A więc. Walczyliśmy z Pakusiem do upadłego żeby założyć mu kaganiec. Niestety. Walkę przegraliśmy. Pakuś nie dał sobie założyć kagańca. Później startował z ząbkami i był bardzo wystraszony , a więc poszliśmy z nim do weta bez kagańca. Wet powiedział , że to nie groźna kulka - jakiś gruczolak (?) , ale żeby następnego dnia (czyli dziś) przyjść i on mu ją przetnie bo w środku jest płyn. Dał nam dwie tabletki, żeby Pakuś stał się bezwładny, spokojny i żeby założyć mu kaganiec. Nasz Pakuś jednak zjadł pasztecik z tabletkami, poleżał , pospał i dalej jest zdenerwowany i nie daje sobie kagańca założyć. Wet też próbował , ale na niego to już kompletnie rzuca się z zębami. Na Pakusia zadziała chyba tylko końska dawka tego leku :)
A więc nie wiemy co teraz robić. Pako jest zestresowany przy jakiejkolwiek próbie zbliżenia się do niego w gabinecie. Wyrywa się strasznie. Co robić ?