Biedny Czartuś! :-( Pociecha marna, ale jednak... coś drgnęło, była jakaś próba, trzeba wierzyć, że następnym razem się powiedzie.
Czarteczku, do niedzieli mnie nie będzie (w sobotę syn mi się żeni!), ale cioteczki na pewno zaopiekują się tobą. Chociaż pewnie nie wytrzymam i zajrzę do ciebie. Buziaki.