti: Byłam z nią dzisiaj sama na spacerze, zaczyna ciągnąć jak lokomotywa - leci do każdego człowieka, do każdego psa, a jak widzi kota, to jest jeden wielki pisk i szał :shake: Spacery to tylko w szelkach, bo z obroży chce się uwolnić, zapiera się, siada i ani rusz. Na spacery chodzi w szelkach, obroży i na dwóch smyczach, tak na wszelki wypadek ;) Dzisiaj znowu zaciął mi się karabinek przy smyczy, nowej smyczy kupionej dla Piczki - wyrzuciłam ją od razu :angryy: A najgorsze jest to, że ona się wszystkiego boi, nawet głosu lekko nie można podnieść, nawet głośniej powiedzieć "nie ciągnij", czy szarpnąć smyczą, bo mała natychmiast przywiera ze strachu do ziemi, kuli się i czeka na uderzenie - musiała być bita :-( Więc jedyne co na spacerach jest możliwe, to stawanie, jeśli ciągnie, a jak przestanie - można iść. I tak cały czas - spacer 500 metrów zajął mi pół godziny :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Idę sprzątać tą łazienkę :roll:
×
×
  • Create New...