-
Posts
44210 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
13
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Nutusia
-
Okazałem się spanielem tybetańskim i znalazłem cudowny DOM!!
Nutusia replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
Kreciszko moje kochaniutkie! Słyszałam, jakie warkoty odchodziły już chwilę po przywiezieniu z lecznicy :) Ech Kretollo, fajny z Ciebie gość. A dom jaki Ci się trafił, Państwo i Braciszek... RAJ NA ZIEMI!!!! Dzięki Gosiu i Bartku za wszystko! Nieśmiało przypominam o zdjęciach i filmikach... -
Do Biedronki bo taniej? – Nasze „Biedronki” :(
Nutusia replied to urwisek's topic in Już w nowym domu
Pixie i Dixie - podobne myszki do siebie, tylko jedna bardziej blondi jest :) Śliczne panieneczki biedroneczki! -
Bokserka z gulą na szyji - znaleziona na Białołęce 4.10. Ma dom
Nutusia replied to Lulka's topic in Już w nowym domu
[quote name='Lulka']załozylam juz jakis czas temu watek na bokserach w potrzebie ;-)[/QUOTE] Kręci się lepiej niż tu?... -
"Atrakcji" ciąg dalszy pt. uszkodzenie nerek w postaci regularnej mocznicy:placz: Należy się modlić, by to było tylko i wyłącznie wynikiem stanu zapalnego przewodu pokarmowego i następstwem Metacamu... Po powrocie do domu sprzątania i prania nie było!:multi: W związku z tym oraz z faktem, że wczorajsza kolacja i dzisiejsze śniadanie się przyjęło, Doktor zrezygnował z kroplówek i zastrzyków. Jutro jedziemy na kolejny antybiotyk (bo ten wczorajszy działa 48 godzin), na ponowną morfologię i krew na nerki - kciuki wskazane, żeby wyniki były lepsze. Tarczyca kompletnie rozregulowana - tak niskiego poziomu hormonu, czyli tak potężnej niedoczynności Tośka jeszcze nie miała (nawet przed rozpoczęciem przyjmowania Euthyroxu):shake:. Odczekamy jeszcze chwilę aż do końca ugasimy pożar w żołądku i prawdopodobnie od 1 listopada zaczniemy na nowo podawać ok. 7 tabletek dziennie. Trochę się martwię, bo dziś kolacja zjedzona tylko w połowie.:roll: Mamy zgodę na activię, więc się zaczęłyśmy reaktywować (na wyraźnie życzenie Cioci Ra_duni:evil_lol:). Dobra, wypuszczam zwierza na sikanie i idziemy spać, bo się nam oczka mrużą...;)
-
5 MALUCHów I MAMA- pod cmentarzem w Broku- JUZ W NOWYCH DOMACH
Nutusia replied to idusiek's topic in Już w nowym domu
Pewnie można zacząć trzymać dziś... tak na wszelki wypadek, dla pewności :) -
Bokserka z gulą na szyji - znaleziona na Białołęce 4.10. Ma dom
Nutusia replied to Lulka's topic in Już w nowym domu
[quote name='tanitka']Niestety Fundacja boksiowe nie garna się do pomocy. To nie jest KIMA z Saskiej Kępy, to już sprawdzone zostało.[/QUOTE] Dziwne... choć na stronie mogliby ją umieścić... -
Wyjątkowy wspaniały Wiśnia zamieszkał w swoim domu :))))
Nutusia replied to mysza 1's topic in Już w nowym domu
Ciociu Iwonko - w obliczu zaistniałej sytuacji zdrówka życzymy przede wszystkim, a zaraz potem spełnienia marzeń, samych szybkich i udanych adopcji i wszystkiego, o czym marzysz w snach i na jawie!:loveu: -
[quote name='Ewa Marta']Strasznie szkoda mi Tosieńki kochanej, Ciebie i Sławka też mi szkoda, bo w zasadzie non stop siedzicie u weterynarza:-( Dobrze, że nas lubi, a my jego :evil_lol: No nic, w niedzielę wędzimy, to się Doktorowi kiełbaskę podrzuci za pracę w nadgodzinach z naszego powodu i choć trochę stłumimy wyrzuty sumienia :razz: Dzięki za dobre myśli - bardzo się przydadzą. Może uda mi się choć trochę wcześniej dziś dać nogę z pracy, bo się martwię co tam w domu... Ewuś - możesz mnie kopnąć - należy mi się!:eviltong:
-
Azja - Bianca... "Królowa Śniegu" ma wspaniały dom :-)
Nutusia replied to Mantis's topic in Już w nowym domu
Na pomarańczowym trzeba ją zaprezentować - zaraz się wszystkie fanki pomarańczu zlecą! :) -
5 MALUCHów I MAMA- pod cmentarzem w Broku- JUZ W NOWYCH DOMACH
Nutusia replied to idusiek's topic in Już w nowym domu
My też trzymamy za Żabkę i czekamy na fotki. I prosimy o kciuki za Tosię, żeby się nie wykrwawiła... -
[quote name='figa33']Nutusiu , nie martw się , myślę ,że Tosia wyjdzie z tego , ma apetyt , nie zwraca , a to dobry objaw żołądek na szczęście potrafi się szybko regenerować... Oby! Ale on cały czas jeszcze podkrwawia, skoro maź na dywanie była rano czarna... :shake: Oczywiście ja myślę optymistycznie, cieszę się z każdego "za" typu nie zwracanie, ale tak mi jej szkoda, że najchętniej bym sobie nastrzelała po gębie!!!!:mad:
-
[quote name='figa33']no rzesz... :mad: działania uboczne na żołądek są takie same niezależnie czy tabletki , czopki , iniekcje No pytałam - przysięgam, że pytałam!!!!!! Kreślka brała przez chwilę Movalis i też w osłonie z Ranigastu było! Sąsiadki pies - to samo. Ale one brały w tabletkach. Dlatego uwierzyłam, że skoro iniekcja, to może być bez... Mam taką paranoję, że nawet jak mi samej lekarz ostatnio przepisał Movalis to zapytałam czy mam brać z Ranigastem!!!!!! Nie daruję sobie, no po prostu nie daruję!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Żeby mi choć przez myśl przeszło, żeby naszego Doktora spytać... No ale mi nie przyszło :(
-
Trzeba być na to przygotowanym, bo lepiej się miło rozczarować niż... no! Wystarczy zajrzeć na wątek Tosi w moim podpisie :(
-
5 MALUCHów I MAMA- pod cmentarzem w Broku- JUZ W NOWYCH DOMACH
Nutusia replied to idusiek's topic in Już w nowym domu
Przepraszam, nie dałam rady wczoraj obofcić dziecięcych rzeczy na bazarek (kiedy on ma ruszyć?..), bo nasza Tosca znów w ciężkim stanie... :( -
[quote name='Jasza'] Tak jak pisałam, znam sunię, która po takim incydencie do dzisiejszego dnia jest zdrowa jak rybka, i wszystko jest ok.[/QUOTE] Widocznie - na szczęście - nie było sytuacji, w której nagle z jakichś powodów (choroba, stres, ciąża) potężnie spadła odporność. No i nie musiała - na szczęście - zostać poddana długotrwałej kuracji sterydami. Oby tak dalej, a nużeńce nie odważą się wychylić nawet czubka nosa (czy podobnej części :))
-
No i koniec dobrych wieści i cieszenia się :shake: Wczoraj po powrocie do domu zastałam istny sajgon - wszędzie ślady krwawej biegunki (przeklęte dywany antypoślizgowe, ściany, meble, posłanie...) oraz zwrócone śniadanie, całe we krwi, a wśród niestrawionych "groszków" ogromne skrzepy (jakby zwróciła drobiowe wątróbki w całości).:crazyeye: Alarm, Doktor, moroflogia... wynik masakryczny - gigantyczna anemia:placz: Gdyby nie poziom płytek, mielibyśmy obraz jak w babeszji! Diagnoza: krwotoczne zapalenie żołądka, czyli parwowiroza (tyle, że nie wirusowa, a spowodowana podrażnieniem lekami). Na 90% jest to spowodowane podaniem dużej dawki Metacamu bez osłony dla żołądka! No jasna cholera!!!!!! A pytałam czy nie trzeba osłony, ale usłyszałam, że nie, bo to przecież iniekcje, a nie tabletki i to uśpiło moją czujność:roll: Pozostałe 10% zostawialiśmy dla wrzodu lub nowotworu, ale wtedy Tosia nie miałaby apetytu, a ona chętnie je. No to tak: wlew Ranigastu przez kroplówkę, a potem druga butla, wzmacniająca, z witaminami. Na rano dostałyśmy kolejną kroplówkę z Ranigastu, ale nie poszła, jasna cholera! Wenflon był drożny, bo bez trudu wpuściłam ten różowy płyn co się podaje przed podłączeniem kroplówki, a kapać nie chciało i już:placz: Dałam jej więc Ranigast w tabletce... Dziś znów jedziemy, to pewnie pójdzie dodatkowy Ranigast w kroplówce. Doktor jest pełen podziwu, że Toscanka ma tak wytrzymały żołądek, że zareagował dopiero teraz! No i całe szczęście, że zwróciła z tą krwią, bo inaczej jeszcze chwila, a wykrwawiłaby się do środka na śmierć!!!!! Wróciliśmy do domu grubo po 21-ej i na jedzenie Tosina musiała czekać do północy, bo musiałam rozgotować ryż z marchewką na kurczaku (i ostudzić to draństwo!). Dodałam też trochę siemienia lnianego (tego gluta). Doktor mnie uprzedził, że jeśli zwróci, mamy w ogóle przestać jej dawać jeść, bo to może znaczyć, że jest perforacja żołądka. Obrazowo mówiąc, Tosinka ma teraz w żołądku jeden wielki palący ogień i zdaniem Doktora nad wyraz dobrze to znosi (ale ile się przy tym nacierpi!!!!!). Na szczęście tej wczorajszej późnej kolacji nie zwróciła (zjadła nawet z apetytem i prawie wszystko). Ale rano znów musiałam prać dywan - kolor "cieczy" nadal czarny:shake:. Śniadanie zjadła - zobaczymy co zastaniemy po powrocie do domu... Oczywiście cała planowana kuracja "stawowa" poszła się paść, bo teraz nie można absolutnie niczym obciążać żołądka (iniekcje też go obciążają, wbrew pozorom...). Nawet Euthyroxu znowu nie podajemy (wczoraj wzięta też została krew na hormon - zobaczymy). Jedyne, co może przyjmować to essentiale forte na wątrobę. Biomectin też zabroniony, więc z nużeńcem będziemy walczyć tylko przez skórę, spryskując ją tac-tikiem. Dziewczyny, z całym szacunkiem, nigdy więcej nie odważę się pójść z Tosią do innego lekarza. Jej "historia choroby" jest zbyt długa i skomplikowana, by ją streścić podczas jednej wizyty u lekarza, który podejmuje leczenie w zastanym stanie. Oczywiście absolutnie nie kwestionuję kompetencji dr Dembele, bo jego kuracja okazała się skuteczna, tylko akurat w tośkowym przypadku jakim kosztem?...:shake: Za wczorajszą "akcję" zapłaciłam 180 zł (razem z badaniem krwi na tarczycę) i szlag mnie trafia dodatkowo, bo można było tego uniknąć. Że o cierpieniu psa, a przy okazji moim nie wspomnę. Aha, Doktor mnie jeszcze uprzedził, że najprawdopodobniej, z powodu anemii Tosia znów wyłysieje:-( Jednym słowem: tylko się pociąć szarym mydłem :placz:
-
Do Biedronki bo taniej? – Nasze „Biedronki” :(
Nutusia replied to urwisek's topic in Już w nowym domu
Też ma problem z "nadprodukcją liter" - kiedyś nawet egzamin przez to oblałam ważny, bo limit olałam i komisja nawet nie przeczytała :) Ale gdybym się jednak tekstowo przydała - czekam na sygnał :) -
Dżeki - jamnikowaty szczeniaczek w lesie - MA DOM!!!!
Nutusia replied to megii1's topic in Już w nowym domu
[quote name='Isadora7']Te jego uszy rozbrajają[/QUOTE] Pofrunie na nich do cud-miód domku! :) -
Bokserka z gulą na szyji - znaleziona na Białołęce 4.10. Ma dom
Nutusia replied to Lulka's topic in Już w nowym domu
Kurczę, minimalny ruch na tym wątku :( Taka śliczna sunieczka i co?... Może ktoś zrobi banerek - ja niestety nie umiem :( Żadne boksiowe kręgi nie są zainteresowane pomocą w szukaniu domu?... -
Tosca z mojego podpisu właśnie walczy z nużycą. Dostała mega dawkę biomectinu - 14 dni do pyska. Nużeniec zaczął się poddawać, ale psica została... podtruta! :( Pojawiły się zaburzenia widzenia i równowagi, zachowywała się jak chory na autyzm, przewracała i obijała o meble. Ona też jest bardzo wyniszczona (w dodatku o wiele starsza niż Aza). Z tego, co mówi nasz Doktor nużycy się wyleczyć nie da, ale można sprawić, że nie będzie nawrotów. Nużeńce atakują gdy spada odporność oraz po długich kuracjach sterydowych (co miało miejsce w przypadku naszej Tosi).
-
A trzeba było porządnie zaopatrzyć lodóweczkę! Gdyby w niej były same specjały, nie trzeba by było z głodu uszczelki pożerać! :) Dla właścicielki - WIELKI SZACUN!