-
Posts
29140 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
30
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Ewa Marta
-
Dostałyśmy dzisiaj z Elą 300 zl od Ewy K., ktora kilka lat temu adoptowała od nas Emi, a potem znalazła starszego Misia i przygarnęła go do domu. Pomogłyśmy jej w utrzymaniu go i Ewa teraz chciała dorzucić cegiełke do ratowania naszych psiaków. Jak dla mnie to całkiem pokaźna cegła jest:) Podjęłyśmy decyzję, że podzielimy tę kwotę pomiędzy Bezę i Myszkę. 150 zł dostaje Beza. Ewciu, serdeczne dzięki!!!
-
Fajnie, że przeczytałaś Jaaga:) Ja myślałam, żeby raczej ktoś przyjechal do Ciebie i pomógl w jej ustawieniu. Kiedy zabrałam do domu bardzo terytorialnego rottweilera ze złymi nawykami, bo mieszkał z bezdomnymi, wprowadzałam nowe osoby do domu po uprzedniem wyjściu na dwór z Rokusiem i poznaniem go z ludźmi. Wtedy bez problemu wpuszczal do domu. Powoli nauczył się, że ma juz emeryturę i nie musi pilnować.
-
No to może Myszka? jest cudowna:) Dzisiaj zapięłam jej smycz do ciasno zapiętej obroży. Początkowy stres i jak zwykle leżenie plackiem na ziemi, ale potem ruszyła. Idzie na luźnej smyczy. Miałyśmy dwa udane spotkania z dużymi psami. Za każdym razem stawałam, kucałam przy niej, żeby w razie czego od razu złapać, gdyby się szarpała, ale maleńka czując mnie obok na spokojnie pozwalała podejść psiakom. Sama delikatnie je wąchała i merdała nawet ogonkiem. Usiłuje bawić się z Figą, ale mój Figuszek jest bardzo obrażony, że w domu jest jakiś intruz, więc udaje, że jej nie widzi. Rano była z całą grupą na spacerze z Jackiem. Podglądałam przez okno, cudownie szła obok jego nogi i cały czas ogonek był w ruchu i podniesiony do góry. Jacek spuścił ją w windzie. Wyszła spokojnie razem z suniami i od razu podbiegla do naszych drzwi. To maleństwo będzie się bardzo pilnowało swojego opiekuna. Nasza klatka ma podwójne drzwi na dole, poza tym maleńka ani razu nie schodziła po schodach na klatce, a dodatkowo Jacek stanął przy schodach, żeby w razie czego odciąć jej drogę, więc było bezpiecznie. Rano maleńka słysząc ruch na łóżku (spała obok na swoim posłanku) od razu chciała się witać. Bez problemu wskoczyła na łóżko, ale natychmiast ją zdjęłam z uwagi na robale. Wskoczyła więc łapkami i aż sobie popiskiwala cichutko z radości, że ktoś jest obok niej. W nocy koleja kupka w kuchni. To w sumie dobrze, bo zbieram wszystko i od razu dezynfekuję podłogę. Za to siusiu na spacerze:)Ona błyskawicznie się uczy. Na każde przywołanie reaguje i od razu pędzi do mnie. Tyle, że podchodząc kładzie się jak placuszek. Ma też swoje pazurki. Obwarkuje moje sunie. A kiedy Barsiczka zaczęła szczekać domagając sie smaczka, maleńka ruszyła do niej z warczeniem. To strach, jestem tego pewna. Powiedziałam dzisiaj sąsiadce, że czekam jak na zbawioenie na niedzielę, bo jeszcze chwila i nie oddam tego szkraba. Tylko zdrowy rozsądek i dobro pozostałych suniek mnie przed tym powstrzymuje. Barsiczka ma kiepskie wyniki wątrobowe, w czwartek idziemy na USG. Jest po operacji nowotworowej, potrzebuje spokoju. No, a Peruszek i Figusz są bardzo zaborcze. Potrzebują masę miłości,a ten szkrab wkręca się między nie i koniecznie chce być głaskana, przytulana. To sunia dla kogoś, kto kocha bardzo bliski kontakt z psem. Ona nie odstępuje człowieka na krok.
-
Cebulek za TM, nie przeżył ciężkiej operacji.
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Już w nowym domu
-
Pierwszego dnia była przypięta do szelek i do obroży. One wbrew pozorom są dosyć ciasne, ale masz rację, lepiej dmuchać na zimne. Tyle, że przypięcie do obroży ją paraliżuje. Pomyślę co zrobić. Trenujemy na spacerach przywoływanie i maleńka pięknie przychodzi do mnie na smaczka. Każda stresująca sytuacja powoduje że przywiera do ziemi. Nie ucieka, tylko kładzie się i czołga do mnie. No i co jest fajne, to jak się przestraszy, to trzeba podejść, pogłaskać, powiedzieć coś spokojnie i maleńka wstaje. Tak jakby zrozumiała, że nie ma się co bać. Mój mąż twierdzi, że ona będzie się bardzo pilnowała, żeby nie zgubić kogoś, kogo zna. Jutro zapnę ją na szelki i smycz. Kupiłam jeszcze szelki, ale mimo, że były małe, mala pływała w nich.Podjechalam dzisiaj do sklepu i zamieniłam je na dlugą smycz, którą dam sąsiadce.
-
Oczywiście mojego serca, nie swojego serca:) Tak, te oczy rozwalają:) Jeszcze kilka zdjęc maleńkiej. Elunia wgrała najlepsze, ale dorzucę coś jeszcze: Tak podróżujemy samochodem. Myszka rozdzielona z moimi suniami, które jadą z tyłu: Tu chcialam zrobic zdjęcie całej, nieruszającej się Myszki i przywiązalam ja do barierki, ale taka była smutna, że szybko zakończyłam sesję:
-
Jeśli jest, to bardzo szybko zrobimy sterylkę. Macałam jej dzisiaj brzusio pod tym kątem, ale w tej chwili jeszcze nie widać, ani nie czuć. Za chwilę dam jej jeszcze troszke jedzenia z tym wywarem, a potem ostatni spacer. Patrzę na nią, bo jest tuż za mna i tak naprawdę po raz pierwszy od niedzieli śpi jak kamień. Leży na boczku i ani drgnie. Nareszcie odpoczywa. Sąsiadka przyjeźdża w sobotę wieczorem i zabierze małą w niedzielę. Ma dużego psa i tu jest mały problem, bo Myszka bardzo boi się dużych psów. Kulfon jest bardzo mily i bardzo lubi małe psiaki, więc mam nadzieję, że szybko przekona sie, że to dobry Wujcio. Może wpadną do nas w sobotę w odziedziny, żeby się zapoznać, a potem po porannym spacerze pójdziemy do niej. Maleńka dostanie wyprawkę, dam jej posłanka i jedzenie. No i kawał mojego serca:) Nie nadaję sie na DT:(
-
Ja jestem przerażona tym, że szybko się do niej przywiązuję. Jest takim kochanym słodziakiem. Chodzi razem z Figuszką za mną krok w krok:) W niedzielę maleńka ma przenieść się do mojej sąsiadki, ale nie wiem, czy dam radę się rozstać:( Przekochana:) Dzisiaj po raz pierwszy dała mi cały brzusio do głaskania. Pracowałam dzisiaj z domu i w międzyczasie wymieniałam zgodnie z zaleceniami weta posłanka na świeże. Pralka chodziła 3 razy, 7 posłanek wymienione i doszło dodatkowe jedno zrobione specjalnie dla Myszki przy narożniku w dużym pokoju. To niesamowite, ale kiedy położyłam jej tam miękkie posłanko i kocyk, maleńka od razu tam sie wpakowala i teraz to jej ulubione miejsce. Pozostałe posłanka zabezpieczyłam prześcieradłami z gumką, żeby można było prać tylko je jutro. Zobaczymy, czy się uda. Myszka załatwia się na dworze. Tylko rano zrobila wielgaśną kupkę na środku kuchni. Porządna psinka poszła na kafelki, które mogłam szybko umyć i zdezynfekować. Bez problemu pozwala sobie myć dupinkę po załatwieniu się. Wczoraj ją wykąpałam. Była super grzeczna, choć widać było, że się stresuje. Woda była czarna. Teraz maleńka jest mięciutka i czysta. Przyszły domek będzie miał super kochaną przylepę. Ona tak bardzo potrzebuje głaskania i przytulania. Tuli się całą sobą. Jest cudowna! Mój Jacek denerwuje się na mnie, bo ja przeżywam cały czas, że to byla ta chwila, ten moment, że ona tam stała. A co by było, gdybyśmy jechali wcześniej lub później? Aż mi słabo jak o tym pomyślę. To taki mały głodomorek. Jeszcze nie do końca załapała, że jej miseczka schodzi ze stołu jako ostatnia i stara się od razu lecieć do pierwszej, a ta pierwsza jest Barsiczki. Na szczęście jest bardzo mądra i jestem pewna, że już jutro będzie grzecznie czekala te kilka sekund na swoją kolej:)
-
Na koncie dzisiaj wielkiie niespodzianki:) Myszka dostała 3 wpłaty, za które bardzo, ale to bardzo dziękujemy! Poker - 50 zł Anula - 50 zl Isiak - 50 zł Porobiłam dzisiaj troszkę zadjęć małej, postaram sie wgrać, jak skończe pracę:) Maleńka coraz lepiej chodzi na smyczy, ale boi sie dużych psów. Jeśli cos ją niepokoi, kładzie się jak placek na ziemi. Podchodzę wtedy do niej i delikatnie głaszczę, po czym malęńka wstaje. Jest cudowna, wesoła i bardzo ładna:) Nie chciala pić wody, dodawałam jej więc do puszki sporo wody, a rano ugotowalam wszystkim suniom pierś kurczaka na smaczki i wlałam Myszce do miseczki ostudzoną wodę po gotowaniu. To był strzal w 10. Zlalam więc cała wodę do słoika i będe ja uczyla picia z miseczki. Co dostała, to od razu wypijała. Apetyt ma wilczy, jadlaby stale.
-
Wgrywam jeszcze kolejny paragon. Tym razem za 2 buteleczki Procoxu i 10 kapsułek probiotyku dla suni. Dzisiaj dostala końską dawkę trucizny, bo rano normalny proszek, a potem 3,5 ml Procoxu. Pół godziny temu załatwila sie na dworze i widać było jakieś niezywe robale:( Ona sama czuje się znakomicie, jest uśmiechnięta i szczęśliwa:) Oby dalej tak pięnie przyjmowala ten lek. Dopiero za kilka dni będziemy ją szczepić. Uciekam, bo maluszekpopiskuje cichuto za mną. Nawołuje mnie z dużego pokoju, Musze przygotować jej podusię w sypialni, żeby mogła wygodnie spać z nami. Dobranoc, dziękuję, że jesteście z nami:)
-
Nie wiem, czy bazarek dojdzie do skutku, bo Rita, która ma byc od niedzieli DT i na szczęście nie wycofuje się z zaopiekowania zarobaczona małą chce ją nazwać Mysza:) Bardzo Ci dziękuję, choć mam mieszane uczucia, bo wiem, że zbierasz na Marlona... Mimo tych robali maleńka czuje się doskonale, ma apetyt i coraz śmielej do mnie podchodzi. Niestety musialam ja dzisiaj wykąpać i porządnie zdezynfekować pupinkę, ale nadal mnie lubi:). Zanioslam ją po kąpieli i wytarciu na świezy kocyk, to wtuliła się w niego i nie chce stamtąd zejść:) Jutro zmienimy na nowy, a ten poleci do prania jak prawie wszystkie posłanka dzisiaj. Musimy codziennie prać posłanka, na których maluszek leżał. Bardzo Ci dziękuję! Za chwilę wyślę numer konta. Padało całą noc i połowę dnia. Mieliśmy wracać wcześniej, ale na szczęście zaczęło się przejaśniać i postanowiliśmy zostać. Gdyby padało, maleńka pewnie gdzieś by się schowała:( Jak ją widzę taką skuloną na kocyku, to serce mi pęka na myśl o tych miesiącach na polu:( Bardzo dziękuję, za chwilkę wyślę:) Maleńka jest cudowna, cały czas merda ogonkiem, a na widok jedzenia aż jej sie oczka błyszczą. Nie chce pić wody, więc dodaję jej sporo wody do jedzonka. Kupiłam jej dzisiaj od siebie nowe szelki i adresatkę. Jutro dokupię jeszcze długą, lekka linkę, bo na takiej najlepiej się z nią spaceruje. Od nas ma też jedzenie. W tej chwili zjada puszki Animondy i dodaję jej stopniowo karmę suchą. Jutro pracuję z domu, porobie więc Myszce trochę zdjęć.
-
Kochana Nesiowata wpłaciła suni pierwsze pieniądze. 20 zł zapoczątkowało jej zbiórkę. Bardzo dziękujemy!!! Niestety w lecznicy rano wydałam 241 zł. W tym jest badanie suni, badanie krwi morfologia, biochemia, babeszjoza, badanie kału rozszerzone, obcinanie pazurków, podanie tabletki na odrobaczanie i kropelki przeciw kleszczom i pchłom. Kiedy jechałam do pracy zadzwoniła wetka i poinformowała mnie, że mam jak najszybciej przyjechać do lecznicy po rozpisane leczenie i po leki. To będą niestety kolejne pieniądze. Musimy zastosować uderzeniowe leczenie tych wszystkich pasożytów. Jestem podłamana, bo nie mam pewności, czy Rita - moja przyjaciółka zabierze ode mnie maleńką w niedzielę. Musi być wyleczona z robali, bo ona ma starszego psa. Jak już sunia od nas pójdzie nas czeka też badanie całej naszej trójki i nas i ewentualne odrobaczanie. Najważniejsze jednak, że maleńka dostanie od dzisiaj intensywną pomoc. To niesamowite, że na to wszystko co ma w środku wygląda tak dobrze:( Może zjadła jakieś świństwo z larwami tasiemca niedawno:( Umówiłam się z moim bardzo wyrozumiałym Dyrektorem, że będe w tym tygodniu pracowała krócej, część pracy będę brała do domu i ewentualnie wypiszę dzień lub 2 urlopu. Nie chce jej zostawiać bez opieki w domu. Nie wiem kiedy dam radę, ale muszę zrobić jakiś bazarek dla niej:( Paragon z rana:
-
Cebulek za TM, nie przeżył ciężkiej operacji.
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Już w nowym domu
Malwa miala poprosic Kasie o ladne zdjecia do ogloszen. Napisze do niej dzisiaj, jak ogarne swoja nowa podopieczna. -
Oj niech mu bedzie jak najgorzej kochana. Myślę o tym dupku, który ja porzucil. Gdyby ktos zrobil bazarek imienny bylabym wdzieczna bardzo. Noc minela spokojnie. Malenka po krotkim popiskiwanku weszla pod nasze łóżko. Troche tam dreptala i w koncu padla. Zaraz idziemy na spacer, a potem do weta. Potem musze jechac do pracy, ale zwolnie sie wcześniej.
-
Jutro będziemy sprawdzać krew w kierunku babeszjozy. Poker kochana, Ty masz teraz Marlona, nie wysyłaj żadnych pieniędzy. DT u Rity będzie na szczęście za zwrot kosztów. Mam nadzieję, że to się uda i nic nie stanie na przeszkodzie, żeby ją wzięła, Mieszka w moim bloku, więc miałabym cały czas pieczę nad nią. My jesteśmy po prostu normalni. Nie potrafię zrozumiec ludzi, którzy ją mijali i jechali dalej:( Aż mi się słabo robi, jak pomyślę, że moglam spać:( Maleńka była z nami na nocnym spacerze. Kilkia minut zajęło nam wejście do windy. Na dworze weszła na trawnik, usiadla przy ulicy i myślala chyba, że ma tam zostać. Popiskiwała cichutko. Nie dała się odwołać. Musialam ją wziąć na ręce. Na rękach sztywnieje. Potem szła tuż przy murku na chodniku, ale nie załatwila się. Bałam sie chodzić długo po nocy, żeby się nagle nie wyrwala. Od jutra zaczniemy naukę załatwiania się na dworze. Muszę jej kupić porządne szelki, bo te, które mialam w domu nie do końca są dobre. W każdej chwili może wyjąć z nich łapkę. W domu zaczęła bardzo płakać, kiedy zgasiłam światło w pokoju, w którym była. Chyba dzisiaj nie pośpimy. Nie wiem, jak ta malizna radziła sobie sama na tych polach. Facet, którego o nia pytaliśmy miał dużego psa w kojcu. Nie wiem, czy ja dokarmiał, byłam w zbyt dużym szoku, żeby dopytywać. Ona nie jest bardzo chuda, jakoś sobie radziła, chociaż kosteczki czuć bardzo, to nie jest szkietecikiem. Jest bardzo miła, potulna. Boi sie jeszcze podejść, ale na spacerze kilka razy kucałam i czekalam, aż sie przyczołga, żeby nauczyła się, że może do mnie podejść.