Jump to content
Dogomania

Inez de Villaro

Members
  • Posts

    4927
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Inez de Villaro

  1. Na dziury pomaga smarowanie ozonellą...
  2. Chciałabym otrzymać więcej wiadomości o stanie zdrowia Arona, bardzo sie o niego martwię...co mu dolega? czemu dostał kroplówki?
  3. Wiele nie doradzę...nie mam doświadczenia..ale zapisze sobie, może mądrzejsi zajrzą???
  4. Widać, że pogorszyło mu się...co właściwie mu najbardziej dolega? Czy to problem z chodzeniem czy jakię wewnętrzne choroby?
  5. jestem....szukamy mu miejsca...
  6. PEPUŚ- morze cierpienia, ocean bólu............ Ile bólu może znieść malutki piesek? Ile cierpienia może doświadczyć? Tego fizycznego i tego psychicznego- kiedy wie, że jest sam, porzucony, niechciany, że jest , jak zepsuta zabawka, której odpadły części.... Pepuś doświadczył wiele w swoim krótkim życiu... Jak na takie malutkie ciałko- zdecydowanie za wiele... Odyseja jego cierpienia zaczyna się od samotności i porzucenia...Pepo znalazł sie na ulicy. Dlaczego? Jak? Na te pytania nie poznamy odpowiedzi... Ulica nie jest przyjaznym miejscem dla takich szkrabów jak Pepuś...Ulica rozprawia się okrutnie z takimi niechcianymi istnieniami. Dla Pepo była równie okrutna...Piesek został potracony przez samochód....w wyniku czego miał zgruchotana łapkę...Nawet nie mozna sobie wyobrazić tego bólu!!! Pepo trafił do schroniska...siedział tam wiele dni...czy zrobiono coś z jego chorą łapką?? Czy leczono? Czy damo mu szansę na powrót do zdrowia?? Raczej nie!! Pepo był po prostu kolejna pozycją w rejestrze, kolejnym bezimiennym numerkiem w statystykach. Pepo musiał bardzo cierpieć!!! Łapka bolała... W końcu była w takim stanie, że ją amputowano...ale jak??? Takie nieudolne "leczenie" przysporzyło Pepusiowi tylko jeszcze więcej bólu... Niefachowa amputacja skończyła się dramatycznie...Pepuś miał krwawy sterczacy kikut z wystającą nagą kością...i tak przezył wiele dni...a tak żyłby do dziś, gdyby dobrzy ludzie nie zauważyli cierpienia tej niewinnej istotki... Pepus został zabrany ze schroniska...poddany kosztownej operacji...kolejna amputacja...trzeba było odciąć to, czego poprzedni "lekarz" nie zrobił...czy z powodu nie wiedzy ...czy z powodu lenistwa... Dzieki pomocy ludzi dobrej woli Pepuś ...malutki kundelek...wyrzucony jak śmieć...uczy się życia na trzech łapkach...uczy się zaufania i miłości... Nadspodziewanie dobrze radzi sobie w swej ułomności...chodzi, załatwia sie podnosząc tylną nóżkę...ŻYJE!!!! Czy zechciałbyś, aby jego życie stało się pełne, szczęśliwe, radosne... ADOPTUJ TĘ KOCHANĄ PSINKĘ!!! Pepo gotowy jest pokochać...gotowy jest jeszcze raz zaufać...gotowy jest na nowe życie...LEPSZE!!! Wszyscy, którzy chcieliby przygarnąć malucha lub wspomóc jego leczenie prosimy o kontakt... DOPISZCZE JESZCZE COS O JEGO CHARAKTERZE...BO JAKOŚ NIE DOCZYTAŁAM...:)
  7. Janeczka...polecamy sie na przyszłość gdyby niestety trafiła kolejna bida bordoża do Was...:)
  8. Witać Janeczko, że się ucieszyłaś stąd taka reakcja ;)
  9. Wieczorem, jak wróce z pracy napiszę, ma być adopcyjny czy "żebraczy"???
  10. Taki biedny mały psiaczek, tyle wycierpiał...ale widze, że często takie historie dobrze sie kończą. Wierzę, że tak będzie. Czy potrzeba tekstu do ogłoszeń. Tylko tak moge pomóc?
  11. Jeżli wszystko dobrze pójdzie, to pojedzie po południu.
  12. Danusia, jak ja uruchomisz to daj znać...trzeba sie umówic na odbiór psa.
  13. Trzymam kciuki... Danusia będzie miała nocna pobudkę...:) ps. Danusia od kilku godzin nie moge sie dodzwonić, więc załatwilam wszystko za Twoimi plecami, nie gniewaj się;)
  14. Mam transport na jutro do szczecinka!!!
  15. Danusia- wici rozesłałam wśród wrocławiaków w sprawie transportu, nr tel do znajomej z Wrocławia okazał nie nieaktualny, nie odbiera...ale widzę, że juz tu cos ruszyło... Trzymam kciuki i dam znac, jak cos zalatwię dziś.
×
×
  • Create New...