-
Posts
4927 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Inez de Villaro
-
Buldożki i Buldogi do Adopcji - wątek zbiorczy !!!!
Inez de Villaro replied to lavinia's topic in Już w nowym domu
Habibi- ta suczka nie była u nas, wyadoptowali ja właściciele ...lavinia tylko przekleiła informacje znaleziona w necie. -
Ostatnia szansa dla Gacka-prosimy o kciuki i o DOM!
Inez de Villaro replied to netti1's topic in Już w nowym domu
Gacek juz niedługo będzie innym psem...pomóżcie... -
Albert - zwycięstwo wytrwałości. ZA TM (*)
Inez de Villaro replied to gazzy's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Oczywiście Albertowi niczego nie brakuje...ciotka mariamc stale mu coś tam podrzuca do jedzenia...żeby miał co lepsze kąski...wybiera mu specjalnie gotowane chude mięsko i zanosi do misek...zakupiła mu tez takie miski na stojakach, żeby nie musiał sie schylać, bo mu to nie służy ...Albert ma swoje miejsce, gdzie lubi wylegiwać się- przy wejściu do hoteliku...tam sobie patrzy na wchodzących, oszczekuje inne psy i koty... Zdecydowanie nie toleruje innych zwierząt...nie wiem skąd znajduje w sobie tyle siły, żeby sie czasem szybko podźwignąć i rzucić z zębami.. Taki jest żywotny. Przód ma całkiem silny, mięśnie chyba sie odbudowują, przednie łapy bardzo sprawne i jest w nim tyle wigoru, że czasem zapomina, że tylne łapy nie nadażają a przednie wyrywaja do przodu, jakby były w nim dwa psy: z przodu bardzo sprawny młodzieniec, który lubi zabawki, piłki, kamyki i kijaszki...ta przednia cześc chetnie by sobie poharcowała jeszcze..dużo w niej siły i wariactwa a ta tylna część...słabiutka, stara, niedołężna...nogi sie plączą, przewracają... mariamc zakupiła mu jakies ustrojstwo do pomagania w chodzeniu...ale za cholere nie moge sobie przypomnieć co... jak tu wejdzie, to sama napisze... a Albert pół dnia spedza na wybiegu...na trawie, mało sie porusza ale obserwuje... takie to juz jego życie... dostaje leki, w gorsze dni silne, witaminy, kwas hialuronowy...ale te najsilniejsze leki trzeba zostawić na gorsze dni, bo jak od razu, tak jak w tym poprzednim hoteliku zaczniemy od podawania dawek uderzeniowych najmocniejszych leków (sterydów) to nic nam nie zostanie na potem, kiedy jego stan będzie sie pogarszał...a chciałabym żeby to nastapiło jak najpóźniej... ale sie rozpisałam... -
Joy, 2 letni dog de Bordeaux - znalazł dom!
Inez de Villaro replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
Ciekawe co u Joya? -
Max kocha ludzi ale czy ktoś pokocha Maxa...Ma dom
Inez de Villaro replied to haker11's topic in Już w nowym domu
Nie pozwólmy, żeby trafił do schronu!!!!! -
Albert - zwycięstwo wytrwałości. ZA TM (*)
Inez de Villaro replied to gazzy's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nasza kochana szczekaczka....on to ma charakterek, złosliwek jeden ;) -
Albert - zwycięstwo wytrwałości. ZA TM (*)
Inez de Villaro replied to gazzy's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mariamc codziennie go czesze i pewnie przy okazji moglaby go pomasować :) -
Albert - zwycięstwo wytrwałości. ZA TM (*)
Inez de Villaro replied to gazzy's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Albert wyleguje sie na trawce, ma swoje stałe miejsce...tam obserwuje sobie wszystko, szczeka na inne psy i koty...bardzo nerwowo podchodzi do innych zwierzat. Tarza sie w trawie, odpoczywa...niestety z nogami kiepsko.:( -
zaznaczam sobie
-
Max kocha ludzi ale czy ktoś pokocha Maxa...Ma dom
Inez de Villaro replied to haker11's topic in Już w nowym domu
Nadal bez domu......:( -
Joy, 2 letni dog de Bordeaux - znalazł dom!
Inez de Villaro replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
trzymam kciuki!!! -
Max kocha ludzi ale czy ktoś pokocha Maxa...Ma dom
Inez de Villaro replied to haker11's topic in Już w nowym domu
Nasz maluszek kochany! -
Albert - zwycięstwo wytrwałości. ZA TM (*)
Inez de Villaro replied to gazzy's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A Albertem dzisiaj gorzej...tzn. fizycznie gorzej a psychicznie wprost odwrotnie. Cięzko mu było chodzić, chyba kupić mu trzeba takie szeleczki do dzwigania pupy... Ale za to jaki wesoły!!! Jest tak radosny, merda ogonkiem cieszy się i zawsze wie , kiedy jest czas na spacer...dzis tak mnie miło przywitał merdaniem i szczekaniem...szkoda tylko, że te łapki tak kiepsko :(