Jump to content
Dogomania

Inez de Villaro

Members
  • Posts

    4927
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Inez de Villaro

  1. I po co ta złośliwość??????????????? Agata- Albert jak przyjechał, był w bardzo złej kondycji, miał gorączkę 40 stopni, biegunkę i dostawał antybiotyk, więc może majce chodziło o te chorobę, a nie o stawy, które rzeczywiście są raczej nie do naprawienia.
  2. W sierpniu 2005 roku przyszło na świat kilka przepięknych kluseczek...rudych bordogów...wypieszczone, wychuchane i grubiutkie trafiły do różnych domów...jeden przyjechał do mnie, jeden zamieszkał na południu Polski- inne porozjeżdżały sie po świecie... Agis trafił niestety bardzo źle...po 4 latach nasza kochana Demi z Wrocławia znalazła go na łańcuchu, w budzie, chorego, przeraźliwie chudego, bez chęci do życia... Demi zabrała go, chociaż sama ma spora gromadke, postawiła go na nogi, odkarmiła, dała mu wiele serca, miłości i na koniec znalazła wspaniały dom!!! Agis jest szczęśliwy, radosny, kochany przez swoich ludzi, wszystko dzieki DEMI... TO WSPANIAŁA OSOBA!!! DZIĘKUJEMY !!!! [URL=http://img31.imageshack.us/i/adisf.jpg/][IMG]http://img31.imageshack.us/img31/3562/adisf.jpg[/IMG][/URL]
  3. [quote name='.::Blue_Lagoon::.']misza ok. ;) Pączuś nam rozkwitnie na pewno. Zastanawiałaś się już nad adopcją jakiegoś buldożkowatego? :p Czarek gorąco namawia, bo tyle dobrego słyszał o cioteczce Monice. :evil_lol:[/quote] Niestety, ciotka Monika raczej gustuje w rudzielcach...juz nieraz chciałam jej "wepchnąć" buldoga :) ale twarda z niej sztuka!!!
  4. Wracając do Alberta... w sprawie chetnych do adopcji nie mogę się wypowiadać, bo nie jestem "w temacie", moim zdaniem, najlepiej byłoby mu we własnym domu, żaden hotel nie jest tym czym dom, własny..także lacrima, jeśli chcesz go zabrać, to moim zdaniem to będzie bardzo dobre dla niego... wiem tylko, że ktoś odwiedzał Alberta i ogladał go w imieniu koleżanki, czy to ktoś od Ciebie lacrima?? Po oględzinach, dziewczyna stwierdziła, że pies jest w bardzo złym stanie i koleżanka nie da rady sie nim zająć...Tylko o tej jednej sytuacji dotyczacej adopcji wiem, więcej nikt nie dzwonił do hoteliku i nie pytał o niego, czy dzwonił do Majki- tego nie wiem I zgadzam się, że pies powinien iść do adopcji nawet dziś, jesli sa chętni i odpowiedzialni ludzie, którzy właściwie sie nim zajmą, Albert jest psem specjalnej troski. tyle o adopcji!! bo nie jestem kompetentna. po drugie- co u Alberta? Albert ma lepsze i gorsze dni, szczególnie ciężko mu w te upały, Albert spędza czas na trawie, leży i drepta sobie w cieniu, już nie śmierdzi, jest wyczesany, nadal nie przybiera na wadze, kości sterczą jak sterczały...ma apetyt, najbardziej lubi ...kocią karmę...dziwne, bo kotów nienawidzi, w tym tygodniu przyjedzie specjalistyczna karma na stawy i puszki które polecił weterynarz- niestety nie znam nazwy. Ze zdjęcia rtg okazało się, że Albert ma stawy w strasznym stanie tzn. panewki nie sa tam , gdzie powinny być- to powazna dysplazja, nieodwracalna, u ludzi robi się w takiej sytuacji operację, wstawia sie implant...Albert dostaje leki i zastrzyki, weterynarze próbuja mu optymalnie ustawic dawki, aby nie cierpiał i był mobilny, ma silne bóle stawów, wtedy nie wstaje. Dodając tak ciężki przypadek dysplazji plus zanik mięśni, można wyobrazic sobie, że nie jest dobrze...i lepiej raczej też nie będzie, ale od momentu podawania mu leków, Albert jest bardziej ruchliwy, gania koty...pilnuje bramy, szczeka na przechodniów i ciagle przychodzi na głaskanie, tarza sie w trawie...chwyta zębami zaczepiając do zabawy...dzisiaj nosił kijka...i widziałam , że tak bardzo chciałby, żeby mu tego kijka rzucać i pobiegałby sobie...ale...niestety Najlepiej żeby był w domu sam, bez innych psów, żeby miec człowieka dla siebie, jest bardzo zazdrosny jak Danusia głaszcze inne psy w jego obecności..wkurza się, za Danusią chodzi wszędzie, jak podchodzi do niego to leci na spotkanie zadowolony...chociaż "leci" to może nie jest dobre słowo.. Tyle o Albercie dzisiaj...
  5. Sa juz osoby chetne na Amelkę, które zgłosiły sie wcześniej, są w trakcie sprawdzania...jeżeli domki okażą sie odpowiednie, Amelka będzie miała w tym tygodniu nowy dom.
  6. Dopiero dziś udało mi się napisac coś na dogo...wywalało mnie cały czas... nie mam niestety żadnych wieści o Albercie...nie mogłam sie do niego wybrać w weekend, postaram sie w tym tygodniu pojechać.
  7. Do mnie też wczoraj ludzie dzwonili z pytaniem o nr tel. Blue- odpisz na maile, bo sie ludzie niepokoją, że nie mają odpowiedzi.
  8. Zapomniałam wczoraj napisać... Niby taki słaby...ale jak kota zobaczy to...wstępuje w niego bestia :) Nie martw sie Majeczko, wiem , że Danusia będzie o niego walczyć...czekam , co dzis powiedzą weci...przywrócili mobilność jako taką mojemu piętnastoletniemu onkowi , to i może z Albertem się uda... Na razie nie zamawiałysmy gelarcanu...bo może inne leki będa teraz potrzebniejsze...te upały też nie pomagają... Wczoraj cały dzień spędził w biurze Danusi...a potem w cieniu przed budynkiem...lezy i patrzy sobie.. jak patrzę na niego, to jakbym widziała mojego Demona.
  9. A ja mam propozycję- kto ma bliżej , to go weźmie...he he..:) ja mam chyba najbliżej z Was :) Głaskanko dla chłopaka!
  10. Z tego, co wiem, Albert dostaje Gelarcan i ostatnio włączony został kwas hialuronowy- bonharen w formie iniekcji... Albert źle znosi upały...bardzo dyszy, ciągle pije...ale też ma apetyt...jest mu jednak bardzo ciężko, bo nie chce przebywać w pomieszczeniu, stale chce byc na dworze...lezy sobie w cieniu...niestety dziś gorzej było z jego chodzeniem...wet stwierdził, że Albert ma poważny zanik mięśni...to jest sama skóra i kości, te mięśnie w jego wieku nie wiadomo czy się zregenerują, wyglada na to, że Albert przez dłuższy czas "spalał" mięśnie zamiast pożywienia lub tłuszczu... Jutro kolejna wizyta wetów...będą starali sie poprawić jego sprawność silniejszymi lekami. Nie wiem, czy te leki na stawy skutkują, skoro on prawie nie ma mięśni na nogach....:( Widzieliśmy sie dziś niezbyt długo, był mocno zmęczony upałem. Danusia i wolontariusze zajmuja się nim cały dzień, nie siedzi samotnie. Tyle, co dowiedziałam się dziś.
  11. Zaglądam do Czarusia....oj chyba szybko znajdzie domek!!! Witaj misza, więdzę, że Czaruś przyciągnąął Cię na dogo :)
  12. W górę słodziaki!!!! Kasiu przekleiła wątek...
  13. Podpisuję się pod tym, co napisała szachus!!!!!!!!!!!! foty!!! :)
  14. Dzisiaj byłam króciutku u Alberta...mały spacerek zaliczyliśmy, dostała kostkę do gryzienia...nie był nia na razie zainteresowany...może sie przekona później. Albert przed południem tez sporo chodził z Danusią, ma swoje miejsce przed wejściem do budynku...lubi tam sobie leżeć. Był dzis u niego weterynarz...i zdecydowanie Albert nie lubi weterynarzy! Niby ledwo chodzi, ale jak chce to zamienia się w owczarka w pełni sił. Ma swoje humory :) Chodzi jakby troszke lepiej...ale może tylko mi sie wydaje...zobaczymy, jak zareaguje na bonharen... fotki... SPACERUJEMY I POZNAJEMY TEREN... a tak wygląda Albert "z góry"...talia osy ...
  15. wystawilismy mu allegro [url=http://allegro.pl/show_item.php?item=687510883]Buldog angielski czeka na dom! (687510883) - Aukcje internetowe Allegro[/url]
  16. Ja nikogo nie oceniam...żadnego doktora czy kogos innego, nie napisałam ani jednego słowa o doktorze... Ja napisałam tylko, że pies jest PRZERAŹLIWIE chudy...i nieczęsto widuję tak chude psy...najczęściej tylko te, odbierane z interwencji... Nie wiem ,czemu pies jest taki chudy, nie jestem wetem, nie znam sie na chorobach psich...stwierdzam tylko fakt. Dotykałam go dziś....i strasznie smutno mi, że taki zabiedzony, postaramy sie podtuczyć go, wzmocnić.
  17. To sa boksy schroniskowe nie hotelikowe... Albert jest w boksach schroniskowych, bo sa lepsze...moim zdaniem. Chyba dobrze prawda, że jest w najlepszych warunkach.... twój cytat pierwszy nie dotyczy boksów hotelowych tylko schroniskowych w cytacie nie jest napisane , że jest to hotelikowy boks
  18. No dobrze...więc powoli, jeszcze raz....odpowiedzi na pytania L. 1. Schronisko i hotelik należą do miasta, miasto je prowadzi, pani D. jest tylko kierownikiem, jest zatrudniona przez miasto. 2.Pieniądze za hotelowanie pobiera miasto, wpływaja do kasy miejskiej, ponieważ, jak to wyżej napisałam miasto jest właściciele schroniska i wydzielonego z części schroniska hoteliku. 3. i po raz trzeci- nie płaci sie za psa w schronisku, tylko za psa w hoteliku. Albert jest w hoteliku formalnie. Gdyby jeszcze cos było niezrozumiałe , to prosze pytać.
  19. Ja nie muszę nic pisać...piszę to, co chcę i co widzę... Byłam, sprawdziłam, dotknęłam...ja "niewierny Tomasz" i co widziałam, opisałam... A jakie nurtują cie pytania- bo zdaje mi się że o wszystkim , co istotne napisałam...jak wyglada i jak czuje się Albercik...to chyba najważniejsze?
  20. I JESZCZE FOTKI.... CZESAĆ SIE NIE LUBIMY.... ZA TO LUBIE MIEC OKO NA WSZYSTKO...PILNUJĘ.. NAŁAZIŁEM SIĘ, TO SOBIE TROCHE ODPOCZNĘ...I ZNOWU CZESANIE...
  21. A więc po kolei o Albercie, bo to chyba jego wątek... byłam dzis u Alberta, chodzilismy sobie , leżeliśmy na trawie ze trzy godziny...jest taki sam jak mój pietnastoletni Demon, po prostu jakby ktos go sklonował, przeżyłam szok, bo porusza sie tez dokładnie tak samo. Mocno go zarzuca i co jakis czas przewraca się...postaramy sie polepszyć tę jego mobilność, alle w tym wieku , to chyba trudno będzie... Zęby ma w porządku, w dośc dobrym stanie i jak lata koło niego jakaś mucha to sobie z predkościa światła kłapnie z nienacka, czym zaskoczył wszystkich...w obliczu jego powolnych ruchów. Albert je ...nie ...on pochłania wszystko...najdrobniejsze okruszki...rzuca się na jedzenie, uwielbia żwacze wołowe...sporo ich dzis schrupał... biegunka prawie juz ustapiła...nie leje się z niego woda... Duzo pije, własciwie stale pije...a ponieważ jest ciepło to chodzimy sobie tylko powolutku i w cieniu...zaraz po wyjsciu z kojca, wolontariuszki obstapiły go i zaczęło sie mizianko, co Albert przyjmował z iscie stoickim spokojem... Albert lubi sobie leżeć i miec oko na wszystko...woli leżeć luzem przed budynkiem niż w kojcu...tam tez sie ulokował...co pewnie czas sobie wstawał i chodzilismy na załatwianko- załatwia sie tylko na trawkę- kultura! Nie podnosi nogi przy sikaniu i trudno mu utrzymać równowagę gdy robi , co musi zrobić :) Ale powolutku i nie spieszymy sie- wciągu mojej wizyty były 3koopale... A teraz odnośnie wyglądu Alberta- niewyczesany i lekko śmierdzący- to prawda, ale niestety najgorsze i najstraszniesze jest to że jest PRZERAŹLIWIE chudy...mój pietnastoletni owczarek, który schudł ostatnio ok 10 kg z powodu braku apetytu i chorób jest przy Albercie grubasem... takiego chudego psa widziałam ostatnio jak odebralismy od "własciciela" we Wrocławiu doga de bordeaux, brata mojego psa, który ważył niecałe 40 kg a mój w tym samym czasie ważył 80 kg... Albert wyglada dramatycznie...wychodza mu wszystkie kości, sterczy miednica jak u zajechanej szkapy, wystają łopatki...została tylko wielka głowa...przy malutkim ciele...w czasie gdy chodziliśmy sobie z Albertem kilka odwiedzajacych osób mijając go dopytywało sie skąd został w takim stanie odebrany...ten pies wygląda jak zagłodzony, skóra przyrosła mu do kości...widziałam to na własne oczy, macałam, chciałko mi sie płakać...bardzo smutne... ale zobaczycie za miesiąc odkarmimy go tutaj i podpasiemy trochę, nie za dużo bo przy tych jego stawach to niedobrze, żeby był zatuczony... Tak wyglada to, co widziałam dzisiaj na własne oczy i o czym mogę z pełną odpowiedzialnością zaświadczyć. I jeszcze dwie sprawy...Albert jest spokojny i zrównoważony, nie ma stresu, nie wyje i nie teskni za nikim jak na moje oko...je i je...więc nie przeżywa chyba zbytnio rozstania... i druga sprawa, w schronisku nie ma 100 psów ...nawet nie ma połowy tego...codziennie psy sa wyadoptowywane, sa szukane im domy przez media i ogłoszenia... i trzecia rzecz- w schronisku działa tez hotelik przyschroniskowy prowadzony tez przez miasto...i nikt nie prowadzi tam prywatnego interesu Albert jest w części schroniskowej tylko dlatego że ma tam lepsze warunki w jego stanie...Danusia może go przenieść do hotelikowych boksów, ale są one znacznie gorsze...starsze, więc chyba lepiej żeby był tam, gdzie jest najlepiej dla niego. To tyle na dziś relacji z wizyty u Albercika...to jest takiego mojego drugiego Demonka...:) Gdyby jeszcze jakies niepokoje sie pojawiły to poprosze o zapytania, chętnie odpowiem.
  22. [quote name='papaya02']Witam Kaja została skradziona pod sklepem to był luty tego roku.Piotrek mój 10 letni syn wziął ją ze sobą i przywiązał do płotu obok sklepu jak wyszedł po psie ani śladu.Myślę że albo był to ktoś z innego miasta albo może ją odsprzedał :( Czytałam o Amelce Evitce proszę mi coś więcej o niej opowiedzieć bardzo chciałabym ją zobaczyć :)) prześlijcie mi jakieś fotki Amelci oczywiście jeśli to możliwe mój email : [EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL].Z góry dziękuję i pozdrawiam z pomorza.[/quote] zdjęcia będą na stronie niedługo, jestesmy w trakcie wstawiania będzie te z Czaruś
  23. Papaya- Gabi jest już w nowym domu...wejdź na naszą stronę adopcjebuldozkow.pl tam znajdziesz informacje o nas i ew. o psach... a jak to sie stało, że skradziono Wam psa????
×
×
  • Create New...