Byłam u Rusti i czytam, że coś nie tak u Lady...
Cholera... "a miało być tak pięknie, a miało nie wiać w oczy nam..."
Nie rozumiem ludzi, nie rozumiem nieprzemyślanych adopcji gdzie mózg się włącza dopiero po czasie... nie rozumiem i nie zrozumiem chyba nigdy.
Jak można się poddać po 48 godzinach? No jak? PIES TO NIE ZABAWKA! Pies czuje, myśli, kocha... Psu zawsze trzeba dać szansę.
Opłacę hotelik... taaa... a hoteliki to u nas po prostu w kolejce czekają, żeby przyjąć kolejne psy (wielkie podziękowania dla hoteliku, że zgodził się przyjąć Lady - jesteście kochani :loveu:).
Wnerwiłam się normalnie.