Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    29148
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    30

Everything posted by Ewa Marta

  1. To jest staruszek, więc najlepiej byłoby zostawic ranę do zziarninowania i zagojenia. Pamiętajmy, że on niedawno mial narkozę, kiedy go jakis konowal zszywał. To bylaby druga w krótkim czasie. Moim zdaniem psiaki mogłyby jechać do kikou, ale juz po wygojeniu rany Lapisia i po kastracji Pysia. Jakies pieni ądze są już uzbierane poza deklaracjami, więc powinno wystarczyć na pobyt u Anecik i zabiegi.
  2. Kami jest przeurocza! Ten jej szczęśliwy pyszczek musi złamać niejedno serce:) Postaram się do poniedzialku napisać jakąś treść ogłoszenia, po czym uśmiechnę się do Alaskan Malamute, żeby ją po swojemu pokolorowała i ruszamy z ogłoszeniami:)
  3. Piękna jest:) Anecik, bardzo dziękuję za zdjęcia:) W taki gorąc chciało Wam się ganiac z aparatem? Szacunek:) Bardzo Ci kochana dziękuję!
  4. W najgorszym razie zziarninuje się, ale to trochę potrwa
  5. W sumie nie takie duże, ale wchodza tam maluszki, więc spokojnie trójka się zmieści:)
  6. Jak to dobrze, że zabrałaś ją do siebie na ten czas przed rehabilitację. Wygląda na cudowną sunię taka grzeczną i kochaną.
  7. Anetko, legowisko też od Eluni! Ja tylko spakowałam, dorzucilam poszwy, octenisept i kocyk i wysłałam:)
  8. Cieszę się, że mogłam pomóc:) Pięknie się goi ta rana! Naprawdę widać, że leczenie przebiega prawidłowo i widać też Wasza pracę Anetko. bez przemywania w domu nie byłoby tak ładnie!
  9. Basia cierpi, a i tak najbardziej rozpacza, że Pani nie wzięła psiaka:(
  10. Rozmawiałam z Basią, prosiła, żeby podziękować Wam za pamięć i pozdrowić. Boli ją wszystko, palec u nogi ma cały czarny. Dzisiaj będzie prześwietlana kolejny raz. Główne uderzenie było na klatkę piersiową i kręgosłup. Nic nie jest złamane, ale ona ma wrażenie, jakby wszystkie kości gruchotały. Mówi, że nie może oddychac z bólu. No i przeżywa potwornie i chyba najbadziej to, że Pani zrezygnowała z adopcji psiaka:( Powiedziała, że ejst w stresie, że boli ją głowa i nie może do adoptować.
  11. Betinka wzbogaciła się dzisiaj o 400 zł podarowane od jej stałych anonimowych opiekunów:) Bardzo dziękujemy!!! To dzięki nim zdecydowalam się wyciągnąć ją ze schronu, bo wiedziałam, że mnie nie zostawią z jej utrzymaniem:) Ponieważ nikt o nia nie pyta, a ja co miesiąc drżę, czy nie złapie jakiegoś kleszcza przy podawaniu samych spotów na skórę, dzisiaj zmaowiłyśmy jej obroże Foresto. Sunia niby mała, ale waży ponad 10 kg, w związku z tym musi byc duży rozmiar. Koszt 89 zł. Opłaciłam też hotelik za cały lipiec, bo nie zanosi się na jakiś domek w najbliższych dniach. Nie chcąc tworzyć kolejnego minusa (jak u Kami) dorzucam od siebie dla niej 50 zł. Tym samym w rozliczeniu na pierwszej stronie maleńka ma całą złotówke na plusie:)
  12. Kami od dzisiaj paraduje w obroży Foresto. Poprosiłam Anecik o jej zakup, bo nie do końca ufam spotom podawanym na skórę. Żeby było szybciej, Anetka odstąpiła jedną z zakupionych dla własnych psiaków, a potem zamówi jedną dodatkową. Bardzo dziękujemy!
  13. Szukałaś dla niej pomocy, to jest najważniejsze. Nie możesz odpowiadać za ludzi, którzy nie doczytają, tylko coś sobie sami dopowiedzą, jak ta Pani, która chciała Kami, bo jest pudelkiem:) Nie martw się tym, bo ja i tak rozmawiam z każdym potencjalnym domem i jasno mówię, że to uroczy kundelek:)
  14. Póki co ani jednego zapytania, ale w końcu ktoś zadzwoni:)
  15. Wiem kochana, dlatego powiedziałam Pani, że nie jest pudelkiem i że to kundelek. Na pudelkach ratunku dla niej szukała Tyśka, kiedy Kami była jeszcze w schronisku. Były jej zdjęcia i nikt nie twierdzil, że jest pudelkiem. Ale ludzie sami sobie dopowiadają...
  16. Rozmawiałam chwilkę z Basią. Zostawiają ją w szpitalu na kilka dni. Jest poobijana od poduszki i nie wiadomo, czy coś jeszcze nie wyjdzie w najbliższych dniach. W sumie to cud, że żyje, bo osoba, z która jechała nie zatrzymała się na znaku stop i wbiła się w duży samochód:( Sekundy wcześńiej to ten samochod wbiłby się w bok od strony Basi:( Samochód tej Pani do kasacji, Pani na szczęście nic się nie stało. Wracały ze schroniska, gdzie Pani wybrała psa i o 16 miał do niej jechać. W sumie drugi cud, że nie wzięły go samochodem ze sobą, bo nie przeżyłby tego:( Nagadałam Basi mocno, że musi zadbać o siebie, nie może wsiadać z nieznanymi kierowcami do samochodu i jechać, nie może non stop być w drodze ratując kolejne psy. Ma Pączka, któremu musi poświęcic teraz czas, ma rodzinę i inne psiaki... Mam dostać zdjęcia psiaczka, bo Pani najpewniej nie adoptuje go, bo ma duży problem z samochodem i z załatwianiem spraw powypadkowych. Obiecałam, że postaramy się poszukać mu domu...
  17. Najważniejsze, że lepiej się czuje! Gojenie będzie trwało długo, ale w tej chwili jest w dobrych rękach i będzie dobrze!
  18. Boże Drogi, oby to nie było nic poważnego!
  19. Wpłaciłam deklaracje jednym przelewem. Napisałam, ze to dla Pysia i Lapisia:)
  20. Też tak uważam. No właśnie:) Pani była zainteresowana nią po zobaczeniu zdjeć z dredami na FB w grupie pudelków.
  21. Dokładnie to chciałam napisać. Jakby to źle nie wyglądało, to jest częsta sytuacja przy pogryzieniach. Szyte rany otwierają się, jest stan zapalny i dochodzi do martwicy. W bardzo dobrej klinice weterynaryjnej, gdzie moja Przyjaciółka ratowała swojego psa tak naprawdę robili to samo. Mimo, że czekali z szyciem 3 dni, żeby nie doszło do zakażenia, po zszyciu zrobiła się przetoka, stan zapalny i trzeba było wyciągać ropę. W tej chwili jamniś ma co drugi dzień czyszczenie rany w lecznicy, a w międzyczasie Anecik przelewa te rany octeniseptem. Psiak dostaje antybiotyk. Tu niewiele więcej można zrobić. Nie ma chyba sensu wozić go dalej, bo jemu potrzebny jest spokój. Dzisiaj jest już w lepszej kondycji, bo nie boli tak bardzo. Trzeba uzbroić się w cierpliwość, cieszyć się, że Anecik zabrała go do siebie i czekać aż się wszystko zagoi i będzie można wyciąć martwą tkankę. To się zdarza, moja Peruszka kilka lat temu byla pogryziona przez dzika i również rany się otworzyły, doszło do zakażenia mimo, że kilka razy dziennie ją opatrywaliśmy i również miała wycinaną martwą tkankę. To brzmi okropnie, ale jest to dosyć częsta sytuacja po dużym pogryzieniu.
  22. No właśnie, ja też czekam na decyzję na jakie konto wpłacać dla dziadków.
  23. Ile on musial cierpieć:( najważniejsze, że ma ściągniętą ropę. Pies mojej przyjaciółki po pogryzieniu dzika też miał podobną sytuację. Lekarz po nacięciu i wyciśnieciu ropy kazał wlewać dwa razy dziennie w ten otwór octenisept lub zamiennie płyn ringera( to zwykla kroplówka do kupienia u weta). Chodziło o to, żeby to się nie zamknęło i żeby ropa mogla dalej wyciekać.
×
×
  • Create New...