Jump to content
Dogomania

zuzlikowa

Members
  • Posts

    42560
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by zuzlikowa

  1. [quote name='Pies Wolny']Czy jest rozważana jakaś procedura przeciw chwastom ? Też się dołożę do interesu. Poczekam na diagnozę i prognozę działań i kosztów.[/QUOTE] Przyznam, że nie mam teraz głowy by myśleć o tym... zupełnie nie mam. Teraz koncentruję się na Misiu/ Ali Babie. Niestety nie umiem działać w dwóch kierunkach. Dziękuję za deklarację...i bardzo się modlę, by była potrzebna. [B]Stan Kuferka operacyjnego Ali Baby : _winter7...300zł _yolanovi...30zł _Pies Wolny... x [/B](by mi nie umknęło)[B] ------------------------- razem 330zł + x Ogromnie dziękujemy![/B]
  2. [quote name='Paulina_mickey']Zrobić chłopakowi folder na nk?[/QUOTE] Dzięki Paulina! Oczywiście, że zrobić...jeśli dr podejmie się operacji, jeśli uwidzi,że jest szansa dla malucha, to będą ogromne koszty:oops:
  3. Czy Misiu/ Ali Baba wygra z Kostuchą?...Czy dostanie szansę?
  4. [quote name='winter7']To ja deklaruję 300 zł na operację. W razie potrzeby piszcie na pw.[/QUOTE] :-(:-(:-(...ale to z napięcia i radości...DZIĘKUJĘ CI BARDZO!!! Oczywiście napiszę! Stan KUFERKA operacyjnego Miśka... już Ali Baby( masz rację Psie Wolny- dość z miśkami, to musi być Facet, który stanie do walki o życie...niech złupi kostuchę i wydrze jej życie...swoje życie!)...tak więc : [B]Stan KUFERKA operacyjnego Ali Baby : _winter7...300zł _yolanovi...30zł ------------------------- razem 330zł Ogromnie dziękujemy![/B]
  5. Łatwiej było mi wrzucać informacje na FB...więc wklejam moje wypociny z rozmów jeszcze sobotnich z Czerwionki...tam poznał śliczną sunię i spędził noc przed wyruszeniem do domu w Koblencji: "26.02.2011...Pudzianek/ Piegus wyruszył do swojego domu do Koblencji...dziś jeszcze nocuje w Polsce, a jutro wyrusza na podbój świata...Jego Pani przyjechała specjalnie po niego...i nie interesował jej , żaden inny psiak! Ona i jej rodzina zakochali się w radosnym Pudzianku...i już nie odpuścili! Drogę z hoteliku do Kęt całą przespał...przebudził się przed Kętami...załatwił co potrzebował...napił się...wyżebrał kuleczek kilka i z naszą pomocą wsiadł do samochodu i umościł się! Szczęśliwej i bezpiecznej drogi psiaku...szczęśliwego życia!" "Wczoraj rozmawiałam wieczorkiem jeszcze z p.Basią...Pudzianek pięknie przywitał się z wszystkimi, sunia nieco na niego pokrzyczała, ale zabrane na spacer połaczony z czesaniem, psiaki całkiem fajnie się dogadały i wracały już w całkiem dobrej komitywie...dziś rano wyruszył już w ostatni etap - do domu w Koblencji...spokojnej drogi!" "No i mam wieści z Koblencji...Pudzianek pomaszerował wczoraj z Panem na 1 spacerek...w domu nie zachowuje czystości( nieźle nabiegała się wczoraj jego Pańcia!!!)...uczy się chodzić po schodach, łatwiej mu wejść niż zejść...czeka go kąpiel, bo wyczuwa się jego zapach, ale tu Basia wybierze najbardziej optymalny moment...z samochodu już wyskakuje sam, a we wsiadaniu skutecznie pomaga...w nocy o 1-ej chciał iść na taras...kołderkę, którą wyścielone miał miejsce w samochodzie uznaje za swoje miejsce- gdzie jest położona tam się kładzie..." No i teraz mam czyste sumienie, że jesteście na bieżąco...dzięki, że byłyście z chłopikiem nawet jak mnie nie bywało na wątku...tulę!
  6. I wypracowania p. Basi... "Bardzo dlugi spacer z Piegusem i ciagle sprzatanie po nim.Probuje zaznaczac teren-zalatwie sie tam ,gdzie stoi(grubo tez??)Jest jeszcze rozregulowany ale trzeba czasu i wszystko bedzie w normie...Nie zna mieszkania,wiec mysli,ze to nic zlego zwalic kupe na dywanie.Uczy chodzic sie po schodach.Wchodzi juz super,w dol ma jeszcze problem-jak zabka ciagnie tylnie nozkipo schodku...najwazniejsze,ze bardzo chce.Z auta wyskakuje juz sam,do gory trzeba go wtachac,ale ja mam juz paten i radzimy sobie,stara mi sie pomagac.W czasie podrozy podrzul pasy do zapinania ale nie przegryzl(2sztuki).Wieczorem padl na kolderke i zasnal w domu....woli jednak stanowczo wybieg??Moze dlatego,ze zawsze tam byl??Okl.1:00 w nocy przeniosl sie na poslanie na tarasie-spi do tej pory...Z oczkiem poczekam tydzien,niech troche dojdzie do siebie z nowym otoczeniem i sytuacja..Przemywam swietlikiem.Kompanie dopiero jutro,dzisiaj sie nie wyrobie.Musze zrobic to z glowa,zeby nie mial urazu do kompieli na cale zycie???Capi nieziemsko!!!!!!A ja z nim!!!" "Halo!!Wszyscy reaguja na widik Piegusa(Niemca wychodzi PEGAS!!!),co przypasowalo bo reaguje i nie potrzeba wiekszych zmian,bardzo pozytywnie i on tez jest bardzo przyjacielsko nastawiony do kazdego,psow na spacerach tez,niektore nawet ignoruje i nie jest szczegolnie zainteresowany.Ze schodzeniem z tych schodow jest chwilowo duzy problem.Mam nadzieje,ze jakos przywyknie powoli???Ja mysle,ze to problem oka??On wchodzi w rozne rzeczy...mury...siatki itp. tak jakby tego nie widzial???Jak nasz Atos byl juz starszy i pojawila sie zacma(co jest nieoperacyjne u psow),to tez mial takiego stracha do schodzenia po schodach. Moze na piatek uda mi sie termin u lekarza,to bedziemy wiedzieli wiecej...Spaceruje juz spokojniej.Siada i daje lape(czasami??),i lubi czesanie.Jest kochany!!!!!!!!Mozna tez zabierac jemu miche spod pycha,czeka grzecznie...Wczoraj jak szlam spac przed polnoca,to on tez spal na kolderce w stolowym,nie pomyslalam,ze sie przebudzi i zrobi prezent na przywitanie mojego meza???O pierwszej w nocy mialam przymusowe pucowanie. Ja juz generalnie wyczowam kiedy Piegus chce sie zalatwic,bo jest niespokojny i szuka miejsca .Trzeba czasu i wszystko sie ustabilizuje.Ide zobaczyc co robi,bo jak jest za cich,to cos kombinuje." "Kochana,nie rezygnujemy...nosimy go po schodach...chwilowo????Moze ma zle doswiadczenie,moze ktos go zwalil kiedys ze schodow???Wczoraj juz w domu nic nie wycudowal.Jeszcze nie wiem,jak wyglada taras,zalany jest totalnie....(stanowczo spi na zewnatrz-okl.1:00 opuszcza mieszkanie).No i sika straaaaasznie duzo,zastanawiam sie skad on to bierze,ha..ha..Wiaderko z woda stoi caly czas dostepne,bo chyba wody nie trzeba "reglamentowac"???Zachowuje sie tak,jakby nigdy nie mial jej pod dostatkiem???A,ze nie chodzi po schodach,to niestety nie jestesmy w stanie z kazdym siku gnac na dol...Moze sie ulozy z czasem??Moj syn jest na zwolnieniu(grypuje)wiec caly czas zajmuje sie Piegusem.Wczoraj probowal przez ponad godzine zejscie ze schodow...rloliki itp...chwalenie...Piegus ma to w nosie???Mam nadzieje,ze sie nauczy,bo jak przybierze na wadze,to go nie uradzimy???Tutaj juz wiosna,slonko i na plusie.Spacery sa dlugie i udane.Wczoraj sam postanowil zawrocic.Ze smyczy jeszcze go nie spuszczam na spacerze,bo on nie boi sie w ogole samochodow i pcha sie na ulice,a mam z nim kawalek przy ruchliwej drodze do przejscia...Szalejemy z nim na wybiegu i na lace...Wieczorami jest spokojniejszy na spacerze,moze dlatego,ze juz ciemnawo??Lece,bo sie nie wyrobie...A co do trawienia,to smiejemy sie,ze ma jak jego Pan,po zarelku 20 min i kupka." "Zdjecia wrzuce w piatek,bo chwilowo mam duzo pracy a i Dziecie mi doszlo do "obrobienia".Dzisiaj zszedl po schodach z moja wielka pomoca i szynkowej....podtrzymywalam za szelki..Niestety rano jestem sama i musimy to z Piegusem poradzic we dwoje...bedzie dobrze!!Do lekarza wybieramy sie w piatek.Czekam na potwierdzenia termunu,bo tutaj jest od jutra karnawalowe szalenstwo i wiekszosc gabinetow nieczynnych...az do srody popielcowej.Lece dalej .Pozdrowionka od nas i szczegolnie dla Iwonki"
  7. [quote name='bico']No to nam zuzliku newsa zapodałaś!:crazyeye: A nic wcześniej tajemnicy nie zdradziłaś:mad::evil_lol: Pudzianek ma już swój upragniony i wyczekany dom!:multi::multi::multi: I to jaką podróż do niego odbył:cool3: Oby już zawsze było mu tam dobrze i bezpiecznie:lol: Cieszę się, że czuwałaś osobiście nad tą "operacją" i że "przemaglowałaś" nową Panią Pudziana:cool3: Teraz czekamy na nowe wieści z domu i fotki, mam nadzieję, że będziesz z Panią w kontakcie:loveu:[/QUOTE] Szukałam możliwości sprawdzenia domku...i nie byłam pewna, jaką decyzję podejmę i to nie ze względu na p.Basię, ale właśnie tę niemożność bezpośredniego sprawdzenia domu...jednak przekopałam cały internet, znalazłam wszystko co możliwe o p.Basi...dopadłam ja na Nk...i bojąc się różnych dziwnych fundacji niemieckich, szukałam ew. kontaktów z nimi (Berlin)...i oczywiście cały czas w kontakcie i cały czas kombinowanie...podjęłam decyzję i zachwyciłam sie logicznym i odpowiedzialnym zaplanowaniem wszystkiego dla Pudzianka ... Pudzianek w domku nazywa się Piegus, a z niemiecka brzmi to jak Pegaz...i to do niego pasuje- latający psiak!Najbardziej energetyczny z benków jakie znałam! [URL="http://img840.imageshack.us/i/0000575.jpg/"][IMG]http://img840.imageshack.us/img840/6296/0000575.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL] [URL="http://img132.imageshack.us/i/0000580.jpg/"][IMG]http://img132.imageshack.us/img132/1142/0000580.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img696.imageshack.us/i/0000586p.jpg/"][IMG]http://img696.imageshack.us/img696/1010/0000586p.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL] [URL="http://img26.imageshack.us/i/0000587b.jpg/"][IMG]http://img26.imageshack.us/img26/5461/0000587b.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL] [URL="http://img340.imageshack.us/i/0000588t.jpg/"][IMG]http://img340.imageshack.us/img340/3136/0000588t.jpg[/IMG][/URL] [U]Nasz Pegaz ze swoją pańcią![/U][URL="http://imageshack.us"][/URL]
  8. [quote name='Pies Wolny']Nieeeee, do cholery. Na czym polega choroba ? Czy to ma jakiś związek z dotychczasowym 'domem' ?[/QUOTE] Bardzo daleko posunięta dysplazja obu nóg..."lewa w bardzo złym stanie, prawa w tragicznym"...pies w permamentnym bólu...stan psiaka ma związek z jego dotychczasowym życiem. Psiak będzie konsultowany u specjalisty ortopedy... i oby on uwidział choć cień szansy, że zabiegiem chirurgicznym jest w stanie pomóc chłopakowi... błagam, pomóżcie zebrać środki...i wybaczcie, że ja ciągle o pieniądzach...
  9. Z ogromnym szacunkiem dla lekarzy w schronisku, nie umiem nie podjąć próby skonsultowania ich diagnozy z innym wetem(wiem,że nie chcą by Misiu cierpał i realnie patrzą na stan psiaka...ale nie umiem jeszcze nie szukać nawet ryzykownej pomocy dla tego młodego życia...nawet jeśli jest najmniejsza szansa...najmniejsza...nie umiem) Poprosiłam demi o dostarczenie zdjęcia specjaliście ortopedzie...zrobi to jeszcze dzisiaj. Najpóźniej jutro będę miała informację, czy podejmie sie on operacji, czy uwidzi zasadność takiego zabiegu i jak szeroki to będzie zabieg. Od tej decyzji będzie zależało dalsze postepowanie... ale też wiem, że bez pieniędzy, nie zrobimy nic. Jeśli Was poruszy los tego dzieciaka...jeśli będziecie mogli mu pomóc w opłaceniu operacji, piszcie na razie deklaracje... ja je zestawię i gdy będę miała jasną odpowiedź, dam znać, czy można przelewać środki...bardzo proszę- POMÓŻCIE!
  10. [B][SIZE=5]Bardzo proszę o pomoc ... [SIZE=4]Misio to jeszcze dzieciak, 8 miesięczny dzieciak, który pozostawiony został narastającej niesprawności aż nadto długo- ponad połowę swojego młodziutkiego życia!...ponad połowę swego młodziutkiego życia w bólu!:-([/SIZE] ...czy jego życie ma się zakończyć bez próby uratowania go? [/SIZE][/B]
  11. [quote name='Pies Wolny'][B][SIZE=5]G R A T U L A C J E ! ! ! :multi::multi::multi: [SIZE=4]WYRYWAĆ CHWASTY ! WYRYWAĆ CHWASTY ! [/SIZE][/SIZE][/B][SIZE=5][SIZE=4][SIZE=2]PS. Może zmienić Mu imię na ZORRO - od maski. Misiek :crazyeye: do do kitu z takim imieniem dla Benia, a po drugie musi zapomnieć te wiedźmy co się Nim 'opiekowały'[/SIZE] [/SIZE][/SIZE][/QUOTE] Psie Wolny...możesz już o mnie jak o rozmemłanej starej babie mówić- siedzę i ryczę! Zdjęcie zostało zrobione...i niestety wskazanie do uśpienia psa. Obie tylne łapy są w złym stanie- lewa nieco lepsza, ale prawa tragedia! Ten psiak od dłuższego czasu żyje w permamentnym bólu! Doktor podał mu środki przeciwbólowe (dzięki ogromne!)...[B]młode życie, które musi się tak zakończyć? [/B] Misiek jest bardzo wycofany i zestresowany schroniskiem, mimo, iż został umieszczony w stosunkowo spokojnym miejscu.
  12. Bardzo prawdopodobne, że znalazł się własciciel suni...będę wiedziała na 100% ok. 16-tej...dam znać!
  13. Nie zabijcie! Niestety znowu tyle się dzieje, że nie zdążyłam, a jak jest czas wstawiałam nowe na stronkę adopcyjną benków na FB (tak przynajmniej mogę zebrać psiaki i ludziom proponować!)...i nie napisałam,że Pudzianek już w sobotę wyruszył do swojego domku w Koblencji...przyjecjała po niego p.Barbara (wcześniej umieszczony był tu jej mail)- Polka od 12 lat mieszkająca w Niemczech, która straciła swojego Atosa i która najpierw sama pokochała Pudzianka, a potem rodzine przekonała i...pokonała ponad 1000km by przyjechać po cudnego...już Wam wklejam fotki z soboty. Byłam na miejscu, jechałam z Pudziankiem aż do Kęt...potem Pudzianek pojechał jeszcze do Czerwionki do koleżanki...i w niedzielę rano wyruszył do domu do Koblencji... wstawiam na razie tę informację...i zmieniam tytuł, bo potem znowu nowy psiak mnie odciągnie i znowu nie zdążę!:oops:
  14. Tak jak przypuszczałyśmy...nie minęło nawet z 10dni i ponownie był telefon- zabierajcie psa, już jesteśmy zdecydowane...koszty operacji są zbyt wysokie, nie damy rady. Tym razem sprawa został postawiona bez niedopowiedzeń i bez mała na ostrzu noża- nie ma mowy o zmianie decyzji, przyjeżdżamy i pies jest zabrany tak, czy siak. Musi być jednoznaczne zrzeczenie się psiaka. Jedzi by zdiagnozować łapę i w zależności od tego podejmujemy dalsze działanie...albo jedzie do ds, albo zostanie w klinice na konieczną operację łapy. Psiak został zabrany z koniecznym zrzeczeniem się właścicielki. Misio niespokojny, lekko wycofany sytuacją, choć w samochodzie już powoli uspokajający się....jednak dla tego młodziutkiego psiaka to jest szok. Zastanawiające jest, że niemal automatycznie zaakceptował mężczyznę, a wyraźnie prezentował niepokój i obawy przed xmartix (może mundur, ale może też fakt,że kobieta). Psiak nie potrafi ustać nawet przez chwilę- natychmiast siada...jego chód jest bardzo chwiejny...niestety działania odnośnie tylnych łap (najprawdopodobniej tylko prawej, ale nie możemy mieć pewności,że nie doszło do nadmiernego obciążenia drugiej łapy tylnej, bo przecież ona od najprawdopodobniej listopada przejęła ciężar chodzenia i stania...a to niestety mogło upośledzić i rozwój młodziutkiego jeszcze kręgosłupa) musi być podjęte bez mała natychmiast by dać odpowiedź jak pomóc Miśkowi i nie dopóścić do dalszych deformacji, które już mogą się utrwalić i nie dopuścić do sytuacji gdy noga ewidentnie będzie psiaka boleć...na dzisiaj nie umiem jednoznacznie powiedzieć, że nie ma bólu. Misiu jednak na łapie nie usiłuje stać( widać jak jest utrzymywana w górze i oszczędzana)...a idąc nieznacznie jedynie się na niej wspiera...chód jest wyraźnie upośledzony. Zakładam Misiowi wydarzenie i niestety musimy szybko znaleźć środki na ew. potrzebny zabieg...jaki? Jeszcze nie wiem, ale nie możemy zwlekać z ew. operacją, a nie przypuszczam by jej koszty były niskie. Wszystko będzie wiadome w ciągu najbliższych dni po wykonaniu odpowiednich zdjęć rentgenowskich...tylko one mogą dać odpowiedź- co należy robić dalej! [B][SIZE=5]Bardzo proszę o pomoc ... Misio to jeszcze dzieciak, 8 miesięczny dzieciak, który pozostawiony został narastającej niesprawności aż nadto długo- ponad połowę swojego młodziutkiego życia![/SIZE][/B] Xmartix, demi...dzięki ogromne!
  15. Jednej z osób sunia wydała się podobna do znanej jej Hery... Spróbowałam do suni powiedzieć kilka razy Hera i pierwszy raz zareagowała odwróceniem się do mnie i przyglądaniem,a potem podbiegła do mnie i skoczyła, zaczęła prowokować do zabawy... jednak nie mogę być pewna, że chodziło o imię, czy też o to,że się do niej odezwałam. Potem już nie reagowała, ale tu też raczej zajęta była spacerem i ...ciągnięciem...i w zasadzie nie reagowała na nic poza :nie. Jednoznacznie nie umiem więc powiedzieć jak wygląda z tą reakcją na imię Hera. Przyjrzałam sie jej...jest znacznie drobniejsza niż typowe onki, choć zbudowana bardzo proporcjonalnie, co do ogona, to ja nie jestem specjalistka od onków i donków...ma gruby ogon, ale czy grubszy niż inne onki? Naprawdę nie wiem! A na spacerze sunia dość dziwnie się zachowywała - chwilami miałam wrażenie, że nie jak psiak nauczony chodzić na smyczy, albo taki, który bardzo dawno nie chodził na smyczy...gdyby miała otarcia na szyi, można by podejrzewać, że była na uwięzi, ale nie ma, więc to raczej nie wchodzi w rachubę...może biegała luzem po ogrodzie, albo była w kojcu...ze smyczką ma problemy, choć nie jest na tyle silna by mocno pociągnąć!Chwilami stawała na dwóch łapach jak dziki koń! Ale uspokajała się dość szybko...po momencie znowu powtórka i tak kilka razy! Nie umiem nic więcej na ten moment powiedzieć o suni... Poza tym,że mimo ponad godzinnego spaceru nie zrobiła koopki...i to raczej nie z przejęcia i stresu tylko! Na jedzenie rzuciła się zachłannie...nie dostała zbyt dużej porcji, by nie narobić czegoś, a psiak zostaje na działce do rana niestety sam.
  16. No i macie...zuzlikowa ma Onkę pod opieką i to bezpośrednią!:crazyeye: Zajrzyjcie na wydarzenie malutkiej suni...ja na razie nazywam ją Sonia...tak mi jakoś poręczniej! [URL]http://www.facebook.com/event.php?eid=204991776180739[/URL] a tu jest notatka, która może przydać się do ogłoszeń...sunia ma już allegro, szerloka...zaraz zrobię gumtree...pomóżcie bardziej ogłosić...może znajdzie się jej dom! [URL]http://www.facebook.com/notes/roma-wiktor/uwaga_-okolice-k%C4%99t-ma%C5%82opolskaznaleziono-m%C5%82od%C4%85-suk%C4%99-owczarka-niemieckiego/167777869937711?ref=notif&notif_t=note_comment[/URL] Linki do plakatów...format A4... 1... [URL]http://img9.imageshack.us/content_round.php?page=done&l=img9%2F5612%2Fslajd2.png&via=mupload[/URL] 2... [URL]http://img842.imageshack.us/content_round.php?page=done&l=img842%2F2014%2Fslajd1v.png&via=mupload[/URL]
  17. [quote name='ANETTTA']do mnie tez pisało 2 zainteresowanych !!!![/QUOTE] Oprócz powyższego też miałam 2 nowe zapytania o Lucynkę...może uda się innemu psiakowi...oby!
  18. Dziewczyny, jakbyście miały psiaka choć przypominającego bernardyna, piszcie proszę [B][email protected][/B]... lub na bernardyny w potrzebie na FB [URL="http://www.facebook.com/album.php?fbid=198205540209461&id=100000600502318&aid=53700&ref=notif&notif_t=like#%21/home.php?sk=group_192021564159117&ap=1"]http://www.facebook.com/album.php?fbid=198205540209461&id=100000600502318&aid=53700&ref=notif&notif_t=like#!/home.php?sk=group_192021564159117&ap=1[/URL] wstawimy na stronę benków na FB i postaramy się pomóc w ogłaszaniu... [URL="http://www.facebook.com/pages/edit/?id=122870101115744&sk=basic#%21/pages/Bernardyny-adopcje-Saint-Bernards-adoptions/122870101115744"]http://www.facebook.com/pages/edit/?id=122870101115744&sk=basic#!/pages/Bernardyny-adopcje-Saint-Bernards-adoptions/122870101115744[/URL] Ależ cudne psiska!:crazyeye:
  19. [quote name='Szarotka']Szkoda, ze nie mozna zobaczyc :):)[/QUOTE] Ja też ogromnie żałowałam...ale sam opis tak mnie rozbawił, a jeszcze wspomnienie zdziwionego pycha Wiktora: a któż to się ośmielił!...śmiałam się jeszcze chyba przez pół dnia!
  20. No, czy takie dobre dla wszystkich, to nie wiem!:evil_lol:...ostatnio Ewa wpadła na pomysł samodzielnego odwiedzenia na wybiegu Wiktora i ...niestety wszystko było dobrze do momentu, aż nasz "stróżujący" pies nie zjadł ze smakiem dwóch, trzech smaczków...nie obejrzał się i nie stwierdził, że to nie ręka Moniki go dopieszcza...i wtedy ktoś musiał poćwiczyć bieg sprintem! Okazuje się, że nie jesteś domownik, a jenom wpadający ktoś, to się nie pchaj na teren Wiktora!:shake::evil_lol:... bo Wiktor pilnuje! A jeszcze najzabawniejsze jest to, że nie wiem dlaczego biegnąca przed Wiktorem się z tego bardzo cieszyła!:lol:
  21. [quote name='Paulina_mickey']Ona miała wcześniej na imie Blanka? Jeśli tak to ma już ode mnie zrobiony pakiet 50 ogłoszeń, jednak ze zdjęciami przerobionymi z filmiku. Te są zdecydowanie ładniejsze :)[/QUOTE] Tak Paulina, to Korze robiłaś ogłoszenia ze zdjęć z filmiku...wykupiła je dla Kory (Blanki) asia-s...
  22. Kora już na stronie adopcyjnej bernardynów na FB... przydałyby się jej ogłoszenia... [URL="http://www.facebook.com/pages/Bernardyny-adopcje-Saint-Bernards-adoptions/122870101115744#%21/album.php?aid=25741&id=122870101115744"]http://www.facebook.com/pages/Bernardyny-adopcje-Saint-Bernards-adoptions/122870101115744#!/album.php?aid=25741&id=122870101115744[/URL] ...mnie udało się już dodać nowe piękne fotki...
  23. [quote name='plina']A w Tczewskim schronisku jest taka beniutka, Kora vel Blanca. Niedługo wstawię ją z metryką, tylko kilka informacji muszę zebrać od Pineski :cool3: [URL]http://www.dogomania.pl/threads/203187[/URL][/QUOTE] Kora już na stronie adopcyjnej bernardynów na FB... ostatnio pakiet ogłoszeń wykupiła dla niej asia-s ...ale nigdy ogłoszeń za dużo... [URL="http://www.facebook.com/pages/Bernardyny-adopcje-Saint-Bernards-adoptions/122870101115744#%21/album.php?aid=25741&id=122870101115744"]http://www.facebook.com/pages/Bernardyny-adopcje-Saint-Bernards-adoptions/122870101115744#!/album.php?aid=25741&id=122870101115744[/URL]
  24. Co tam my zadowolone...DIdusia szczęśliwa, radosna, dziecinnie rozbawiona i nie samotna- to najważniejsze! Cudowna dziewczynka!Dzięki wielkie za fotki z domciu! DeeDee...najszczęśliwszym bądź psiurą!:loveu::loveu::loveu::loveu:...niezmiennie!
  25. [quote name='monic jabłuszko']Nie znam tej organizacji ale fakt iż psy wyjeżdżają do Niemiec mnie nie zachwyca. Myślę, że Lucio jako go ładnie nazwała CoolCaty ma swój dom tu gdzie jest dotychczas. Ma swój teren, swój kojec, swoją budę i swoje człowieki którym ufa bezgranicznie. Nie potrzebuje wypasionego domu. Nie toleruje obcych - nie ma szans żeby kogoś wpuścił na działkę - rzuca się z zębami od razu. Nie toleruje innych psów - taka sama reakcja jak na obcych. Nie toleruje samochodu - ma paniczny lęk żeby wejść do środka - ucieka do kojca i chowa się w budzie. Wizyta u lekarza z którą związana jest jazda samochodem wymaga od nas wiele wysiłku. Psa trzeba na siłę włożyć do auta - ma taką traumę. Zauważyłam, że nie chce wejść nawet do domu. Boi się wąskiego korytarza - taki sam pokonywał w schronie, a potem był tam w szpitaliku. Najlepiej czuje się na dworze leżąc na ziemi. Dokonaliśmy kawał roboty żeby Lucio stanął na łapach psychicznie i fizycznie. Jeszcze rok temu leżał zrezygnowany w psiej depresji w schronie sam jak palec. Aśka25 zaczęła go przywracać do życia. Ja poznawałam się z Miśkiem w schronie prawie dwa miesiące zanim przyjechał do mnie na działkę. Potem akcja amputacji łapy i obecna walka o trzy pozostałe żeby były najdłużej sprawne. Wreszcie widać, że chce mu się żyć i mam nadzieję, że jest szczęśliwy. A to, że ma DT? Jak zwał tak zwał. Zabierając psa ze schroniska to zawsze wielka niewiadoma zwłaszcza w przypadku tak dużego, niesprawnego zwierza tej rasy. Przecież jest na liście ras niebezpiecznych. Wiele psiaków ma DT i zostaje tam do końca swojego żywota. Sam papier o adopcji nie gwarantuje psu szczęścia. Ile razy psiaki z adopcji wracają do schronu po kilku dniach? Dlatego, że ugryzą są od razu zwracane. W schronisku wisi napis, że adopcja psa jest adopcją na całe jego życie. Wiem, że Lucjan był już raz zaadoptowany. Po grudniowym wypadku jakiemu uległ na podstawie chipa skontaktowano się z jego właścicielem. Ale ten ktoś powiedział, że nie chce Lucjana i pies go nie interesuje. Nie chcę żeby taka sytuacja kiedykolwiek się powtórzyła. Lucjana nikt nie wygania, może sobie tu spokojnie żyć, najważniejsze żeby było mu dobrze. Jest dla nas ważny i traktowany jak nasze leonbergery, jest członkiem naszej rodziny. Kwestie biurokracji nie są najważniejsze. Chyba, że dla kogoś ważniejsze są papierki niż szczęście psiaka.[/QUOTE] Zawsze bardzo poważnie zastanawiam się nad tym, czy dla dobra psa powinniśmy zafundować mu zmianę jaka wydaje się nam najlepsza...i nie zawsze odpowiadam, że taka zmiana jest dla psa dobra...i tu mamy do czynienia z podobną sytuacją. Jeśli zmieniać cokolwiek to tylko na znacznie lepsze, ale nie lepsze w naszym mniemaniu, tylko lepsze z punktu widzenia potrzeb psa... Jeśli monic jabłuszko, nie stawia warunków, by Lucuś został tam gdzie jest i jeśli Lucuś odradza się tam...zostawmy go tam i chrońmy przed zmianami. Ten pies zbyt wiele zmian przeszedł, teraz uczy się akceptować te ostatnie i wygląda na to, że idzie mu dobrze...ten ogromny kaukazik, nauczył się radzić ze swoją niepełnosprawnością (i na szczęście pies nie patrzy na siebie tymi kategoriami!), znowu ma swoje miejsce do pilnowania, znowu stał się dumnym przywódcą stada...znowu ma poczucie stabilizacji. I tak jest dla niego dobrze.I bardzo się z tego cieszę!...choć przyznam, że z zamierającym sercem czytałam kazdą informację o chłopaku, to bardzo się cieszę, że nadal jest kaukazikiem pełną gębą!...
×
×
  • Create New...