Fakt - dobrze, że Lady już poza schroniskiem. Ale wyobrażam sobie jak musiała to przeżyć Obarczuś. Sprawdza domek, opisuje, że najlepszy na świecie (w końcu jako robiąca wizytę przedadopcyjną w zasadzie staje się automatycznie odpowiedzialna za psa i warunki do jakich trafi) a tu nagle buch - i Lady musi się pakować... Każdy kto choć raz przeprowadził taką wizytę, wie jaki to koszmar... To cud, że tak szybko znalazł się hotelik.
Teraz czas na nowy dom! Taki najlepszy na świecie!