U mnie jedyna suczka w gronie menów rozpędza się i z dzikim rykiem odpędza ich od ich misek - muszę zołzę brac na fotel bo by im wyżarła wszystko:evil_lol::evil_lol::evil_lol:
Wiem! I mnie dobija bezradność!:-( Dziś wyszłam na spacer z Jamnikami i niestety Maxa musiałam do domu przynieść na rękach. Zaczął ciężko oddychać
i potykać się. Jest słaby mimo intensywnego leczenia - nowego serca Mu nie dam. Ciężko mi:-(:-(:-(:-(