Kurcze - Charly... właśnie widziałam, ale już sie na szczęście znalazł, prawda?
Czaruś jest taki mini, że się na pewno nie wyrwie - ale to daje nauczkę, że po pierwsze - przyszli właściciele dostaną go w puszorkach a po drugie, będzie miał dołączoną adresówkę i od razu wpiszemy na niej nr tel. Już ja to dopilnuję...